W sobotę 8 maja odbył się koncert charytatywny, z którego dochód przekazany został dla schroniska „Azorek”. Nasza redakcja objęła koncert patronatem medialnym. Sami organizatorzy nie spodziewali się, iż akcja cieszyć się będzie takim powodzeniem. Jak powiedział nam Romek Jagodziński: - Sprzedaliśmy wszystkie bilety. Ludzie nie ograniczają się do opłacenia biletu. Dają po dziesięć złoty i nie chcą reszty. Zebraliśmy już około 500 złoty, ale nie są to ostateczne wyliczenia. Wystarczy spojrzeć na przybyłych, świetnie się bawią. Naprawdę jestem zachwycony. Już na dwadzieścia minut przed planowanym rozpoczęciem, przed wejściem zaczęli zbierać się oczekujący na bilety. Wszyscy byli zaaferowani, że „w Sochaczewie coś się wreszcie dzieje”. - W naszym mieście raz na trzy miesiące zagra Komendarek. Raz na rok przyjedzie jakaś podstarzała gwiazdka polskiej sceny muzycznej. Nikt nie myśli o młodzieży. A tu można posłuchać dobrej muzyki i jeszcze oddać trochę kasy na szczytny cel – powiedział mi jeden z oczekujących przed wejściem. Organizatorów należy pochwalić za dobre zabezpieczenie imprezy. Publiczności naprawdę nic nie groziło, ludzie mogli po prostu się bawić. Zaowocowało to brakiem przypadków, które niestety mają często miejsce podczas imprez organizowanych choćby na muszli koncertowej. Żadnych pobić, żadnego nadużycia alkoholu czy choćby agresywnego zachowania. Tylko pogratulować. Wykonawcy „dali czadu”, a publiczność zachowywała się po prostu wspaniale. Widać było, że wszyscy dobrze się bawią. - Byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony – mówi Kamil Deptuła z zespołu Efekt Uboczny – Na sali publika bawiła się w rytm naszej muzyki. Kolesie pogowali, moszowali (skakali i machali długimi włosami przyp. red.) Było świetnie. To jest coś zupełnie innego niż granie w garażu. Więcej takich koncertów. I całkiem możliwe, że takie koncerty będą się jeszcze odbywać. Rozmawialiśmy o tym z Marcinem Fabiańczykiem, jednym z organizatorów: - Naprawdę nie wiedziałem, jak to wypali. Do ostatniej chwili obawialiśmy się, że na przykład nikt nie przyjdzie. Ale udało się. - Planujecie więcej takich koncertów? W mieście jest wiele placówek, którym przyda się wsparcie. - Na razie planuję odpocząć po tej gorączce organizacyjnej. Jak wrócę do domu, to chyba padnę i nie wstanę parę dni (śmiech). Ale myślę, że za jakiś tydzień znowu zaczniemy coś organizować. Przed tym koncertem nie mieliśmy jeszcze doświadczenia. Były pewne zgrzyty organizacyjne, problemy z nagłośnieniem. Teraz jesteśmy mądrzejsi, więc weźmiemy się chyba za coś większego. Tutaj problemem była też wielkość sali. Za mała. Biletów przygotowaliśmy na sto dwadzieścia osób i szybko tych biletów zabrakło. Ostatnie osoby wpuszczaliśmy na „słowo honoru”. Właśnie dlatego zrobimy chyba jakiś większy koncercik. Gdzieś na otwartym powietrzu. Może tym razem pozbieramy dla TPD. Z tego co wiem, sytuacja w sochaczewskich świetlicach tej organizacji wygląda nie za dobrze. Jeśli uda się zrobić coś na pięćset osób, z biletami po pięć złoty, byłoby to odczuwalne wsparcie dla którejś świetlicy. Miejmy nadzieję, że te plany wypalą. Nadzieje taką mają również sochaczewscy wielbiciele ostrej muzyki, których, jak pokazała sobota, nie brakuje w naszym mieście, a o których nikt jakoś do tej pory nie pamiętał. Jeszcze raz wyrazy uznania dla zespołu Try This za zorganizowanie naprawdę świetnej imprezy i za pomoc, jakiej udzielili naszemu schronisku. SSS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze