Reklama

Jan Siwmir - wywiad w Kulturce

Kulturka
06/10/2009 19:06
"Zamiast poderżnąć komuś gardło – piszę"

Wywiad z Janem Siwmirem


Jan Siwmir- warszawski poeta, powieściopisarz, felietonista, zwycięzca licznych konkursów poetyckich. Ma na swym koncie trzy tomy wierszy, jedną powieść i ...wiele do powiedzenia. Część jego przemyśleń w obszernym wywiadzie dla "Kulturki" poniżej...

Łukasz Szewczyk: Tytuł twego ostatniego tomu wierszy ‘Pytania na źle zadane odpowiedzi’ jest bardzo przewrotny. Co chciałeś w nim powiedzieć? Czy była to tylko zabawa słowem, czy zawiera on jakieś głębsze przesłanie?

Jan Siwmir:Ten tomik to walka z czasem, ludźmi i ... Bogiem. Ten świat został nam źle przez niego zadany (jak praca domowa z przeżycia), a my możemy tylko zadawać pytania, w dodatku wiedząc, że odpowiedzi, na które się natkniemy są złe. Jak więc postawić pytanie, by ze złej odpowiedzi uzyskać prawdziwe informacje? Nie wiem, ale próbuję.

Z twoją twórczością zapoznałem się nieco przypadkowo, choć w myśl porzekadła ‘Nic nie dzieje się przypadkowo’ przyjmijmy, że odpowiedzialna za taki stan rzeczy jest jakaś wyższa siła. Na twe wiersze trafiłem poprzez fascynację twórczością twego nieżyjącego już przyjaciela Tomasza Dobka. Wiem, że był on dla Ciebie kimś bardzo bliskim. Opowiedz nieco o nim.

Nie udało mi się poznać Tomka osobiście. On w Krakowie, ja w Warszawie, nie po drodze było. Ale poznaliśmy się poprzez Internet w 2007 roku. Ja ruszałem dopiero ze swoją działalnością pisarską, on zakładał Portal Kryminalny. Jako pierwszy opublikował moje opowiadania, potem recenzował „Żabła trojańskiego”, wspierał mnie swoimi uwagami, pisał, co mogę jeszcze poprawić, a co jest dobre. Ja natomiast promowałem Portal Kryminalny gdzie mogłem. Mądry człowiek z poczuciem humoru i dystansem do siebie i świata, tak najkrócej mógłbym go określić. A wierz mi, jest to rzadkie połączenie.

Czy jego twórczość i osoba sama w sobie miała również i dla twojego rzemiosła artystycznego jakieś znaczenie?

Osoba na pewno, krytyczne uwagi, jakie od niego słyszałem (powinienem powiedzieć raczej „widziałem na ekranie monitora”), choć występowały w niewielkiej ilości, ale zawsze były trafione. Pośrednio, obserwując działalność PK, uczyłem się też jak prowadzić portal, jak komentować czyjąś twórczość, jak prowadzić promocję. Natomiast do nauki rzemiosła (zwłaszcza poetyckiego) musiałem znaleźć innych nauczycieli, takich, z którymi mogłem się spotykać często i osobiście, twarzą w twarz.

Jacy poeci mieli na ciebie największy wpływ?

Było ich trzech: Wisława Szymborska, Wisława Szymborska i Wisława Szymborska.
Co nie znaczy, że nie lubię innych poetów. Jest takich sporo: Stachura, Poświatowska-Jasnorzewska, Baczyński, Gałczyński... Jednak z poezji pisanej przez młodych, jeszcze żywych, jedynie poezja Tomka Sobieraja zyskuje moje uznanie. I może Agaty Kozioł tudzież ze dwóch innych osób, ale to, podobnie jak moje, nie są jeszcze równe wiersze.

Wiem, że interesujesz się, a wręcz lubujesz w literaturze kryminalnej. Czego najlepszym dowodem jest twoja debiutancka powieść ‘Żabeł trojański’. Ta konwencja za sprawą m.in. Cobena, czy Chmielewskiej od wielu lat w Polsce i na świecie ma swoich wyznawców. Czy nie uważasz jednak, że powoli poziom literatury tego typu zniża się do Harlequinów? Co więc sprawia, że jesteś wierny tej konwencji?

Przeczytałem w swoim życiu tylko jednego Harlequina, było to bardzo dawno i niewiele z tego pamiętam, wobec czego trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy coś się zniża do takiego a nie innego poziomu. Czyżby naprawdę współczesne Harlequiny pisane były topornym językiem, zawierały pseudointelektualny bełkot, kałuże spermy, rzygowin, rynsztokowe miazmaty, niejasne aluzje i stosy majaczeń, z których czytelnik ma sam sobie zbudować wstęp, akcję oraz pointę, ergo czyżby nie potrafiły zainteresować odbiorcy? Zważywszy na imponującą ilość sprzedawanych egzemplarzy, jakoś trudno mi w to uwierzyć.
Druga sprawa, to wierność. Hm... pytanie rzeka. Wydałem do tej pory tylko jeden kryminał. Jaki będzie następny? W tej konwencji, czy w innej? Pomysłów mam sporo, ale zniechęca mnie arktyczno- lodowcowy proces wydawniczy. Czas pokaże jak to będzie z tą wiernością.

Tytułowy ‘Żabeł’ to twoje alter-ego. Opowiedz jakim jest on gościem i jakie wspólne cechy ma ten książkowy bohater i Ty sam.

Jest to takie samo alter-ego, jak w przypadku bohaterki Joanny Chmielewskiej.
Fizyczne, hehe. Psychicznie musi być inne, z jednej strony bardziej, z drugiej strony mniej skomplikowane. A przede wszystkim bohater książki musi być wyposażony w takie mechanizmy reakcji, które powodują określone następstwa. Nie żeby zaraz szkody, ale przecież akcja rozwija się nie tylko z powodów niezależnych od bohatera. Poza tym tradycyjnie, cechami autora obdarzonych jest wiele postaci. Weźmy takie słowotwórstwo u Michałka Erewańskiego...

Czym jest dla ciebie poezja: lustrzanym odbiciem świata, w którym żyjesz, katalizatorem własnej energii, jaką chcesz dać światu, czy może czymś innym?

Zdecydowanie czymś innym. Po pierwsze jest katalizatorem, ale nie energii, tylko uczuć, ale też zarazem wentylem bezpieczeństwa. Zamiast poderżnąć komuś gardło – piszę. Nawiasem mówiąc, na jak długo to pomoże, trudno przewidzieć. Po drugie jest miniaturową formą powieści, wierszami opowiadam cudze historie, wymyślone fabuły. Lubię zwięzłość. Konkretny jestem, jak to facet. (Śmiech)

Startujesz, a może raczej startowałeś w wielu konkursach poetyckich. Masz mnóstwo nagród. Jeśli miałbyś wybrać tą jedną, której zdobycie jest dla ciebie najważniejsze, to byłaby to…

Jeszcze czasem startuję w konkursach, nie wszystkie są bowiem nieuczciwe. A co do nagrody, to dla większości ludzi najważniejsze jest przecież to, czego jeszcze nie mają. Twórcy ta prawidłowość dotyczy w dwójnasób, gdyż istotą tworzenia jest wieczne niezadowolenie. Z tego, co się już zrobiło, napisało, wymyśliło, zdobyło...

Twe teksty są ilustrowane zarówno muzycznie jak i graficznie. Można znaleźć je na youtubie. Za ilustrację muzyczno- wokalną odpowiadają m.in. Stanisław Jerzy Dołżyk i Mirosław Mularski. Proszę, opowiedz naszym czytelnikom o tych postaciach jak i o innych, z którymi współpracujesz.

Mirka Mularskiego poznałem na warsztatach literackich w Piszu. Przypadliśmy sobie do gustu, więc współpraca kwitnie. Ja daję teksty i nie wtrącam się, on przekłada tekst na nuty, potem bierze gitarę, albo inne ustrojstwo (nie wnikam), gra i śpiewa. Perfekcjonista. Pół roku go przekonywałem, żeby piosenkę „nic takiego’ puścić właśnie w tej wersji, która pojawiła się na You-Tube.
Jerzy „Stan” Dołżyk, bo tak go nazywam, to z kolei znajomość z Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Genialny malarz! Poza tym fascynuje go twórczość Kaczmarskiego, maluje do jego tekstów obrazy, a na wernisażach gra i śpiewa jego piosenki. Udała mi się rzecz niemożliwa. Jurek oprócz Kaczmarskiego zgodził się także grać moje utwory, bo stwierdził, że jest w nich duch i klimat tego genialnego buntownika.
W ostatnim czasie dołączyła do nas także Renata Birska, która dysponuje głosem idealnie nadającym się do śpiewania poezji. Potrafi tak zinterpretować każdy tekst, że łzy człowiekowi płyną ze wzruszenia.

Skąd pomysł na taką formę prezentacji własnej twórczości?

Żyjemy w multimedialnych czasach.

Każdy twój wiersz praktycznie ma swoją grafikę, za co również sam zazwyczaj odpowiadasz. Czy stanowi ona jego integralną część, czy może ma dopowiedzieć to, czego nie ma dosłownie w tekście?

Ilustracje do wierszy czasem opowiadają, czasem tylko graficznie przedstawiają to, co jest napisane, bywa że są wyłącznie „wariacją na temat”, a czasem niestety muszą coś dopowiedzieć. Podobno niektóre moje wiersze są trudne, ułatwiam więc czytelnikowi, a przede wszystkim krytykom odbiór :-)



Rok 2009 jest dla ciebie bardzo płodnym czasem. Najpierw wspólny tom poezji z Agatą Kozioł (‘ Ty i Ja’) a teraz drugi, już całkowicie samodzielny. W tym duecie poetyckim wraz z Agatą Kozioł prowadzicie dialog. Na jakie pytania staraliście się w nim odpowiedzieć? Czy udało się na nie odpowiedzieć?

Rany! Poczułem się jak australijski królik. To nie tak. Po prostu akurat w tym roku udało się wydać wszystko, co przez dwa lata napisałem. Przymierzałem się do wydania tomiku „Pytania na źle zadane odpowiedzi”, ale miałem trochę wierszy typu „Olaboga, rzucił/a mnie! Co ja teraz zrobię?” Nadawały się idealnie do dialogu pomiędzy mężczyzną a kobietą. Jak wygląda miłość, zdrada i rozstanie z jednej i drugiej strony. Temat niewyczerpany od zarania dziejów.

Od jakiegoś czasu zająłeś się kolejną pasją, czyli fotografią. Czy fotografia ma na celu oddanie tego, czego nie udaje ci się oddać słowem, czy jest to może nowa forma artystycznej ekspresji?

Mam problemy z zapamiętywaniem. Świetnie pamiętam emocje, uczucia, czyjeś wypowiedzi. Gorzej radzę sobie z pamiętaniem faktów, widoków, twarzy. Fotografuję, żeby pamiętać. Cały czas jest to amatorszczyzna, ale powoli zaczynam przechodzić na lepszy sprzęt, uczę się jak przetwarzać rzeczywistość. Mam nadzieję, że nie ocknę się w którymś momencie z etykietą kolejnego „hartysty”, który bardziej umie rozprawiać na temat tego, co chciał zawrzeć w fotografii, niż zrobić dobre, przykuwające wzrok zdjęcie. Możliwe, że z czasem stanie się ta pasja jeszcze jedną formą przedstawiania swojej wizji świata.

Sam jako powody pisania wymieniasz żartobliwie zarówno lenistwo jak i ‘altruistyczną chęć poprawiania świata’. Powiedz mi, od czego tak naprawdę zaczęła się twoja przygoda z poezją.

Zawsze lubiłem czytać wiersze, ale przez pewien czas nie zaglądałem na półki z poezją w księgarniach. Po paru latach, gdy otworzyłem jeden tomik, potem drugi, i następny z radosną twórczością, która jest obecnie promowana, to szlag mnie trafił wzdłużny i poprzeczny. Stwierdziłem, że jeśli chcę coś przeczytać, co ma ręce, nogi i ogon, to chyba sam muszę sobie napisać. Wydałem tomik, potem zapisałem się na warsztaty, potem sam zacząłem się mądrzyć jak pisać (śmiech) i ...tak już zostało.


Oprócz poezji piszesz także liczne felietony dla wielu pism polskich i zagranicznych takich jak: ‘Zalew Kultury’, ‘Sekrety Żaru’, czy amerykański dwutygodnik ‘Gwiazda Polarna’, ale także współtworzysz ‘Portal Kryminalny’, czy serwis literacki ‘Knowacz’. Opowiedz coś więcej na ten temat.

Mam z tego nielichą frajdę. Zwłaszcza, że mogę się podzielić z czytelnikami nie tylko tym, co myślę, ale i swoimi zdjęciami z podróży. Nikt nie protestował do tej pory, że nie chce czytać Siwmira, wobec czego wyciągam wniosek, że się ta moja twórczość podoba. I tej wersji będę się trzymał!


Język publicystyczny, felietonu jest dużo bardziej ‘giętki’ od poetyckiego, można za pomocą niego więcej opowiedzieć, przekazać. Czyniąc to w sposób dosadny i wprost. Można by nawet powiedzieć, że przypomina coraz częściej język z prywatnych blogów internetowych. Czy w twoim przypadku chęć przekazania jak najwięcej od siebie dominuje nad dbałością o literackość i poprawność języka jakim piszesz?

Nie jestem purystą językowym. Moim zdaniem najistotniejsza jest funkcja komunikatywna języka. A ta jest różna dla różnych grup społecznych. Poza tym zajrzyj do (nomen omen) pozycji „Radość seksu gejowskiego”, a zobaczysz jak zmienia się język. Ta książka jest kamieniem milowym w obyczajach językowych. Wszystkie słowa, które do tej pory były piętnowane jako wulgarne, są w tym naukowym kompendium używane jak najnormalniejsze, neutralnie brzmiące określenia. Takie same zmiany obserwuję, jeśli chodzi o ortografię i stylistykę. Wielu redaktorów pism literackich zasłania się papierem stwierdzającym, że mają oni przypadłość typu dysgrafia i dysleksja, żeby nie powiedzieć dysgłupia. I co? I literaci, ci sami, którzy wołają o czystość słowa, kłaniają im się w pas, prosząc o wydrukowanie czegokolwiek.
Żeby była jasność, nie wszystko w tym procesie (nazywanym dla przypomnienia, tym, którzy, starzejąc się, zapomnieli, terminem „ewolucja”) mi się podoba, ale czy chcemy czy nie, świat będzie upraszczał funkcje komunikowania się. Możemy wołać na puszczy z głębi skansenu, w którym sami się zamkniemy, albo się dostosować. Co mi przypomina, jak to lata temu wielu aktorów zarzekało się, że nie wystąpi w reklamie, bo to nie wypada. Potem życie zmusiło ich do zmiany zdania.
Cóż, albo będziemy się posługiwać w coraz węższym gronie językiem martwym (jak łaciną), albo z żywymi pójdziemy do przodu. Nie zapominajmy, że ojcowie krytyków, którzy będą za kilka pokoleń oceniać naszą twórczość, właśnie wyrastają ze środowisk blokersów i blogersów.
I jeszcze jedna kwestia: dobrze, że są ludzie piszący językiem literackim (choć pewnie będzie ich coraz mniej), dobrze, że są tacy, którzy piszą językiem potocznym. Bylebyśmy nie dali się wciągnąć w pułapkę wartościowania, co jest lepsze, a co „się zniża”. Bo o wartościach, to możemy porozmawiać, gdy w grę wchodzą stosunki międzyludzkie i sprawy zobowiązań, czy określonych zachowań, a nie w dziedzinie sztuki, gdzie forma jest tylko służebnicą treści. Ważną, bo musi być sprawna w swojej roli, lecz na tym wyczerpuje się jej zadanie.


Czytając twe wiersze mam wrażenie jakbyś wcielał się w wiele postaci na raz, jakbyś chciał opowiadać historie wielu ludzi. Co wiersz, to ktoś inny. Czy może te postacie tkwią po prostu w tobie i składają się na jedną złożoną osobę?

Schizofrenia? Brzmi nieźle, hehe. Obawiam się jednak, że zwykłe nieporozumienie. Pisarz wymyśla bohaterów, zarówno kobiety, jak i mężczyzn, o dzieciach nie wspominając i jakoś nikt mu od schizofreników nie wymyśla. Spójrz na każdy wiersz jak na minipowieść, czy opowiadanie. To granda, żeby od wieków pokutowało przekonanie, że podmiot liryczny jest tożsamy z autorem! (Walę pięścią w stół).


Słyszałem, że pracujesz właśnie nad czymś zupełnie nowym. Możesz przybliżyć nam tą inicjatywę?!

Wspólnie z kilkoma kolegami i koleżankami „po piórze” chcemy wydać zbiór wierszy zatytułowany „Eroticon”. Premiera miałaby się odbyć przed najbliższymi Walentynkami. Otrzymałem zaszczytne zadanie odpowiedniego ułożenia wierszy, zredagowanie ich w taki sposób, żeby nie były li tylko przedstawieniem erotycznych uniesień autorów, ale żeby opowiadały jakąś historię. Tomek Sobieraj zaś pracuje nad okładką i zdjęciami hetero, homo i autoerotycznymi. Jak on to sobie wyobraża, jeszcze nie wiem. (Śmiech) Teraz szukamy wydawnictwa. (Aluzja)

Mieszkasz w Warszawie, więc niedaleko od Sochaczewa. Od jakiegoś czasu organizowane są systematycznie ‘Sochaczewskie Warsztaty Literackie’, podczas których na żywo przedstawiana jest próbka poezji lokalnych twórców. Wzbogacana jest także poezją śpiewaną. Wiem, że obecnie sceptycznie podchodzisz do zaproszeń na konkursy poetyckie tudzież publiczne wystąpienia. Jednak gdybyś dostał takie zaproszenie, to czy byłbyś je przyjął?


Sceptycyzm dotyczy wyłącznie konkursów. Na wszelkie zaproszenia reagujemy wraz z muzykami entuzjastycznie, wesoło i z przytupem. Zwłaszcza, gdy są płatne, hehe.

Powiedz na koniec coś od siebie naszym czytelnikom?

A to, co do tej pory mówiłem, to od kogo niby było?? Duchy przeze mnie przemawiały?

Rozmawiał Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama