Reklama

Kwaśniewscy pałacu nie oddadzą

Tygodnik Echo Powiatu
07/07/2005 13:15
Dzisiaj miała być druga część „Pamiętnika młodego przewodniczącego” Wojciecha Olejniczaka. Jednak tę żartobliwą sprawę trzeba odłożyć na półkę, bo stało się w minionym tygodniu coś naprawdę niepokojącego. I w tym akurat miejscu wcale nie żartuję.
O tym, że Włodzimierz Cimoszewicz zamierza ubiegać się o urząd prezydenta dowiedziałem się już wtedy, kiedy rzeczony zapowiedział wycofanie się polityki. Chwyt był tak prostacki, że zdawało się, iż nikt się nań nabrać nie może, a jednak Cimoszcze (jak śpiewa o nim Kazik) odczekał miesiąc i do wyborów, jako niemalże Piłsudski z Sulejówka, wyruszył. Ale, w Polskich warunkach, gdzie nikt nigdy niczego nie pamięta, mógł marszałek z powodzeniem nie bawić się w subtelności i wypalić papieroska przy tej samej trybunie, z której nas żegnał i powiedzieć: Dobra, jak tak prosicie, to wracam. Efekt byłby ten sam, czyli piorunujący.
Zewsząd rozległy się głosy ulgi. Oto opatrznościowy mąż lewicy niesie nam zbawienie. Zalet ma cały szereg. Przede wszystkim, nie jest uwikłany w żadne afery, jakie SLD kręciła przez lata swoich zabójczych rządów. To nic, że brał udział w dwóch rządach. Co prawda ciśnie się tu pytanie, czy jak kogoś biją, wystarczy się odwrócić, żeby pozbyć się wszelkiej odpowiedzialności za to, co się dzieje, tyle że w Polsce to rzeczywiście wystarczy. Więc nie ma sensu pytać.
Nie bądźmy jednak malkontentami. Na tle swoich chciwych, rozpasanych i wulgarnych kolegów, Cimoszewicz to prawdziwy gentleman. Raz chłapnął językiem w sprawie powodzi (sformułowanie „chlapnął” biorę od ministra, przewodniczącego posła Krzysztofa Janika, który często w ten sposób komentuje wypowiedzi partyjnych kolegów), ale z tego, tu nie żartuję, zbyt daleko idących wniosków wyciągać nie należy. Tyle że…
Wybór Włodzimierza Cimoszewicza jest faktycznie wyborem Jolanty I i Aleksandra I na trzecią kadencję. Cimoszewicz, to jest ich człowiek par exellence. Nawet fakt, że Jolanta I zdecydowała się szefować komitetu wyborczemu Cimoszcze (do korekty: „komitetu” nie zmieniać, bo to ma być jak „temu misiu” u Barei) nie jest bez znaczenia, bo nasza PIERWSZADAMA chce naprawdę mieć pieczę nad wyborem swojej sympatycznej rodzinki na następne pięć lat, czemu ani ja, ani wyborcy, ani nawet miesięcznik „Gala” dziwić się nie powinien, bo jak wiemy, pańskie oko konia tuczy.
Prasa w sprawie III kadencji Aleksandra i Jolanty Pierwszych nabrała wody w usta. W gazeciskach wyszukuje się niby tam jakieś zarzuty pod adresem kandydata i szefowej komitetu, ale tylko po to, żeby niewprawny czytelnik nie zauważył rozkosznego wycia: Oto oligarchia III RP będzie się miała dobrze. Nikt nic nie straci, nikogo nowego się do interesu nie dopuści. I tak na przykład szlachetna „Wyborcza” nie pozwoliła Kazikowi Staszewskiemu napisać, że Kwaśniewski był najgorszym prezydentem jakiego być mógł. Kazik zatem, słusznie, szeregi oficjalnej prasowej moralności opuścił.
Jeszcze w starożytności sformułowano etyczny ideał jedności myśli słów i czynów. Gdyby on kiedykolwiek funkcjonował, Cimoszewicz po szopce jaka urządził „opuszczając” politykę, byłby zdyskwalifikowany nie tylko jako polityk ale jako człowiek. Ja go jednak rozumiem. Wiem bowiem, że nie chodzi o niego. Już raczej o to, aby Aleksandra I w sukni z pereł od Ewy Minge u boku Księcia Monako mogła paradować do czasu, aż sama naszej dziedzicznej monarchii nie obejmie. A to szczytny cel! Do tematu pies, niestety, powróci.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    poko 2005-07-14 00:00:00

    Konstytucja pełna jest nieostrych sformułowań, np. jeden z artykułow mówi że Prezydent RP strzeże suwerenności Polski. Dysponuje też wetem zawieszającym. Ma wiele do powiedzenia przy tworzeniu rządu. Może zgłaszać ustawy. Ma możliwości, tyle że wiele zależy od osobowości samego prezydenta.
    Do Kwasniewskiego mam kilka zarzutów, najważniejsze:
    - zawetował reformę podatków Balcerowicza, a nie wetował kolejnych niekorzystnych zmian kodeksu pracy
    - jak patrzę na niejasne powiązania jego i jego "dworu" to pozostaje mi niesmak
    - nigdy nie zapomnę mu Charkowa, gdzie cytując zagranicznych internautów był "drunken as a shit" (można to znaleźć na RapidShare.de)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MuchaSt. 2005-07-10 00:00:00

    Panie Jerzy, niech mi Pan nie wypisuje tej komunistycznej paplaniny "o lepszym wyborze i mniejszym źle". Ja mam prawo po dziesięciu latach uczciwie odcierpianych w tym kraju, mieć dosyć reprezentowania mnie przez malutkich ludzików, drobniutkich oszuscików co to im się zapomiało, że ich ze studiów skreślili, którzy notorycznie cierpią na zespół goleni prawej, których, jeszcze mniejsi, "giermkowie" całują ziemię kaliską i którzy dają słowo, że odchodzą z polityki ale im się nagle prypomniało, że naród ich tak kocha (może troszeczkę inaczej), że muszą zrobić z siebie idiotę i zostać prezydentem tego kochającego inaczej narodu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-07-08 00:00:00

    Panie Jerzy, właśnie o to chodzi. Konstytucja nie daje prezydentowi władzy administrowania. Ale on nie powienien siedzieć z załozonymi rękami (jak to robił Aleksander Kwaśniewski). Ma poza tym ogromną władzę niepodpisywania prawnych bubli, kierowania ich do Trybunału Konstytucyjnego. PPoza tym, jeżeli Pan Swoim głosem może wpływać na rzeczywistość polityczną, a w konsekwencji i gospodarczą kraju, to chyba może to robić prezydent. W szczególności rażące, moim zdaniem niemal kwalifukujące się do tego, aby zajął się tym nawet Trybunał Stanu, było pozwalanie na uzależnianie Polski od Rosji w zakresie energetyki. Czy prezydent naprawdę tego wszystkiego nie widział? To jest oczywiście eufemistyczna wersja pytania. A poza tym, to czy naprawdę nie obchodziło niebotyczne już bezrobocie, korupcja, kompletny rozkład sądownictwa, prokuratury. Panie Jerzy, nikt chyba nie powie, że to prezydenta nie dotyczy. Poza tym ten koronny argument, że prezydent ma zapewniać spokój upada, kiedy zastanowimy sie czym ma być ten spokój. Bo jeśli tłuczeniem termometru, jak to konsekwentnie robił Kwaśniewski, to rzeczywiście ma Pan rację. Często, uzasadniając codzienne problemy Polaków, mówi się, że jesteśmy krajem "na dorobku". To prawda dorabiamy się na rzecz finansowych magnatów pokroju wyżej wymienionych, pracujemy na bizantyjskie obyczaje Prezydenckiego Dworu. Kiedy wreszcie zaczniemy pracować dla siebie??? Kiedy wreszcie Polska będzie krajem wolności gospodarczej, kiedy ktoś zancznie się zastanawiać, jak odciązyć pracodawców, żeby nie museili oszukiwać Państwa i swoich pracowników? Kwasniewski miał dwie kadencje, żeby próbować wpływac na te rzeczy, to jest szmat czasu. A dzisiaj kroi nam się następne 10, bo dla mnie Cimoszewicz, to po prostu przedłużenie tego błogostanu. Nie sądze również, aby Polacy sie opamiętali po 5 latach prezydentury Cimoszewicza i nie wybrali go na następną kadencję. Nic bowiem w naszym kraju nie jest tak znienawidzone jak wzięcie się za rogi z problemami, jak politycnza kłotnia, która w demokracji jest niezbędna. Jak spokojny, to dobry. Ale tak to już jest, człowiek się uzależnia od morfiny. A że był prezydent Kwasniewski dobrym znieczulaczem to wybierzemy sobuie jego godnego nastepce. Nie jest równiez taką prostą odpowiedzią powiedziec, że jak ktoś nie idzie do wyborów, to już jest sam sobie winien. To sie nam opowiada od początku III RP i co z tego. Taką klasę polityczną należ zanegowac w całości jako taką. Zgadzam się z tym, co Pan mówi, o mniejszym źle. Ale ten rachunek nie jest taki prosty. Czasami mniejsze zło, jest fałszem, który warto odrzucić, nawet jeśli na pierszy rzut oka ma się stać coś gorszego. A już tak po ludzku. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak Polacy, z których wielu znajduje się w tak ciężkim położeniu znoszą ten niemoralny, arystokratyczny styl życia prezydenckiej pary, która nawet nie udaje, że żyke w kraju, gdzie każdego dnia tracą pracę setki ludzi. Ja nie mówię, żeby prezydent jeździł polonezem. Ale choć trochę umiary w słowch i czynach byłoby uczciwsze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama