Ten artykuł poświęcony gminie Iłów nie będzie dotyczył kwestii budowy nowych dróg, chodników czy nowej kanalizacji. Problem sięga kwestii kulturalno-oświatowej. I wcale nie chodzi tu o szkolnictwo. Mowa będzie o Gminnym Ośrodku Kultury, prowadzonym od 8 lat przez jego kierownika, Waldemara Czubiela. Otóż spore grono mieszkańców gminy (jak wskazują na to zebrane podpisy, a jest ich około 300) sprzeciwia się dalszej pracy tegoż kierownika. W liście, które zamierzają wystosować do Wójta i Rady Gminy zwracają się z prośbą o wyciągnięcie właściwych wniosków wynikających z pracy pana Czubiela i instruktorki, jego żony, Małgorzaty.
Uważają, że osoby tam zatrudnione nie są odpowiednimi do pełnienia w/w funkcji. Jeden z zarzutów dotyczy braku uprawnień instruktorskich do prowadzenia zajęć z młodzieżą. "Po wieloletniej naszej obserwacji oraz osób bardziej kompetentnych w temacie kulturalno-oświatowym m.in. nauczycieli, muzyków stwierdzamy, że w/w nie powinni prowadzić żadnych zajęć, ponieważ wymaga to pewnych umiejętności i kwalifikacji, których nie posiadają. Zauważyliśmy brak współpracy GOK ze Szkołą Podstawową i Gimnazjum, co mogą potwierdzić dyrektorzy i nauczyciele szkół, także Koło Emerytów i Rencistów oraz zespoły muzyczne, działające na terenie gminy nie potrafią znaleźć z GOK-iem wspólnego języka. Każdy zespół, aby przygotować swój repertuar musi spotykać się na próbach, co nie jest na rękę państwu Czubielom, gdyż mieszkają w tym samym budynku i przeszkadza im hałas." Czytamy w piśmie. Ponadto autorzy listu uważają, że sprzęt należący do GOK jest wykorzystywany do celów prywatnych przez państwa Czubielów. Chodzi tu m.in. o instrumenty muzyczne, aparaturę nagłaśniającą, sprzęt audio-wideo. W dalszej części pisma czytamy: "Uważamy, że Dom Kultury to miejsce dla wszystkich mieszkańców gminy bez względu na ich wiek. Osoby pracujące, młodzież ucząca się i dojeżdżająca nie mają możliwości tam przebywać, ponieważ godziny pracy ustalone przez kierownika uniemożliwiają im to. Wskazana byłaby zmiana godzin pracy (GOK powinien być otwarty do godzin wieczornych). Jeżeli chodzi o imprezy organizowane przez p. Czubielów to jest ich bardzo mało, do tego są źle przygotowane i tu bardzo widoczny jest brak kompetencji w/w. (...) Proponujemy, aby rozwiązać umowę o pracę z panem Czubiel i jego żoną a w ich miejsce zatrudnić osoby, które mają o wiele więcej wspólnego z działalnością kulturalno-oświatową."
Zaczęło się coś psuć Raz w tygodniu w GOK-u odbywają się zajęcia chóralne, na które przychodzi grupa 20 osób. Również swoje spotkania ma tu Koło Emerytów i Rencistów, które liczy 100. Jednak tak duże grono członków Koła spotyka się przy okazji różnych uroczystości takich jak Dzień Seniora, opłatek czy spotkanie noworoczne. - Od pewnego czasu, nie wiem czym to jest spowodowane, współpraca z GOK-iem zaczęła się źle układać. Doszło do tego, że wystosowaliśmy pismo ze skargą do Urzędu Gminy i Wójta - mówi przewodnicząca Koła Emerytów i Rencistów, pani Danuta Dragan. - Emeryci zorganizowali sobie sylwestra, zostało nam wyłączone ogrzewanie i nagłośnienie. Doszło do tego, że musieliśmy sami napalić w piecu - dodaje pani Danuta. - Posiadamy dużo własnego sprzętu, dlatego poprosiliśmy wójta o przydzielenie nam jakiegoś miejsca. Dostaliśmy pokoik z niewielką pakamerą. Niestety, jest to miejsce odpowiednio niezabezpieczone. Nasze przedmioty zostały pozastawiane stołami oraz innym sprzętem, tak, że nie mamy dostępu do szaf. Uprzątnęliśmy to miejsce, zawiesiliśmy firanki, postawiliśmy stolik. Tego już nie ma, zabrano nam to - dodaje pani Danuta Orlińska, członek Zarządu Koła. Jedna z emerytek należąca do Koła obchodziła urodziny. Było to w ferie zimowe. Spotkanie trochę się przedłużyło. Pan Czubiel przyszedł i wyprosił wszystkich. Rzekomo miał wyświetlać filmy dla młodzieży. Tymczasem, jak wynika z relacji, na korytarzu nie było żadnego dziecka, nikt nie czekał na film. - To nas bardzo zdenerwowało. Postanowiliśmy napisać skargę. Odbyła się konfrontacja, na której pan Czubiel potraktował nas bardzo niemile. Nie czuł się niczemu winny. Uznał, że się go czepiamy. Na jednej z kolejnych sesji pytałam się o dotychczasowe osiągnięcia i doświadczenia w pracy zawodowej pana Czubiela - opowiada pani Danuta Dragan. Jak mówią moi rozmówcy a wśród nich jest i również pan Jarosław Chmielecki, działacz społeczny Unii Iłów, szef zespołu muzycznego, zarówno w Szkole Podstawowej, jak i w Gimnazjum jest bardzo dużo uzdolnionej młodzieży. Chodzi głównie o to, by mieli szansę na rozwijanie swoich zainteresowań. Młodzież włóczy się po przystankach, nie ma gdzie spędzać wolnego czasu. - Wielokrotnie chciałem skorzystać z GOK-u, nie mogłem jednak prowadzić z dziećmi prób - wspomina pan Jarosław. Były wakacje. Dom Kultury był zamknięty, pan Czubiel poszedł na urlop. Tego dotychczas nie było. Jak mówi pan Jarosław w GOK-u nie ma żadnych kółek, ognisk, wystaw plastycznych.- Ten pan prowadzi wraz z żoną kabaret. Jeśli ma jakiś program artystyczny, niech wywiesi ogłoszenie i zaprosi mieszkańców gminy. Po to jest dom kultury. (...) Przy okazji ubiegłorocznych dożynek rozgrywany był mecz piłki nożnej. GOK miał zapewnić nagłośnienie. Mikrofon nie działał, przerywał. - Była wspaniale urządzona siłownia, był atlas do ćwiczeń. Przychodziła młodzież, korzystała z sali, trenowała. Atlas zniknął. Zniknęły też instrumenty muzyczne. Pytałam na sesji, gdzie to wszystko jest. Nie otrzymałam żadnej konkretnej odpowiedzi a jedynie - gdzieś tam leżą zepsute - usłyszała pani Danuta Dragan. - Pytaliśmy, jakie ma wykształcenie - dyrektor GOK-u - taką uzyskaliśmy odpowiedź. Godziny otwarcia GOK-u i zajęcia Według moich rozmówców godziny otwarcia GOK-u nie pozwalają młodzieży przebywać w ośrodku. Otwarty jest w godzinach 10.00-15.00, wtedy młodzież jest akurat w szkole a do tego w poniedziałki jest zamknięty. Pani Danuta uważa, że nie kieruje nią żadna zawiść ani złośliwość. - Mój syn kiedyś kierował ośrodkiem, ale to nie ma nic wspólnego z nim. On ma pracę w Płocku i wcale nie zamierza ponowne o to stanowisko się ubiegać. Jak funkcjonował więc GOK, kiedy kierował nim pani syn? - Mój syn robił to, w czym był dobry, prowadził drużynę dziewczęcą w piłkę ręczną, była też drużyna chłopców. Działała siłownia, była ciemnia. Młodzież przychodziła, wywoływała zdjęcia. Miała zajęty czas. Niestety nie było pieniędzy, by zatrudnić instruktora na pół etatu, który by poprowadził zespół muzyczny. Budżet, jaki był wówczas przeznaczony na GOK, wystarczał ledwo na pokrycie płac. (...) W wakacje własnym prywatnym samochodem jeździł z młodzieżą nad wodę - mówi pani D. Dragan. Jak te wszystkie zarzuty odpiera sam Waldemar Czubiel? Co mówi o pracy GOK-u? Czy rzeczywiście ośrodek jest nieprzystępny dla mieszkańców gminy i nie dzieje się w nim nic? Pan Waldemar nie był zdziwiony tematem mojej rozmowy. Wiedział, że coś się "święci". Poprosiłam więc o wyjaśnienia. - No cóż. Prowadzimy zespół muzyczny "Wiolinki", który występował m.in. na Dniach Sochaczewa prezentując dwugodzinny program artystyczny w MOK-u. Poza tym mamy kabaret "Spinacz" dla dorosłych. Jest sekcja kidboksingu prowadzona dwa razy w tygodniu. Raz w tygodniu prowadzone są dwugodzinne lekcje języka angielskiego. Przygotowujemy imprezy okolicznościowe m.in. teraz na dzień nauczyciela. W tej chwili ogłosiliśmy trzy konkursy. Organizujemy V Gminne Wybory Miss Nastolatek, VIII Gminny Festiwal Piosenki Popularnej (w zeszłym roku startowało około 50 osób), Ogłosiliśmy też I konkurs na pisanie wierszy pt. "Ubiorę w słowa to, co widzę" adresowany do wszystkich dzieci, młodzieży i dorosłych. W maju był organizowany po raz pierwszy festiwal piosenki religijnej. Mamy też duet wokalny, który śpiewał również na "Pożegnaniu lata" . Występują w nim Joanna Rolewska i Diana Lewandowska. Pan Waldemar uważa, że to wyłącznie ludzka złośliwość. - Chodzi tu o mojego poprzednika, który kierował ośrodkiem przede mną. Nasz GOK nie jest wielkim budynkiem, nie mamy dużej sali, by robić wielkie imprezy. Pracujemy z tymi, którzy chcą. Chcę zrobić salę klubowa, gdzie będzie można pograć w brydża. Według kierownika GOK-u w środowisku lokalny funkcjonują różne grupy, które się ze sobą ścierają. Ten problem dotyczy bardziej emerytów niż młodzieży. - Ja ze swej strony młodzieży starszej niewiele mogę zaoferować, bo GOK nie jest dobrze wyposażony. Taka jest prawda, że więcej zależy od Rady Gminy niż ode mnie. Działam na podstawie budżetu, który przyznają. Mam nad sobą zwierzchnika. Co do godzin, to zaszło nieporozumienie, wręcz przekłamanie. GOK czynny jest od godziny 8.00 do 22.00. Otwarty jest przez cały dzień. Mieszkam nad ośrodkiem, nawet otwieram w niedzielę, przy pięciodniowym tygodniu pracy. Poza tym, jak można powiedzieć, że jest otwarty do 15.00, gdy we wtorki, czwartki zajęcia są prowadzone od 19.00 do 21.30. W każdą środę zespół The Dox ma próby od 18.00 do 22.00. To jest jedna wielka bzdura, nie zamykamy GOK-u tak wcześnie. Kolejny zarzut wobec pana Waldemara dotyczył wykształcenia, a raczej jego braku do prowadzenia zajęć z młodzieżą. - Powiem tak: Zajęcia muzyczne prowadzę od 1984 roku. Prowadziłem trzy kabarety, układam sam teksty, muzykę. Miałem sporo nagrań w telewizji. Dostawałem nagrody, np. od Jana Poprawy za opracowanie muzyczne. Na ogólnopolskich spotkaniach kabaretów wiejskich dostawałem Grand Prix. Cztery lata temu dostałem brązowy krzyż zasługi od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Co prawda nie posiadam uprawnień instruktorskich. Tłumaczę to tym, że posiadam już wieloletnie doświadczenie. Cały czas coś robię w kulturze. A co z atlasem do ćwiczeń i innym sprzętem? - Atlas wcale nie zginął, jest tylko schowany. Przez dwa lata używałem do prac w GOK-u swój prywatny komputer, tego nikt nie zauważył, a wręcz przeciwnie, niektórzy nadal uważają, że to ja korzystam ze służbowego do celów prywatnych. Ośrodek ma dopiero swój komputer od zeszłego roku. To samo jest w przypadku innych rzeczy. Cyfra Plus jest moją własnością, jednak jest podłączona w GOK-u, by wszyscy mogli z niej korzystać, obejrzeć interesujące ich programy, MTV itp. Pan Waldemar Czubiel uważa, że ludzie którzy go oskarżają, najpierw powinni zorganizować wspólne spotkanie, na którym wyjaśniono by wszystkie nieporozumienia. Czy konflikt, jaki powstał między społecznością lokalną gminy a pracownikami GOK-u zostanie wkrótce zażegnany? Czas pokaże. Trzeba przede wszystkim dialogu, a w tym przypadku, jak widać nie ma żadnej płaszczyzny porozumienia. Warto przy tej okazji wspomnieć, że niektóre Gminne Ośrodki Kultury działające na terenie powiatu działają wręcz niezauważalnie, a niektóre gminy nawet ich nie potrzebują... A. Syperek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze