Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Konstytucja pełna jest nieostrych sformułowań, np. jeden z artykułow mówi że Prezydent RP strzeże suwerenności Polski. Dysponuje też wetem zawieszającym. Ma wiele do powiedzenia przy tworzeniu rządu. Może zgłaszać ustawy. Ma możliwości, tyle że wiele zależy od osobowości samego prezydenta.
Do Kwasniewskiego mam kilka zarzutów, najważniejsze:
- zawetował reformę podatków Balcerowicza, a nie wetował kolejnych niekorzystnych zmian kodeksu pracy
- jak patrzę na niejasne powiązania jego i jego "dworu" to pozostaje mi niesmak
- nigdy nie zapomnę mu Charkowa, gdzie cytując zagranicznych internautów był "drunken as a shit" (można to znaleźć na RapidShare.de)
Panie Jerzy, niech mi Pan nie wypisuje tej komunistycznej paplaniny "o lepszym wyborze i mniejszym źle". Ja mam prawo po dziesięciu latach uczciwie odcierpianych w tym kraju, mieć dosyć reprezentowania mnie przez malutkich ludzików, drobniutkich oszuscików co to im się zapomiało, że ich ze studiów skreślili, którzy notorycznie cierpią na zespół goleni prawej, których, jeszcze mniejsi, "giermkowie" całują ziemię kaliską i którzy dają słowo, że odchodzą z polityki ale im się nagle prypomniało, że naród ich tak kocha (może troszeczkę inaczej), że muszą zrobić z siebie idiotę i zostać prezydentem tego kochającego inaczej narodu.
Panie Jerzy, właśnie o to chodzi. Konstytucja nie daje prezydentowi władzy administrowania. Ale on nie powienien siedzieć z załozonymi rękami (jak to robił Aleksander Kwaśniewski). Ma poza tym ogromną władzę niepodpisywania prawnych bubli, kierowania ich do Trybunału Konstytucyjnego. PPoza tym, jeżeli Pan Swoim głosem może wpływać na rzeczywistość polityczną, a w konsekwencji i gospodarczą kraju, to chyba może to robić prezydent. W szczególności rażące, moim zdaniem niemal kwalifukujące się do tego, aby zajął się tym nawet Trybunał Stanu, było pozwalanie na uzależnianie Polski od Rosji w zakresie energetyki. Czy prezydent naprawdę tego wszystkiego nie widział? To jest oczywiście eufemistyczna wersja pytania. A poza tym, to czy naprawdę nie obchodziło niebotyczne już bezrobocie, korupcja, kompletny rozkład sądownictwa, prokuratury. Panie Jerzy, nikt chyba nie powie, że to prezydenta nie dotyczy. Poza tym ten koronny argument, że prezydent ma zapewniać spokój upada, kiedy zastanowimy sie czym ma być ten spokój. Bo jeśli tłuczeniem termometru, jak to konsekwentnie robił Kwaśniewski, to rzeczywiście ma Pan rację. Często, uzasadniając codzienne problemy Polaków, mówi się, że jesteśmy krajem "na dorobku". To prawda dorabiamy się na rzecz finansowych magnatów pokroju wyżej wymienionych, pracujemy na bizantyjskie obyczaje Prezydenckiego Dworu. Kiedy wreszcie zaczniemy pracować dla siebie??? Kiedy wreszcie Polska będzie krajem wolności gospodarczej, kiedy ktoś zancznie się zastanawiać, jak odciązyć pracodawców, żeby nie museili oszukiwać Państwa i swoich pracowników? Kwasniewski miał dwie kadencje, żeby próbować wpływac na te rzeczy, to jest szmat czasu. A dzisiaj kroi nam się następne 10, bo dla mnie Cimoszewicz, to po prostu przedłużenie tego błogostanu. Nie sądze również, aby Polacy sie opamiętali po 5 latach prezydentury Cimoszewicza i nie wybrali go na następną kadencję. Nic bowiem w naszym kraju nie jest tak znienawidzone jak wzięcie się za rogi z problemami, jak politycnza kłotnia, która w demokracji jest niezbędna. Jak spokojny, to dobry. Ale tak to już jest, człowiek się uzależnia od morfiny. A że był prezydent Kwasniewski dobrym znieczulaczem to wybierzemy sobuie jego godnego nastepce. Nie jest równiez taką prostą odpowiedzią powiedziec, że jak ktoś nie idzie do wyborów, to już jest sam sobie winien. To sie nam opowiada od początku III RP i co z tego. Taką klasę polityczną należ zanegowac w całości jako taką. Zgadzam się z tym, co Pan mówi, o mniejszym źle. Ale ten rachunek nie jest taki prosty. Czasami mniejsze zło, jest fałszem, który warto odrzucić, nawet jeśli na pierszy rzut oka ma się stać coś gorszego. A już tak po ludzku. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak Polacy, z których wielu znajduje się w tak ciężkim położeniu znoszą ten niemoralny, arystokratyczny styl życia prezydenckiej pary, która nawet nie udaje, że żyke w kraju, gdzie każdego dnia tracą pracę setki ludzi. Ja nie mówię, żeby prezydent jeździł polonezem. Ale choć trochę umiary w słowch i czynach byłoby uczciwsze.
Nie ma ludzi idealnych i idealnych rozwiązań , ale w najgorszym wypadku trzeba wybrać mniejsze zło . Nie można krytykować wszystkiego , chować głowy w piasek nie idąc na wybory . Jakieś stanowisko trzeba zająć ,kogoś wybrać , żeby nie mówić że ,, znowu źle wybrali "".
A tak na marginesie to cokolwiek by obiecywał kandydat na prezydenta to wielka obłuda , bo prezydent nie ma praktycznie żadnej władzy i to tylko chwyty wyborcze .
Tak, rozumiem Pana, ale, prosze zwrócocć uwagę. Te nasz pragnienia , to znaczy praca, rozwój gospodarczy, spokój nie zostały w żaden sposób poparte prezydenturą Kwaśniewskiego. To była prezydentura dla niego, nie dla społeczności. Kiedy pytano prezydenta, dlaczego jest tak, że Polacy nie mają pracy i wszystkiego, co się z tym wiąże, umiejętnie unikła odpowiedzi zasłaniając się tym, że tio nie są jakby prerogatywy prezydenta. Pewnie formalnie nie, ale jako najwazniejsza osoba w państwie, nie można uniknąć za to odpowiedzialności. Prezydentura Kwaśniewskiego nie zapewniła nam takze wolności i rozwoju gospodarczego. Konsekwentnie utrzymywano etatystyczny system koncesji i pozwoleń, dzięki czemu energetyka, telekomunikacja, czy choćby usługi ochroniarskie zostały zdominowane przez ludzi związanymi po porstu z dawną władzą. Aleksander Kwasniewski był parawanem dla tych działań. Nie mogę też nie zauważyć, że podobała mi się polityka Kwasniewskiego na arenie międzynarodowej, prócz może wpadki w Katyniu, ale w kraju... Nie brał odpowiedzialnościza nic. Nie wspominajc już o podpisaniu nowelizacji ustawy zdrowotnej, co połozyło SLD bardziej niż Rywin. Panie Jerzy, rządy Cimoszewicza, to moim zdaniem dalsza petryfiakacja oligarchii Kulczyka, Gudzowatego i wielu innych biznesmenów, którzy, jak jestem głęboko przekonany, nie zaczynali od zera. Zaczynali od pozycji, którą już mieli. Jeszcze inna sprawa. Po tych 10 latach urząd powinien dla higieny chociazby objąć ktoś niezwiązany z Kwasniewskimi. Cimoszewicz oczywiście nie jest taką osobą. Przyznam się szczerze, że w ocenie zjawisk społecznych i politycznych jestenm utulitrarystą. Wychodząc z takich pozycji prezydenturę Kwaśniewskich (bo de facto są to rządy pary budowane przez kolorowe media) należy ocenić jako fatalną. Jakikolwiek z wewnętrznych problemów kraju przez te 10 lat nie został rozwiązany. Jakikolwiek. W takiej sytuacji trzeba by zapytać, za co w ogóle jest odpowiedzialny Aleksander Kwaśniewski. Prawdę mówiąc ja już dawno integralnie przestałem popierać kogokolwiek. Ale niestety, na tę meidialną-magnacką RP patrzeć już nie mogę.
W tym co piszesz jest dużo racji , tylko do tej pory żaden z kandydatów spełnia oczekiwań wyborców . Prezydent ma reprezentować Polskę na arenie światowej , a nie jak Kaczyński , czy Wałęsa skłócać wszstkich ze wszystkimi .
Kwaśniewski , spełnił swoją rolę , i został by wybrany znowu ( tak mówią sądaże ) gdyby była taka możliwość .
Polacy chcą spokoju, pracy i rozwoju gospodarczego.
Konstytucja pełna jest nieostrych sformułowań, np. jeden z artykułow mówi że Prezydent RP strzeże suwerenności Polski. Dysponuje też wetem zawieszającym. Ma wiele do powiedzenia przy tworzeniu rządu. Może zgłaszać ustawy. Ma możliwości, tyle że wiele zależy od osobowości samego prezydenta.
Do Kwasniewskiego mam kilka zarzutów, najważniejsze:
- zawetował reformę podatków Balcerowicza, a nie wetował kolejnych niekorzystnych zmian kodeksu pracy
- jak patrzę na niejasne powiązania jego i jego "dworu" to pozostaje mi niesmak
- nigdy nie zapomnę mu Charkowa, gdzie cytując zagranicznych internautów był "drunken as a shit" (można to znaleźć na RapidShare.de)
Panie Jerzy, niech mi Pan nie wypisuje tej komunistycznej paplaniny "o lepszym wyborze i mniejszym źle". Ja mam prawo po dziesięciu latach uczciwie odcierpianych w tym kraju, mieć dosyć reprezentowania mnie przez malutkich ludzików, drobniutkich oszuscików co to im się zapomiało, że ich ze studiów skreślili, którzy notorycznie cierpią na zespół goleni prawej, których, jeszcze mniejsi, "giermkowie" całują ziemię kaliską i którzy dają słowo, że odchodzą z polityki ale im się nagle prypomniało, że naród ich tak kocha (może troszeczkę inaczej), że muszą zrobić z siebie idiotę i zostać prezydentem tego kochającego inaczej narodu.
Panie Jerzy, właśnie o to chodzi. Konstytucja nie daje prezydentowi władzy administrowania. Ale on nie powienien siedzieć z załozonymi rękami (jak to robił Aleksander Kwaśniewski). Ma poza tym ogromną władzę niepodpisywania prawnych bubli, kierowania ich do Trybunału Konstytucyjnego. PPoza tym, jeżeli Pan Swoim głosem może wpływać na rzeczywistość polityczną, a w konsekwencji i gospodarczą kraju, to chyba może to robić prezydent. W szczególności rażące, moim zdaniem niemal kwalifukujące się do tego, aby zajął się tym nawet Trybunał Stanu, było pozwalanie na uzależnianie Polski od Rosji w zakresie energetyki. Czy prezydent naprawdę tego wszystkiego nie widział? To jest oczywiście eufemistyczna wersja pytania. A poza tym, to czy naprawdę nie obchodziło niebotyczne już bezrobocie, korupcja, kompletny rozkład sądownictwa, prokuratury. Panie Jerzy, nikt chyba nie powie, że to prezydenta nie dotyczy. Poza tym ten koronny argument, że prezydent ma zapewniać spokój upada, kiedy zastanowimy sie czym ma być ten spokój. Bo jeśli tłuczeniem termometru, jak to konsekwentnie robił Kwaśniewski, to rzeczywiście ma Pan rację. Często, uzasadniając codzienne problemy Polaków, mówi się, że jesteśmy krajem "na dorobku". To prawda dorabiamy się na rzecz finansowych magnatów pokroju wyżej wymienionych, pracujemy na bizantyjskie obyczaje Prezydenckiego Dworu. Kiedy wreszcie zaczniemy pracować dla siebie??? Kiedy wreszcie Polska będzie krajem wolności gospodarczej, kiedy ktoś zancznie się zastanawiać, jak odciązyć pracodawców, żeby nie museili oszukiwać Państwa i swoich pracowników? Kwasniewski miał dwie kadencje, żeby próbować wpływac na te rzeczy, to jest szmat czasu. A dzisiaj kroi nam się następne 10, bo dla mnie Cimoszewicz, to po prostu przedłużenie tego błogostanu. Nie sądze również, aby Polacy sie opamiętali po 5 latach prezydentury Cimoszewicza i nie wybrali go na następną kadencję. Nic bowiem w naszym kraju nie jest tak znienawidzone jak wzięcie się za rogi z problemami, jak politycnza kłotnia, która w demokracji jest niezbędna. Jak spokojny, to dobry. Ale tak to już jest, człowiek się uzależnia od morfiny. A że był prezydent Kwasniewski dobrym znieczulaczem to wybierzemy sobuie jego godnego nastepce. Nie jest równiez taką prostą odpowiedzią powiedziec, że jak ktoś nie idzie do wyborów, to już jest sam sobie winien. To sie nam opowiada od początku III RP i co z tego. Taką klasę polityczną należ zanegowac w całości jako taką. Zgadzam się z tym, co Pan mówi, o mniejszym źle. Ale ten rachunek nie jest taki prosty. Czasami mniejsze zło, jest fałszem, który warto odrzucić, nawet jeśli na pierszy rzut oka ma się stać coś gorszego. A już tak po ludzku. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak Polacy, z których wielu znajduje się w tak ciężkim położeniu znoszą ten niemoralny, arystokratyczny styl życia prezydenckiej pary, która nawet nie udaje, że żyke w kraju, gdzie każdego dnia tracą pracę setki ludzi. Ja nie mówię, żeby prezydent jeździł polonezem. Ale choć trochę umiary w słowch i czynach byłoby uczciwsze.