Reklama

Co z telefonem TAXI?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
02/08/2005 11:07
W zeszłym numerze „Ziemi Sochaczewskiej” pisaliśmy o zwaśnionych taksówkarzach. Panowie kłócą się już od dawna. Ostatnio o telefon, który zniknął z postoju przy placu Kościuszki.
W piątek 29 lipca, burmistrz Czubacki zorganizował spotkanie zwaśnionych stron. Jak podkreślił na wstępie, spory nie leżą ani w interesie mieszkańców miasta, ani taksówkarzy, ani władz. Wyraził również nadzieję, że wszelkie animozje uda się, dzięki temu spotkaniu, zażegnać. Rzeczywistość jednak okazała się nieco inna.
Jako pierwsi głos zabrali taksówkarze niezrzeszeni. Ich zdaniem telefon powinien wrócić na swoje miejsce (plac Kościuszki). Taksówkarze ze stowarzyszenia FAMA TAXI mogą założyć nowy aparat w porozumieniu z TP SA. Jeśli taksówkarze stowarzyszenia nie chcą ich widzieć na parkingu przed LUXEM, niezrzeszeni nie widzą problemu. W zamian chcą jednak wydzielonego tylko dla nich postoju przy PKP. Postój przy placu Kościuszki mógłby być wtedy wspólny dla wszystkich.
Głos zabrał burmistrz Brymora, który powiedział, że na terenie Sochaczewa znajduje się sześć miejsc, zlokalizowanych jako postoje taksówek. Zgodnie z prawem są one własnością miasta, a nie jakichkolwiek stowarzyszeń, czy innych organizacji. Korzystać z nich ma prawo każdy, kto posiada licencję taksówkarza. Dlatego nie może być mowy o wydzielaniu miejsca dla poszczególnych organizacji. Sprawę telefonu uznał za załatwioną niewłaściwie, ponieważ przy nowym postoju powinien zostać zorganizowany nowy aparat, z nowym numerem. Taka opinia ucieszyła niezrzeszonych taksówkarzy.
Przedstawiciele stowarzyszenia FAMA TAXI ripostowali, że telefon należy co prawda do wszystkich sochaczewskich taksówkarzy, jednak w związku z tym, „że panuje demokracja”, o położeniu tegoż powinna decydować większość, czyli 25 taksówkarzy stowarzyszenia. Padły również oskarżenia pod adresem taksówkarzy niezrzeszonych, jakoby przez ostatnie lata nie płacili składek na abonament. Dyskusja zaczęła przeradzać się w kłótnię. Burmistrzowi Czubackiemu udało się jednak uspokoić taksówkarzy.
Głos zabrał Julian Zasuwa. Zaznaczył, iż telefon został przeniesiony w sposób niewłaściwy, gdyż bez odpowiedniej zgody ze Starostwa Powiatowego na umieszczenie w ciągu ruchu drogowego przedmiotu obcego, mogącego powodować kolizje.
Elżbieta Sidzina z Wydziału Rozwoju Miasta podkreśliła, że nowy parking został źle oznaczony, niezgodnie z planem wypracowanym przez komisję. Rozmowa coraz bardziej oddalała się od kwestii telefonu, a zwieńczeniem jej było stwierdzenie burmistrza, iż sporny telefon jest własnością taksówkarzy i nie leży w gestii Urzędu Miasta. Sprawa wróciła do punktu wyjścia. Mediacji nie można więc uznać za udane. Najlepiej obrazuje to stwierdzenie jednego z taksówkarzy ze stowarzyszenia. „Zostaje jak jest, a wy możecie dochodzić swych praw przez prokuratora i sądy.”
Planowane są kolejne spotkania mediacyjne. Miejmy nadzieje, że któreś w końcu odniesie skutek. Może jednak należałoby się uważniej przyjrzeć przyczynom podziału wśród sochaczewskich taksówkarzy na zwalczające się grupy, a nie ich skutkom w postaci walki o telefon.
Sebastian Stępień
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama