Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Michale, o ćwiczeniach służących "uczłowiecznianiu" naszego pięknego społeczeństwa napisałam do Pana w Pańskim artykule "Historia i ja". Dla mnie i moich znajomych, tytuł ten jest "nietrafny". Myślę, że nie ten "korzeń" się w Panu odezwał.
Można wyćwiczyć i mózg, kwestia jest taka, że każdy na nas ma pewne predyspozycje i pewnego poziomu nie przeskoczy, to samo dotyczy wyników sportowych. Możesz trenować i trenować, a poziomu Leo Messiego nie przeskoczysz... wrodzony talent i już. Puenta taka jakbyś miał jakieś kompleksy...
Dysleksję trudno uznać za "deficyt" - to raczej rodzaj nieznacznej wady, która nie definiuje zdolności umysłowych per se, a raczej wykrzywia formę ich przedstawiania, i to tylko w piśmie. Też znam kilkoro dys-, którzy doskonale swój problem pokonali (Spid, pozdro ;) - co tylko udowadnia, że się da i zasługuje to na podziw. Przykładem niech będzie król Jerzy VI, który pokonał jąkanie. I to jest osiągnięcie godne zapamiętania i uwiecznienia w filmie... Którego się zresztą doczekał :)
Każdy mózg można wyćwiczyć. Zupełnie się nie zgadzam z poglądem, jaki przedstawiasz, choćby dlatego, że istnieją dyslektycy. Znam jedną dyslektyczkę, która ma na koncie dyplom z historii i jeszcze kilka innych sukcesów. Ćwiczyć umysł można, da się, jeśli tego oczywiście chcemy. Gorzej jest z mądrością innych, bo jej nikt nie uczy, to się nabywa z wiekiem, przez przeżycia. I tak, imponują mi takie rzeczy, jak wydeklamowanie wiersza, czy przełożenia do stanu pierwotnego kostki Rubika, w dziesięć sekund. Ćwiczenie ciała jest równie ważne, jak ćwiczenie umysłu, ale kierujemy się głównie na jedno, bo drugim zajmują się niekompetentni ludzie, nauczyciele w szkołach chociażby, których 3/4 z nich nie wie nawet połowy z tego, jakiego przedmiotu naucza.
Panie Michale, o ćwiczeniach służących "uczłowiecznianiu" naszego pięknego społeczeństwa napisałam do Pana w Pańskim artykule "Historia i ja". Dla mnie i moich znajomych, tytuł ten jest "nietrafny". Myślę, że nie ten "korzeń" się w Panu odezwał.
Można wyćwiczyć i mózg, kwestia jest taka, że każdy na nas ma pewne predyspozycje i pewnego poziomu nie przeskoczy, to samo dotyczy wyników sportowych. Możesz trenować i trenować, a poziomu Leo Messiego nie przeskoczysz... wrodzony talent i już. Puenta taka jakbyś miał jakieś kompleksy...
Dysleksję trudno uznać za "deficyt" - to raczej rodzaj nieznacznej wady, która nie definiuje zdolności umysłowych per se, a raczej wykrzywia formę ich przedstawiania, i to tylko w piśmie. Też znam kilkoro dys-, którzy doskonale swój problem pokonali (Spid, pozdro ;) - co tylko udowadnia, że się da i zasługuje to na podziw. Przykładem niech będzie król Jerzy VI, który pokonał jąkanie. I to jest osiągnięcie godne zapamiętania i uwiecznienia w filmie... Którego się zresztą doczekał :)