Reklama

Budżet Obywatelski to wspólny sukces

Urząd Miasta w Sochaczewie
02/04/2014 09:16

Z burmistrzem Sochaczewa Piotrem Osieckim rozmawiamy nie tylko o pierwszej edycji Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego, i zasadach drugiej, ale też poruszamy najważniejsze sprawy miasta. Pytamy, czy naprawdę nie da się jeszcze bardziej obniżyć cen wody i ścieków. Burmistrz wyjaśnia, jak to naprawdę było z remontem powiatowej ulicy Staszica, dlaczego niektórzy lokalni politycy nie zajmują się niczym innym, jak tylko krytykowaniem władz miasta. Rozmawiamy też o ścieżkach rowerowych, szpitalu i o pomyśle przejęcia dworca PKP przez miasto...

 

Reklama

Spodziewał się Pan aż takiego sukcesu pierwszej edycji Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego?

Chyba nikt się nie spodziewał. Gdy przystępowaliśmy do tworzenia zasad SBO, mieliśmy pewne obawy. Budżet Obywatelski to wielka szansa na uaktywnienie mieszkańców, ale też zagrożenie.

Jakie?

Że mieszkańcy nie wezmą udziału w głosowaniu, że się zniechęcą, bo projekty nie będą im odpowiadały. Albo że uznają, że od nich nic nie zależy.  W Sochaczewie nic takiego nie nastąpiłoI to jest nasz wspólny sukces. Ponad osiem tysięcy głosów, blisko 27-procentowa frekwencja. Możemy wszyscy sobie pogratulować. Mieszkańcy kolejny raz pokazali, że są największą wartością miasta. Jestem dumny z tego, jak wiele osób zaangażowało się w głosowanie, promowanie projektów. Na naszych oczach hasło o społeczeństwie obywatelskim stawało się czymś realnym, a nie tylko sloganem. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali, zgłosili projekty, zaangażowali się w promocję, mobilizowali mieszkańców.

Reklama

Wygrał najlepszy projekt?

Wszystkie projekty były świetne. Większość to były pomysły, które miały służyć dużym grupom mieszkańców. Sądzę, że większość z nich, prędzej czy później doczeka się realizacji. Kolejna szansa już w tym roku, bo przecież będziemy mieli drugą edycję Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Pieniędzy bę-dzie o 10% więcej, a więc 1,1 mln zł. Te inicjatywy, które nie przeszły w pierwszej edycji, będą miały szansę w drugiej. Oczywiście pod warunkiem, że znów zostaną zgłoszone. Sądzę jednak, że choćby środowiska szkolne, wzorując się na sukcesie Szkoły w Chodakowie, przystąpią do edycji numer dwa jeszcze bardziej zdeterminowane.

Reklama

Poza zwiększeniem puli środków inne zasady Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego pozostały bez zmian. Naprawdę nic nie trzeba poprawiać?

Wyszliśmy z założenia, że jeśli coś się sprawdziło, to nie ma co zmieniać. Na pewno znów bardzo mocno będziemy promować SBO.

Czy są jakieś projekty zgłoszone do pierwszej edycji SBO, które miasto przejmie, jako własne?

Naszym pomysłem, zanim pojawił się jako projekt zgłoszony do SBO, był parking Park&Ride przy stacji PKP. Prace nad nim trwają już prawie dwa lata i mam nadzieję, że w tym roku doczekamy się realizacji. Przypomnę, że w budżecie miasta mamy zarezerwowane na ten cel 800 tysięcy złotych.  Parking Park&Ride ma być budowany wspólnie z samorządem Mazowsza, który ma kłopoty finansowe z powodu tzw. janosikowego.

Reklama

Czy władze województwa potwierdziły swój udział w budowie parkingu?

Jestem świeżo po rozmowie z panem marszałkiem Struzikiem, który potwierdził zaangażowanie samorządu wojewódzkiego w budowę Park&Ride w Sochaczewie. Marszałek należy do samorządowców, którzy słowa dotrzymują. Wierzę, że jesienią będziemy cieszyć się z otwarcia parkingu. 

Jakie jeszcze inwestycje zostaną zakończone w tym roku?

Ta największa i najdroższa to oczywiście budowa sali gimnastycznej przy SP nr 4. Nie da się jej nie zauważyć. Przy okazji zmieni się otoczenie szkoły, pojawi się ok. 50 miejsc parkingowych przed budynkiem, inna będzie też organizacja ruchu. Mamy nadzieję, że to rozwiąże choć trochę problemy komunikacyjne, jakie pojawiają się zwłaszcza rano na skrzyżowaniu ulicy Staszica i Pokoju.
 

Reklama

A propos Staszica. Na lutowej sesji Rady Miasta poprosił Pan radnych o zdjęcie z budżetu miasta miliona złotych zarezerwowanego na remont tej ulicy i przeznaczenie tych pieniędzy na inne cele. To koniec marzeń o remoncie tej ulicy?

Na ten rok na pewno tak.

Co będzie dalej?

Nie wiem, trzeba pytać właściciela drogi, czyli starostę. Władze miasta, radni, mieszkańcy - zrobiliśmy wszystko co się dało, by ten remont przeprowadzić. Żałuję, że właściciel drogi zrezygnował. Nie wiem, jak pan starosta i zarząd powiatu udowodni teraz mieszkańcom, że zależy im na tej ulicy. 
 

Reklama

Winę za niepowodzenie tego projektu i tak niektórzy próbują przypisać Panu

Tak, lokalni politycy np. z Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej, albo Platformy Obywatelskiej. Różne rzeczy teraz ludziom będą wmawiać. Wybory za kilka miesięcy. Od dawna trwa kampania oczerniania mnie. Zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek. I nie chodzi tylko o ulicę Staszica. Ceny wody i ścieków, obligacje, nawet znalezienie inwestora dla terenu dawnej Cegielni to tematy, które próbuje się pokazywać w fałszywym świetle. W sprawie ulicy Staszica nie ma Pan sobie nic do zarzucenia?Zdaję sobie sprawę, że w tym temacie padło już tak wiele słów, że trudno dziś zająć jednoznaczne stanowisko. Powiem więc krótko to miasto wyszło z inicjatywą remontu. Godziliśmy się na wszystkie propozycje zarządu powiatu, który łamał pierwotne porozumienie między naszymi samorządami. To miasto wydało pieniądze na projekt. Zgodziliśmy się przystąpić do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. 
 

Reklama

Zarząd powiatu uważa, że się nie zgodziliście

Nawet je podpisaliśmy. Natomiast nie podpisał porozumienia zarząd powiatu. Tymczasem takie same warunki, jakie my proponowaliśmy, czyli podział kosztów pół na pół, zarząd powiatu przyjął od Gminy Brochów. Na rok 2014 zarezerwowaliśmy w budżecie kolejny milion złotych na remont Staszica. Niestety, właściciel drogi nie zarezerwował ani złotówki. Czy trzeba jeszcze jakiś dowodów na to, by zrozumieć, kto jakie intencje miał w tej sprawie. 
 

Wspomniał Pan o cenach wody i ścieków. Za ich poziom też się Panu ostatnio dostaje...

Reklama

Trzeba uczciwie przyznać,  że stawki nadal są wysokie. Ale miały być jeszcze wyższe. Przypomnę, że mój poprzednik Bogumił Czubacki planował, że w 2014 roku cena wody i ścieków za metr sześcienny wyniesie ok. 23 zł. Tymczasem drugi rok z rzędu spółka ZWiK utrzymuje cenę na poziomie 13 zł. 
 

Nie może być taniej?

Robimy co możemy. W tym roku miasto przekaże spółce ZWiK 2,6 mln złotych. Pamiętajmy jednak, że spłacamy największą w historii Sochaczewa inwestycję - budowę prawie 100 km nowej sieci kanalizacyjnej. ZWiK wydał na nią prawie 107 mln złotych. Tylko połowa z tych pieniędzy pochodziła z Unii. Resztę spółka musiała pozyskać na rynku, a teraz musi spłacać. 
 

Reklama

To może nie trzeba było od razu porywać się na tak wielką inwestycję?

My nie mieliśmy już żadnego wyboru. Musieliśmy podpisać umowy, ogłosić przetargi, a potem sprawnie zrealizować I etap projektu. Czy potrzebne nam były nitki kanalizacji w ulicach, na których stoi po kilka domów, a mamy takich ulic bardzo wiele? Nie sądzę. Mógłbym dziś wskazywać winnych, ale nie robię tego. 

Zadłuża Pan miasto?

To kolejna fałszywa łatka, jaką próbuje mi się przykleić. Fachowcy nie mają wątpliwości. Decyzja o emisji obligacji była dobrym posunięciem. Zamieniliśmy drogie kredyty na tańsze, wygodniejsze w obsłudze obligacje. Przypomnę, co mówią fachowcy od finansów publicznych - obligacje mogą emitować tylko samorządy dobrze zarządzane, z bezpiecznymi finansami. Banki nie kupiłyby od nas tych papierów, gdyby sytuacja naszego budżetu była zła. Jest dobra, budżet jest stabilny, choć przypomnę, że próbowano wmawiać mieszkańcom, że stoimy na skraju bankructwa, że nie płacimy składek do ZUS.

Reklama

Opozycja wciąż twierdzi co innego

To tylko słowa. Fakty zaś są takie, że wydajemy mniej niż zarabiamy. Nasza tzw. nadwyżka operacyjna rośnie praktycznie z każdym rokiem. Mimo nakładanych na nas nowych obciążeń, szalejącego kryzysu i rosnących kosztów. Będę to powtarzał do znudzenia, ale tylko podwyższenie składki rentowej i stawki VAT kosztuje nasz samorząd ok. dwóch milionów złotych rocznie. 

Jakie to ma znaczenie dla mieszkańców?

Za te pieniądze moglibyśmy wybudować już w tej kadencji dwie kolejne sale gimnastyczne. A musimy te środki oddać do budżetu państwa. Mimo to chcemy budować Pasaż Duplickiego, remontować stadion Bzury, dokończyć remont elewacji Muzeum Ziemi Sochaczewskiej, boisko wielofunkcyjne przy SP 2, w fazę realizacji zaczynają wchodzić zwycięskie projekty Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego, utrzymujemy najwyższy w historii poziom dofinansowania dla stowarzyszeń, pojawiły się stypendia dla uczniów i sportowców, duże środki idą na ulgi w ramach Sochaczewskiej Karty Dużej Rodziny i Sochaczewskiej Karty Seniora. W tym roku wydamy 1,5 mln na program Drogi zamiast błota. Naprawdę mogę wyliczać długo.Czemu nie odpowiada Pan zatem na ataki lokalnych polityków?Jestem zwolennikiem współpracy. Musi być tylko wola z drugiej strony. Wspólnie z gminami powiatu sochaczewskiego uczestniczymy w wielu projektach. Współpracujemy też z innymi samorządami. Choćby przy projekcie połączenia Warszawa-Chrzanów- Sochaczew. 

Dlaczego nie udało się więc przy ul. Staszica?

Czasem myślę, że niektórzy lokalni politycy bardzo chcą udowodnić, że w mieście źle się dzieje. Moim zdaniem jest to nieudolna próba odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów samorządu powiatowego, o których ostatnio tak głośno. 

Jakieś nazwiska?

Będę się trzymał zasady, że nie wchodzę w żadne polityczne pyskówki. Dla mnie ważne jest to, co się naprawdę robi, a nie mówi. Mieszkańcy sami dobrze widzą, kto pracuje na ich rzecz, a kto próbuje medialnie zaistnieć.

Wykorzystuje Pan politycznie trudną sytuację szpitala?

Dużo tych zarzutów prawda? To tylko potwierdza tezę, że wybory coraz bliżej i będzie się takich ataków pojawiało coraz więcej.

Ale był Pan w szpitalu, spotkał się z załogą

Byłem. Tak samo jak poseł Maciej Małecki. Zostaliśmy zaproszeni przez załogę. Jak mogliśmy odmówić? Szpital to nie tylko największa i jedyna tego typu lecznica na ziemi sochaczewskiej, ale też największy w mieście zakład pracy, którego sytuacja jest bardzo poważna. Kolejny rok z rzędu placówka generuje straty, rośnie frustracja personelu. Nie można tych problemów zamiatać pod dywan i zrzucać całej winy na NFZ. Trzeba znaleźć wyjście z sytuacji. I za wszelką cenę nie dopuścić do prywatyzacji szpitala, co staje się coraz bardziej realną groźbą.

Powiatowe jednostki nie mają ostatnio dobrej passy. W szpitalu wrze, policja i prokuratura wkroczyła do DPS, PCPR, nawet do siedziby starostwa. Coraz głośniej robi się wokół Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Załuskowie. Jak Pan skomentuje te wydarzenia?

Tak jak wszyscy, jestem zszokowany skalą nieprawidłowości w Domu Pomocy Społecznej i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. O tym, jak poważna to sprawa świadczy zaangażowanie w jej wyjaśnienie posła Macieja Małeckiego. Jest mi smutno, tak po ludzku, że doszło do takich zaniedbań. Te afery, bo tak trzeba mówić o tym co się wydarzyło, rzutują niestety, na cały samorząd.

Co zawiodło?

Jako burmistrzowi nie wypada mi oceniać władz sąsiedniego samorządu. Zwłaszcza, że współpracowałem ze starostą Tadeuszem Korysiem i to była współpraca owocna i bezkonfliktowa. Pracownicy starostwa to uczciwi, rzetelni i bardzo fachowi urzędnicy. Choćby jednak nie wiem jak bolało, trzeba tę sprawę wyjaśnić do końca, a winnych ukarać. 

Wróćmy zatem do spraw miejskich. Pojawiła się ponoć szansa na budowę dwóch ścieżek rowerowych. Jak bardzo realna to szansa?

W procentach dziś tego nie określę, ale szanse są spore. Jeśli chodzi o ścieżkę przebiegającą w śladzie kolejki, to czekają nas najpierw sprawy związane z wydzieleniem terenu, a potem trudne negocjacje z PKP. Najważniejsze jednak, że władze kolei podjęły wreszcie decyzję o sprzedaży gruntu. Długo o nią zabiegaliśmy. 

Od czego zależy powodzenie projektu ścieżki biegnącej wzdłuż planowanej trasy północ-południe?

Od powodzenia budowy połączenia Warszawa-Chrzanów Sochaczew stacja PKP. Lada dzień rozpoczną się prace nad tzw. studium wykonalności. Ten dokument pokaże nam wszystkie możliwości, koszty i zagrożenia tego projektu. Także ścieżki rowerowej. 

Kiedy możemy spodziewać się rozpoczęcia budowy jednej lub drugiej ścieżki?

Uczciwie trzeba powiedzieć, że bez pieniędzy zewnętrznych oba projekty są nie do udźwignięcia dla samorządu. Nowa finansowa perspektywa unijna zaczyna się w tym roku, ale ogłoszenia konkursów należy się spodziewać pewnie w przyszłym. Wtedy będziemy szukać możliwości pozyskania środków na budowę ścieżki wzdłuż toru kolejki wąskotorowej. 

Czy to prawda, że miasto chce przejąć dworzec PKP?

Pojawiła się taka szansa. Na dziś jednak za wcześnie na szczegóły. PKP chce oddać nam budynek za złotówkę, ale my chcemy dostać też grunty wokół. Tylko wówczas będziemy mogli wreszcie uporządkować ten teren. Dziś nie mamy tam nic do powiedzenia to albo własność PKP, albo starostwa powiatowego. 

Wybierze się Pan na seanse letniego kina, które powstanie w ramach zwycięskiego projektu pierwszej edycji Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego?

Oczywiście. Obiecuję też poprowadzić trening na każdej z wybudowanych przez nas siłowni zewnętrznych i zagrać w pierwszym meczu, jaki zorganizujemy na nowym wielofunkcyjnym boisku przy Zespole Szkół w Chodakowie. Życzę też wszystkim, którzy już szykują się do drugiej edycji, by za rok o tej porze to o ich projektach była mowa, jako o tych, które właśnie wchodzą w fazę realizacji. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości