Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Olbrycht
www.janolbrycht.pl/
A oświeccie mnie czym Pan Jan Olbrycht oprócz bycia politykiem w skali makro się zajmuje / chodzi mi o sprawy samorządu/?
Nie dysponuję w tej chwili notatkami z konferencji więc tylko w części mogę się odnieść do tego, co napisałeś, Marcin.
Owszem, podział politycy - obywatele też był uwypuklony, podobnie jak podział samorząd - organizacje NGO. W tym kontekście uznaliśmy za najważnijesze chyba to, co interesowało nas najbardziej, więc nie będę kruszył kopii.
Wiele zależy od tego, jak rozumiemy pojęcie polityczności. Szczerze mówiąc, to muszę się zastanowić, kto z nas je rozszerza, a kto zawęża. Myślę, że meritum sprawy to odróżnienie polityczności samorządu od jego upolityczenia.
Przykładowo, nasi radni w większości nie uważają sie za polityków... Nie wiem zatem, kim mieliby być? To jest bardzo drażniące, bo spotkałem się w wygłaszaniem tego wprost na sesjach. Wynika to chyba z tego, że u nas słowo polityka w ogóle źle się kojarzy, dlatego każdy się broni przed takim mianem.
Wystąpienie Olbrychta podobało mi się także dlatego, że nawet tu na forum nieystannie padają słowa, że ktoś zrobił coś tam przed wyborami i że to jest jeśli nie naganne, to przynajmniej godne naszej dezaprobaty. Tymczasem to jest rzecz normalna. Bo polityka to nie jest urzeczywistnianie ideałów, tylko osiąganie możliwie największego dobra, przy środkach, które się posiada.
Takoż wnikanie w głębsze motywy działań polityków może nas sprowadzać na manowce.
Ocena demokratyczna ma wiele wad, ale jest jedyną dopuszczalną tak naprawdę. Więc jeśli ktoś coś zrobił, bo chce wygrać wybory i ludzie mu te wybory pozwalają wygrać, to jest sprawa ludzi. Widocznie motywy ich nie do końca interesują i to jest, moim zdaniem, dobre w polityce, bo odwoływanie się do ideałów (nawet wzniosłych) to ślepa uliczka. Idały bowiem są intersubiektywnie nieuzgadnialne. W głosowaniu natomist liczy się głosy, a to jest czynnośc mechaniczna.
No, przepraszam, że się tak rozpisałem, ale ciekawi mnie ten temat
W tej chwili bardziej stanowczych twierdzeń wygłosić nie mogę, z podanych na wstępie przyczyn.
W nawiązaniu do tezy z nagłówka tej wiadomości, chciałbym dodać kilka swoich przemyśleń.
Jesteście politykami…,
nie wstydzicie się tego …,
polityka lokalna to ważne i trudne zadanie …,
te słowa Jan Olbrycht wypowiedział w środku swojego wystąpienia, które przybrało formę mini wykładu na temat relacji we współczesnym samorządzie. Jesteście politykami… nie to było najważniejszym wątkiem tego wystąpienia. Myślę, że Olbrych wiedzącą o tym, że spotkanie ma de facto charakter przedwyborczy, starał się naświetlić wszystkim obecnym na sali różnice pomiędzy:
zadaniami działaczy samorządowych - których słusznie nazwał politykami,
a,
zadaniami obywateli - którzy organizując się w różnego rodzaju organizacje pozarządowe działają na rzecz swojej wspólnoty lokalnej .
Z mojego punktu widzenia, Olbrycht tłumacząc tą różnice chciał uzmysłowić zgromadzonym, że istnieją różne formy lokalnego zaangażowania. Jesteście politykami… nie wstydzicie się tego… znaczyło, że chęć sprawowania władzy w samorządzie nie musi być „maskowana” i ukrywana pod płaszczykiem „NGO”. Wręcz przeciwnie należy być dumnym z tego powodu!
tyle w kwestii nagłówka.
Oprócz wątków polityczno – samorządowych, europoseł mówił o rzeczach znacznie bardziej ciekawszych, np. tzw. konsultacjach społecznych! Pointa jego wystąpienia była prośba o zawieranie prawdziwych lokalnych kompromisów – gdyż tylko w ten sposób unika się niepotrzebnych konfliktów lokalnych tzw. „świętych wojen”, a ład lokalny buduje się zawsze razem i w porozumieniu, oraz z uszanowaniem wszystkich partnerów społecznych.
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Olbrycht
www.janolbrycht.pl/
A oświeccie mnie czym Pan Jan Olbrycht oprócz bycia politykiem w skali makro się zajmuje / chodzi mi o sprawy samorządu/?
Nie dysponuję w tej chwili notatkami z konferencji więc tylko w części mogę się odnieść do tego, co napisałeś, Marcin.
Owszem, podział politycy - obywatele też był uwypuklony, podobnie jak podział samorząd - organizacje NGO. W tym kontekście uznaliśmy za najważnijesze chyba to, co interesowało nas najbardziej, więc nie będę kruszył kopii.
Wiele zależy od tego, jak rozumiemy pojęcie polityczności. Szczerze mówiąc, to muszę się zastanowić, kto z nas je rozszerza, a kto zawęża. Myślę, że meritum sprawy to odróżnienie polityczności samorządu od jego upolityczenia.
Przykładowo, nasi radni w większości nie uważają sie za polityków... Nie wiem zatem, kim mieliby być? To jest bardzo drażniące, bo spotkałem się w wygłaszaniem tego wprost na sesjach. Wynika to chyba z tego, że u nas słowo polityka w ogóle źle się kojarzy, dlatego każdy się broni przed takim mianem.
Wystąpienie Olbrychta podobało mi się także dlatego, że nawet tu na forum nieystannie padają słowa, że ktoś zrobił coś tam przed wyborami i że to jest jeśli nie naganne, to przynajmniej godne naszej dezaprobaty. Tymczasem to jest rzecz normalna. Bo polityka to nie jest urzeczywistnianie ideałów, tylko osiąganie możliwie największego dobra, przy środkach, które się posiada.
Takoż wnikanie w głębsze motywy działań polityków może nas sprowadzać na manowce.
Ocena demokratyczna ma wiele wad, ale jest jedyną dopuszczalną tak naprawdę. Więc jeśli ktoś coś zrobił, bo chce wygrać wybory i ludzie mu te wybory pozwalają wygrać, to jest sprawa ludzi. Widocznie motywy ich nie do końca interesują i to jest, moim zdaniem, dobre w polityce, bo odwoływanie się do ideałów (nawet wzniosłych) to ślepa uliczka. Idały bowiem są intersubiektywnie nieuzgadnialne. W głosowaniu natomist liczy się głosy, a to jest czynnośc mechaniczna.
No, przepraszam, że się tak rozpisałem, ale ciekawi mnie ten temat
W tej chwili bardziej stanowczych twierdzeń wygłosić nie mogę, z podanych na wstępie przyczyn.