Problem ze znikającymi drzewami z naszego krajobrazu nasila się z każdym miesiącem. Można mieć wrażenie, że straciliśmy nad tym kontrolę, a wycinka, czy też tak ochoczo wykonywana przycinka, którą ktoś błędnie nazywa często pielęgnacyjną, jak monsun przechodzi przez nasze miasto. I zbiera więcej ofiar niż moglibyśmy sobie wyobrazić.
Czas przycinek i wycinek drzew trwa w najlepsze. Prace pielęgnacyjne są z pewnością potrzebne, jednak czy nie posuwamy się w nich za daleko? Wiosna oznacza ogołacanie drzew z której to pory gładko przechodzimy w system namiętnego koszenia trawników, a kolejno w zdzieranie pokrywy jaką tworzą spadające liście. Trawniki, nawet te miejskie, wyrzynamy nawet kiedy temperatura sięga 30 stopni powyżej zera, co generalnie należałoby napisać kosimy siano, bo trawą ciężko to nazwać.
Właściwie nic nie wynika z tego smutnego komunikatu. Ot, wycinka kolejnych drzew. Można sobie pogadać, bo pozwolenia na te czynności zostały wydane, czyli ktoś to zaopiniował jako dozwolone. Zapomnieliśmy, że w przyrodzie nie jesteśmy sami. Drzewa, które od lat zdobiły widoki z okna dziś stały się problemem z ptakami, zasłoniętym dojściem światła i cieniem, który służy nie tym, którzy są akceptowani przez okolicznych mieszkańców. A kiedy wytniemy drzewa nie będzie już porannego wrzasku ptaków, nieczystości, nikt już nie będzie zakłócał spokoju na nielegalnie postawionej ławeczce i wreszcie odzyskamy widok na okna sąsiadów. Błogi spokój nastanie. Przylecą komary wielkości śliwek, ale to nic, najważniejsze, że nie będzie już ptaków czy hałasujących żab. Ale w sumie, jeśli wszystko wybetonujemy, albo położymy elegancką kostkę to może to jakieś rozwiązanie?
Od kiedy zrobiliśmy się tacy ludzcy, że otaczający nas świat nam zbrzydł?
Foto - D.K.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A kto dał? Urząd Miasta. Na to pozwala Pan Burmistrz. Sochaczew robi się zwykłym dusznym, szarym, nijakim blokowiskiem.
Na portalu miasta jest odpowiedź że nie dawali żadnej zgody i szukają sprawcy. Więc ten strzał w burmistrza nie celny.
gumini ma racje, odkąd nastał Osiecki wycinają wszystko jak popadnie i tyle w temacie
Na Żwirki i Wigury z tzw. „przycinki” zostały tylko konary bez żadnej gałęzi.
Na tę wycinkę miasto wyraziło zgodę. Było właściwie autorem projektu tej niby" rewitalizacji" zieleni na obszarze chronionym w dorzeczu Utraty. Zniszczono cenny ekosystem. Wycinkę stuletnich drzew firma kontynuowała jeszcze w tym tygodniu, nie zważając na okres ochronny dla ptactwa. Tak bywa, gdy rewitalizacją zajmują się niekompetentni urzędnicy, bezmyślnie powierzając specjalistyczne prace właścicielowi tartaku.
Jestem wlascicielem dzialki mieszkanej od kilkudziesieciu lat, poczatkowo nasadzilem drzewek roznej masci ,bo kto nie lubi zieleni kolo domu,, ale dzieki przesadnej dzialalnosci nawiedzonych ekologow zaostrzono prawo odnosnie wyinki na swojej posesji, wiec trzeba je bylo wyciac poki nie osiagnely karalnej srednicy. teraz prawo troche zliberalizowano wiec ka,zdy tnie poki moze.dzieki waszej dzialalnosci straty sa nieodwrcalne przez kilkadziesiad lat , bo kazdy sie boi ze jak zasadzi i w pore nie wytnie to zaplaci kare dz eki glupiej ,gowniarskiej ekologi jest w tej chwili duzo mniej drzew. a takie zaostrzanie prawa zwlaszcza do prywanej wlasnosci tylko pogarsza sytuacje
Jeśli ktoś nie chce mieć dużych drzew na działce, to warto koło domku posadzić drzewka owocowe, które nie wymagają zezwolenia na wycinkę, a dodatkowo mamy z nich jeszcze korzyści w postaci owoców . Co do wycinki drzew, to ostatnio stały się problemem masowe wycinki drzew na terenach należących do miasta. Miejscy urzędnicy nie dbają o istniejące obszary przyrodnicze i starodrzew, lecz z uporem maniaka wyrzynają wszystko w pień, by potem sadzić rośliny obce dla naszego naturalnego środowiska i niszczyć istniejące do tej pory ekosystemy. Ich poczucie estetyki nie zawsze odpowiada innym mieszkańcom naszego miasta. I na końcu pytanie: co z ptakami, dla których stuletnie drzewa są najlepszym miejscem schronienia? A przecież to one kontrolują populacje owadów i robaków , nie dopuszczając do ich nadmiernego namnożenia.
Pytanie kto dał zezwolenie?
A kto dał? Urząd Miasta. Na to pozwala Pan Burmistrz. Sochaczew robi się zwykłym dusznym, szarym, nijakim blokowiskiem.
Na portalu miasta jest odpowiedź że nie dawali żadnej zgody i szukają sprawcy. Więc ten strzał w burmistrza nie celny.