Reklama

Jesteście politykami...

Urząd Miasta w Sochaczewie
06/09/2006 12:12
- Jesteście politykami - mówił do gości VII Konferencji Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej eurodeputowany Jan Olbrycht z Platformy Obywatelskiej - nie macie się czego wstydzić. Chyba tak najkrócej można by podsumować tegoroczne spotkanie organizacji. Tymczasem do wielu samorządowców ta myśl dociera bardzo słabo.
W tym roku tematem przewodnim spotkania były relacje pomiędzy samorządem terytorialnym, a społeczeństwem obywatelskim. Konferencja odbywała się pod hasłem „Nowoczesny Samorząd - Polska 2006”. Dlatego najważniejsi goście nie rekrutowali się tylko i wyłącznie spośród lokalnych polityków i osób od lat związanych z samorządem. Należne miejsce za konferencyjnym stołem zajęli ci, którzy od lat na co dzień zajmują się budowaniem społeczeństwa obywatelskiego, wśród nich między innymi Teresa Hernik przewodnicząca Rady Działalności Pożytku Publicznego, czy Marcin Ryński, prezes Stowarzyszenia „e-Sochaczew. pl” które od kilku lat za pomocą i wokół portalu internetowego buduje i wzmacnia lokalne społeczeństwo obywatelskie.
Spośród wielu cennych głosów w dyskusji, moją uwagę zwróciło w sposób szczególny wystąpienie dr Jana Olbrychta, zaprawionego w budowaniu samorządu w Polsce polityka, z wykształcenia socjologa, a ostatnio eurodeputowanego z ramienia PO. Olbrycht w niezwykle treściwym wystąpieniu zarysował istotę samorządu, którą jest polityczność działań, uzgadnianie i ucieranie poglądów, zdań, koncepcji.
- Naprawdę polityk nie ma się czego wstydzić, kiedy chwali się wyborcom swoimi osiągnięciami. Po to dokonuje się pewnych działań, żeby wygrywać wybory. Samorząd to polityka i nie może być inaczej - mówił deputowany.
Jako drugi z najistotniejszych jego elementów wskazał Olbrycht tzw. zarządzenie publiczne, które obejmuje wszelkie procesy związane z organizowaniem działań samorządu. A jako trzeci jasne wytyczenie celów i sposobów ich osiągnięcia, które należy nie przegłosowywać, a uzgadniać.
Burmistrz Bogumił Czubacki opowiadał zebranym o transformacji, jakiej udało mu się dokonać w działaniach urzędu miejskiego, na czele z podniesieniem poziomu wykształcenia specjalistycznego pracowników UM. Jednak najobszerniejsze wystąpienie ze strony samorządu Sochaczewa przypadło w udziale sekretarzowi UM Andrzejowi Wierzbickiemu, który mówił o trudnej, ale docenianej przez mieszkańców miasta pracy nad poprawieniem jakości usług świadczonych przez UM. O kontaktach z organizacjami pozarządowymi mówiła Katarzyna Kajak, która z ramienia burmistrza kontaktuje się z nimi na bieżąco. Spotkanie zakończył Marcin Ryński, który przedstawił gościom zasady działania Portalu „e-Sochaczew”, pozwalające na włączanie do jego tworzenia najważniejszych podmiotów i organizacji lokalnych, a przez to przyśpieszają budowę rzeczy najważniejszej - właściwiej substancji życia społecznego.
W konferencji, której przewodniczył i którą współorganizował wiceburmistrz, a jednocześnie wiceprezes Zarządu Regionalnego Wspólnoty Samorządowej, Jerzy Żelichowski, wzięli również udział Andrzej Porawski - Dyrektor Biura Związku Miast Polskich i Paweł Posadzy - partner w konsorcjum doradczym „People Meet Poople”. Zabrakło jednak wielu z sochaczewskich samorządowców. Być może wynika to za faktu, że część z nich nie czuje się politykami. Tymczasem, mimo swojej specyfiki, samorząd lokalny mieści się w sferze politycznej ponad wszelką wątpliwość.

Andrzej Gąsiorowski, „Echo Powiatu”


Podczas konferencji głos zabrała Katarzyna Kajak Pełnomocnik Burmistrza ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi. Oto jej wystąpienie.

Szanowni Państwo,
Jeszcze kilka lat temu spotkanie, w którym właśnie uczestniczymy poświęcone problematyce organizacji pozarządowych nie mogłoby się odbyć. Po prostu nie było takiej realnej możliwości. W Sochaczewie nie istniały zręby ani główne zasady współpracy samorządu z trzecim sektorem. Inne samorządy zbierały plony współpracy z lokalnymi społecznikami, my zaś pozostawaliśmy daleko w tyle. Dziś jest inaczej, a to spotkanie jest dowodem, że nadrabiamy zaległości równając do najlepszych. Teraz możemy mówić o sochaczewskim, naszym własnym systemie współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi.
Paradoksalnie ten niekorzystny dla nas przed laty punkt wyjścia miał zarówno dla UM, jak i działających poza nim w rozproszeniu, i przyznajmy nieco w ukryciu sochaczewskich organizacji pozarządowych, swoją moc inspirującą. Zaraźliwie działały przykłady innych gmin, które umiały szybciej rozwiązywać swoje problemy przy aktywnym wsparciu mieszkańców działających w przeróżnych organizacjach społecznych.
Na zalety wyboru takiej właśnie współpracy jasno wskazywały bogate doświadczenia członków UE, do których dołączyliśmy 1 maja 2004 r., nie tylko płynęły stamtąd krzepiące przykłady, ale, co najważniejsze, zyskiwaliśmy absolutną pewność, że bez zbudowania wspólnymi siłami sochaczewskiej społeczności obywatelskiej, nie tylko nie osiągniemy tych lepszych europejskich standardów we wszystkich dziedzinach życia, ale i będziemy sami sobie zamykać dostęp do unijnych środków pomocowych. Przecież jednym z podstawowych kryteriów przy ich rozdziale jest właśnie aktywność społeczna wszystkich mieszkańców i umiejętność efektywnego współdziałania lokalnej władzy z tymi, którzy pod różnymi hasłami próbują społecznie, szlachetnie i jak to się teraz mówi - non profit - rozwiązywać wspólne problemy i usuwać to, co nam przeszkadza.
Ale, by nie było żadnych wątpliwości: przecież nie tylko perspektywa większej ilości środków unijnych spowodowała, że UM i sochaczewskie organizacje pozarządowe zawarły korzystny sojusz, zdecydowały się na trwałe kontakty i współpracę. Myślę a nawet jestem pewna, iż podstawą tego połączenia sił była i jest wspólna wizja lepszej przyszłości naszego miasta. Nie zawsze jesteśmy w stanie w pojedynkę sprostać nowym problemom i wyzwaniom, nieczęsto na wszystko wystarcza pieniędzy z budżetu a także czasu i kompetencji lokalnych urzędników. Ich praca staje się bardziej skuteczna, kiedy wesprą ją najaktywniejsi mieszkańcy, ci wspaniali lokalni patrioci świadomie zorganizowani po to, by działać dla dobra ogółu i pomagać swoim współmieszkańcom. Zadania wykonywane przez NGO realizują w sposób często sprawniejszy, tańszy, bardziej profesjonalny, robią to z zamiłowana. I odwrotnie działalność organizacji pozarządowych nie da właściwych rezultatów, jeśli zlekceważą ją i pominą samorządy.
Dlatego Sochaczew musi być miastem, w którym organizacje pozarządowe będą źródłem twórczej atmosfery i forum współpracy oraz wspólnego pochylania się z troską nad tym, co nas gnębi, co komplikuje nam życie i hamuje lokalny rozwój. Lista i zakres zadań możliwych do zlecania organizacjom pozarządowym jest bardzo szeroka, właściwie obejmuje większość dziedzin życia, w których porusza się również samorząd. Zachodnie demokracje i ich doświadczenia we współpracy niezbicie udowadniają, że naprawdę warto razem, solidarnie, konsekwentnie i stale - mocno podkreślam łączność tych 4 czynników - taką właśnie współpracę budować i umacniać!
Organizacje pozarządowe to miejsca o szczególnym klimacie. Spotykają się w nich z własnej i nieprzymuszonej woli ludzie bezinteresowni, na ogół szlachetnie „nawiedzeni”, z mocnym postanowieniem, by czegoś dla innych dokonać. Współpracują bezkonfliktowo młodzi i starsi, nie dzielą ich metryki, stan majątkowy, poglądy, a łączy wiele. Z drugiej strony urzędnik za biurkiem, papiery procedury, brak zrozumienia i znana bezduszność. Często pozostałym komórkom i wydziałom UM nie jest znana problematyka współpracy UM z NGO. Aby duch stał się filozofią potrzebne jest zrozumienie i zaangażowanie obu stron, podkreślam obu stron. Współpraca organizacji pozarządowych i samorządu w Sochaczewie stała się faktem. Zauważalnym. Jest tematem lokalnych mediów, widać coraz wyraźniej jej efekty, coraz mocniej też trafia do świadomości mieszkańców, że jest dla nas wszystkich niezbędna.

Na system współpracy składają się:
- akty prawa lokalnego, czyli Roczny Program Współpracy Miasta Sochaczew z Organizacjami Pozarządowymi oraz Karta Współpracy, wyjątkowy dokument będący kompleksowym przewodnikiem dla samorządów i NGO, wyznacza on kierunki i strategiczne cele naszych wspólnych działań.
- partnerzy, to jest utworzony Zespół Doradczy skupiający przedstawicieli NGO, Burmistrza i Członków Rady Miejskiej. Zadaniem zespołu jest koordynowanie i wzmocnienie współpracy z lokalnymi stowarzyszeniami. To właśnie Zespół przygotowuje projekty Programów, poddaje je konsultacji, organizuje coroczne spotkanie tzw. Forum Organizacji Pozarządowych, które jest doskonałą okazją do podsumowania współpracy i wyznaczenia dalszych kierunków działań.
- coroczne konkursy na dofinansowanie zadań publicznych zleconych organizacjom pozarządowym. Konkursy te organizowane są z zachowaniem zasad jawności, przejrzystości i uczciwej konkurencji. Nad całością czuwa Komisja Konkursowa, w skład której wchodzą przedstawiciele trzeciego sektora wybrani podczas Forum. Komisja działa w oparciu o Regulamin Pracy zawierający klauzulę wyłączeń w przypadku konfliktu interesu.
- rzetelna informacja i wsparcie merytoryczne dla działań NGO. Informacja przekazywana jest przede wszystkim na stronie internetowej stworzonej z myślą o naszych organizacjach, tu można śledzić aktualności, terminy konkursów, nie tylko naszych lokalnych, ale również tych organizowanych przez Agendy Rządowe, skorzystać z Bazy Organizacji Pozarządowych zawierających aktualne dane dotyczące organizacji. Pomagamy organizacjom wspierając ich szkoleniami, oferując współpracę z wyspecjalizowanymi ośrodkami doradzającymi i skupionymi na pracy trzeciego sektora.
Na ogół na działalność samorządową, czy w ogóle na rozwój miasta, patrzy się przez pryzmat niedostatków finansowych. Lokalny budżet i jego zasobność wydają się nam najważniejsze. Nie sposób temu zaprzeczyć, ale najlepiej, jeśli część tego budżetu, nawet najskromniejsza, znajdzie się w rękach ludzi najlepszych, bezinteresownych i zarażonych bakcylem społecznikostwa. Wówczas o los naszego miasta możemy być spokojni. Nie jest to łatwe, organizacje borykają się z rozliczaniem dotacji, formalnymi aspektami umów. To ciężka i trudna droga, ale jeśli wejdzie się na nią odpowiednia wcześnie i podejmie wysiłek wypracowania wspólnego modelu współdziałania, na efekty nie będzie trzeba czekać długo…


Za tydzień wystąpienie Andrzeja Wierzbickiego Pełnomocnika Burmistrza ds. Systemu Zarządzania Jakością w UM.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2006-09-06 23:23:13

    pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Olbrycht

    www.janolbrycht.pl/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Grabiec 2006-09-06 15:23:18

    A oświeccie mnie czym Pan Jan Olbrycht oprócz bycia politykiem w skali makro się zajmuje / chodzi mi o sprawy samorządu/?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2006-09-06 14:42:16

    Nie dysponuję w tej chwili notatkami z konferencji więc tylko w części mogę się odnieść do tego, co napisałeś, Marcin.

    Owszem, podział politycy - obywatele też był uwypuklony, podobnie jak podział samorząd - organizacje NGO. W tym kontekście uznaliśmy za najważnijesze chyba to, co interesowało nas najbardziej, więc nie będę kruszył kopii.

    Wiele zależy od tego, jak rozumiemy pojęcie polityczności. Szczerze mówiąc, to muszę się zastanowić, kto z nas je rozszerza, a kto zawęża. Myślę, że meritum sprawy to odróżnienie polityczności samorządu od jego upolityczenia.
    Przykładowo, nasi radni w większości nie uważają sie za polityków... Nie wiem zatem, kim mieliby być? To jest bardzo drażniące, bo spotkałem się w wygłaszaniem tego wprost na sesjach. Wynika to chyba z tego, że u nas słowo polityka w ogóle źle się kojarzy, dlatego każdy się broni przed takim mianem.

    Wystąpienie Olbrychta podobało mi się także dlatego, że nawet tu na forum nieystannie padają słowa, że ktoś zrobił coś tam przed wyborami i że to jest jeśli nie naganne, to przynajmniej godne naszej dezaprobaty. Tymczasem to jest rzecz normalna. Bo polityka to nie jest urzeczywistnianie ideałów, tylko osiąganie możliwie największego dobra, przy środkach, które się posiada.
    Takoż wnikanie w głębsze motywy działań polityków może nas sprowadzać na manowce.

    Ocena demokratyczna ma wiele wad, ale jest jedyną dopuszczalną tak naprawdę. Więc jeśli ktoś coś zrobił, bo chce wygrać wybory i ludzie mu te wybory pozwalają wygrać, to jest sprawa ludzi. Widocznie motywy ich nie do końca interesują i to jest, moim zdaniem, dobre w polityce, bo odwoływanie się do ideałów (nawet wzniosłych) to ślepa uliczka. Idały bowiem są intersubiektywnie nieuzgadnialne. W głosowaniu natomist liczy się głosy, a to jest czynnośc mechaniczna.


    No, przepraszam, że się tak rozpisałem, ale ciekawi mnie ten temat
    W tej chwili bardziej stanowczych twierdzeń wygłosić nie mogę, z podanych na wstępie przyczyn.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama