Express Sochaczewski - Jeśli ktoś, mimo przesyłania pełnych wyjaśnień, nadal tkwi w błędzie, to albo nie rozumie, albo nie chce zrozumieć istotnych faktów. Kolejny raz tygodnik „Express Sochaczewski” świadomie wprowadził czytelników w błąd podając m.in., że do „Ziemi Sochaczewskiej” miasto dokłada 500 tys. złotych rocznie, a miasto dokładnie nie wie, do kogo należy kilkuhektarowy teren przy ul. Wodociągowej.
Podobnych „błędów”, które można odczytywać tylko jako świadome wprowadzanie czytelników w błąd, gazeta ma znacznie więcej na swoim koncie. Oto przykłady:
Kilka razy wyjaśniono redakcji „Expressu”, że pojawiające się w budżecie miasta kwoty przypisane „Ziemi Sochaczewskiej” to przewidywane dochody i wydatki, a nie dotacje. Mimo to, felietoniści tygodnia z uporem maniaka powtarzają, że Ziemia kosztuje podatników kilkaset tysięcy złotych rocznie. Należy się spodziewać, że współpracujący z gazetą byli i obecny radni (zarówno miasta, jak i powiatu) wyjaśnią dziennikarzom ich błąd, wytłumaczą podstawy konstruowania budżetu samorządowego, w końcu białe nie jest czarne, a dochody to nie dotacje.
Gazecie wyjaśniano także, że teren dawnego składowiska odpadów Chemitexu przy ul. Wodociągowej został przed kilku laty podzielony na mniejsze działki. Z jednej zrobiono kilka. Mimo to „Express” utrzymuje, że Zakład Wodociągów i Kanalizacji otrzymał w akcie założycielskim ten sam teren, co planowana spółka zajmująca się wywozem śmieci. Nie przyjmuje do wiadomości podziału nieruchomości i kolejny raz zarzuca władzom miasta, że nie wiedzą do kogo należy działka i kto ma nią dysponować. A prawda jest taka, że ZWiK otrzymał jedną działkę przy ul. Wodociągowej, spółka śmieciowa miała otrzymać zupełnie inną.
Oto kolejne przykłady własnej interpretacji rzeczywistości, z jaką spotkać się można na łamach gazety kierowanej przez J. Szostaka.
W „Expressie Sochaczewskim” nr 121, z dnia 8.06.2004 roku ukazał się tekst podpisany przez Jerzego Szostaka, zatytułowany „Braki w muzealnej kasie”, zawierający nieprawdziwe informacje. Nie jest prawdą, jakoby Burmistrz rozważał rozwiązanie umowy o pracę z Maciejem Wojewodą Dyrektorem Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Podczas sesji Rady Miejskiej, którą opisuje w w/w tekście J. Szostak, radni pytali Burmistrza o konsekwencje, jakie wyciągnął wobec dyrektorów kontrolowanych jednostek. Bogumił Czubacki stwierdził wyraźnie, że na pełną ocenę wyników kontroli będzie czas po uzyskaniu opinii rzecznika dyscypliny finansów publicznych działającego przy RIO. Burmistrz nigdy nawet nie dał do zrozumienia, że rozważa zwolnienie z pracy założyciela MZSiPBnB, dlatego insynuacją jest twierdzenie J. Szostaka, że „Burmistrz nie wyklucza, że dyrektor muzeum może stracić posadę”
W „Expressie Sochaczewskim” nr 123, z dnia 22.06.2004 roku ukazał się tekst podpisany przez „JUR”, zatytułowany „Bajki o polach”, zawierający nieprawdziwe informacje.
Nie jest prawdą, że „sochaczewscy urzędnicy (…) roszczą sobie prawo do swobodnego dysponowania cudzą własnością” o czym rzekomo ma świadczyć wypowiedź z-cy Burmistrza Krzysztofa Brymory udzielona podczas spotkania na czacie z sochaczewskimi internatami. Oczywistym jest, że pola są własnością starostwa, potwierdza to wiele dokumentów, w tym umieszczone na stronie internetowej miasta Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Sochaczewa. Nieetycznym jest twierdzenie, że Burmistrz rości sobie prawo do pól, co rzekomo ma potwierdzić wypowiedź „obecnie na terenie miasta mamy do zaoferowania pola czerwonkowskie, jako najbardziej atrakcyjny punkt”. Dla wszystkich było i jest jasne, że Burmistrz mówił o atrakcyjnie położonych gruntach na terenie miasta, a pola – choć stanowią własność powiatu – leżą w granicach administracyjnych Sochaczewa.
Nie jest również prawdą, że „to właśnie miasto nie godziło się na żadnego inwestora proponowanego przez powiat”. Po pierwsze nie było ich wielu. Po drugie na spotkanie z Burmistrzem oraz radnymi miasta umówili się jedynie przedstawiciele GAZELEY, i to Bogumił Czubacki zaproponował Radzie Miejskiej takie przekształcenie pól, by GAZELEY mogło rozpocząć inwestowanie. Dlaczego firma nie kupiła pól, nie zaczęła inwestować w teren starostwa – odpowiedzi należy szukać, ale nie w Urzędzie Miasta.
W „Expressie Sochaczewskim” nr 123, z dnia 22.06.2004 roku, zamieszczono artykuł pt. „Nie ma zysków”, zawierający nieprawdziwe informacje.
Nie jest prawdą, że władze miasta „nie są w stanie złożyć żadnego wniosku o unijne dotacje”. Po pierwsze 30 kwietnia br. zaprezentowano wniosek Urzędu Miejskiego Sekretariatowi Strefy Południowej nadzorującemu realizację unijnego programu Interreg III C. Z pieniędzy Interreg III C będzie realizowany program promocji Żelazowej Woli i Sochaczewa, jako miejscowości ściśle związanych z osobą Fryderyka Chopina. Ponadto Urząd Miejski finalizuje prace nad kilkoma innymi wnioskami dotyczącymi m.in. pełnej informatyzacji UM i podległych mu jednostek, rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 4 oraz budowy krytego lodowiska. Zaznaczam, że termin składania wniosków jest niezależny od władz samorządowych Sochaczewa.
Express Sochaczewski nr 123, z dnia 22.06.2004 roku, zamieszczono artykuł pt. „Amatorzy konfitur”, zawierający nieprawdziwe, a także poniżające Burmistrza Sochaczewa w oczach opinii publicznej informacje.
Po pierwsze nie jest prawdą, jak stwierdza autor tekstu podpisujący się pseudonimem LEO, że „burmistrz Sochaczewa odebrał samorządowemu tygodnikowi, jakim jest Ziemia Sochaczewska, patronat medialny nad samorządowym świętem zatytułowanym Dni Sochaczewa”. „Ziemia” zawsze sprawowała i będzie sprawować patronat medialny nad Dniami Sochaczewa. Decyzję tę Burmistrz potwierdził podczas Narady odbytej w dniu 3.06.2004 roku, a potwierdzenie tego faktu można znaleźć w protokole. Dodatkowo o zgodzie na patronat, Urząd Miejski poinformował opinię publiczną w cotygodniowym Serwisie Informacyjnym zamieszczonym 7 czerwca 2004 roku na samorządowej stronie internetowej. Oto jego fragment: „Burmistrz (…) zgodził się także, aby patronat medialny nad tegorocznymi Dniami Sochaczewa objęły: Ziemia Sochaczewska, Echo powiatu, Radio FAMA oraz portal „e-Sochaczew”.
Po drugie nie jest prawdą, że „co roku samorząd Miejski dokłada do samorządowego tygodnika jakieś 500 tysięcy złotych”. W 2003 roku „Ziemia Sochaczewska” osiągnęła dochody w wysokości 302.280 zł, natomiast wydatki wyniosły 342.782 zł. Jak widać, roczna dotacja tylko nieznacznie przekroczyła sumę 40 tys. zł, i daleka jest od kwot wymienianych przez „Express Sochaczewski”.
Ps. Ostatnie ze sprostowań dotyczące „Ziemi Sochaczewskiej” gazeta J. Szostaka wydrukowała, łamiąc kolejny raz Prawo Prasowe. Pod sprostowaniem zamieściła komentarz, a jest to naruszenie prawa. Nie pierwsze i zapewne nie ostatnie…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To niech pan ma ostatnie słowo. nie chce mi się więcej gadać idę na urlop.
Kolejny raz strzelił Pan gafę. Nigdy Ziemia Sochaczewska nie była rozliczana, jak Pan pisze papierowo. Redakcja płaci czynsz, za ogrzewanie, wystawia noty księgowe Urzędowi Miejskiemu, który płaci za zamieszczane ogłoszenia. Proszę tysięczny raz nie wprowadzać ludzi w błąd.
Jak Pan doskonale wie, nie jestem Naczelnikiem, ale Kierownikiem. W Urzędzie Miejskim nie ma Wydziału, lecz Referat Promocji i Informacji. Jeśli zaś chodzi o oświadczenia majątkowe, są skanowane i wkrótce znajdą się na stronach BIP-u. Będzie Pan mógł zaspokoić swą ciekawość. Czy oświadczenia z innych urzędów także weźmie Pan pod lupę, szczególnie tych, od których jest Pan tak "niezależny"?
Jeśli zaś chodzi o milczenie innych użytkowników formum, to mam na ten tamat swoją teorię. Są porażeni Pana obraźliwymi, mijającymi się z prawdą wypowiedziami. Jest Pan w stanie obrazić każdego, kto tylko zabierze głos przeciwny do Pana intencji. To jest wasz sposob działania, zakrzyczeć, wdeptać w ziemię, poniżyć przeciwnika, zawsze mieć ostatnie słowo. Moja osoba właśnie dlatego tak was drażni, że śmiem zabierac głos w dyskusjach z wszystkowiedzącymi.
Panie rzeczniku
Jak zwykle sie Pan myli i co do interpretacji orzeczenia TK , jak i własnych zarobków, które jako naczelnika Wydzialu UM muszą byc jawne. A props, kiedy pojawią się oświadczenia majątkowe za rok 2003 w BIP UM?
Co do dotacji na Ziemi, to jest ona znacznie większa, bowiem w dochód wlicza się ogłoszenia Urzędu Miejskiego i jednostek organizacyjknych, które faktycznie za nie nie płacą. redakcja nie płaci za lokal i ogrzewanie, bo jest w miejskim budynku. Chodzi o rzetelne rozliczanie kosztów a nie papierowy bilans.
I jeszce takie zdanie rzecznika, charakterystyczne dla tego człowieka:"Na początku jedno zdanie refleksji na temat forum E-sochaczew, które w ostatnich tygodniach zostało zdominowane przez ludzi Expressu. Tylko oni zabierają głos w każdej sprawie, tylko oni mają patent na wiedzę. Forum miało być miejscem wymiany poglądów i komentarzy dla całej e-społeczności Sochaczewa, a stało się"
Nikomu nie odbieramy prawa zabierania głosu, nie jest tak,ze jak my coś piszemy, to dla innych brakuje miejsca panie nieomylny.
Na początku jedno zdanie refleksji na temat forum E-sochaczew, które w ostatnich tygodniach zostało zdominowane przez ludzi Expressu. Tylko oni zabierają głos w każdej sprawie, tylko oni mają patent na wiedzę. Forum miało być miejscem wymiany poglądów i komentarzy dla całej e-społeczności Sochaczewa, a stało się...
Do Pana LEO
1. Znowu nie zrozumiał Pan tego co czyta. TK wyraźnie stwierdził, że zakaz komentowania sprostowań w tym samym numerze gazety nie narusza Konstytucji, ani wolności słowa. Zastanawiał się tylko nad faktem, który prasoznawcom od lat spędza sen z oczu - jakie jasne kryteria pozwolą odróżnić sprostowanie od odpowiedzi. Niech Pan przeczyta zamieszczony przez siebie tekst jeszcze 5, 10 razy, to może zrozumie jego sens. Proszę znowu nie wybierać z materiału tylko jednej części wygodnej dla Pana.
2. Nie ma żadnego przepisu zabraniającego publikowania sprostowania lub odpowiedzi zanim zainteresowana redakcja tego nie zrobi w ustawowym terminie. Proszę wejść na strony internetowe kilku urzędów centralnych, gdzie sprostowania do tekstów i audycji TV mają już specjalne, wydzielone miejsce.
3. Znowu dokonał Pan nadinterpretacji zasłyszanych plotek. Tym razem felieton S. Burzyńskiego posłużył Panu do sformułowania zarzutu, jakoby Burmistrz odebrał samorządowemu tygodnikowi patronat medialny nad Dniami Sochaczewa. Wiedział Pan doskonale, że jest inaczej. każde moje słowo, każde słowo Burmistrzów publikowane w serwisie, na stronach internetowych, podczas dyskusji na czacie, jest przez Pana bardzo dokładnie czytane. Niestety czytane wybiórczo. Niech Pan nie poniża się w oczach opinii publicznej tłumaczeniami, że felieton satyryczny to jedyne Pana źródło informacji. Na marginesie, prawo prasowe nakazuje dziennikarzom zachowanie szczególnej staranności przy zbieraniu materiałów. Jeśli miał Pan wątpliwości, czy felieton przekazuje prawdziwe informacje, trzeba było dotrzeć do źródła - zadzwonić do mnie, napisać, wysłać maila, przeczytać Serwis Informacyjny na stronach www.sochaczew.pl.
4. Jeśli nadal nie rozumie Pan, czym różni się dotacja od dochodu, nie jestem w stanie znaleźć prostszych środków perswazji. Nigdy do Ziemi Sochaczewskiej nie dołożono 500 tysięcy złotych. W roku 2001, a zatem pod rządami poprzedniego Burmistrza, dotacja wyniosła 160.000 złotych. W roku 2003, za czasów Bogumiła Czubackiego, do gazety dołożono 40 tys. zł. Chce Pan dokumentów? Proszę bardzo, "wiszą" od dawna na stronie www.sochaczew.pl. W sprawozdaniu z wykonania budżetu na 2003 rok można bez trudu znaleźć te dane. Jeśli będą jakieś trudności, niech poprosi Pan o pomoc radnych współpracujących z gazetą.
5. Nie ma Pan prawa zaglądać do mojej kieszeni, tak samo jak ja, do Pańskiej. Nie jestem osobą zobowiązaną do składania oświadczenia majątkowego i spowiadania się przed Pańską gazetą z zarobków. A może na zachętę poda Pan do publicznej wiadomości, ile tysięcy zarabiał były etatowy członek Zarządu Powiatu Janusz Szostak. Liczę na przedstawienie wiarygodnych dokumentów w tej sprawie.
A swoją drogą nie można brać na poważnie tego co pisze wachwoski w imieniu Czubackiego, gdyż potem burmistrz wypiera się tych słów na sesjach.
Władze miasta sądzą, że są ponad prawem. Ale jak już napisałem ,czas szybko mija i za cztery lata to nie Czubacki będzie burmistrzem. A być może jeszcze wcześniej skończy się jego czas. jeśli Czubacki i jego świta nadal będą tak butni, to obiecuję im,ze jeszcze w tym roku zbiorę te kilka tysięcy podpisów potrzebnych do zorganizowania referemdum. To naprawdę nie będzie trudne, a frekwencja na pewno będzie większa niż podczas referendum śmieciowego.
Niestety Pan Rzecznik Burmistrza ma juz taki zwyczaj ze innych potrafi strofowac ale jak urzednicy "UM" nie wykonuja swoich obowizkow to znika z forum !!! Ale w koncu przyjdzie czas rozliczen.
Rzecz jasna chodzi tu o postanowienie Trybunału Konstytucyjnego, a nie Sądu Najwyższego, jak mylnie napisałem. A sędzia w ostatnim (urwanym zdaniu) mówi, że dziennikarze nie będą podlegać karom za komentarze do sprostowań.
Kiedy otrzymamy informację o Pana zarobkach, jako media mamy do tego prawo. czekamy na odpowiedź o 4 miesięcy. To jest łamanie prawa.
O tym, że Ziemia Sochaczewska tak naprawdę nie mogła być patronem Dni Sochaczewa przeczytaliśmy właśnie w tej gazecie numer 24 w rubryce „ Z grubej rury” cytuję: „Napisali w programie, że „Ziemia Sochaczewska” jest patronem medialnym „Dni Sochaczewa” i to powinno wystarczyć. Ale nie nam jeszcze było mało i próbowaliśmy się wepchnąć ze swoim banerem na Podzamcze za to spotkała nas zasłużona kara, bo pogoniono nas stamtąd na cztery wiatry, a szef ekipy technicznej powiedział: Miałem nakaz powieszenia banerów Famy i Echa, wasz mnie nie interesuje”.
Bardzo dziwna historia, rzekomemu patronowi nie pozwala się powiesić baneru reklamowego w przeciwieństwie do mediów pani Cz. To na czym miałby ten patronat, o którym Pan pisze polegać?
Co do dotowania tygodnika miejskiego to uwierzymy w Pańskie wyjaśnienia jeśli przedstawi pan stosowne dokumenty finansowe związane z wydawaniem tygodnika „Ziemia Sochaczewska” na razie są to gołosłowne stwierdzenia, z których i tak wynika, że do gazety dokłada się nielichą sumę z pieniędzy podatników.
Zamieszczanie sprostowań w innych mediach, zanim ukazały się u adresata także nie jest zgodne z prawem. Nalezało poczekać ustawowe dwa tygodnie na publikacje lub odpowiedź redaktora naczelnego.
Poza tym te Pańskie zarzuty są śmieszne. Weźcie się lepiej za robotę, to może ludzie zmienią o was zdanie. Czas ucieka, a wybory już wkrótce i nerwowość wkrada się, jak widać, w wasze szeregi
Panie Wachwoski, zanim napisze Pan, że coś jest bezprawne radzę się dokształcić. Oto tekst z Rzeczpospolitej na temat komentarzy do sprostowań i wyroku Sadu Najwyższego w tej sprawie.
Zakaz komentowania sprostowania prasowego w tym samym numerze gazety, w którym się ono ukazało, nie narusza konstytucji.
Trybunał interpretował przepisy prawa prasowego na wniosek Sądu Rejonowego w Łodzi, który rozpatruje sprawę redaktor naczelnej "Nowego Życia Pabianic", oskarżonej m.in. o publikowanie sprostowań opatrzonych komentarzem(syg.akt. P2/03). Chodziło o ten przepis art. 32 ust. 6, który stanowi, iż tekst sprostowania nie może być komentowany w tym samym numerze lub audycji, oraz o art. 46 ust. 1, który za złamanie tego zakazu przewiduje karę grzywny lub ograniczenia wolności. Sąd miał wątpliwości co do zgodności tych regulacji z zasadą wolności słowa potwierdzoną w konstytucji i aktach prawa międzynarodowego.
Zdaniem sądu przepis zabraniający bezpośredniego komentowania sprostowania jest nieuzasadnionym ograniczeniem swobody wypowiedzi. - Gdyby taki zakaz był konieczny dla ochrony interesów osoby opisanej przez prasę, to dotyczyłby też komentowania odpowiedzi zainteresowanego na publikację prasową. Jednak do niej się nie odnosi - argumentowała przed Trybunałem reprezentantka łódzkiego sądu. - W praktyce odróżnienie sprostowania od odpowiedzi nastręcza zaś trudności nie tylko redaktorom naczelnym, ale również sądom. Tymczasem w grę wchodzi odpowiedzialność karna, jej warunki powinny więc być sformułowane precyzyjnie.
Trybunał orzekł, że art. 32 ust. 6 prawa prasowego jest zgodny z art. 31 ust. 3 konstytucji przewidującym ograniczenia korzystania z konstytucyjnych swobód i praw, a konkretnie z zagwarantowanej w jej art. 54 ust. 1 wolności słowa. Za niezgodny z ustawą zasadniczą uznał natomiast art. 46 ust. 1 w zakresie, w jakim przewiduje sankcję karną za naruszenie zakazu komentowania sprostowań.
Natomiast art. 46 ust. 1 nieprecyzyjnie określa znamiona czynu zagrożonego karą. W prawie prasowym nie zdefiniowano sprostowania i odpowiedzi. Przyjmuje się wprawdzie, że to pierwsze dotyczy faktów, natomiast drugie - stwierdzeń, które mogą zagrozić czyimś dobrom osobistym, ale w praktyce granice między oboma rodzajami wypowiedzi są płynne i stąd biorą się problemy z ich rozróżnieniem. Tymczasem przesłanki zakazu obwarowanego sankcją karną powinny być formułowane jasno i precyzyjnie.
- Czyn zabroniony należy tak opisać, żeby obywatel nie miał wątpliwości, czy dane zachowanie jest zagrożone karą. Dlatego TK podjął decyzję o depenalizacji zakazu komentarzy do sprostowań - uzasadniał prezes Safjan. - To ustawodawca, czyli Sejm, musi teraz zapewnić jego skuteczność sankcją, przesądzając o rodzaju odpowiedzialności. Jeżeli ma być karna, to należy dokładnie określić jej warunki.
- Dziennikarze nie będą podlegać - powiedział po rozprawie sędzia Mirosław Wyrzykowski.
Czy Ktoś kto popełnił to wyjasnienie mógłby się pod nim podpisać.
To niech pan ma ostatnie słowo. nie chce mi się więcej gadać idę na urlop.
Kolejny raz strzelił Pan gafę. Nigdy Ziemia Sochaczewska nie była rozliczana, jak Pan pisze papierowo. Redakcja płaci czynsz, za ogrzewanie, wystawia noty księgowe Urzędowi Miejskiemu, który płaci za zamieszczane ogłoszenia. Proszę tysięczny raz nie wprowadzać ludzi w błąd.
Jak Pan doskonale wie, nie jestem Naczelnikiem, ale Kierownikiem. W Urzędzie Miejskim nie ma Wydziału, lecz Referat Promocji i Informacji. Jeśli zaś chodzi o oświadczenia majątkowe, są skanowane i wkrótce znajdą się na stronach BIP-u. Będzie Pan mógł zaspokoić swą ciekawość. Czy oświadczenia z innych urzędów także weźmie Pan pod lupę, szczególnie tych, od których jest Pan tak "niezależny"?
Jeśli zaś chodzi o milczenie innych użytkowników formum, to mam na ten tamat swoją teorię. Są porażeni Pana obraźliwymi, mijającymi się z prawdą wypowiedziami. Jest Pan w stanie obrazić każdego, kto tylko zabierze głos przeciwny do Pana intencji. To jest wasz sposob działania, zakrzyczeć, wdeptać w ziemię, poniżyć przeciwnika, zawsze mieć ostatnie słowo. Moja osoba właśnie dlatego tak was drażni, że śmiem zabierac głos w dyskusjach z wszystkowiedzącymi.
Panie rzeczniku
Jak zwykle sie Pan myli i co do interpretacji orzeczenia TK , jak i własnych zarobków, które jako naczelnika Wydzialu UM muszą byc jawne. A props, kiedy pojawią się oświadczenia majątkowe za rok 2003 w BIP UM?
Co do dotacji na Ziemi, to jest ona znacznie większa, bowiem w dochód wlicza się ogłoszenia Urzędu Miejskiego i jednostek organizacyjknych, które faktycznie za nie nie płacą. redakcja nie płaci za lokal i ogrzewanie, bo jest w miejskim budynku. Chodzi o rzetelne rozliczanie kosztów a nie papierowy bilans.
I jeszce takie zdanie rzecznika, charakterystyczne dla tego człowieka:"Na początku jedno zdanie refleksji na temat forum E-sochaczew, które w ostatnich tygodniach zostało zdominowane przez ludzi Expressu. Tylko oni zabierają głos w każdej sprawie, tylko oni mają patent na wiedzę. Forum miało być miejscem wymiany poglądów i komentarzy dla całej e-społeczności Sochaczewa, a stało się"
Nikomu nie odbieramy prawa zabierania głosu, nie jest tak,ze jak my coś piszemy, to dla innych brakuje miejsca panie nieomylny.