Reklama

Chamy, młoty i zwykli podróżni

Tygodnik Echo Powiatu
04/03/2007 09:52
Ani potrzeby fizjologiczne, ani grypa żołądkowa, ani ból zęba, ani nawet chęć podtrzymania gatunku nie przypominają mi tak skutecznie o biologicznym wymiarze życia, jak podróż, kultowymi już Kolejami Mazowieckimi.
Każdy dzień przynosi coś nowego i nie ma dwóch jednakowych przejazdów. Mogę powiedzieć, że w pociągu przeżyłem już wszystko: upiłem się, poznałem przyszłą żonę, widziałem czyjąś śmierć… Ależ tak! Człowiek wszedł, padł, a pogotowie jechało tak długo, że zmarł. Nie odbierałem jeszcze porodu, ale – jak sądzę – poradziłbym sobie, bo umiem już na przykład zrobić zastrzyk człowiekowi i zwierzęciu. Na filmie widziałem, jak żołnierze Wielkiej Czerwonej Jedynki odbierali poród w czołgu, więc co mi tam!
W ubiegły czwartek wracam z kolegą, który jest pod krawatem. Siadamy naprzeciwko siebie i zajmujemy każdy po jednym miejscu dla koleżanki i kolegi. Wchodzi wyfiokowana dama. Chciałoby się rzec – spalona słońcem, ale de facto spaliła się na solarium. Wsiadaliśmy na Powiślu, a nasi znajomi mają wsiąść na Ochocie. Rzeczona pasażerka natomiast domaga się stanowczo, abyśmy ustąpili jej miejsca na Śródmieściu – gdzie wsiadła. Kiedy odmawiamy, zwracając uwagę, że zajęliśmy miejsce znajomym – podnosi rwetes, krzycząc, że w pociągu Kolei Mazowieckich nie ma miejscówek. To ostatnie stwierdzenie jest akurat prawdą, w jakimkolwiek sensie pojęcia „miejscówka”.
Znajomi wsiadają na Ochocie. Dojeżdżamy do Włoch. Paniusia wstaje i idzie do nas. – Jesteście panowie młoty – stwierdza tak, żeby cały przedział słyszał. A pan – mówi do kolegi – jest chamem, bo mam pan krawat zawiązany.
O święta naiwności, wprzódy pomyślałem, że kolega źle zawiązał krawat i dlatego został obrzucony błotem. Ale gdzież tam, węzeł jest nienaganny. Zadziałał stereotyp, że „klient w krawacie jest mniej awanturujący się”. Jak widać – nieprawdziwy. Uprzejmie odpowiadam, że pani za to jest niezwykle kulturalna i pasażerka w palcie z lisów opuszcza pociąg.
Do dziś nie wiem, czy rzeczywiście zachowałem się jak cham (i młot), ale skoro w podręcznikach do języka angielskiego znajdujemy frazę: Is this seat taken? (Czy to miejsce jest zajęte), wnoszę, iż naród ten, stojący na daleko wyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego niż Polacy, również dopuszcza zajmowanie miejsc. Nie jechaliśmy w końcu koleją transsyberyjską (sic!), choć również było dość zimno.
Dziś rano z kolei chciałem udać się do toalety. Przy czym nazwa ta ma charakter mocno umowny. Napieram na drzwi. Uchylają się, ale nie ustępują, więc raczej nikogo nie ma „na skoczni”. Patrzę – ktoś odchylił klapę pod zlewozmywakiem i to właśnie ona tarasuje przejście. Fizjologia to nie żarty. Ku uciesze współpasażerów kucam i wkładając rękę między drzwi i futrynę podnoszę klapę, co – zapewniam czytelnika – nie jest wcale łatwym zadaniem. W nastrajającym klaustrofobicznie pomieszczeniu fruwają papierowe rączniki – zawsze znajdzie się ktoś, kto wyrzuci je wszystkie z dość obszernego zasobnika. Zdarza się też, że ludzie układają je na krawędzi muszli klozetowej, przekonani, że uchroni ich to przez najróżniejszego rodzaju drobnoustrojami. W końcu udaje mi się załatwić mój problem.
Po tym, jak poświęcając się dla ludzkości odblokowałem przybytek, do środka wchodzi jakaś kobieta. Drzwi nie zamykają się, więc dokonuje ona ekwilibrystycznych sztuk, żeby załatwić potrzebę fizjologiczną, a jednocześnie nie być obserwowaną przez stojących niczym tłum zombie pasażerów. W końcu i ta sprawa kończy się szczęśliwie.
A już jutro wszyscy znowu ruszymy w drogę – chamy, młoty i zwykli podróżni. Przed nami wiele przygód, zagadek, tajemnic…

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karol997 2007-03-06 12:39:06

    Dobra Panie Andrzejku nie jest az tak strasznie, to kolejne doswiadczenie, ktore czegos uczy.Majac tak bogate i skrajne przezycia wyciagnie Pan wlasciwe wnioski, wszak uczymy sie przez cale zycie i na wlasnych bledach.
    Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-03-06 12:30:59

    Panie Karolu,

    to już jest komplement :-)

    Ale być może ma Pan rację. Tym bardziej mi przykro. Choć wydaje mi się, że z tekstu można się doczytać, że moje własne zachowanie nie napawa mnie zadowoleniem.

    Ukłony.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2007-03-06 12:15:44

    Panie Andrzeju, a czy nie pomysleliscie ze ta kobieta widzac kolege pod krawatem i Pana czula by sie bezpieczniej w Waszym towarzystwie,siedzac obok takich przystojniakow. Tym bardziej ze z bezpieczenstwem w pociagach podmiejskich tez jest nie za dobrze. Kobiety zmienne sa i niech tak pozostanie.
    Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama