Reklama

Fitness vs... no właśnie, co?

Każdy z nas trafia prędzej albo później na tzw. filmiki motywacyjne. Wystarczy otworzyć FB, twitter albo innego instagrama i od razu wyskakują, udostepione przez niezliczoną rzeszę siedzących przed ekranami ludzi. Mięśniak robiący pompki na jednym ręku. Laska śmigająca na drążku. Dziewczynka machający nunczaku. Dzieciak rąbiący pomarańcze mieczem (pozdro dla kumatych). I ta orgia uwielbienia w komentarzach: "O tak!", "Mistrz!", "Prawdziwa siła i wytrwałość!", "Imponujące!".
I tak sobie dziś pomyślałem: a dlaczego nie zachwycamy się tak bardzo tężyzną umysłową? Skąd taka pasywna niechęć do wyrażenia zachwytu nad czyimś umysłem, który powinien rzekomo być największym afrodyzjakiem?
Dlaczego nie ma filmików, na których pisarz na żywo pokazuje nam, jak na dziesięć różnych sposobów opisać a vista jedną i tę samą sytuację? Czemu nie zachwycamy się deklamacją Puszkina z pamięci, nie bijemy braw, gdy ktoś dzieli pod kreską?
Odpowiedź jest, niestety, prosta i bolesna: bo lubimy się zachwycać, ale wiedząc, że obiekt zachwytu jest dla nas dostępny. Bo taka prawda: każdy, dokładnie każdy mógłby (nie mówię, że dałby radę ani że chce! ale *mógłby*) wyćwiczyć się tak, aby zrobić przysłowiowych 10 pompek i 10 podciągnięć. To jest w naszym zasięgu, i dlatego możemy ze spokojnym sercem takim ludziom *zazdrościć*.
Natomiast umysłu się człowiek nie nauczy. Kiedy ktoś ośmieli się pokazać, że jest mądrzejszy, to od razu łapie nas *zawiść*. Nie daj Boże się ktoś ujawni, że jego umysł jest zdolny do czegoś, co jest poza naszyzm zasięgiem. "Obnosi się!", "wywyższa!", "bezczelny wykształciuch!".
Tak, tak. Boli? To znaczy, że prawda - jak to mawia mój rosyjski przyjaciel.
I dlatego chyba kiedyś taki filmik nagram.
Dla czystej przyjemności poczytania, jak potem pękają ludziom dolne części ciała.
;)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    marysia50 2017-02-21 22:56:56

    Panie Michale, o ćwiczeniach służących "uczłowiecznianiu" naszego pięknego społeczeństwa napisałam do Pana w Pańskim artykule "Historia i ja". Dla mnie i moich znajomych, tytuł ten jest "nietrafny". Myślę, że nie ten "korzeń" się w Panu odezwał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    piotr-marcinkowski 2017-02-09 21:44:08

    Można wyćwiczyć i mózg, kwestia jest taka, że każdy na nas ma pewne predyspozycje i pewnego poziomu nie przeskoczy, to samo dotyczy wyników sportowych. Możesz trenować i trenować, a poziomu Leo Messiego nie przeskoczysz... wrodzony talent i już. Puenta taka jakbyś miał jakieś kompleksy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Meesh 2017-01-21 11:00:23

    Dysleksję trudno uznać za "deficyt" - to raczej rodzaj nieznacznej wady, która nie definiuje zdolności umysłowych per se, a raczej wykrzywia formę ich przedstawiania, i to tylko w piśmie. Też znam kilkoro dys-, którzy doskonale swój problem pokonali (Spid, pozdro ;) - co tylko udowadnia, że się da i zasługuje to na podziw. Przykładem niech będzie król Jerzy VI, który pokonał jąkanie. I to jest osiągnięcie godne zapamiętania i uwiecznienia w filmie... Którego się zresztą doczekał :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama