Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nigdy nie pisaliśmy ze guż Andrzeja jest złośliwy i powoduje przerzuty. Oczywiście, ze da sie żyć z tego rodzaju nowotworem, ale każdy przypadek jest indywidualny i nie można generalizować. W naszym przypadku guz odrósł i w ciągu 1 roku od poprzedniego badania rezonansu osiągnął wymiar 1,5 cm więc nie wiemy skąd takie informacje, że "zawsze" rośnie powoli - jak widać na naszym przypadku zdarzają sie wyjątki. Jeśli autor poprzedniego postu uważa, że nic mu nie zagraza choć jest po operacji wycięcia nerwiaka to szczerze mu zazdrościmy pewności i gratulujemy, iż dostał od losu tak dużą szansę na całkowite wyleczenie. Wiemy, że zdarzają się cięższe przypadki i nie uważamy sie za szczególnie napiętnowanych przez los ale dla nas nawrót choroby był strasznym szokiem ponieważ lekarze praktycznie wykluczali taką możliwość a także tempo wzrostu tego guza dało nam wiele do myślenia. Nigdy nie było naszym celem wprowadzanie kogokolwiek w błąd. Artykuły jakie się ukazywały nie były medycznym oratorium gdyż takowe dla większości odbiorców byłoby niezrozumiałe. Potrzebowaliśmy pomocy i staraliśmy się przekazać tyle z naszych odczuć i bolączek ile to było tylko możliwe. Nigdy nie robiliśmy z siebie męczenników. Poprostu prosiliśmy o pomoc i tyle - sami nie byliśmy w stanie sprostać kosztom tego zabiegu. Mamy nadzieję, iż to przez co my przeszliśmy pomoże innym chory osobom ominąć gąszcz problemów z jakimi my musieliśmy się borykać. Wszystkie informacje podawane w artykułach są podparte stosowną dokumentacją więc nie wiemy skąd te zarzuty o pisaniu nieprawdy...... Zyczymy zdrowia autorowi poprzedniego postu i jeśli potrzebowałby jakichkolwiek informacji na temat leczenia metodą GK służymy pomocą... I i A Andryszczyk
Bardzo sie ciesze, ze naswietlania sie udały. Ale musze przyznac, ze artykuł jest napisany w złym stylu. Podaje nie prawdziwe informacje badz też ich nie ujawnia do konca. Sama jestem po operacji nerwiaka kata mostowo-mozdzkowego i zespoły, które podaliscie czyli głuchota, piski, porazenie n.VII itp. to standardowe powiklania. Zdarzaja sie dużo ciezsze przypadki. A co najważniejsze da sie z tym żyć. Zreszta wyniki sportowe Andrzeja o tym świadcza. Po drugie nerwiak to nie guz zlosliwy i to ze on rosnie( a rosnie bardzo, bardzo powoli wskali roku sa to milimetry) i zagraza zyciu to jedna sprawa. Ale co najważniejsze nie powoduje przerzutów!!! Z artykułu mozna sie doczytac, ze jest to choroba śmiertelna a tak nie jest jesli jest leczona. Nie chce tu nikogo osadzac ale uwazam ze jesli pisze sie takie rzeczy trzeba podawac prawdziwe informacje bo to nalezy sie odbiorcą artykułu.
Bardzo współczujemy autorce poprzedniego postu tym bardziej, iż sami wiemy co oznacza walka z taką chorobą jak nowotwór. Nigdy nie pisaliśmy, iz nowotwór na który jestem chory jest złośliwy. Znamy autorkę tego postu z innych źródeł i wiemy, iz od wykrycia guza u niej dawano jej dwa tygodnie życia (mi dawano dwa miesiace). Więc czemu pisze iz nie może on być śmiertelny? Nie wiem.... Po pierwsze nie napisaliśmy, że koszt zabiegu to 120 tyś tylko, iż jest to koszt leczenia na który składa sie sam zabieg, jak i konsultacje, przeloty, pobyt w klinice i ewentualna rehabilitacja. Po drugie klinika w Londynie gdzie byliśmy robi to za 90000 - na potwierdzenie naszych słów dysponujemy fakturami - a o klinice w Brukseli sa różne opinie i nie jest to z całą pewnością jedna z najlepszych klinik po trzecie można zabieg wykonać w Pradze za 40000 więc jeszcze taniej ale na przedpotopowym sprzęcie i trzeba długo czekać - a czas ma tutaj duże znaczenie. Wiemy, że to co najdrozsze nie zawsze jest najlepsze. Wybór kliniki, która dokonała zabiegi GK był poprzedzony bardzo długimi poszukiwaniami. Przypadek mój był konsultowany także w jednej z renomowanych klinik w USA i jeśli okazałoby się, iż nie ma bliżej tak dobrego ośrodka jak tam pewnie wylądowalibyśmy w Stanach. Ale okazało się, iż wśród tych kilkunastu miejsc, które diagnozowały ten przypadek znalazła się klinika w Londynie, która oferowała zarówno wysoki poziom specjalistów - udało się nam trafić na światowej klasy specjalistę, który zajmuje się min szkoleniami personelu w innych ośrodkach GK na świecie jak też krótki czas oczekiwania a również doskonały sprzęt i opiekę po zabiegu. Bo trzeba tu wspomnieć, iż od tego jak nowoczesny jest sprzęt zależy czas trwania całego zabiegu a tym samym czas tego potwornego bólu jaki jest zwiazany nie z samym napromieniowaniem guza promieniami kobaltu ale z przygotowaniem pacjenta do zabiegu. Teraz z perspektywy czasu widzimy, iż nasz wybór był jaknajbardziej trafny..... Co zaś się tyczy wielkości guza jaki moze być poddawany leczeniu tą metodą.... Zanim powzięliśmy decyzję, iz poddam sie takiemu zabiegowi wiele czasu poświęciliśmy na zebranie informacji o tej metodzie leczenia. Niestety w polskiej literaturze nie ma wiele na ten temat. Musieliśmy posiłkować sie zagraniczna literaturą fachową. Ale teoria z praktyką często się nie pokrywa. 1,8mm (podawany np. przez klinikę w Sztokholmie, Londynie, Frankfurcie) to wymiar do którego jest największa szansa powodzenia tego zabiegu. Jest możliwe traktowanie promieniami kobaltu większych guzów ale powodzenie takich operacji maleje w miarę jak guz jest większy. Ponieważ wykrycie guza we wczesnym stadium rozwoju jest minimalne najczęstrzym zabiegiem jest najpierw chirurgiczne pomiejszenie guza a dopiero później traktowanie go promieniami kobaltu. Jeszcze słowo o kosztach...wiem, nie wybrałem najtańszej kliniki ale proszę zwrócić uwagę na to, że klinika np. we Frankfurcie (tam jest taniej) robi zabieg ambulatoryjnie!!! troche jest to przesada bo człowiek po tym zabiegu nie jest w staniem normalnie funkcjonować przynajmniej przez dobę a ze swojego doświadczenia wiem, że i dłużej - pojawiają się zatem inne koszty o których klinika wstępnie nie wspomina a które w rezultacie sprawiają, iz całkowity koszt jest kilkakrotnie większy. My wykonaliśmy ten zabieg w jednej z najbardziej renomowanych klinik, które od lat zajmują się takimi przypadkami - bo jesteśmy pewni, że każda z osób dotkniętych taką chorobą jeśli mogłaby skorzystać z tego rodzaju leczenia wybrałaby miejsce najbardziej sprawdzone. A co do negocjacji ceny to bardzo interesujące bo my sprawdzaliśmy wiele klinik na całym świecie nie tylko w Europie i o żadnych negocjacjach nie było mowy.... Domyślamy się, iż wątpliwości autorki poprzedniego postu rodzą sie zwyczajnie z niewiedzy. Bo sami wiemy, jak trudno jest dotrzeć do jakichkolwiek informacji na temat tej metody leczenia. Spędziliśmy dużo czasu nad książkami, słownikami (dlatego, iz większość publikacji nie jest w języku polskim) i przed monitorem komputera. A i tak cała ta wiedza teoretyczna ma sie nijak do praktyki. W rezultacie wygląda to wszystko troszkę inaczej niż jest to opisywane w ogólnodostępnej literaturze.... Służymy pełną dokumentacją zabiegu i wszelką pomocą każdej zainteresowanej osobie....
Pozdrawiamy i życzymy wszystkim takich wesołych świąt Bożego Narodzenia jakie będzie w tym roku przeżywać nasza rodzina dzięki Państwa życzliwości i dobrym sercom.... Iza i Andrzej Andryszczyk
Witam wszystkich. Właśnie przeczytałam powyższy artykuł i musze przyznać,ze mam bardzo mieszane uczucia.Sama jestem kilkanascie m-cy po usunieciu takiego guza.Mój nerwiak miał 7 cm wielkości i wykryli mi go 4 dni po urodzeniu dziecka.Szok był wielki.Zostałam rozdzielona z maluchem i poddana operacji.Dawali mi bardzo małe szanse na przezycie gdyż guz był zrośniety z pniem mózgu.W domu czekało na mnie oprócz nowonarodzonego dziecka jeszcze dwóch kilkunastoletnich synów.Operacje przeżyłam.Chociaż wystapiły skutki uboczne( głuchota na jedno ucho,niedomykanie sie powieki- a co za tym idzie-zespół suchego oka,niedowład jednej strony twarzy)Guza niestety nie usunieto całego ze wzgl.na umiejscowienie.W każdej chwili moze odrosnąć.Jednak wierzę ze tak sie nie stanie.Ja również dowiadywałam sie o metodę gamma knife i jestem trochę zaskoczona tym co jest napsane w tym artykule.Bo po pierwsze-nerwiak nie jest nowotworem złośliwym.Po drugie-koszt takiego zabiegu(dowiadywałam sie w Brukseli-wynosi nie 120 tyś tylko ok. 60 tyś a mozna nawet wynegocjowac połowę ceny.I po trzecie-wielkośc guza nie może przekraczać 4 cm a nie 2 cm.Tak,ze sa w tym artykule wielkie nieścisłości.Ja sama nie mogę być poddana temu zabiegowi ze wzgl. na umiejscowienie ale wykryto u mnie jeszcze oponiaka i będe sie go chciała pozbyć za pomoca tej metody.Za kwotę o której jest tu mowa można by było usunąć guza co najmniej dwóm osobom a nie jednej.Sam pobyt w klinice to raptem 3 dni.Więc nie wiem z kąd sie wzięła ta astronomiczna kwota podana tutaj???
Ja mam nadzieje, że z Andrzejem przebiegne jeszcze nie jeden połmaraton ;)
Zdrowiej szybko!!!
Cena zabiegu jest uzależniona od wielu czynników - od wielkości guza, umiejscowienia, od rodzaju nowotworu, od sprzętu - im nowsza maszyna tym zabieg droższy ale trwa krócej i tym samym jest mniej bolesny i bardziej precyzyjny. Niektóre kliniki, np. w Niemczech podają niższą cenę aby zachęcić potencjalnych klientów nie uwzględniając przy tym wszystkich kosztów jakie są związane z zabiegiem a które okazują się w rezultacie niezbędne.... Koszt to również - renoma kliniki - jej doświadczenie, specjaliści, opieka po zabiegu, konsultacje itp. Jeśli chciałaby Pani wiedzieć coś więcej na temat tej metody leczenia proszę o kontakt 0691848194.
A tak poza nawiasem jesteśmy już po zabiegu. Mąż bardzo cierpiał gdyż zabieg jest strzsznie bolesny choć jest to nic w porównaniu z tym co przechodziliśmy 7 lat temu po zastosowaniu metody chirurgicznej.... Mamy nadzieję, iż teraz z każdym dniem będzie tylko lepiej a wszystkim, którzy wspierali nas z serca dziękujemy.....
Iza i Andrzej Andryszczyk
Bardzo współczuję Andrzejowi,rozumie Jego wielki problem zdrowotny tym bardziej ,że też mam guza kąta mostowo-móżdżkowego tej samej wielkości.Róznica taka że jestem wiele starsza,schorowana .Też jestem ponaglana do zabiegu operacyjnego.Zasmuciłam się wielce,kiedy przeczytałam że koszt zabiegu gamma knife to aż ok 120 000 zł! Są ośrodki w RFN,Austrii , które wykonują zabieg w cenie ok 9000 euro .Bardzo boję się zabiegu operacyjnego,mając na uwadze choroby współistniejące,więc też myślę o leczeniu alternatywnym.Od prawie roku staram się zebrać środki na zabieg gamma knife .Teraz straciłam nadzieję czytając że koszt jest o wiele wyższy...
No dobra... Udało mi się zorganizować małe zbióreczki pieniązków na operację dla Andrzeja... Wszystkie chętne pomóc osoby mogą wrzucać swoje datki do pudełeczek które są postawione w Pizzerii "Fresco" , w sklepie sportowym Nike, Adidas, Puma na Żeromskiego i w popularnych "Siódemkach"!!! O zbiórkach będzie podana informacja w radiu Fama (Tylko jeszcze nie wiem dokładnie kiedy)
Andrzeju , Izo jestem razem z wami, tzrymam za Was kciuki i obiecuję że wspomogę Was finansowo.
Pozdrawiam
Temat Andrzeja był podjety w zeszłym tygodniu z prośbą o pomoc .Zwróciłam się do Radnych i kandydatów na Burmistrza aby nie zapomnieli o ludziach po wyborach i pokazali się nam dzięki temu z innej strony.
Zero odzewu w necie ale mam nadzieję że chociaż na konto chorego coś wpłynęło .
pozdrawiam
W najbliższy piątek, 24 listopada, o godz. 19.00 w sali św. Bonawetnury w Teresinie (klasztor w Niepokalanowie) odbędzie się koncert charytatywny na rzecz Andrzeja. Wystąpią Janusz Tylman i Sława Przybylska, gościem wieczoru będzie również Wojciech Siemon. Organizatorami koncertu jest Teresiński Ośrodek Kultury i Szkoła Podstawowa w Teresinie, które od początku wspierają Andrzeja.
dorzucam coś od siebie, i wysyłam linka po znajomych. powodzenia!
Cały artykuł i moja prośba o pomoc umieszczona została już na serwisie biegowym www.biegajznami.pl do której to grupki biegowej należę... Jest tam mnóstwo życzliwych osób które mam nadzieję także pomogą. Często się tam udzielam wiec myślę że sprawa nie zostanie pominięta!!!
Mam także drugi pomysł na pomoc ale muszę najpierw skontaktować się z Andrzejem odnośnie tego planu...
Trzymaj się Andrzej. Jesteśmy z Tobą!!!
Ja chciałem tylko wszystkim Państwu podziękować, że podjęliście temat.
Właśnie dokonałam przelewu.Mam nadzieję, że znajdzie się więcej ludzi którym sprawa Pana Andrzeja nie jest obojętna.Ja i moja rodzina trzymamy kciuki aby wszystko dobrze się skończyło.Pozdrowienia.
dorzucę się za tydzień, po wypłacie. Powodzenia, uda się.
Dorzucając swoją małą cegiełke myslę że użytkownicy e.sochaczew staniemy na wysokosci zadania , przelać przez internet to tak mało czasu zajmuje. Izo Andrzeju trzymajcie się W.S
dorzucam małą cegiełkę
wszystkiego dobrego
pzdr.
NovJan
Izo, Andrzeju. Trzymajcie się. Będzie dobrze. Pozdrawiam.
Szanowni Forumowicze!
Przyznam się szczerze, że kiedyś dość ciężko przychodziło mi wspieranie ludzi w podobnych sytuacjach. W codziennym pośpiechu ciężko było wyrwać się do banku, wypełniać druk i przelewać pieniądze. Ale teraz, kiedy ma się konto w internetowym banku, naprawdę zajmuje to chwilę. Właśnie przesłałem naprawdę niewielką sumę pieniędzy, ale myślę, że gdyby zrobił to każdy z nas, którzy odwiedzają tę stronę, uzbierałoby się sporo pieniędzy. Zachęcam do tego. Miło by też było, gdybyście się tu wpisali, jak macie ochotę, że przelaliście jakiś, tak komuś potrzebny grosz. Kwoty nie są istotne. Ja się niniejszym wpisuję.
Myślę, że w tej sprawie możemy być razem i warto zasygnalizować tu, na e-Sochaczew, że się pomogło. Nie chodzi o chwalenie się.
Pozdrawiam wszystkich!
Nasz wielki rodak Jan Paweł II kiedyś powiedział: "Człowiek jest wielki nie przez to co ma, nie przez to kim jest, lecz przez to, czym dzieli się z innym" Udowodnijmy że jesteśmy wielcy. Zdrowia Andrzeju i niegasnącej nadzieji , bo ta umiera ostatnia.
Nigdy nie pisaliśmy ze guż Andrzeja jest złośliwy i powoduje przerzuty. Oczywiście, ze da sie żyć z tego rodzaju nowotworem, ale każdy przypadek jest indywidualny i nie można generalizować. W naszym przypadku guz odrósł i w ciągu 1 roku od poprzedniego badania rezonansu osiągnął wymiar 1,5 cm więc nie wiemy skąd takie informacje, że "zawsze" rośnie powoli - jak widać na naszym przypadku zdarzają sie wyjątki. Jeśli autor poprzedniego postu uważa, że nic mu nie zagraza choć jest po operacji wycięcia nerwiaka to szczerze mu zazdrościmy pewności i gratulujemy, iż dostał od losu tak dużą szansę na całkowite wyleczenie. Wiemy, że zdarzają się cięższe przypadki i nie uważamy sie za szczególnie napiętnowanych przez los ale dla nas nawrót choroby był strasznym szokiem ponieważ lekarze praktycznie wykluczali taką możliwość a także tempo wzrostu tego guza dało nam wiele do myślenia. Nigdy nie było naszym celem wprowadzanie kogokolwiek w błąd. Artykuły jakie się ukazywały nie były medycznym oratorium gdyż takowe dla większości odbiorców byłoby niezrozumiałe. Potrzebowaliśmy pomocy i staraliśmy się przekazać tyle z naszych odczuć i bolączek ile to było tylko możliwe. Nigdy nie robiliśmy z siebie męczenników. Poprostu prosiliśmy o pomoc i tyle - sami nie byliśmy w stanie sprostać kosztom tego zabiegu. Mamy nadzieję, iż to przez co my przeszliśmy pomoże innym chory osobom ominąć gąszcz problemów z jakimi my musieliśmy się borykać. Wszystkie informacje podawane w artykułach są podparte stosowną dokumentacją więc nie wiemy skąd te zarzuty o pisaniu nieprawdy...... Zyczymy zdrowia autorowi poprzedniego postu i jeśli potrzebowałby jakichkolwiek informacji na temat leczenia metodą GK służymy pomocą... I i A Andryszczyk
Bardzo sie ciesze, ze naswietlania sie udały. Ale musze przyznac, ze artykuł jest napisany w złym stylu. Podaje nie prawdziwe informacje badz też ich nie ujawnia do konca. Sama jestem po operacji nerwiaka kata mostowo-mozdzkowego i zespoły, które podaliscie czyli głuchota, piski, porazenie n.VII itp. to standardowe powiklania. Zdarzaja sie dużo ciezsze przypadki. A co najważniejsze da sie z tym żyć. Zreszta wyniki sportowe Andrzeja o tym świadcza. Po drugie nerwiak to nie guz zlosliwy i to ze on rosnie( a rosnie bardzo, bardzo powoli wskali roku sa to milimetry) i zagraza zyciu to jedna sprawa. Ale co najważniejsze nie powoduje przerzutów!!! Z artykułu mozna sie doczytac, ze jest to choroba śmiertelna a tak nie jest jesli jest leczona. Nie chce tu nikogo osadzac ale uwazam ze jesli pisze sie takie rzeczy trzeba podawac prawdziwe informacje bo to nalezy sie odbiorcą artykułu.
Bardzo współczujemy autorce poprzedniego postu tym bardziej, iż sami wiemy co oznacza walka z taką chorobą jak nowotwór. Nigdy nie pisaliśmy, iz nowotwór na który jestem chory jest złośliwy. Znamy autorkę tego postu z innych źródeł i wiemy, iz od wykrycia guza u niej dawano jej dwa tygodnie życia (mi dawano dwa miesiace). Więc czemu pisze iz nie może on być śmiertelny? Nie wiem.... Po pierwsze nie napisaliśmy, że koszt zabiegu to 120 tyś tylko, iż jest to koszt leczenia na który składa sie sam zabieg, jak i konsultacje, przeloty, pobyt w klinice i ewentualna rehabilitacja. Po drugie klinika w Londynie gdzie byliśmy robi to za 90000 - na potwierdzenie naszych słów dysponujemy fakturami - a o klinice w Brukseli sa różne opinie i nie jest to z całą pewnością jedna z najlepszych klinik po trzecie można zabieg wykonać w Pradze za 40000 więc jeszcze taniej ale na przedpotopowym sprzęcie i trzeba długo czekać - a czas ma tutaj duże znaczenie. Wiemy, że to co najdrozsze nie zawsze jest najlepsze. Wybór kliniki, która dokonała zabiegi GK był poprzedzony bardzo długimi poszukiwaniami. Przypadek mój był konsultowany także w jednej z renomowanych klinik w USA i jeśli okazałoby się, iż nie ma bliżej tak dobrego ośrodka jak tam pewnie wylądowalibyśmy w Stanach. Ale okazało się, iż wśród tych kilkunastu miejsc, które diagnozowały ten przypadek znalazła się klinika w Londynie, która oferowała zarówno wysoki poziom specjalistów - udało się nam trafić na światowej klasy specjalistę, który zajmuje się min szkoleniami personelu w innych ośrodkach GK na świecie jak też krótki czas oczekiwania a również doskonały sprzęt i opiekę po zabiegu. Bo trzeba tu wspomnieć, iż od tego jak nowoczesny jest sprzęt zależy czas trwania całego zabiegu a tym samym czas tego potwornego bólu jaki jest zwiazany nie z samym napromieniowaniem guza promieniami kobaltu ale z przygotowaniem pacjenta do zabiegu. Teraz z perspektywy czasu widzimy, iż nasz wybór był jaknajbardziej trafny..... Co zaś się tyczy wielkości guza jaki moze być poddawany leczeniu tą metodą.... Zanim powzięliśmy decyzję, iz poddam sie takiemu zabiegowi wiele czasu poświęciliśmy na zebranie informacji o tej metodzie leczenia. Niestety w polskiej literaturze nie ma wiele na ten temat. Musieliśmy posiłkować sie zagraniczna literaturą fachową. Ale teoria z praktyką często się nie pokrywa. 1,8mm (podawany np. przez klinikę w Sztokholmie, Londynie, Frankfurcie) to wymiar do którego jest największa szansa powodzenia tego zabiegu. Jest możliwe traktowanie promieniami kobaltu większych guzów ale powodzenie takich operacji maleje w miarę jak guz jest większy. Ponieważ wykrycie guza we wczesnym stadium rozwoju jest minimalne najczęstrzym zabiegiem jest najpierw chirurgiczne pomiejszenie guza a dopiero później traktowanie go promieniami kobaltu. Jeszcze słowo o kosztach...wiem, nie wybrałem najtańszej kliniki ale proszę zwrócić uwagę na to, że klinika np. we Frankfurcie (tam jest taniej) robi zabieg ambulatoryjnie!!! troche jest to przesada bo człowiek po tym zabiegu nie jest w staniem normalnie funkcjonować przynajmniej przez dobę a ze swojego doświadczenia wiem, że i dłużej - pojawiają się zatem inne koszty o których klinika wstępnie nie wspomina a które w rezultacie sprawiają, iz całkowity koszt jest kilkakrotnie większy. My wykonaliśmy ten zabieg w jednej z najbardziej renomowanych klinik, które od lat zajmują się takimi przypadkami - bo jesteśmy pewni, że każda z osób dotkniętych taką chorobą jeśli mogłaby skorzystać z tego rodzaju leczenia wybrałaby miejsce najbardziej sprawdzone. A co do negocjacji ceny to bardzo interesujące bo my sprawdzaliśmy wiele klinik na całym świecie nie tylko w Europie i o żadnych negocjacjach nie było mowy.... Domyślamy się, iż wątpliwości autorki poprzedniego postu rodzą sie zwyczajnie z niewiedzy. Bo sami wiemy, jak trudno jest dotrzeć do jakichkolwiek informacji na temat tej metody leczenia. Spędziliśmy dużo czasu nad książkami, słownikami (dlatego, iz większość publikacji nie jest w języku polskim) i przed monitorem komputera. A i tak cała ta wiedza teoretyczna ma sie nijak do praktyki. W rezultacie wygląda to wszystko troszkę inaczej niż jest to opisywane w ogólnodostępnej literaturze.... Służymy pełną dokumentacją zabiegu i wszelką pomocą każdej zainteresowanej osobie....
Pozdrawiamy i życzymy wszystkim takich wesołych świąt Bożego Narodzenia jakie będzie w tym roku przeżywać nasza rodzina dzięki Państwa życzliwości i dobrym sercom.... Iza i Andrzej Andryszczyk