Reklama

Bezdomność na własne życzenie

Tygodnik Echo Powiatu
12/01/2005 12:06
Poruszające w tej historii jest to, że od kilku dni liczba sochaczewskich bezdomnych zwiększyła się o dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Ale też poruszający jest fakt, że stali się bezdomni na własne życzenie. Przygnębiające jest to, że znowu w splocie przyczyn, które doprowadziły do nieszczęśliwego finału, poważne miejsce zajmuje wypijany nadmiernie alkohol. Ale też przygnębiający jest fakt, ta prawda o człowieku, który może sam sobie stworzyć nieludzkie, koszmarne warunki do codziennego życia. Dlatego na równi z ludźmi bohaterami tej historii są rzeczy, a dokładnie dwa - doprowadzone do ruiny - mieszkania przy al. 600-lecia.

Początek od końca
Od kilku dni trwają intensywne prace remontowe w dwóch lokalach mieszkalnych na niesławnym osiedlu obok trojanowskiego kościółka przy al. 600-lecia. Wywożone są resztki podłóg, zrywane lepkie od brudu tynki, wyrzucane zawilgocone szmaty, zapleśniałe resztki jedzenia, wyrwane i zniszczone urządzenia sanitarne. Smród nie do wytrzymania wietrzony jest w dzień i noc. Pracownicy ZGM-u robią wszystko, by przywrócić tu godziwe warunki do życia dla nowych rodzin, które wprowadzą się niebawem.

Od bezprawia do bezdomności
Najemcą jednego z tych mieszkań była dotychczas pani M. - matka z dwójką dzieci. Dwa lata temu kobieta zamieniła się bez jakiejkolwiek zgody Urzędu Miasta na lokal z mieszkańcem z ul. Korczaka. Nowy dziki lokator wraz z towarzyszem, z którym zamieszkał na Trojanowie, od początku dali się poznać jako zakłócający spokój i nadużywający alkoholu sąsiedzi. Początkowo nie było widać dewastacji mieszkania, gdyż drzwi do niego zazwyczaj były szczelnie zamknięte. W końcu jednak drzwi te podczas jednej z alkoholowych libacji uległy, mówiąc wprost, wykopaniu, i oczom wszystkich ukazał się jeżący włos na głowie widok. Dziki lokator i jego towarzysz zamienili mieszkanie w grajdoł pełen brudu, szmat, odpadów i odchodów. Zawieszenie w otworze wejściowym koca nie było w stanie ograniczyć dolegliwych przykrości, jakie z powodu takiego stanu rzeczy zmuszeni byli odczuwać sąsiedzi z bloku.
Zakład Gospodarki Mieszkaniowej kilkakrotnie próbował rozwiązać problem. Pani M. nie potrafiła jednak uregulować prawnych wymogów związanych z zamianą mieszkania, mimo tego, że na którymś etapie spłaciła zadłużenie lokalu, jakie powstało po jej wyprowadzce i mimo tego, że próbowała zrobić tu remont. Na przeszkodzie stał m. in. fakt, że lokal na Korczaka był zadłużony, a w takiej sytuacji legalna zamiana mieszkań nie jest możliwa. Ostatecznie kobiecie wypowiedziano umowę najmu, a bezprawny lokator został wezwany do opuszczenia lokalu. ZGM złożył wniosek o wymeldowanie pani M. wraz z dziećmi, a Urząd Miasta wszczął postępowanie. Kilka dni temu kobieta na wezwanie UM wymeldowała się z mieszkania. Ale to nie koniec przegranej przez nią historii. Urząd Miasta ze zrozumiałych względów będzie domagał się od niej zwrotu wszelkich długów za lokal i udziału w kosztach remontu mieszkania, do którego dewastacji przecież pośrednio doprowadziła.

Od długów do bezdomności
Najemca drugiego z mieszkań - pan R. - nigdy nawet złotówki nie zapłacił tytułem czynszowych opłat. Trudno określić, kiedy z mieszkania zaczęły znikać podstawowe elementy wyposażenia, trudno też powiedzieć, kiedy również pan R. ostatecznie zniknął. Nieoficjalnie wiadomo, że miał kłopoty z komornikiem, być może przed nim się ukrywał. W każdym razie z czasem zniszczonych drzwi do mieszkania nikt już nie zamknął. Wówczas naocznie każdy mógł stwierdzić, jakiej dewastacji uległo mieszkanie. Wyniesiono lub na miejscu spalono wszystko, co się do tego nadawało, jak framugi, drzwi pokojowe, drewniane parapety. Nie zachowała się żadna instalacja, nic, co dało się wyrwać. Ostatecznie, gdy już było wiadomo, że najemcy nie ma kilka tygodni, ZGM zaplombował drzwi, a do Urzędu skierował wniosek o wymeldowanie pana R. Parę dni temu najemca został wymeldowany. Od niego również UM będzie się domagał zwrotu zadłużenia i udziału w kosztach remontu lokalu.

Koniec na początek
Remont obu mieszkań na pewno nie będzie trwał długo, choć wymaga nakładu ogromu prac i pieniędzy. Czas jednak goni między innymi z tego względu, że do obu lokali są już przydzieleni nowi najemcy. Do mieszkania po pani M. - od teraz posiadającego kategorię lokalu socjalnego - trafi rodzina z wyrokiem eksmisji, do mieszkania po panu R. pierwsza rodzina z listy oczekujących.


figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Madonia 2005-02-03 00:00:00

    I tak to właśnie wygląda. Ludzie starają się o mieszkanie, a dostają właśnie tacy, co to wszystko w ... mają, bo wiedzą, że o nich i tak troszczyć się będą... Dewastują wszystko, co się da, a Komisja stwierdza, że to im należy się nowy lokal, bo nawet toalety w mieszkaniu nie mają. A ja - NIEPIJĄCA od razu usłyszałam, że moje szanse na otrzymanie mieszkaznia od UM szanse mam nikłe, bo tu, gdzie obecnie mieszkam znajduje się toaleta, no i kaloryfery są. Tylko tak na dobrą sprawę, ni8kt nie wziął pod uwagę, że ja tu do niczego nie mam prawa, bo mieszkam tu kątem - ja i mój dwuletni synek. W związku z tym pytam, co mam zrobić? ZACZĄĆ PIĆ, ŻEBY MNIE WRESZCIE ZAUWAŻONO???? Czy to zle, że ja chcę normalnie żyć, tylko nie stać mnie ani na kupno, ani też wynajem mieszkania...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama