Reklama

Azorek pęka w szwach

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
24/05/2011 12:01
Na łamach „Ziemi” wielokrotnie zajmowaliśmy się tematami poświęconym zwierzętom. Zachęcaliśmy do ich adopcji, opisywaliśmy także trudne warunki, w jakich żyją bezdomne psy i koty. Tym razem z prośbą o interwencję zwróciła się do nas czytelniczka zaniepokojona sytuacją w sochaczewskim schronisku dla bezdomnych zwierząt „Azorek”. „Niedawno w Chodakowie znalazłam bezdomnego psiaka. Ktoś przywiązał go drutem do drzewa. Niestety nie mogłam go zatrzymać, postanowiłam więc zawieźć go do „Azorka”. Na bramie schroniska zobaczyłam informację, że jest ono przepełnione i nie przyjmuje zwierząt. W efekcie pies trafił do warszawskiego schroniska „Na Paluchu”. Uważam, że sprawę powinny rozwiązać lokalne władze, których zadaniem jest przecież prowadzenie schronisk” – powiedziała nam.
Lekarz zakazał
Warto w tym miejscu przybliżyć historię i formę działania Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Azorek” – bo tak brzmi jego pełna nazwa. Od około 10 lat funkcjonuje ono w Kożuszkach Parcel pod Sochaczewem. Nadzór nad nim sprawuje Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Schronisko ma 118 miejsc. „Obecnie znajduje się u nas dokładnie 146 psów. Nie ukrywam, że nasza sytuacja jest ciężka. Wojewódzki Lekarz Weterynarii nakazał nam zamknięcie placówki ze względu na to, że znajduje się u nas zbyt duża liczba psów. W schronisku trwa również kontrola. Pomimo iż w ostatnim czasie przeprowadziliśmy 15 adopcji i tak nie załatwiło to sprawy. Mamy za dużo zwierząt i, jeżeli przygarniemy następne, może dojść do tragedii – żyjące w ciasnocie psy mogą się pozagryzać” – powiedziała nam Zyta Rybowicz z „Azorka”. W podobnym tonie wypowiedzieli się pracownicy nadzorująca schronisko. „Sytuacja poprawi się, jeżeli będzie więcej adopcji. Nie można przyjmować zwierząt ponad normę. Przebywającym w „Azorku” czworonogom należą się przecież godne warunki” – usłyszeliśmy. Niestety ZGM nie ma pomysłu, jak wybrnąć z tej patowej sytuacji. Rozwiązanie kompromisowe proponuje zaś Zyta Rybowicz. „Jeżeli ktoś znajdzie psa, może tymczasowo go zatrzymać i przesłać nam jego zdjęcie. Umieścimy je na stronie schroniska i w ten sposób szukać będziemy właściciela lub nowego opiekuna. Zachęcam do tej formy, ponieważ w wielu przypadkach właściciele bardzo szybko zgłaszali się po swoje psy. W sytuacji, gdy ktoś nie może zająć się czworonogiem, może popytać wśród rodziny i znajomych – może ktoś będzie mógł przyjąć znajdę? Ostatecznością jest oczywiście oddanie psa do innego schroniska” – mówi.
Miejskie dla powiatu
Jakie są powody przepełnienia? Zdaniem pracowników „Azorka” mieszczą się one w dwóch grupach – po pierwsze zawiniła ludzka nieodpowiedzialność, po drugie – niedoskonałe przepisy. „Uważam, że w Sochaczewie powinniśmy cieszyć się z tego, że władze miasta utrzymują schronisko. Posiadamy 118 miejsc i powinniśmy być z tego dumni. W wielu, nawet większych gminach nikt nie wpadł na pomysł, żeby otworzyć schronisko. W „Azorku” sytuacja przedstawiałaby się lepiej, gdyby nie podrzucano do nas psów z okolicznych gmin. W ten sposób Sochaczew opiekuje się porzuconymi czworonogami z całego powiatu. Dobrym przykładem może być to, co dzieje się w pobliżu rynku w dni targowe. Rolnicy wykorzystują wyjazd do miasta na pozbycie się psa. Potem psy te wałęsają się w okolicy os. Senatorska, często przy szyi mając nawet kawałek łańcucha od budy. Później wiele z nich znajduje schronienie u nas” – opowiada Zyta Rybowicz. Na to, że psy są porzucane, wpływ ma też panująca wokół tematów bezkarność. Nikt nie prowadzi ogólnego rejestru psów, są one sporadycznie chipowane, a kary przysądzane za znęcanie się nad zwierzętami określić można jako żadne lub symboliczne. Nieliczni decydują się na kastrowanie psów i kotów. Później kolejne kocięta czy szczeniaki albo są zabijane, albo poszerzają grono bezdomnych zwierząt.
Duży problem
Faktycznie, zgodnie z przepisami, zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom należy do zadań własnych gminy i uznać można, że nasze miasto wywiązało się z tego obowiązku. Sytuacja „Azorka” przedstawiałaby się lepiej, gdyby jego obszar działania obejmował przede wszystkim – tak jak pierwotnie zakładano – Sochaczew, a nie większość powiatu. „Wspieramy i nadal będziemy wspierać „Azorka”. Wiem o sytuacji w schronisku i jest to duży problem. Uważam wręcz, że jest to temat na oddzielną rozmowę, a nie pojedyńczą wypowiedź na łamach gazety” – powiedział nam wójt gminy Sochaczew Mirosław Orliński. Wsparcie deklarowane przez Mirosława Orlińskiego potraktować można jako wyjątek od reguły. „Sąsiednie gminy od lat nie dokładają się do schroniska i nic nie możemy z tym zrobić. Z jednej strony przepisy nakładają na gminy obowiązek prowadzenia ochronek, z drugiej - ustawodawcy zapomnieli o jakichkolwiek karach dla samorządów, które się z niego nie wywiązują. Teoretycznie bowiem każda gmina powinna mieć własne schronisko lub przynajmniej umowę dotycząca korzystania ze schroniska ościennego samorządu” – powiedział nam Daniel Wachowski z Wydziału Promocji i Aktywizacji UM.
Zakazane zmiany
Kolejnym problemem „Azorka” jest lokalizacja. Zajmowana przez niego działka jest dzierżawiona. Zgodnie z umową na terenie schroniska nie można przeprowadzić żadnych większych zmian. W ten sposób wykluczona jest np. rozbudowa budynku czy dostawienie boksów trwale związanych z podłożem. „Sochaczewski samorząd podejmował już działania mające na celu rozwiązanie tej sprawy. Niestety nigdy nie udało się przekonać wójtów, że „Azorek” musi zyskać nowa siedzibę. Trudno przecież oczekiwać, że kolejny raz inwestycja sfinansowana będzie tylko przez miasto. Zasadniczo, gdyby 118 miejsc oferowanych przez „Azorka” przeznaczonych byłoby wyłącznie dla bezdomnych czworonogów z terenu Sochaczewa, myślę, że w zupełności by to wystarczyło, a nawet mielibyśmy w schronisku wolne miejsca” – dodaje Daniel Wachowski.
Jak widać, nasze schronisko boryka się z licznymi i złożonymi problemami. Ponieważ nawet tak obszerny tekst nie wyczerpuje tematu, do sprawy postanowiliśmy wrócić w kolejnym numerze „Ziemi Sochaczewskiej”.
Agnieszka Poryszewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    fiba 2011-05-27 12:07:52

    Chciałam skomentowć wypowidzeź małejme. Szkoda, że nie masz na tyle odwagi aby przedstawić sie na forum z kim mamy do czynienia i krytykować. Wniskując po Twojej wypowiedzi stwierdzam, że tak naprawdę nie masz zielonego pojęcia jak funkcjonuje schronisko "Azorek", zobaczyłaś, że strona internetowa nie jest aktualizowana na bieżąco (co jest niestety prawdą, zajmuję się nią i niestety w ostatnim czasie nie mogłam jej poświęcić dużo czasu) i od razu je przekreśliłaś. Pracownicy w naszych schronisku są bardzo zaangażowani w swoją pracę i poświęcają mnóstwo swojego wolnego czasu na pomoc zwierzętom, szczególnie Pani Zyta Rybowicz. Razem z dugim pracownikiem na naszej klasie prowadzą i na facebook prowadzą profile szukając psiakom domów. Jeśli chodzi o wolontariuszy to sprawa nie jest wcale taka prosta nikogo na siłę się nie zmusi do odwiedzania regularnie schroniska, bo działalność wolontaryjna to nie tylko praca przy komputerze,ale również to kontakt z psami i doraźna pomoc im, kochamy je, głaszczemy przytulamy i mówimy do nich, wszyscy Ci którzy mają częsty kontakt z psiakami starają się dać im namiastkę normalności której zabrakło im w życiu. Pomagają nam również 10 letnie dzieci a w zasadzie dziecko które prawie co tydzień jest ze mną w schronisku i robi dla nich tyle co jak Pani by to zobaczyła to pewnie głupio jej by się zrobiło za swoją wypowiedź. Zgadzam sie, że internet to podstawa, ale jest jeszcze cała masa innych rzeczy na które psiaki czekają. Mówi Pani również o niesieniu pomocy, w wypowiedzi Pani nas krytykuje a ciekawa jestem jak sama Pani pomaga zwierzętom na codzień. A na koniec chyba Pani nie zauważyła ale schronisko nie płacze, że nie ma pieniędzy, one są i miasto tu spełnia tu swoją rolę świetnie tak jak i pracownicy i wolontariusze zajmujący się zwierzętami,są pod stałą opieką weterynaryjną, mają zapewnione cały czas jedzenie, czyste ciepłe boksy i miłości tyle i tylko jesteśmy wszyscy im w stanie dać "Generalnie wszyscy potrafia tylko plakac,ze nie ma pieniedzy i jest ciezko ! a malo kto pomysli logicznie i postrara sie cos zrobic" a po tym zdaniu to proponuję ruszyć tyłek i zacząć działać i coś dla tych zwierząt robić każdy jest mile widziany do pomocy. Możliwe, że w sierpniu z okazji 12 rocznicy powstania "Azorka" zrobimy dni otwarte i wtedy wszystkich zapraszam niech każdy obejrzy jak wygkląda i jak funkcjonuje schronisko i wtedy będziemy mogli podyskutować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    EVE 2011-05-27 10:38:16

    Uważam, że bardzo dobrym pomysłem, była by strona internetowa Azorka ze zdjęciami i opisami zwierzaków. A jeszcze lepiej gdyby była ona powiązana ze stroną e-sochaczew, którą odwiedza spora część społeczeństwa. W ten sposób szybko znalazłoby nowe domy kilku milusińskich lub niektórzy właściciele odnaleźli by swoje zguby.   
    Sama mam sunię, którą ktoś najpierw bił, a potem wyrzucił. Gdy przybłąkała się do nas, była tak wychudzona, że nie miała siły się poruszyć. Dziś wyrosła na pięknego i bardzo wdzięcznego za uratowanie zwierzaka :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    madziaf 2011-05-27 08:42:37

    Szczawiu -ja właśnie takiej dorosłej suni szukałam i taką zaadoptowałam ,są osoby co wolą dorosłego psiaka gdyż jest bardziej rozumny :) Moja taka właśnie jest -zdarzały jej się na początku wpadki ...to nieuniknione gdyż nie miał jej kto tego nauczyć gdy była szczeniaczkiem ale już wie jak należy się zachować i trwało to naprawdę góra tydzień  :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama