Odwiedziliśmy więc Bibliotekę Barwną w samej Białej, potem zajrzeliśmy na grę terenową "S.T.A.LK.E.R. Świt", pogadaliśmy trochę z fanami, ja poopowiadałem o pracy bieżącej i planach na przyszłość... Nie była to moja pierwsza tam wizyta, jako że odwiedzałem ich już równy rok temu, ale teraz miałem nieco więcej czasu na rozejrzenie się, przemyślenia i refleksje.
Przede wszystkich jest tam niesamowicie *cicho*. Żadnych samochodów, szumu, hałasu maszyn - tylko ptaki. Absolutna, naturalna cisza; nawet pies odezwie się tylko z rzadka, jakby nieśmiało, i zaraz znów cichnie. Absolutnie niesamowite uczucie.
Kolejną rzeczą jest czysta linia horyzontu. Brak słupów trakcyjnych, wież nadajników GSM, czy nawet kominów szklarni. Nic, tylko poszarpana linia drzew i ponad nią czyste, błękitne niebo.
Nocą jest tak przerażająco ciemno, że nie widać dokładnie *nic*. Bez światła do łazienki nie trafisz... Za to jak słońce wstanie o piątej rano, to ty razem z nim.
No i w końcu ludzie. Spokojni, wyluzowani. Uchylający czapki na ulicy, bez zdziwienia odpowiadający "dzień dobry", zagadujący gdy usiądzie się na murku pod sklepem. Uprzejmie zdziwieni, gdy słyszą że my aż "zza Warszawy", z pewną nieśmiałością dopytujący się: "A jak tam jest?"
A mnie jest trudno odpowiedzieć - bo co im powiem? Jak mówię, że pracuję od ósmej rano do dwudziestej pierwszej, to patrzą się z uprzejmym niedowierzaniem. A ja sam zaczynam wątpić we własne słowa.
Było pysznie. Trzeba będzie więcej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze