Reklama

Laurka c.d.

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
22/10/2008 12:12
Raz na 100 numerów „Strony Burzyńskiej”, dopuszcza kolega Sławomir w to miejsce znajomych, aby go chwalili. Kiedyś piękna misska oświadczyła, że nie odmawia się premierowi, a ponieważ też jestem niebrzydki, Jubilatowi odmówić nie potrafiłem.
Zwłaszcza, że dobrze mieć znajomego zasłużonego dla miasta i powiatu, obsypanego z okazji takiego jubileuszu przez władze orderami i nagrodami. Zbliża się przecież Wielkie Święto Państwowe. Jak znam życie, zaproszenia na Bal do Pałacu Sławomir Burzyński nie otrzyma (choćby z powodu inicjałów). To może przynajmniej od pana Starosty plakietkę Za Zasługi Dla Ziemi Sochaczewskiej dostanie. Przecież one zasługi Dostojnego Jubilata niezmierzone są i wielkie, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się 10-lecia powiatu, oraz nie podlegają dyskusji. No, chyba że w „Ciuchci Sochaczewskiej”, ale oni gotowi oskarżać Burzyńskiego także o kwaśne deszcze, plamy na słońcu i dziurę ozonową.
Mądra władza powinna przecież doceniać i promować talenty swych obywateli. A od czasu Chopina, który zresztą szybko stąd wyjechał, wielu ich nie było.
Taki choćby Przeworsk, w którym bywam z przyczyn rodzinnych kilka razy w roku, eksploatuje satyryka Henryka Cebulę ile wlezie, bo małe miasteczko zwykle niewiele ma postaci znanych a żywych. Jest więc Henio Honorowym Obywatelem, oglądałem tego lata jego dużą wystawę w przeworskim pałacu Lubomirskich. Zaś Burzyńskiemu „Sochaczewską Kość”, którą parę razy zorganizował, rozkręcił, pościągał nazwiska, imprezę, która tak fajnie się zapowiadała, szybko udupiono, bo po co komu, wicie rozumiecie w naszym mieście takie śmichy-chichy. No właśnie. Satyryk a władza. Temat na kilka doktoratów.
Przed wiekami każdy król miał wesołka, błazna, choć to była praca podwyższonego ryzyka. Rzadko władca pochwalił, pewnie wtedy, gdy błazen (to mądre słowo bardzo się zdewaluowało) kpił z ościennego króla, a do lochu wrzucał, gdy żart dotyczył jego. I tak zostało do dziś. Chociaż go żadna władza nie lubi, zgrywus być musi. Tylko wielcy władcy to rozumieli, marni się bali. To też zostało do dziś. Od Najwyższej Góry po prostego Sołtysa. Jakoś tak, czy to faceci za często przemawiają, czy za często słyszą oklaski, dość że potem prawie każdy zakochuje się w sobie i to z wzajemnością. Bo najśmieszniejsi i najgroźniejsi są niestety ci, którym się wydaje, że są śmiertelnie poważni. Więc konkurencję ma Burzyński coraz większą i to nie wśród ludzi z branży.
Największa konkurencja rośnie Ci kolego na górze. Przecież gdyby tak zebrać i skoszarować na miesiąc wszystkie gwiazdy Satyrykonu, łącznie z Burzyńskim, Przeglądu Kabaretów PAKA, dać im wikt i napitek i kazać wymyślać, nie napisaliby choćby takiego zwykłego scenariusza bitwy o samolot do Brukseli. A Ministerstwo Dziwnych Kroków ma niestety swoje oddziały terenowe w każdym powiecie, mieście i gminie. Więc choć to syzyfowa praca, masz Sławeczku zajęcie do emerytury.
Tu wiem, że apelując do pana Starosty i pana Burmistrza o docenienie dorobku Sławomira Burzyńskiego, robię mu niedźwiedzią przysługę. Sorry Sławku!
Kiedy pisałem poprzednią laurkę dla S.B. na 400 numer Strony, przymawiałem się na świętowanie jubileuszu z własną nalewką. Nie udało się. Zapracowany był, czy co? Teraz jednak Dostojny Jubilacie nie odpuszczę, bo 500 jednoznacznie kojarzy mi się z półlitrówką, a do tego czekanie na następny duży jubileusz odpada.
Po pierwsze, wtedy już całego litra wypić nie damy rady, a po drugie z powodu wieku ręce będą się nam tak trzęsły, że więcej porozlewamy, niż wypijemy. A szkoda by było. Zadzwoń!
Janusz Rogulski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama