Możliwe, że już w styczniu miejscy radni sochaczewscy będą głosować na elektronicznych terminalach. Nowy system pozwoli na czytelną rejestrację imienną przebiegu głosowania, a także szybką publikację - na przykład w Internecie - wyników. Ale łatwo z montażem urządzeń nie było.
Jeśli spojrzeć na sprawę ogólnie, wydaje się, że system elektronicznego głosowania ma zdecydowanych zwolenników w radzie miejskiej. Świadczy o tym chociażby przebieg ostatniej sesji 27. listopada, w trakcie której podjęto uchwałę dokonującą zmian w statucie i dopuszczającą nowy sposób głosowania. Aż 11. radnych poparło takie rozwiązanie. Przeciw było zaledwie 2, podobnie 2 wstrzymało się od głosu.
Jeśli jednak przyjrzymy się sprawie dokładniej, już tak klarownie nie jest. Zakup urządzeń do elektronicznego głosowania budził to aplauz, to dziwną niechęć ze strony radnych. Od początku do końca zdecydowanym przeciwnikiem nowego systemu jest radny Maciej Małecki, który uważa, że zakup jest tylko fanaberią władz miasta, niepotrzebnym zbytkiem, że można by wydatkować te pieniądze z większym pożytkiem dla mieszkańców.
Początkowo argumentacja M. Małeckiego nie przekonywała kolegów z rady. W kwietniu br. 13. głosami „za”, przy 0 „przeciwnych” i 6. „wstrzymujących się” zgodzili się oni na zakup urządzeń do stworzenia elektronicznego systemu w najbardziej podstawowej wersji, przeznaczając na ten cel 25 tysięcy złotych z budżetu. Wówczas radnych zdecydowanie przekonały zalety nowego systemu, w tym podkreślana transparentność głosowania, jaką umożliwiają urządzenia.
Ale w czerwcu, już po uruchomieniu procedury zakupu urządzeń przez burmistrza, pojawiły się wśród rady głosy sprzeciwu wobec systemu, czego skutkiem był brak zgody na wprowadzenie zmian w statucie dopuszczających elektronikę w głosowaniu. Jako kolejni przeciwnicy zdeklarowali się m. in. radni Bogusława Cieślak i Stanisław Wachowski.
Tak powstała paradoksalna sytuacja, w której Urząd Miasta zgodnie z pierwszą z podjętych uchwał zakupił nowe urządzenia, jednak w związku z drugą nie mógł ich zamontować.
Zmieniła to na szczęście ostatnia sesja miejska. Do poparcia zmian w statucie namawiali kolegów m. in. Daniela Cieślak i Grzegorz Próchniak. I namawiali skutecznie. B. Cieślak i St. Wachowski tym razem wstrzymali się od głosu, przeciwnikiem systemu pozostał tylko - obok Małeckiego - Sławomir Dorywalski.
Nowością, którą wprowadzi nowy system, jest jawność głosowania. Radni wprawdzie nadal podnosić będą ręce - po kolei - za, przeciw i wstrzymując się od głosu odnośnie danych uchwał, ale jednocześnie naciskać będą stosowne przyciski na pilotach, dzięki którym wyniki głosowania automatycznie archiwizowane będą na twardym dysku. W ten sposób jasne będzie i udowodnione, kto jak głosował, co wyeliminuje możliwość pewnych politycznych czy populistycznych zaprzeczeń, do których niejednokrotnie dochodziło w historii sochaczewskiego samorządu.
red.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze