Reklama

Baraki ze znakiem zapytania

Tygodnik Echo Powiatu
02/02/2006 16:03
Chodakowskie baraki, te przy Grunwaldzkiej i Topolowej, są trwałym elementem krajobrazu dzielnicy. Powstawały jeszcze w latach siedemdziesiątych. Niestety, budynki owe są zupełnie nieprzystosowane do współczesności. Ich mieszkańcy muszą płacić stosunkowo dużo za niewielki komfort. Wynika to przede wszystkim z ich fatalnego stanu termicznego.

Budynki na Grunwaldzkiej powstały jako baraki dla junaków OHP uczących się zawodu w zakładach „Chemitex”. Te na Topolowej były w założeniu magazynami „Biura Żelbetu”. Ani jedne ani drugie zatem nie były typowymi budynkami mieszkalnymi. Na ten cel adaptowano je później.
Miasto przejęło baraki od Zakładów „Chemitex” w 1997 r. Dzisiaj jest członkiem wspólnot mieszkaniowych, bo takie istnieją w budynkach. Jednak mieszkań własnościowych jest tu jak na lekarstwo: dwa wykupione lokale przy Grunwaldzkiej, i trzy przy Topolowej. Miasto reprezentuje Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, który jest jednocześnie zarządcą nieruchomości. Głównie dlatego, że nikt, ani sami lokatorzy, ani zawodowi zarządcy, nie chciał się tego podjąć. I mimo, że po kontroli NIK uznał, że Zakład nie może zarządzać mieniem nie należącym do miasta, to sąd wskazał rok temu właśnie ZGM jako zarządcę przymusowego. Sąd brał pod uwagę fakt, że większość udziałów ma miasto, a przede wszystkim to, iż zarząd osób fizycznych nie funkcjonował.

Największe problemy w funkcjonowaniu tych budynków wiążą się z ich fatalnym stanem, a przede wszystkim z faktem, że nie są one ocieplone. Ogromna część energii ucieka stąd niemal od razu. Stwarza to bardzo duże koszty dla mieszkańców, a same mieszkania są niewielkie (ok. 30 m2), większość z nich nie posiada własnych toalet. Mimo to za mieszkanie tej wielkości trzeba zapłacić ponad trzysta złotych. Na Topolowej płaci się za ogrzewanie 5,5 zł od metra na Grunwaldzkiej 5 zł. Dodatkowym elementem układanki jest fakt, że duża część lokatorów zalega z opłatami. Jeden z mieszkańców winien jest już miastu kwotę ok. 20 tys. zł. Nie ma za co przeprowadzać koniecznych remontów.

Mimo to, remont odbył się w barakach na Topolowej. W ubiegłym roku wymieniono tutaj dachy, bo bez nich nie możliwie byłoby po prostu zamieszkiwanie budynków. Jednak ZGM obawia się, że trudno będzie odzyskać pieniądze przeznaczone na ten cel, bo środki funduszu remontowego wspólnoty nie wystarczały na remont.

Baraki, szczególnie te na Topolowej mają swoją barwną rzeczywistość. Ludzie budują tutaj komórki, komóreczki, gołębniki. Przed oknami budynków widać małe ogródeczki. Oczywiście, wszystko razem nie jest pozbawione uroku, ale w perspektywie problem wymagać będzie rozwiązania. Dodatkową okolicznością, która nie pozwala, żeby to miasto sfinansowało konieczne tu inwestycje, jest fakt istnienia wspólnot. Również to stoi na przeszkodzie rozebraniu budynków. Sytuację mogłoby poprawić zrzeczenie się własności mieszkań przez te osoby, które dysponują uprawnieniami właścicielskimi, na rzecz miasta. Te ostatnie, dysponując 100% udziałów, mogłoby podjąć jakieś decyzje, także te o ewentualnych remontach. Jednak czy warto to robić w przypadku budynków, które były anachroniczne już w momencie swojego powstawania?

fc
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2006-02-03 00:00:00

    Słuszna uwaga, zaraz zmienię, niestety, w gazecie się jużtego nie da zrobić;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    trycja 2006-02-03 00:00:00

    ...budynki się adaptuje, a nie adoptuje...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości