Reklama

Była susza

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
14/08/2006 12:17
Deszcze, które padają na naszym terenie od 1 sierpnia, nie uratują większości upraw. Lipcowe upały spowodowały, że nie obrodziły zboża, ziemniaki, wyschły pastwiska, mniejsze plony będą w sadach i warzywnikach. Rolnicy i sadownicy liczą starty, a pomagają im w tym komisje gminne powołane właśnie w celu określenia wielkości szkód spowodowanych kilkutygodniowymi upałami.
Jeszcze pod koniec lipca, na ostatnim posiedzeniu komisji rolnictwa Rady Powiatu, radni oraz przedstawiciele Mazowieckiej Izby Rolniczej wystosowali apel do wojewody o uznanie powiatu sochaczewskiego za obszar klęski żywiołowej, w tym wypadku klęski suszy. Jak twierdzi Andrzej Ciołkowski, dyrektor Wydziału Rolnictwa Starostwa Powiatowego, obszar taki, na wniosek wojewody, tworzy premier, ale, żeby się tak stało, trzeba oszacować straty i przygotować obszerną dokumentację.
Spisywanie suszy
W większości gmin komisje zakończyły prace w terenie, a więc oględziny pól i upraw objętych klęską, ale wnioski można składać nadal, choć, jak twierdzą członkowie komisji, większość rolników już to zrobiła.
Na podstawie dokonanych oględzin można stwierdzić, że największe straty dotyczą łąk i pastwisk i wynoszą od 30 do 100 proc. Sławomir Tomaszewski, przewodniczący powiatowej komisji rolnictwa i członek zespołu oceniającego szkody w gminie Iłów, gdzie mieszka, twierdzi, że na jego terenie, np. w pasie nadwiślańskim, na którym gros upraw to łąki i pastwiska, wyschło wszystko, a więc straty wynoszą 100 proc.
W przypadku pozostałych upraw ucierpiały zboża jare (20 - 60 proc.), zboża ozime – do 50 proc. strat, podobnie ziemniaki i buraki. Warzywnicy straty w swoich uprawach oceniają na 30-40 proc. Ucierpiały także owoce, kukurydza, rzepak. Andrzej Ciołkowski, prowadzący gospodarstwo w gminie Iłów, nie zbierze w tym roku rzepaku. Musi zaorać 6 –hektarowe pole, bo koszty zbioru przy pomocy kombajnu przekroczyłyby zysk. Tym bardziej, że rzepak jest kosztowną uprawą, sporo kosztują nasiona, nawozy, środki ochrony roślin. Liczył na dochód w granicach 7 tys. zł, dziś już wie, że tych pieniędzy nie będzie. Jedyna pociecha jest taka, że po uprawie rzepaku pozostaje bardzo dobre stanowisko, np. pod przyszłoroczną pszenicę. O ile nie przyjdzie kolejna klęska.
Strach przed kredytem
Mieszkańcy gminy Iłów i Młodzieszyn w zeszłym roku przeżyli gradobicie, które doszczętnie zniszczyło część upraw. Też występowano wtedy o uznanie tego terenu za obszar klęski - nic z tego. Jedyną pomocą były preferencyjne kredyty, które gospodarze spłacają do dziś. Dlatego boją się kolejnych pożyczek, bo przecież co miesiąc trzeba odprowadzać pieniądze do banku.
Sławomir Tomaszewski przekonuje jednak, że w tym roku będzie inaczej. Rząd 1 sierpnia przyjął specjalny program pomocy rolnikom, w którym podstawowym elementem są tzw. kredyty klęskowe, oprocentowane w wys. 1,2 - 1,8 proc. rocznie. Kwota kredytu wynikać będzie z wielkości oszacowanych strat potwierdzonych protokołem.
Radny Tomaszewski dodaje przy tym, że jest w kontakcie z bankami spółdzielczymi na naszym terenie i już przygotowują się one do udzielania kredytów. Wypłaty rozpoczną się najprawdopodobniej we wrześniu. Co więcej, tegoroczna susza pozwala na przedłużenie wcześniej branych kredytów klęskowych (np. z powodu gradobicia) do 5 lat.
W niektórych gminach komisje twierdzą, że część rolników, którzy boją się kolejnych kredytów, w ogóle nie składa wniosków o wielkości poniesionych strat. Michał Jakubowski, przewodniczący komisji w Brochowie twierdzi, że choć szkody spowodowane suszą w ich gminie wynoszą średnio 60-70 proc., wnioski złożyło ok. 20 proc. rolników. Narzekają oni na słabą informację, co do rodzajów pomocy.
Wniosek to podstawa
Z kolei szef powiatowej komisji rolnictwa, Sławomir Tomaszewski przekonuje, że wnioski powinni składać wszyscy dotknięci klęską, bo posłużą one do sporządzenia protokołu nie tylko w celu uzyskania kredytu. Inną formą ma być pomoc socjalna. Dla gospodarstwa do 5 hektarów – 500 zł, powyżej 5 ha – 1000 zł.
Rząd planuje również uruchomienie pomocy materialnej w formie ekwiwalentu – 1 tony pszenicy na gospodarstwo prowadzące produkcję zwierzęcą, jeśli straty w użytkach zielonych przekraczają 30 proc. Mówi się też o dopłatach do materiału siewnego, ulgach w ubezpieczeniach. Dlatego tak ważne jest posiadanie protokołu o wielkości poniesionych strat.
Komisje gminne, po zebraniu informacji w terenie, pracują teraz nad dokumentami, m.in. w oparciu o arkusze kalkulacyjne WODR. Każda gmina przekaże następnie zebrany materiał do wojewody, który na tej podstawie może wnioskować do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o uruchomienie środków na kredyty klęskowe.
Szacuje się, że w skali kraju pomocą objętych zostanie 300 tys. gospodarstw, pewnie już wkrótce dowiemy się, ile z tego przypadnie na nasz powiat. Oby tylko do tego czasu nie spotkała nas kolejna klęska.
Jolanta Sosnowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości