Kawa. Gorycz, która uczy kochać.
Kawa ma w sobie coś z prawdy o człowieku. Jedni wolą ją czarną jak noc, drudzy z mlekiem, jeszcze inni tak słodką, że prawie nie czuć gorzkiej nuty. Jakkolwiek ją pijemy, właśnie ta gorycz staje się jej istotą, ponieważ bez niej nie byłaby sobą. I dlatego tak łatwo porównać ją do miłości.
Bo prawdziwa miłość, ta dojrzalsza, spokojniejsza i nieudająca niczego, wcale nie polega na wielbieniu zalet. Zalety istnieją po to, by się w kimś zauroczyć: by zachwycić się uśmiechem, błyskiem w oku, talentem, poczuciem humoru. Przyciągają, otwierają drzwi, zapraszają do stołu. Jednak to wady decydują o tym, czy zostaniemy.
Wady są jak gorycz w kawie. Nie każdy ją przełknie, nie każdy pokocha. Nie da się jej wyeliminować, nie da się całkowicie osłodzić. Można ją oswoić, zrozumieć, zaakceptować. Zmienić jej się nie da. I właśnie w tym kryje się piękno: miłość nie polega na przerabianiu drugiego człowieka według własnych oczekiwań. Miłość polega na umiejętności dostrzeżenia wartości w tym, co niedoskonałe, kruche, czasem trudne.
Ten, kto kocha jedynie zalety, kocha jakby w wersji próbnej, jakby czekał na potknięcie, na rysę, na najmniejszy dowód niedoskonałości. Prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie kończą się ideały.
Kiedy widzisz, że ktoś jest uparty, chaotyczny, milczy w momentach, w których chciałbyś, aby mówił, albo mówi za dużo w chwili, kiedy potrzebujesz ciszy. Kiedy odkrywasz słabości, lęki, urazy oraz skazy. I mimo tego zostajesz. Nie dlatego, że wady cię zachwycają, lecz dlatego, że są częścią tego samego człowieka, którego kochasz.
Miłość pozbawiona wad przypomina kawę pozbawioną aromatu. Ładna, poprawna, ale pozbawiona duszy.
A więc: z sercem czy bez z wadami, czy bez?
W gruncie rzeczy odpowiedź jest podobna. Jeśli kochasz naprawdę, wybierasz całość. W kawie cały smak. W człowieku całe jego życie, z jasnymi i ciemnymi stronami. Dzięki temu miłość nie jest chwilowa. Jest prawdziwa.
Jak poranna kawa, której gorycz budzi do życia, a nie zniechęca.
Jak człowieka, którego kochamy. Nie przy okazji, lecz zawsze.
Jarosław Miaśkiewicz
prezes Towarzystwa Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego
Tekst powstał w ramach cyklu literackiego „Kawa”.
Autor: Jarosław Miaśkiewicz.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytowanie wyłącznie z podaniem autora.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tekst i ilustracja trąci mocno AI.
Tekst i ilustracja trąci mocno AI.