Reklama

Bramki z

Tygodnik Echo Powiatu
10/02/2004 14:06
Kiedy powstał Sochaczewski "Supermarket", po początkowej fascynacji budynkiem, ludzie nauczyli się, że bez problemu można coś z Globusa wynieść, choćby "bonus" z kolorowego czasopisma, czy kilka puszek piwa. Jako, że w naszym kraju, ludzka mentalność jest jaka jest, rozmowa o seksie (mam nadzieje, że nie zostanę zlinczowany za użycie tego słowa), czy choćby wspomnienie o nim, to szczyt wulgarności, tymczasem złodziejstwo można jakoś znieść, bo to w końcu "wielcy prywaciarze, żerujący na krzywdzie klasy robotniczej".
W związku z tymi wszystkimi czynnikami, z Globusa wynoszono coraz więcej i więcej, aż w końcu pojawiły się tam bramki. Ich działanie jest proste. Jeśli klient wychodzi z towarem, za który nie zapłacił, bramka piszczy. To znaczy tylko teoretycznie sprawa jest taka prosta, bo bramki piszczą niestety w szeregu innych przypadków. Jak udało się nam ustalić, bramka może zapiszczeć również, jeśli klientowi przyklei się na przykład kod kreskowy, odklejony z kiedyś tam zakupionego artykułu, jeśli klient ma w kieszeni artykuł z kodem kreskowym, zakupiony w innym sklepie, bramka także zapiszczy. Problem w tym, że powinna piszczeć już w chwili wchodzenia na teren sklepu, praktycznie istnieje taka możliwość, że tego nie zrobi. Wtedy przy wychodzeniu ze sklepu, bogu ducha winny klient zostanie narażony na nieprzyjemności.
Nieprzyjemności wiążą się głównie z brakiem ogłady ochroniarzy ze sklepu. W stosunku do każdej "opiszczanej" osoby zachowują się oni tak, jakby mięli do czynienia ze złodziejem. Traktują takie osoby się najprościej mówiąc "po chamsku". Najlepiej zobrazuje to sytuacja, której byłem świadkiem.
Pewien młody mężczyzna, po odejściu od kasy skierował się oczywiście do bramek, przeszedł przez jedną z nich, a ona niespodziewanie zapiszczała. W tym momencie zatrzymał się, spojrzał na kasjerkę i spytał "co się stało?". Pani kasjerka nie odezwała się do niego słowem, w żaden sposób nie wyjaśniła mu zaistniałej sytuacji. Tymczasem ochroniarz "wypchnął" mężczyznę z przejścia i bez słowa zaczął machać dookoła niego jakimś dziwnym urządzonkiem. Kiedy urządzonko w żaden sposób nie zareagowało, rzucił tylko bezczelne "Jesteś wolny" i już szykował się do odejścia, kiedy rozpętało się piekło:
- Co to znaczy "Jesteś wolny? - skoczył mężczyzna - od kiedy w ogóle jest pan ze mną na "ty"? Proszę się do mnie zwracać z należytym szacunkiem.
- Przepraszam pana - zaczął się jąkać ochroniarz - to znaczy, że może pan już iść.
- Najpierw niech mi pan wyjaśni, dlaczego ta bramka zapiszczał, skoro nic nie wynosiłem?
- Te bramki tak czasem piszczą same z siebie.
- Jak to same z siebie, nie są chyba od tego, żeby piszczały same z siebie na pierwsze lepszego klienta.
- Są różne awarie, w innych marketach też piszczą.
- Proszę pana, niech mi pan nie wmawia, że w innych marketach też piszczą, bo pracowałem w "Geant" i tam same z siebie nie piszczały. Dlaczego ta bramka zapiszczała?
- No bo te bramki są pojebane.
Oto w jaki fachowy sposób, pracownik "Championa" wyjaśnił zaniepokojonemu klientowi zasadę działania urządzeń zamontowanych w sklepie. Trzeba też przyznać, że "finezja" z jaką ochroniarz próbował potraktować klienta, jest wręcz niebywała. Z tak rażącym brakiem szacunku trudno się spotkać nawet w prywatnej służbie zdrowia.
Nie oszukujmy się, taka bramka to urządzenie elektroniczne i jak każde urządzenie tego typu bezawaryjna nie jest. Jeśli market decyduje się na współpracę z jakąś firmą ochroniarską, to market taki powinien zadbać, by ludzie "podesłani" przez tą firmę, umieli się odpowiednio zachować. Jest to w najlepszym interesie sklepu, ponieważ klient potraktowany tak jak miało to miejsce w wyżej podanym przykładzie, najpewniej więcej do Globusa nie przyjdzie, w końcu w okolicy jest mnóstwo innych sklepów.
W najlepszym interesie klienta i sklepu, jest by klient o każdym przypadku nadużycia, informował kierownictwo. To chyba najlepszy sposób, aby zakupy w naszym "gigancie" naprawdę stały się przyjemnością.
W wyniku naszej interwencji, względem bezczelnego ochroniarza zostaną wyciągnięte konsekwencje.
Sebastian Stępień
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama