Deszcze, które padają na naszym terenie od 1 sierpnia, nie uratują większości upraw. Lipcowe upały spowodowały, że nie obrodziły zboża, ziemniaki, wyschły pastwiska, mniejsze plony będą w sadach i warzywnikach. Rolnicy i sadownicy liczą starty, a pomagają im w tym komisje gminne powołane właśnie w celu określenia wielkości szkód spowodowanych kilkutygodniowymi upałami. Jeszcze pod koniec lipca, na ostatnim posiedzeniu komisji rolnictwa Rady Powiatu, radni oraz przedstawiciele Mazowieckiej Izby Rolniczej wystosowali apel do wojewody o uznanie powiatu sochaczewskiego za obszar klęski żywiołowej, w tym wypadku klęski suszy. Jak twierdzi Andrzej Ciołkowski, dyrektor Wydziału Rolnictwa Starostwa Powiatowego, obszar taki, na wniosek wojewody, tworzy premier, ale, żeby się tak stało, trzeba oszacować straty i przygotować obszerną dokumentację. Spisywanie suszy W większości gmin komisje zakończyły prace w terenie, a więc oględziny pól i upraw objętych klęską, ale wnioski można składać nadal, choć, jak twierdzą członkowie komisji, większość rolników już to zrobiła. Na podstawie dokonanych oględzin można stwierdzić, że największe straty dotyczą łąk i pastwisk i wynoszą od 30 do 100 proc. Sławomir Tomaszewski, przewodniczący powiatowej komisji rolnictwa i członek zespołu oceniającego szkody w gminie Iłów, gdzie mieszka, twierdzi, że na jego terenie, np. w pasie nadwiślańskim, na którym gros upraw to łąki i pastwiska, wyschło wszystko, a więc straty wynoszą 100 proc. W przypadku pozostałych upraw ucierpiały zboża jare (20 - 60 proc.), zboża ozime – do 50 proc. strat, podobnie ziemniaki i buraki. Warzywnicy straty w swoich uprawach oceniają na 30-40 proc. Ucierpiały także owoce, kukurydza, rzepak. Andrzej Ciołkowski, prowadzący gospodarstwo w gminie Iłów, nie zbierze w tym roku rzepaku. Musi zaorać 6 –hektarowe pole, bo koszty zbioru przy pomocy kombajnu przekroczyłyby zysk. Tym bardziej, że rzepak jest kosztowną uprawą, sporo kosztują nasiona, nawozy, środki ochrony roślin. Liczył na dochód w granicach 7 tys. zł, dziś już wie, że tych pieniędzy nie będzie. Jedyna pociecha jest taka, że po uprawie rzepaku pozostaje bardzo dobre stanowisko, np. pod przyszłoroczną pszenicę. O ile nie przyjdzie kolejna klęska. Strach przed kredytem Mieszkańcy gminy Iłów i Młodzieszyn w zeszłym roku przeżyli gradobicie, które doszczętnie zniszczyło część upraw. Też występowano wtedy o uznanie tego terenu za obszar klęski - nic z tego. Jedyną pomocą były preferencyjne kredyty, które gospodarze spłacają do dziś. Dlatego boją się kolejnych pożyczek, bo przecież co miesiąc trzeba odprowadzać pieniądze do banku. Sławomir Tomaszewski przekonuje jednak, że w tym roku będzie inaczej. Rząd 1 sierpnia przyjął specjalny program pomocy rolnikom, w którym podstawowym elementem są tzw. kredyty klęskowe, oprocentowane w wys. 1,2 - 1,8 proc. rocznie. Kwota kredytu wynikać będzie z wielkości oszacowanych strat potwierdzonych protokołem. Radny Tomaszewski dodaje przy tym, że jest w kontakcie z bankami spółdzielczymi na naszym terenie i już przygotowują się one do udzielania kredytów. Wypłaty rozpoczną się najprawdopodobniej we wrześniu. Co więcej, tegoroczna susza pozwala na przedłużenie wcześniej branych kredytów klęskowych (np. z powodu gradobicia) do 5 lat. W niektórych gminach komisje twierdzą, że część rolników, którzy boją się kolejnych kredytów, w ogóle nie składa wniosków o wielkości poniesionych strat. Michał Jakubowski, przewodniczący komisji w Brochowie twierdzi, że choć szkody spowodowane suszą w ich gminie wynoszą średnio 60-70 proc., wnioski złożyło ok. 20 proc. rolników. Narzekają oni na słabą informację, co do rodzajów pomocy. Wniosek to podstawa Z kolei szef powiatowej komisji rolnictwa, Sławomir Tomaszewski przekonuje, że wnioski powinni składać wszyscy dotknięci klęską, bo posłużą one do sporządzenia protokołu nie tylko w celu uzyskania kredytu. Inną formą ma być pomoc socjalna. Dla gospodarstwa do 5 hektarów – 500 zł, powyżej 5 ha – 1000 zł. Rząd planuje również uruchomienie pomocy materialnej w formie ekwiwalentu – 1 tony pszenicy na gospodarstwo prowadzące produkcję zwierzęcą, jeśli straty w użytkach zielonych przekraczają 30 proc. Mówi się też o dopłatach do materiału siewnego, ulgach w ubezpieczeniach. Dlatego tak ważne jest posiadanie protokołu o wielkości poniesionych strat. Komisje gminne, po zebraniu informacji w terenie, pracują teraz nad dokumentami, m.in. w oparciu o arkusze kalkulacyjne WODR. Każda gmina przekaże następnie zebrany materiał do wojewody, który na tej podstawie może wnioskować do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o uruchomienie środków na kredyty klęskowe. Szacuje się, że w skali kraju pomocą objętych zostanie 300 tys. gospodarstw, pewnie już wkrótce dowiemy się, ile z tego przypadnie na nasz powiat. Oby tylko do tego czasu nie spotkała nas kolejna klęska. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze