Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Widzę, że na szczęście sprawdzają się przewidywania Rafała. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego rozwoju sytuacji i takiej determinacji Ukraińców. Cóż, teraz pozostaje nam czekać. Byłoby świetnie, gdyby kolejny kraj wyrwał się spod oczywistych wpływów Moskwy.
Może jestem naiwnym optymistą ale moim zdaniem Ukraina ma właśnie teraz ogromne szanse na dziejowy zwrot za 4 lata będzie już totalnie zindokrynowaną Białorusią Bis i raczej mało komu będzie chciało się walczyć o wolność.
Poza tym w chwili obecnej "putinowskie" władze tak na prawdę bardzo boją się protestujących tłumów bo są nieco zaskoczone aż tak mocnym i zorganizowanym oporem za 4 lata scenariusz będzie już doskonale dopracowany i nie będzie żadnych przecieków o fałszowaniu wyborów.
Reakcja USA i UE dodatkowo osłabia układ władzy, bo Putin wie że w chwili obecnej nie może przeciągać struny. Rosja stara się m.in. o wejście do WTO i w chwili obecnej wspieranie walki z demokratyczną opozycją może jej to znacząco utrudnić.
Jeśli chodzi o podział Ukrainy - to wczoraj eksperci od spraw Ukraińskich mówili w Polskich mediach, że jest to kolejna manupilacja "putinowskich" władz. W Donbasie praktycznie siłą zmuszano ludzi do głosowania - w niektórych okręgach frekwencja osiągnęła 104%! Wschód Ukrainy tym różni się od zachodu, że jest bardziej zależny od aparatu obecnego premiera. Tam władza może wszystko m.in. kontroluje wszystkie media. Gdyby wybory były naprawdę wolne możliwe że podział byłby minimalny a może nie byłoby go wcale.
Pozostaje jednak pytanie co jeśli opozycji się powiedzie i przejmie władzę? Niestety to o czym napisał Andrzej - będzie bardzo ciężko. Znacznie trudniej niż w Polsce czy niewielkich republikach nadbałtyckich. Ale to chyba i tak lepsze niż pogłębianie cywilizacyjnej przepaści za rządów obecnych władz.
Rzeczywiście, ja też jestem sceptykiem co do przejęcia władzy przez opozycję. Pewna nadzieja jednak istnieje. Raczej uważam, że dla Ukrainy jeszcze nie nadszedł "ten momemt", ale wydarzenia pokazują, że nawet jeśli władze "putinowskie" (nie bójmy się takiego określenia) przetrwają tę kadencję, to raczej będzie to już ich ostatnia kadencja. Oczywiście przejęcie władzy niczego nie załatwia. Ukraina jest wyniszczona gospodarczo, politycznie i moralnie. Lekko na pewno nie będzie. Z drugiej strony przykład republik bałtyckich pokazuje, że możliwa jest rzeczywista transformacja.
Obecna sytuacja Ukrainy, to po pierwsze: dążenia wolnościowe narodu i po drugie: wpływy polityczne.
W odróżnieniu od polskiej sytuacji sprzed 15 lat naród ukraiński jest niestety podzielony mentalnie i geograficznie i martwi mnie to, że może niedojść do pokojowego rozwiązania. Układ oligarchiczny nie odda władzy i swoich wpływów.
Trzeba wspierać, choćby tylko duchowo. Putin już myślał, że sprawa załatwiona. W kategoriach, którymi operuje KGB rzeczywiście tak było. Ale KGB nie nauczyło się i nie nauczy, że ludzie operują innymi kategoriami.
Widzę, że na szczęście sprawdzają się przewidywania Rafała. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego rozwoju sytuacji i takiej determinacji Ukraińców. Cóż, teraz pozostaje nam czekać. Byłoby świetnie, gdyby kolejny kraj wyrwał się spod oczywistych wpływów Moskwy.
Może jestem naiwnym optymistą ale moim zdaniem Ukraina ma właśnie teraz ogromne szanse na dziejowy zwrot za 4 lata będzie już totalnie zindokrynowaną Białorusią Bis i raczej mało komu będzie chciało się walczyć o wolność.
Poza tym w chwili obecnej "putinowskie" władze tak na prawdę bardzo boją się protestujących tłumów bo są nieco zaskoczone aż tak mocnym i zorganizowanym oporem za 4 lata scenariusz będzie już doskonale dopracowany i nie będzie żadnych przecieków o fałszowaniu wyborów.
Reakcja USA i UE dodatkowo osłabia układ władzy, bo Putin wie że w chwili obecnej nie może przeciągać struny. Rosja stara się m.in. o wejście do WTO i w chwili obecnej wspieranie walki z demokratyczną opozycją może jej to znacząco utrudnić.
Jeśli chodzi o podział Ukrainy - to wczoraj eksperci od spraw Ukraińskich mówili w Polskich mediach, że jest to kolejna manupilacja "putinowskich" władz. W Donbasie praktycznie siłą zmuszano ludzi do głosowania - w niektórych okręgach frekwencja osiągnęła 104%! Wschód Ukrainy tym różni się od zachodu, że jest bardziej zależny od aparatu obecnego premiera. Tam władza może wszystko m.in. kontroluje wszystkie media. Gdyby wybory były naprawdę wolne możliwe że podział byłby minimalny a może nie byłoby go wcale.
Pozostaje jednak pytanie co jeśli opozycji się powiedzie i przejmie władzę? Niestety to o czym napisał Andrzej - będzie bardzo ciężko. Znacznie trudniej niż w Polsce czy niewielkich republikach nadbałtyckich. Ale to chyba i tak lepsze niż pogłębianie cywilizacyjnej przepaści za rządów obecnych władz.
Rzeczywiście, ja też jestem sceptykiem co do przejęcia władzy przez opozycję. Pewna nadzieja jednak istnieje. Raczej uważam, że dla Ukrainy jeszcze nie nadszedł "ten momemt", ale wydarzenia pokazują, że nawet jeśli władze "putinowskie" (nie bójmy się takiego określenia) przetrwają tę kadencję, to raczej będzie to już ich ostatnia kadencja. Oczywiście przejęcie władzy niczego nie załatwia. Ukraina jest wyniszczona gospodarczo, politycznie i moralnie. Lekko na pewno nie będzie. Z drugiej strony przykład republik bałtyckich pokazuje, że możliwa jest rzeczywista transformacja.