To hasło, które stało się przewodnikiem dla Ewy Bojarowskiej, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rybnie
Ewa Bojarowska już blisko jedenaście lat jest dyrektorem biblioteki w Rybnie. Splot różnych wydarzeń spowodował, że mieszka na Mazowszu i pracuje w bibliotekarstwie. Dla niej biblioteka to nie tylko książki. Jeśli o kimś można powiedzieć, że jest pasjonatem, to właśnie o niej. Tyle, że dla niej biblioteka to dużo więcej niż tylko książki na półkach.
Ewę znam już kilka lat. Poprosiłem, by opowiedziała nam, jak stała się tak wyjątkowym człowiekiem. Dodam jeszcze, że ona sama nie widzi niczego nadzwyczajnego w tym, co robi.
Co popchnęło Cię w kierunku, wydawałoby się nudnego zawodu, jakim jest bibliotekarstwo?
- Urodziłam się w Bartoszycach na Mazurach. Potem, gdy byłam jeszcze mała, przeprowadziłam się z rodzicami do Grójca, a potem do pięknie położonej Mogielnicy. Podstawówkę skończyłam jeszcze w Grójcu. Liceum to już Mogielnica. Miasto, o którym moja mama opowiadała, że gdy sama była mała, zjeżdżała do położonego w dole miasta na sankach. Aż na sam rynek. Po maturze zaczęłam szukać pracy i znalazłam ją w bibliotece miejskiej. Podobno nie ma w życiu przypadków, więc pewnie ta praca to też nie był przypadek. Książki były koło mnie zawsze. Czytali mi je rodzice. Czytał dziadek i babcia. Dziadek był zresztą polonistą i pamiętam, że gdy był już na emeryturze, w dniu wypłaty emerytury zawsze po drodze do domu odwiedzał księgarnię i kupował jakąś książkę. Tak więc zostałam bibliotekarką. Przeszłam w bibliotece wszystkie działy. Opracowywałam książki, a także wypełniałam ich karty. Dzięki nim nauczyłam się kaligrafii. Pamiętam, jak moja ówczesna szefowa - Pani Basia rwała te, które jej zdaniem były wypełnione niestarannie i kazała mi pisać od nowa. Potem było bibliotekoznawstwo na, które skończyłam w 1994 rok. A po dyplomie praca w Grójcu, którą zakończyłam jako kierowniczka Impresariatu Artystycznego.
Jak znalazłaś się w naszych okolicach i zostałaś dyrektorem biblioteki w Rybnie?
- W 1994 roku wyszłam za mąż i zamieszkałam z mężem w Żdżarowie. Potem urodziłam dzieci, a gdy trochę podrosły, zaczęłam szukać pracy. Przypadek sprawił, że w którejś z lokalnych gazet, dokładnie nie pamiętam, ale chyba w „Echu Powiatu” (śmiech), znalazłam ogłoszenie o konkursie na stanowisko dyrektora biblioteki w Rybnie. Terminy były napięte i papiery złożyłam w ostatniej chwili. Już nie pamiętam, w jaki sposób moi konkurenci odpadli, ale w drugim etapie dostałam tę pracę. W ten sposób od 2 lutego 2002 roku, do tej pory, robię to, co lubię.
Jak współpracuje Ci się z pracodawcami? Co robisz, że Twoja biblioteka jest jedną z najlepszych, jeśli w ogóle nie najlepszą, w okolicy?
- Pamiętam reakcję radnych, którzy akceptowali moją kandydaturę. Pamiętam moich pierwszych czytelników. Biblioteka była wypożyczalnią książek, a w Rybnie jedyną placówką upowszechniania kultury. A ja miałam wizję. Od początku zdawałam sobie sprawę, że to nie tylko półki z książkami. Może to zabrzmi górnolotnie, ale chciałam służyć temu społeczeństwu. Biblioteka żyje przecież z ich podatków, więc Ci wszyscy ludzie to moi pracodawcy. Nie tylko radni i wójt. Kiedyś kierowałam się hasłem, że biblioteka ma być „otwarta dla każdego”. Dziś uważam, że biblioteka po prostu jest „dla każdego”.
Masz współpracowników, ile oni znaczą w twojej pracy?
- Mogę realizować swoją wizję biblioteki dzięki współpracownikom. Po pierwsze - Małgorzacie Malejka, która z pasją i zapałem służy bibliotece. Jest magistrem bibliotekoznawstwa, a w jej zainteresowaniach zawodowych znajduje się kolekcja Regionalia. Obecnie realizuje projekt Historie Mówione - relacje mieszkańców gminy Rybno. Program „Pamięć. Życie. Rybno” polega na rejestrowaniu, opracowywaniu oraz upowszechnianiu opowieści dotyczących Rybna i okolic od dwudziestolecia międzywojennego do czasów współczesnych. W ten sposób pragniemy podjąć próbę subiektywnego opisu przeszłości Rybna. Dalej stażyści - przez te 10 lat uzbierała się pokaźna gromadka młodych ludzi, którzy mieli swoja przygodę z biblioteką w Rybnie. I proszę mi wierzyć każdy z nich pozostawił po sobie ślad w bibliotece - DOBRY ślad! Dzięki nim zajęcia z dziećmi, młodzieżą czy seniorami były wyjątkowe. Wystawy, pikniki, bale literackie, czy spotkania z autorami, jak również digitalizacja zbiorów regionalnych, komputeryzacja procesu wypożyczania zbiorów, tworzenie baz danych - te wszystkie działania miały miejsce przy bardzo aktywnym udziale stażystów. Pozwól Piotrze, że nie wymieniając nikogo z nazwiska, w tym miejscu wszystkim odbywającym staż w bibliotece w Rybnie złożę serdeczne podziękowanie. Wspólne budowanie biblioteki dla każdego, z takimi ludźmi, to wielka przyjemność i przygoda! Ja, w ogóle mam szczęście do ludzi. Wiele dobrych dusz przyczyniło się, że biblioteka w Rybnie ma taki, a nie inny portret. Dobra współpraca z lokalnymi partnerami wielokrotnie potwierdzała regułę, gdy jest dobry zespół to wszystko się „samo robi” i potrafi przynosić prócz satysfakcji wielką radość i przyjemność. Tylko czasami brakuje chwili na regenerację sił.
Co zmieniło się w ciągu tych już „nastu” lat, w czasie których „rządzisz” w Rybnie?
- Zmiany w Bibliotece to proces. I to złożony. Myślę, że udało mi się przekonać ludzi, że biblioteka jest ich. Cały czas jestem otwarta i wyczulona na propozycje. Ja tylko czasem mogę podpowiadać, a właściwie to oni, czytelnicy, choć to słowo ma o wiele szersze znaczenie, są tutaj gospodarzami. Razem tworzymy to magiczne miejsce. Pojawiły się nowe działy w Kolekcji Biblioteki. Zbiory specjalne: audiobooki, filmy, gry planszowe. Książki mówione i gry planszowe wypożyczamy blisko2 lata, od 2012 pojawiły się na półkach do wypożyczenia filmy. Udało mi się przekonać, iż książka to nie tylko nauka, ale również zabawa.
Co dzieje się w tej chwili w bibliotece?
- Biblioteka to tylko hasło. Chcę, żeby to hasło było wypełnione treścią. A ja nie należę do ludzi, którzy potrafią usiedzieć w miejscu. Niektórzy się śmieją, że to zawodowe ADHD. Działa cały czas Biblioteczka Niedźwiadka, a najstarsze dzieci, które uczestniczyły w niej na początku, to już właściwie niedźwiedzie (śmiech). Od początku aktywnie w niej uczestniczą rodzice i dziadkowie. Są przedstawienia teatralne przygotowywane przez dorosłych dla dzieci. Organizujemy tygodnie głośnego czytania w ramach akcji Cała Polska czyta dzieciom w Rybnie też! Rodzice i zaproszeni dorośli czytają dzieciom książki. Wiele osób pracuje dla biblioteki z potrzeby serca. Chcą pomóc i czują, że to, co robią jest potrzebne. Jesteśmy wprawdzie małą gminą w ciężkich czasach, a jak wielu twierdzi najłatwiej jest zrezygnować z kultury. Na szczęście ta czarna wizja ma szansę się u nas nie spełnić.
Jeszcze trochę, a wreszcie będzie nowa, porządna siedziba biblioteki…
- Przy akceptacji Rady Gminy przystąpiliśmy do programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dzięki któremu budujemy nową siedzibę naszej biblioteki. Do 40% dotacji Ministerstwa nasi decydenci dokładają kolejne 60%. Zgodnie z projektem biblioteka będzie miała ponad 400 m2 powierzchni. Ale to nie wszystko. Biblioteka zostanie wyposażona w nowy sprzęt komputerowy i multimedialny, będzie dopasowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, powstanie kafejka i ogródek, dzięki któremu będziemy mogli prowadzić zajęcia na świeżym powietrzu. Powstaną też pracownie dla hobbystów. W ten sposób spełnimy kryteria wymagane do uzyskania certyfikatu BIBLIOTEKA+, którego posiadanie zagwarantuje prawdziwie europejski poziom funkcjonowania biblioteki.
Wróćmy na razie do dnia dzisiejszego, bo tu ciągle coś się dzieje
- Cały czas działa Dyskusyjny Klub Książki. Prowadzimy akcję, w ramach której osobom, które nie mogą samodzielnie dotrzeć do biblioteki nasi wolontariusze dostarczają książki do domu. Trwa akcja „Ślubna pamiątka”, dzięki której nowożeńcy mogą przekazać bibliotece książki. Jest kurs angielskiego dla dorosłych. Organizujemy „Urodzinki” dla dzieci od roku do lat 12-tu. Działają scrabbliści i śpiewa chór gregoriański Schola św. Bartłomieja. Na stałe wpisały się w kalendarz słynne Noce kota.
Zaczął się nowy rok, dacie radę robić jeszcze cos nowego?
2013 rok zapowiada się interesująco. Prócz dotychczasowej działalności oraz budowy nowej siedziby będziemy realizowali 2 projekty. Pierwszy projekt „RozPRACUJ to z biblioteką” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności jest wspierany przez sieć Fundacji Społeczeństwa Otwartego. Realizuje go Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. Celem Projektu jest wypracowanie i przetestowanie metodologii wspierania bibliotek na terenach wiejskich i w małych miastach w oferowaniu usług osobom dorosłym poszukującym pracy lub rozważającym zmianę kwalifikacji. Drugi projekt złożony w ramach "małych projektów" pozyskał pozytywną rekomendację LGD „Ziemia Chełmońskiego” do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego „Przeprowadzenie warsztatów dokumentowania przeszłości i prowadzenia wywiadów oraz wydanie albumu pt. Krzyże i kapliczki przydrożne gminy Rybno wraz z płytą zawierającą wywiady z mieszkańcami dotyczące tychże obiektów” To tyle. Życz nam zdrowia (śmiech).
Jakie przemiany przechodzi Wasz księgozbiór?
- Został trochę przewietrzony i odświeżony (śmiech). Mieliśmy kiedyś około 27.000 książek. Dziś na półkach stoi ich około 15.000. Usunęliśmy z niego tytuły, które nie cieszyły się zainteresowaniem czytelników, bądź bardzo zniszczone. Mimo wzrostu cen, staramy się kupować nowe książki, a pomagają nam w tym nasi przyjaciele: otrzymujemy dary, sprzedajemy makulaturę i pozyskujemy środki z licznych akcji. Posiłkujemy się również wypożyczeniami międzybliotecznymi i współpracujemy z bibliotekami w okolicznych gminach.
Czego byś sobie życzyła w Nowym Roku dla biblioteki?
- Z utęsknieniem czekam na nową siedzibę. Pozwoli nam to rozwinąć skrzydła. Będzie działał klub filmowy, w którym można będzie obejrzeć ambitne filmy. Chciałabym też, by panowie trochę więcej czytali, choć tym problemem zajmuje się już nasz stażysta Piotr. Zaczynamy projekt Męskie Czytanie. Życzyłabym też sobie, by do biblioteki przyszli ludzie, którzy jeszcze do nas nie zaglądali. By dla wielu stała się ona nie tylko miejscem, w którym wypożycza się książki, ale czymś znacznie więcej, a nie chcę tu użyć frazesu, centrum kultury. Po prostu, by ludzie traktowali ją jak dom. Dom, do którego wraca się z przyjemnością i gdzie każdy dobrze się czuje. Jak u siebie. By jak dotychczas życzliwość i wsparcie dobrych ludzi otaczała naszą bibliotekę. Bibliotekę dla każdego.
Piotr Gadziński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze