Fundacja Judyta to miejsce niemal magiczne. O każdej porze dnia i nocy gotowe wyruszyć po psiego malucha potrzebującego pomocy. Takich sytuacji mogą wymieniać tysiące. Tym razem jednak to do nich przyjechali pomagać. Ambasador Szwajcarii w Polsce Jürg Burri oraz Piotr Adamczyk z żoną odwiedzili Judytowo.
Wraz z gośćmi do psich maluchów przyjechały 2 tony karmy oraz 200 kg smaczków firmy Purina.
Nikt lepiej nie opisze tego spotkania jak Judytowo:
Nie było łatwo! Panowie zakasali rękawy i nosili ciężkie worki, ale ich wysiłek wynagrodziło spotkanie z psiakami. Ileż było wzruszeń! Ile rozmów, pytań i zdziwienia! Wspaniałe jest to, że osoby znane i piastujące wysokie stanowiska pochylają się nad losem zwierząt.
Reklama
Ta wizyta to efekt akcji zorganizowanej przez Ambasadę, w którą zaangażowali się Państwo Adamczykowie. Byliśmy zdumieni, gdy okazało się, że Pani Karolina i Pan Piotr śledzą naszą pracę i są na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na judytowym pokładzie. Dziękujemy za pomoc i wspólnie spędzony czas!
Zachęcamy również do wspierania Judytowa, bowiem ważna jest każda złotówka.
Bank Millenium
22 1160 2202 0000 0003 2388 6706
BIGBPLPW
PayPal: FundacjaJudyta@wp.pl
Foto oraz źródło Judyta fb.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem niedalekim sąsiadem Pani prezes. Oczywiście nie neguje dobroczynnej działalności Fundacji, gotowości niesienia pomocy i poświęcenia dla zwierząt bo to wszystko widać ale widać też jedno... W ostatnim czasie z malego, bardzo skromnego domku należącego do rodziny Pani Prezes w ostatnich latach dom zmienia się w bardzo zadbana i wyremontowana posesję. Ciągle remonty, nawet budowanie nastepnych mieszkań i garażu. Rozumiem, że ludzie pracujący ciężko pracuja na polepszenie swoich warunków życiowych ale tempo w jakich dochodzi do tych wszystkich zmian jest niesamowite. Nikomu do portfela nie zaglądam bo jest to nie moja sprawa tylko warto się przyjrzeć czy w tej fundacji nie jest prowadzona bardzo kreatywna księgowość. Nie chodzi mi o zawisc bo zaraz na pewno poleje się hejt.. Chodzi tylko o to by te wszystkie datki od zwykłych szarych ludzi czy też różnego rodzaju samorządów płynęły do potrzebujacych pomocy zwierząt. Dodam, że Pani prezes także niech pobiera jakieś wynagrodzenie za swoje wzorowo wykonywane obowiązki ale żeby to wynagrodzenie nie wyglądało jak wynagrodzenie Prezesa ale w firmach prywatnych ;) bo przecież jest to Fundacja. Pozdrawiam
Gotowi do ruszania jak w zeszłym roku zadzwoniłem do nich bo szczeniak się pałętał po podwórku to powiedzieli że przyjadą a jak narazie żadnego odzewu z ich strony nie było więc sam musiałem psiaka przygarnąć i dać mu dom
Jestem niedalekim sąsiadem Pani prezes. Oczywiście nie neguje dobroczynnej działalności Fundacji, gotowości niesienia pomocy i poświęcenia dla zwierząt bo to wszystko widać ale widać też jedno... W ostatnim czasie z malego, bardzo skromnego domku należącego do rodziny Pani Prezes w ostatnich latach dom zmienia się w bardzo zadbana i wyremontowana posesję. Ciągle remonty, nawet budowanie nastepnych mieszkań i garażu. Rozumiem, że ludzie pracujący ciężko pracuja na polepszenie swoich warunków życiowych ale tempo w jakich dochodzi do tych wszystkich zmian jest niesamowite. Nikomu do portfela nie zaglądam bo jest to nie moja sprawa tylko warto się przyjrzeć czy w tej fundacji nie jest prowadzona bardzo kreatywna księgowość. Nie chodzi mi o zawisc bo zaraz na pewno poleje się hejt.. Chodzi tylko o to by te wszystkie datki od zwykłych szarych ludzi czy też różnego rodzaju samorządów płynęły do potrzebujacych pomocy zwierząt. Dodam, że Pani prezes także niech pobiera jakieś wynagrodzenie za swoje wzorowo wykonywane obowiązki ale żeby to wynagrodzenie nie wyglądało jak wynagrodzenie Prezesa ale w firmach prywatnych ;) bo przecież jest to Fundacja. Pozdrawiam
Gotowi do ruszania jak w zeszłym roku zadzwoniłem do nich bo szczeniak się pałętał po podwórku to powiedzieli że przyjadą a jak narazie żadnego odzewu z ich strony nie było więc sam musiałem psiaka przygarnąć i dać mu dom