Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobra Panie Andrzejku nie jest az tak strasznie, to kolejne doswiadczenie, ktore czegos uczy.Majac tak bogate i skrajne przezycia wyciagnie Pan wlasciwe wnioski, wszak uczymy sie przez cale zycie i na wlasnych bledach.
Pozdrawiam.
Panie Karolu,
to już jest komplement :-)
Ale być może ma Pan rację. Tym bardziej mi przykro. Choć wydaje mi się, że z tekstu można się doczytać, że moje własne zachowanie nie napawa mnie zadowoleniem.
Ukłony.
Panie Andrzeju, a czy nie pomysleliscie ze ta kobieta widzac kolege pod krawatem i Pana czula by sie bezpieczniej w Waszym towarzystwie,siedzac obok takich przystojniakow. Tym bardziej ze z bezpieczenstwem w pociagach podmiejskich tez jest nie za dobrze. Kobiety zmienne sa i niech tak pozostanie.
Pozdrawiam.
Ja nie mam takich problemów jak Wy, nawet jak w autobusie tłok i wszystkie miejsca zajęte, ja siedze i mam obok wolne miejsce, to ciężko znaleść chętnego gotowego spocząć właśnie na tym wolnym miejscu. Szczególnie płoszę starsze panie. To zjawisko warto by zbadać.
Coś mi się wydaję, że panowie z których jeden , ten pod krawatem szczególnie , spodobaliście się owej spalonej słońcem damie. Kiedy dostała od was kosza w postaci niewidzialnych koleżanek, nie mogła zrobić nic innego jak za obronę przyjąć atak. Toż to ona tyle czasu spędziła w łazience ,żeby teraz jakichś dwóch bażantów zamiast komplementem -obrzuciło ją znudzonym spojżeniem? To przechodzi pokemońskie pojęcie;)
Zacytuję rozmowę filozoficzną z pociągu "Oleńka" do Wrocławia :
- Kobiety ,człowieku nikt nigdy nie zrozumie!
- K... ja p.......ę!
- i wody też człowieku nie pij , bo sie otrujesz!
- K... ja p.......ę!
- a wiesz ile żyje dajmy na to takie dzrzewko oliwne?
- nie
- ja też nie, ale taki buldożer może przyjść i w minutę wszystko rozp....ć
Jak tu teraz nie jeździć pociagami, to kopalnia wiedzy i pomysłów :)
Ponieważ ten tekst wywołał żywą rekację, nieładnie byłoby nie odnieść się w kilku słowach do Państwa wypowiedzi.
Sam tytuł miał sugerować, że w pociągu pojęcia chama, młotka, zwykłego podrożnego potrafią się dialektycznie zmieniać;-)
Szczerze mówiąc, kobieta, o której piszę, była tak zdenerwowana już "na wejściu" do pociągu, że absolutnie nie dało się z nią rozmawiać. Chciałem raczje pokazać zwykłą pociągową rzeczywistość, która nie jest bajkowa, ale którą lubię całym sercem. Nie są to Moskwa-Pietuszki, ale prawie;-)
Od cywilizowanych krajów różnimy się tym, że tam sytuacja, w której ktoś nie ma gdzie siedzieć, jest dużo rzadsza niż w Polsce. Nie mówię o metrach, itp. gdzie zawsze jest tłok.
U nas w zasadzie zawsze jest tłok, więc normą jest, że połowa ludzi stoi. Normą jest że mężczyźni nie ustępują miejsca kobietom, itd. Ale gdyby ustępowali, nie siedzieliby nigdy, a też są ludźmi i też są równie zmęczeni.
Chciałem opisać zdziczenie, jakie to w ludziach powoduje i któremu podlegamy niemal wszyscy. W szczególności ja mu podlegam, co też opisałem.
Nie uważam również, żeby kobieta zachowała się źle wobec mnie. Była po prostu zmęczona życiem i zdenerwowana - przynajmniej tak przypuszczam. Bo własnie tacy jesteśmy w tych podmiejskich pociągach.
Rzeczywiście, w pociągu były wolne miejsca i naturalnie, gdyby ich nie było, to siedziałaby sobie koło mnie. Choć przypuszczam jedynie, że nie minęłoby jej od tego to okropne zmęczenie i zdenerowwanie, jakie małowało się na jej twarzy.
Wybaczcie Państwo, ale tych wszystkich informacji nie daje się zmieścić na jednej kartce maszynopisu. Zapewniam Was również, że cięzko byłoby się przedzierać przez takie felietony.
Pozdrawiam czytelników.
karol jeśli ktoś sytuacji nie widział to może to wyczytać z samego tekstu. Przed Włochami paniusia wstała podeszła i wyskoczyła z japą. Co do wieku Gąsiora to w profilu napisał ile ma lat :)
Pan Andrzej nic nie wspomnial,ze ta kobieta uparla sie akurat na siedzenie obok Niego przy wolnych innych miejscach.Patrzac na fotografie autora nie wyglada On juz na mlodzika czy malolata,wiec dlaczego nie zrozumial intencji pasazerki, wreszcie skad mogl wiedziec ze jedzie tylko do Wloch.Panowie wiecej uprzejmosci wobec kobiet.
Z chamstwem trzeba walczyc i jesli sie nie da inaczej to nawet chamstwem.Kiedys takie zachowanie bylo nie do pomyslenia (wstyd Panowie).
Andrzej P. wsiadasz do autobusu w Chodakowie, w którym są wolne miejsca i siedzi człowiek, który plecaczkiem zajął miejsce dla swojej dziewczyny wsiadającej w Trojanowie to usiądziesz gdzie indziej czy uprzesz się i będziesz chciał usiąść akurat tu gdzie leży ów plecak? Dodatkowo jeszcze naubliżasz chłopakowi od chamów i młotów? A co jesli ta dziewczyna dla której miejsce jest zajęte jest własnie w ciąży, albo akurat wraca od lekarza, bo skręcila nogę i chłopak Ci o tym mówi?
Z chamstwem trzeba walczyć, ale czy trzeba to robić chamstwem?
ZGodnei z przepisanie zajac miejsce mozna ale trzeba na zajete miejsce okazac bilet. Widac jednak autor nie ma racji złamał regulamin i jeszcze stroi fochy. A moze paniusia chciała nawiazac konwersacje.
Szczawiu ze srodmiescia do wloch jedzie sie ok 15 minut. To tak jakbys chial Ty, twoja kobieta (moze we wczesniej i niewidocznej jeszcze ciazy) lub mama chciala usiasc powiedzmy w autobusie od stacji PKP i pojechac do Chodakowa. Sam ocen czy w porzadku jest ze ktos zajmie plecaczkiem miejsce bo jego kolezanka wsiada np. w trojanowie. A to ze kobieta zrobila awanture to jak najbardziej slusznie bo z plaga chamstwem trzeba walczac (a nie zachowywac biernosc). Ja czy Ty mozemy sobie postac, niech sobie plecaczek wygodnie polezy ale nie kazdy jest zdrowy i przyzwyczajony do stania (znam realia pkp i tez sie wiele razy przez ostatnie kilka lat nastalem). Ps. nie odnosze sie do artykuliku czy osoby ktora go napisala ale postawy ktora zostala opisana i w jakims sensie gloryfikowana szczególnie na tle wyszydzonej "paniusi" ktora "muchy w nosie nosi"
…w końcu chciała usiąść na wolnym miejscu!
Na wolnym miejscu to sobie usiadła, ale już po tym jak się obruszyła.
To, na którym chciała było akurat zajęte przez Gąsiora dla jego kolegi :)
Samo to, że jechała ze Śródmieścia na Włochy, wlazła do przedziału by na trzy stacje posadzić tyłek i jeszcze zrobiła awanturę już świadczy że muchy w nosie paniusia nosi.
Abstra[ pi ]ąc od tego czy zajmowanie miejsca jest w porządku czy nie (według mnie, jeśli są wolne inne miejsca to jak najbardziej w porządku) nie można nazwać kulturalnym kogoś, kto nazywa drugiego młotem a dodatkowo wyskakuje z tekstem "Pan jesteś cham, bo pan masz krawat pod szyją". Zapewne gdyby Gąsior i jego kolega a może i znajomi, dla których miejsca były zajęte wyglądaliby jak zła młodzież nie wpuszczona do szkoły z reklamówek LPRu, albo co gorsza ubrani byliby w kurtki typu Lonsdale czy Everlast, głowy krótko ostrzyżone a na spodniach trzy paski, paniusia nawet nie zapytałaby o miejsce a już na pewno nie wyskakiwała z tekstami o młotach. No, ale że wyglądali w miarę normalnie to pozwoliła sobie na wylew buractwa skrytego pod eleganckim makijażem i kapelusikiem.
Tego typu gamoni i samych sytuacji w pociągach jest mnóstwo. Wystarczy pojeździć przez powiedzmy miesiąc do Warszawy i z powrotem.
Jednak widać kto zna takie sytuacje, kto ocenia artykuł a kto się wypowiada tak a nie inaczej bo taki a nie inny stosunek ma do Gąsiora :)
Dzisiaj rano wszedłem na peron w Sochaczewie i zastałem tam kilka rozbitych jarzeniówek. Patrzę w dół na tory i co widzę? Ktoś widocznie nie zauważył kartki „Załatwianie się podczas postoju pociągu zabronione”. Na zajęte miejsce pewnie by się taki jeden z drugim obruszył. No dobra kończę, bo odbiegłem chyba od tematu :)
Ku pocieszeniu Likeu.Sadze ze Pan Andrzej musi zmienic srodek lokomocji a wtedy nie bedzie mial problemow,przygod i artykuly beda ciekawsze(ambitniejsze).Pozdrawiam wszystkich Panow.
Ps.Likeu nie wszyscy musza stosowac Twoje kryteria oceny.
Likeu,przewaga formy nad treścią,nikt na Gąsiora nie napada,ale jak nie jest w formie niech się trzyma z daleka od fortepianu
To że Pan Gąsiorowski nie miał racji, zajmując miejsce dla wsiadających póżniej nie oznacza Panowie, że możecie dawać Jemu rady sami się do nich nie stosując. Wykorzystaliści fakt, że łatwo podważyć zasadność działania i pojechaliście po Gąsiorze. Tam nawet jaden z Panów o dobrym wychowaniu pisał jak czytam. Konkluzja jest zatem taka. Albo jedziecie po całości i w *** macie dobre wychowanie ( zgodnie z manierą w jakiej do Gąsiora piszecie) więc o nim nie wspomionacie albo z godnie z nim napiszcie co myślicie na temat opisanej sytuacji zostawiając osobę autora w należnym szacunku. Piszcie dobrze źle ale trzymajcie się jakiś zasad, choćby z piekła rodem jakim ja hołduję.
Zapoznajac sie z tym artykulem, podzielilem go na trzy czesci. W pierwszej wstepnej autor pragnie chyba przedstawic czytelnikowi jakie to skrajne doswiadczenia czekaja na podrozujacych Kolejami Mazowieckimi .
Czesc druga to obraz, w ktorym, mimo nabytych doswiadczen w przedstawionej scence tak typowej i codziennej "do dzis nie wie czy rzeczywiscie zachowal sie jak cham i mlot" co jest bardzo dziwne.
Zas trzecia czesc to bohaterski wyczyn i poswiecenie sie dla ludzkosci. Bohater odblokowuje bowiem drzwi do "toalety" zwanej dalej przybytkiem, opisujac jego wnetrze, zalatwia wreszcie swoj problem.
Panie Andrzeju jak Pan sam zauwazyl, fizjologia to nie zarty, ale Panski artykul to chyba kiepski zart. Zycze mniej skrajnych przygod w podrozy i lepszych artykulow.
Miejscówki itd to szczyt chamstwa i pokaz prostactwa. Przedstawienie tej kobiety jako snobistycznej, wulgarnej i głupiej tez nie najlepiej świadczy o autorze (ale w sumie należało się jej, w końcu chciała usiąść na wolnym miejscu!). Co więcej autor nie rozumie czym jest kultura osobista tym bardziej w jej anglosaskim wydaniu. Jesli pytam czy to miejsce jest wolne to jest to pytanie zamiennik dla „czy nie ma Pan/i nic przeciwko ze tu usiądę?”, jesli zas pytam kogos „czy moze mi powiedziec ktora jest godzina” (widząc ze ma zegarek), to nie po to zeby usłyszec „nie”. Jesli pytam kogos „czy moze nie puszczac bąków” to czy tak naprawdę jest to pytanie???. Zwyczajnie jezyk polski jak i angielski (tym bardziej) charakteryzują się tym, ze prosby mające brzmiec grzecznie (a więc pokazujące dobre wychowanie) wyraża się pytaniem!!!
Powyższy felieton został zamieszczony z opóźnieniem. Nie nosiłem się z takim zamiarem, ale prosili o niego słuchacze KPM-u. Pzdr!
Dobra Panie Andrzejku nie jest az tak strasznie, to kolejne doswiadczenie, ktore czegos uczy.Majac tak bogate i skrajne przezycia wyciagnie Pan wlasciwe wnioski, wszak uczymy sie przez cale zycie i na wlasnych bledach.
Pozdrawiam.
Panie Karolu,
to już jest komplement :-)
Ale być może ma Pan rację. Tym bardziej mi przykro. Choć wydaje mi się, że z tekstu można się doczytać, że moje własne zachowanie nie napawa mnie zadowoleniem.
Ukłony.
Panie Andrzeju, a czy nie pomysleliscie ze ta kobieta widzac kolege pod krawatem i Pana czula by sie bezpieczniej w Waszym towarzystwie,siedzac obok takich przystojniakow. Tym bardziej ze z bezpieczenstwem w pociagach podmiejskich tez jest nie za dobrze. Kobiety zmienne sa i niech tak pozostanie.
Pozdrawiam.