Skrót ICE pochodzi od angielskich słów In Case Emergency, co w tłumaczeniu na język polski oznacza „w nagłym wypadku”. Jest to skrót, który informuje, kogo powiadomić w razie właśnie nagłego wypadku. Jakże często ratownik, czy ktokolwiek inny udzielający pomocy, nie ma możliwości porozumienia się z ratowanym, który jest w szoku albo nieprzytomny. Wówczas bez trudu odnajdzie wtedy właściwy numer telefonu zapisanmy w telefonie komórkowym pod tym skrótem, pod który może zadzwonić i poinformować o poszkodowanej osobie. Stanowi to duże ułatwienie i dodatkowo może stanowić dla ratowników ważne źródło szybkiej informacji o dotychczasowym stanie zdrowia ratowanego. Większość obywateli, włącznie z dziećmi, posiada telefony komórkowe. Pod hasłem ICE należy więc wpisać w książce adresowej numer telefonu osoby, do której należy zadzwonić w razie nagłego wypadku. Jeśli takich osób jest więcej, dopisujemy kolejne numeru do symbolu ICE. Telefon jednak może zawieść, bo np. rozładuje się bateria. Bardziej niezawodna w takim przypadku może okazać się karta ICE. Jest to specjalna plastikowa karta wielkości wizytówki, w którą wpisuje się imię, nazwisko i numer kontaktowy najbliższych osób. Należy ją nosić stale przy sobie, np. w portfelu. Taką kartę powinni posiadać właściwie wszyscy: dzieci, młodzi i starsi, piesi, rowerzyści i kierowcy. Karta ICE zawiera imię i nazwisko właściciela oraz numery telefonów do trzech osób, które należy powiadomić w razie wypadku. Zresztą nie chodzi tu jedynie o wypadki komunikacyjne. Taki dostęp do błyskawicznej informacji jest niezastąpiony, gdy zgubi się dziecko czy dorosły cierpiący na zaniki pamięci, ewentualnie ktoś zasłabnie i straci przytomność. Na terenie całego kraju w oddziałach Polskiego Czerwonego Krzyża oraz w e - sklepie na www.pck.pl można kupić zdrapkę ze specjalnym kodem. Przy jego pomocy trzeba zalogować się na podanej stronie i wpisać swoje dane oraz podać numery telefonów kontaktowych do trzech najbliższych osób. Gotową plastikową kartę otrzymamy pocztą. Koszt jest niewielki, bo wynosi ok. 5 złotych. Warto zainwestować taką sumę dla własnego dobra, a czasem zdrowia lub życia i ułatwienia pracy ratownikom. Monika Gadzińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze