Ratownik medyczny, zamiast zajmować się nieprzytomnym człowiekiem, szarpie dziennikarza.
Zdarzenie
Piątek, 4. stycznia, około 12.30. Dostajemy informację, że na ulicy Staszica, niedaleko Narutowicza leży nieprzytomny człowiek. Z okna redakcji widzę, że stoi tam już radiowóz. Dochodzę na miejsce - rzeczywiście, na chodniku leży nieprzytomny mężczyzna. Policjanci wezwali już pogotowie, czekamy więc razem. W międzyczasie robię zdjęcie sytuacji.
Agresywny ratownik
Z daleka słychać sygnał karetki. Podjeżdża ambulans oznaczony literą „S”, czyli w obsadzie lekarz plus 1 ratownik, plus ratownik – kierowca. Odsuwam się nieco, by nie przeszkadzać i robię zdjęcie. W tym momencie rozlega się wrzask: - Co ona tu robi, co to za zdjęcia? - krzyczą młoda kobieta pochylona już nad pacjentem – prawdopodobnie pani doktor i jeden z ratowników. Grzecznie przedstawiam się i tłumaczę, że wykonuję swoją pracę. Długowłosy ratownik doskakuje nagle do mnie i zaczyna szarpać za aparat, który na szczęście miałam zawieszony na szyi. Niestety przeszkodził mi w wykonaniu potrzebnego ujęcia, gdy ratownicy klęczą nad poszkodowanym. Dobrą chwilę szarpie mnie, choć tuż obok stoją funkcjonariusze policji. Nie pomagają moje tłumaczenia, że mam prawo robić zdjęcia różnym służbom podczas wykonywania przez nie czynności. Facet w ogóle nie słucha, tylko się wydziera. Tłumaczę też, że powinien zająć się nieprzytomnym pacjentem, zamiast wyrywać mi aparat. Ratownik wpada nawet na genialny pomysł, by policja zabrała mi sprzęt fotograficzny, ale funkcjonariusze znają przepisy. W końcu jakoś udaje mi się obronić narzędzie pracy i zniesmaczona odchodzę, by agresywny osobnik wreszcie zajął się swoją pracą.
Szacunek dla ratowników
Wszelkie służby ratunkowe zawsze traktowałam i traktuję z należytym szacunkiem. Ludzie w nich pracujący niosą pomoc często z narażeniem własnego zdrowia czy życia. To od szybkości ich reakcji, a także wielu innych czynników zależy dalszy los poszkodowanego. Z racji swej pracy wielokrotnie dokumentowałam rozmaite zdarzenia, w których uczestniczyli zarówno strażacy, jak policjanci i służby medyczne. Mimo wielu moich, zarówno prywatnych, jak i służbowych kontaktów ze służbami ratownictwa medycznego, po raz pierwszy spotkałam się z taką agresywną i napastliwą postawą ratownika. Czy od tej pory mamy obawiać się wzywania karetki? Zdaję sobie sprawę z tego, jak ważna jest każda sekunda i nigdy, w najmniejszym nawet stopniu, nie utrudniam ratownikom prowadzenia akcji. Tym bardziej, że sama uczestniczyłam w kursie pierwszej pomocy, po którym zdałam egzamin państwowy.
(Nie)medyczne rękoczyny
Mianem rękoczynu Heimlicha, zwanego inaczej manewrem lub chwytem, określa się technikę udzielania pierwszej pomocy przedlekarskiej, jaką stosuje się przy zadławieniach. Jest to działanie stricte ratunkowe, czego nie można powiedzieć o rękoczynach zastosowanych w miniony piątek przez jednego z członków obsady karetki Falcka. Szarpanie za kurtkę i aparat fotograficzny, próba zerwania go z szyi dziennikarki – to nie świadczy najlepiej o wychowaniu ratownika medycznego, pracującego dla Falcka. Nieco delikatniej zachowała się pani doktor, choć też się awanturowała, zamiast całą uwagę skupić na pacjencie.
Koordynator firmy Falck, który został poinformowany przeze mnie o karygodnym zachowaniu dwóch osób z obsady karetki, przyznał mi rację i poinformował, że ratownicy zostaną upomnieni za swoje niestosowne zachowanie. Czekamy teraz na informację, co w tej sprawie zostało uczynione. Drobna rekompensata w postaci magicznego „przepraszam” to chyba za mało. Tak naprawdę taka fizyczna napaść podpada pod paragraf.
Monika Gadzińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Osiecki za przymknięcie Oka przez gazetę czuba. na swoje, wg mnie coraz bardziej nerwowe i bez przemyślenia ruchy , jako bezpośredni przełożony ZWiKu nakazał zatrudnienie Pani Gadzińskiej na stanowisku zupełnie niepotrzebnym , a kosztownym . Stąd za małą cenę ma czuba. w reku, nie mówiąc juz o haraczu jaki płaci Bogusiowi podobno za milczenie na temat swoich poczynań. Takie to miasto , taka to władza ,aż nie chce się gadać.
Popieram wpis gracjanawsc i dominka1765 miało byc oczernienie i pokazanie jak działają ratownicy FALCK a wyszło jaka wyszło.Pierwsza pomoc przedewszystkim a nie sensacja na łamach gazety.
Zdecydowanie zgadzam się z Dominikiem1765.Znana i mało ceniona Pani redaktor pisze: dochodzę na miejsce - rzeczywiście na chodniku leży nieprzytomny mężczyzna, policjanci wezwali pogotowie, czekamy więc razem, w międzyczasie robię zdjęcie sytuacji - to tyle co pisze Pani redaktor.W dalszej części swojego wywodu Pani Monika chwali się, że uczestniczyła w kursie pierwszej pomocy, po którym zdała egzamin państwowy.Pani Moniko, skoro jest Pani po kursie pierwszej pomocy potwierdzonym egzaminem państwowym to zamiast robić zdjęcie sytuacji i czekać na przyjazd ZRM powinna Pani:1. Podejść do osoby leżącej, ocenić jego funkcje życiowe2. Udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej3. Jeśli człowiek leżący był osobą nieprzytomną to ułożyć w pozycji bocznej ustalonej, o ile jest dla Pani znana.Natomiast pisanie, że robiła Pani zdjęcie sytuacyjne i oczekiwała Pani na przyjazd karetki jest postępowaniem daleko nieetycznym, szczególnie dla osoby po ukończeniu kursu z pierwszej pomocy.Nie udzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia ma swoje zapisy w Kodeksie Karnym.W przyszłości proponuję, zamiast szukać taniej sensacji i wykonywać zdjęcia sytuacyjne należy udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej osobie nieprzytomnej.
"Piątek, 4. stycznia, około 12.30" czepiam się, ale czy Pani Monika o tej godzinie nie powinna byc w pracy w ZWiK?Pani Moniko w jakiej formie jest pani tam zatrudniona? umowa zlecenie, poł etatu?prosze tego nie traktować personalnie , ja po prostu nie moge pojąć po co w ZWiK-u jest potrzebna funkcja rzecznika prasowego. novjan
No cóż. Jak tylko zobaczyłam, że na chodniku leży człowiek, to pierwszą rzeczą jaką uczyniłam, było spytanie policji, która już była na miejscu, czy trzeba coś pomóc. Usłyszałam, że wezwali pogotowie. Człowiek oddychał, więc czekaliśmy na pogotowie - trudno żebym pod nosem policji czyniła coś, co powinny zrobić stosowne służby. Robienie zdjęć to, oprócz pisania, moja praca, a nie połów sensacji, podobnie, jak udzielanie stosownej pomocy jest pracą policji, straży, pogotowia. Koordynator pogotowia również przyznał mi rację, więc proszę o głębsze zastanowienie przy tego typu refleksjach. Nie muszę łowić sensacji, bowiem wystarcza mi inwencji do pisania i wyszukiwania interesujących tematów. Proponuję, by Pan przeczytał mój tekst ze zrozumieniem, bo tam jest wszystko dość dokładnie wyjaśnione. Łącznie z tym, że ratownik zachował się zupełnie nieprofesjonalnie.
A tak na marginesie - zawsze podchodzę do człowieka, który leży lub znajduje się w innej mało komfortowej sytuacji, by mu w pomóc. Na ogół niestety ludzie przechodzą obojętnie, ewentualnie czyniąc jakieś niestosowne komentarze.
W pełni popieram działania Pana ratownika i służb medycznych. Mimo iż dziennikarze może i mają prawo fotografować służby podczas wykonywania pracy, nie jest sztuką robienie zdjęć leżącemu na chodniku człowiekowi który potrzebuje pomocy. Robienie z ludzkiego nieszczęścia sensacji po to tylko, aby można było ją opisać i zasłynąć w lokalnej gazecie jest poniżej etyki KAŻDEGO dziennikarza. Niezależnie czy potrzebującym była osoba pijana czy naprawdę chora. Nie mogę nie wspomnieć o czymś co mnie osobiście bardzo oburzyło. A mianowicie skoro pani Gadzińska była poruszona losem leżącego.
Czy próbowała mu pomóc ?
Czy tylko czekała z aparatem na sensacje?
Działania Pana Ratownika są dla mnie ( zwykłego człowieka ) zupełnie naturalne. Zareagowałbym tak samo. Za to zachowanie Pani Gadzińskiej pozostawiam każdemu pod rozwagę ?
Osiecki za przymknięcie Oka przez gazetę czuba. na swoje, wg mnie coraz bardziej nerwowe i bez przemyślenia ruchy , jako bezpośredni przełożony ZWiKu nakazał zatrudnienie Pani Gadzińskiej na stanowisku zupełnie niepotrzebnym , a kosztownym . Stąd za małą cenę ma czuba. w reku, nie mówiąc juz o haraczu jaki płaci Bogusiowi podobno za milczenie na temat swoich poczynań. Takie to miasto , taka to władza ,aż nie chce się gadać.
Popieram wpis gracjanawsc i dominka1765 miało byc oczernienie i pokazanie jak działają ratownicy FALCK a wyszło jaka wyszło.Pierwsza pomoc przedewszystkim a nie sensacja na łamach gazety.
Zdecydowanie zgadzam się z Dominikiem1765.Znana i mało ceniona Pani redaktor pisze: dochodzę na miejsce - rzeczywiście na chodniku leży nieprzytomny mężczyzna, policjanci wezwali pogotowie, czekamy więc razem, w międzyczasie robię zdjęcie sytuacji - to tyle co pisze Pani redaktor.W dalszej części swojego wywodu Pani Monika chwali się, że uczestniczyła w kursie pierwszej pomocy, po którym zdała egzamin państwowy.Pani Moniko, skoro jest Pani po kursie pierwszej pomocy potwierdzonym egzaminem państwowym to zamiast robić zdjęcie sytuacji i czekać na przyjazd ZRM powinna Pani:1. Podejść do osoby leżącej, ocenić jego funkcje życiowe2. Udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej3. Jeśli człowiek leżący był osobą nieprzytomną to ułożyć w pozycji bocznej ustalonej, o ile jest dla Pani znana.Natomiast pisanie, że robiła Pani zdjęcie sytuacyjne i oczekiwała Pani na przyjazd karetki jest postępowaniem daleko nieetycznym, szczególnie dla osoby po ukończeniu kursu z pierwszej pomocy.Nie udzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia ma swoje zapisy w Kodeksie Karnym.W przyszłości proponuję, zamiast szukać taniej sensacji i wykonywać zdjęcia sytuacyjne należy udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej osobie nieprzytomnej.