Wiktorek Salamon, trzyletni podopieczny Przedszkola nr 6 w Sochaczewie, zachorował na nowotwór złośliwy pnia mózgu – glejak. W tej chwili w warszawskim szpitalu poddawany jest intensywnej chemioterapii, rodzice ponoszą ogromne koszty psychiczne, ale i finansowe, towarzysząc mu nieustannie w chorobie. Społeczność przedszkola pragnie z całego serca pomóc rodzinie Wiktorka. 6 czerwca odbędzie się specjalny piknik rodzinny, z którego dochód w całości przeznaczony będzie na leczenie chłopczyka.
We wtorek, 6 czerwca, od godziny 15.00 zapraszamy do Miejskiego Przedszkola nr 6 w Sochaczewie (Chodaków) na piknik rodzinny, z którego dochód w całości przeznaczony będzie na leczenie Wiktorka Salamona, trzyletniego podopiecznego placówki, chorującego na nowotwór złośliwy pnia mózgu (glejak). W tej chwili chłopiec przebywa w warszawskim szpitalu, gdzie poddawany jest intensywnej chemioterapii. Wsparcie finansowe dla towarzyszącej mu nieustannie rodziny, która ponosi ogromne koszty psychiczne i materialne, na pewno pomoże jej przetrwać te bardzo trudne chwile. Dyrekcja, kadra i cała społeczność placówki apeluje do włączenia się w tę akcję. Na piknik przyjść może każdy.
To wyjątkowe spotkanie przeprowadzone będzie pod hasłem „Damy i Rycerze”, co podkreślą stosowne stroje maluszków. Od 15.00 wszyscy uczestnicy pikniku wezmą udział we wspólnym grillowaniu. O 15.30 przewidziano pokaz rycerski, w tym prezentację średniowiecznych strojów, walki i opowieści rycerskie. Od 16.30 dzieci będą się bawić z wodzirejem Wujciem Wariatuńciem. A poza tym maluchy mogą liczyć ma na inne atrakcje, jak malowanie twarzy czy szaleństwa w dmuchanym zamku.
Na miejscu każdy będzie mógł skorzystać z oferty piknikowego sklepiku, zebrane tutaj, jak i podczas całej imprezy pieniądze w całości zostaną przeznaczone dla chorego Wiktorka.
Wiktor Salamon pozostaje pod opieką Fundacji "Nasze Dzieci" przy Klinice Onkologii w Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie, która świadczy pomoc dzieciom dotkniętym chorobą nowotworową oraz ich rodzinom. Poza wsparciem okazanym podczas pikniku, można pomóc chłopcu dobrowolnie wpłacając pieniądze na konto Fundacji:
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630, w tytule - Wiktor Salamon.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja również nie mogę pozostawić bez komentarza tego o czym pisze Esochaczewianin. Człowieku jeśli nie masz pojęcia o czym piszesz to nie wypowiadaj się ! To nie jest tak że tak chory Maluszek leży w szpitalu przez cały czas. Między chemioterapiami Wiktorek przebywa w domu (jest dowożony do szpitala w wyznaczonych terminach). Wtedy Rodzice muszą postępować zgodnie ze wszystkimi zaleceniami lekarskimi. Zresztą obojętnie czy w domu czy w szpitalu przy Wiktorku cały czas ktoś musi być bardzo blisko bo guz znacznie utrudnia mu funkcjonowanie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jest im ciężko w takiej sytuacji. Esochaczewianin zastanawia mnie jaką satysfakcję czerpiesz z tego, że piszesz bzdury na czyjś temat. Jest mi przykro, że taki piękny gest ze strony przedszkola jest opatrzony twoimi komentarzami !!!
My, sąsiedzi Wiktorka i jego rodziców, nie możemy znaleźć słów pocieszenia dla nich, bo co można powiedzieć,mjak się zachować w obliczu takiego nieszczęścia. Chłopczyk bawi się z innymi dziećmi na podwórku i raptem ta straszna wiadomość. Zamiast radosnego dziecka, biegającego z innymi dziećmi, widzimy jak wraca co tydzień z CZD na kilka dni do domu. Przywozi go samochód wyładowany sprzętem niezbędnym do pilęgnacji tego chorego dziecka. Po kilku dniach chłopczyk wraca do szpitala, zostaje z nim mama albo tata, na zmianę, bo w domu jest jeszcze dwoje małych dzieci. My siąsiedzi to widzimy i serce nam się kraje. A tu jakiś mądrala sobie pokpiwa z tytułu atrykułu jakby to miało jakieś znaczenie. Jeszcze nikt nie pomógł a kjuż pozazdrościli. Zapewniam, że rodzice Wiktorka nie chcą robić interesu na chorobie dziecka. Zachowują się z wielką godnościa. Podam przykład. Chłopiec siedział w czasie pobytu w domu na łweczce i zachciało mu się coca coli. Pobiegłam po nią do sklepu. Mama Wiktorka na siłę wciskała mi pieniądze. Zastanawiałam się czy odpowiadać na ten nieładny komentarz czy szkoda słów. Ale nie mogłam tego tak pozostawić.
@ESochaczewianin-masz nakaz płatniczy na to dziecko wykonywalny pod rygorem? jak nie, to nic nie dawaj i nie mąć.mamy taką opiekę zdrowotną jaką mamy ,i czasem jest potrzeba wspomóc chorego.Siad na doopę i zamilcz.--bez odbioru.
Poczytaj sobie wszechwiedzący i opiekuńczy ESochaczewianinie : https://portal.abczdrowie.pl/rezygnuja-z-pracy-musza-siedziec-przy-szpitalnych-lozkach-swoich-dzieci
https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/18740117_796964990472536_1595869582066046645_n.jpg?oh=8eb67bb0fd4f15b4080744c636892242&oe=59B4A328
Już pisałem EOT ("choć nie wiem czy wiesz co znaczy to słowo")
Ale czy nie widzisz że to jest małe dziecko przy którym musi ktoś być 24/h , czyli co za tym idzie: - najprawdopobniej jedno z rodziców musiało zrezygnować z pracy - dojazdy kosztują - tak małe dziecko w trakcie leczenia cytostatykami ( choć nie wiem czy wiesz co znaczy to słowo ) , powinno być objęte specjalnym żywieniem ( szpital tego raczej nie zapewnia ).np. jedzenie bezresztkowe. -suplementy diety witaminy, mikroelementy , - a co z rehabilitacją , idąc twoim torem rozumowania po leczeniu i z medycznego punktu widzenia dziecko będzie zdrowe ( czego z całego serca mu życze ) , maluszek z dnia na dzień wstanie i o wszystkim zapomni. - co z lekami które nie są objęte procedurami związanymi z leczeniem głownym. ? - i wiele innych kosztów o których ty ( szczególnie ) a i ja były pacjent onkologiczny nie możemy wiedzieć. Wiesz co i na tym skończe tę żenującą dyskusje ponieważ szkoda czasu i energii żeby schodzić do twoje poziomu. Mimo wszystko życzę tobie i twoim bliskim zdrowia i obyście nigdy nie znaleźli się w podobnej sytuacji. W podsumowaniu: szkoda mi ciebie Nie pozdrawiam Tomek KONIEC WĄTKU
Ale czy nie widzisz, że dziecko JUŻ OTRZYMAŁO pomoc - jest pod opieką CZD. EOT
Chłopie czy ty nie masz nic do roboty ? Nie czujesz tego to sie nie odzywaj , czy tu chodzi o artykuł, jego tytuł , formę czy też brak przecinka ? Czy ratowanie czyjegoś życia (tym bardziej dziecka ) to nie jest cel nadrzędny ? Niech tytuł, treść artykułu będzie jaka sobie chce najważniejsze jest to czemu ma służyć !!!!!! EMPATI i jeszcze raz EMPATI z twoich poprzednich wypowiedzi wniosku że poza wstrętną negacją wszyskiego i wszystkich nie potrafisz nic więcej. Zastanów się czy warto !!!!! Nie pozdrawiam Tomek
Chodzi mi tylko o clickbaitowy tytuł artykułu. Dlaczego on nie brzmi: "Pomóżmy RODZICOM Wiktorka"? Bo już by nie był tak chwytliwy?
ESochaczewianin czytam twoje wypociny i nie wierze w to co czytam. Chyba chłopie powiedz mi czego tym ludziom "zazdrościsz " - choroby kogoś najbliższego, najkochańszego, noszonego pod sercem matki przez 9 miesięcy czy też majątku który na tym "się dorobią" ? Przeszedłeś coś takiego ? Pewnie nie ? I nie życzę ci tego, proszę cię o jedno więcej EMPATIIIII ? Chętnie na tym forum podejmę z tobą polemikę na poruszony przez ciebie temat. Jeśli masz odwage cywilną i argumenty zapraszam do dyskusji Nie pozdrawiam Tomek Chruśliński
To pomoc jest dla Wiktora, czy dla jego rodziców? Tytuł sugeruje, że zbiórka jest organizowana w celu leczenia dziecka (a przecież leczenie odbywa się w CZD), natomiast w tekście jest co innego. Rozumiem cierpienie psychiczne rodziców, ale jakie koszty finansowe oni ponoszą? Rodzice mogą przebywać całą dobę na oddziale szpitalnym. Cytat ze strony CZD: "Od 12 grudnia 2011 roku ulegla zmianie opłata rekompensująca koszty pobytu rodzica lub opiekuna pacjenta na oddziale szpitalnym, za czas nie objęty godzinami odwiedzin (tj. w godz.: 20:00 - 7:00) i wynosi 6,80 zł za 1 pobyt nocny. Powyższa zmiana podyktowana jest wzrostem kosztów użytkowania pomieszczeń i zużycia mediów."
Ja również nie mogę pozostawić bez komentarza tego o czym pisze Esochaczewianin. Człowieku jeśli nie masz pojęcia o czym piszesz to nie wypowiadaj się ! To nie jest tak że tak chory Maluszek leży w szpitalu przez cały czas. Między chemioterapiami Wiktorek przebywa w domu (jest dowożony do szpitala w wyznaczonych terminach). Wtedy Rodzice muszą postępować zgodnie ze wszystkimi zaleceniami lekarskimi. Zresztą obojętnie czy w domu czy w szpitalu przy Wiktorku cały czas ktoś musi być bardzo blisko bo guz znacznie utrudnia mu funkcjonowanie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jest im ciężko w takiej sytuacji. Esochaczewianin zastanawia mnie jaką satysfakcję czerpiesz z tego, że piszesz bzdury na czyjś temat. Jest mi przykro, że taki piękny gest ze strony przedszkola jest opatrzony twoimi komentarzami !!!
My, sąsiedzi Wiktorka i jego rodziców, nie możemy znaleźć słów pocieszenia dla nich, bo co można powiedzieć,mjak się zachować w obliczu takiego nieszczęścia. Chłopczyk bawi się z innymi dziećmi na podwórku i raptem ta straszna wiadomość. Zamiast radosnego dziecka, biegającego z innymi dziećmi, widzimy jak wraca co tydzień z CZD na kilka dni do domu. Przywozi go samochód wyładowany sprzętem niezbędnym do pilęgnacji tego chorego dziecka. Po kilku dniach chłopczyk wraca do szpitala, zostaje z nim mama albo tata, na zmianę, bo w domu jest jeszcze dwoje małych dzieci. My siąsiedzi to widzimy i serce nam się kraje. A tu jakiś mądrala sobie pokpiwa z tytułu atrykułu jakby to miało jakieś znaczenie. Jeszcze nikt nie pomógł a kjuż pozazdrościli. Zapewniam, że rodzice Wiktorka nie chcą robić interesu na chorobie dziecka. Zachowują się z wielką godnościa. Podam przykład. Chłopiec siedział w czasie pobytu w domu na łweczce i zachciało mu się coca coli. Pobiegłam po nią do sklepu. Mama Wiktorka na siłę wciskała mi pieniądze. Zastanawiałam się czy odpowiadać na ten nieładny komentarz czy szkoda słów. Ale nie mogłam tego tak pozostawić.
@ESochaczewianin-masz nakaz płatniczy na to dziecko wykonywalny pod rygorem? jak nie, to nic nie dawaj i nie mąć.mamy taką opiekę zdrowotną jaką mamy ,i czasem jest potrzeba wspomóc chorego.Siad na doopę i zamilcz.--bez odbioru.