Jak co roku pierwsza połowa czerwca to sezon zbiorów truskawek. Rolnicy od lat narzekają, że ceny są bardzo niskie, środki ochrony roślin drogie, najem pracowników sezonowych kosztowny, zaś zyski niewielkie. W tym roku będzie jeszcze gorzej. Czy w ogóle się jeszcze opłaca uprawiać te owoce? Ceny truskawek są bardzo chwiejne, zmieniają się każdego dnia i ciężko je przewidzieć. Na początku furorę robi truskawka spod folii. Wtedy ceny 12-15 zł za łubiankę są zachęcające. Potem jest już armagedon. Ceny za łubiankę truskawek przeznaczanych do konsumpcji spadły do 3-4 zł. Znacznie gorzej wygląda to na skupach, gdzie skupowane są owoce dla odbiorców przemysłowych. Odbiorcy przemysłowi nie są zainteresowani podpisywaniem umów z firmami skupującymi owoce. - W ogóle nie ma zainteresowania truskawką - przyznaje Prezes Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej w Sochaczewie. W skupach, które już działają, w dniu poprzedzającym druk gazety ceny owoców nieszypułkowanych spadły do 1,20 zł za łubiankę. - Rynek jest nasycony, cena jest nieciekawa - mówi Zenon Mazgaj, który prowadzi skup truskawek w Rybnie. Część rolników nie zamierza wręcz zbierać owoców z pola. - Lepiej niech zgniją - przyznają. Jak informuje Jan Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, na świecie spadły też ceny truskawek mrożonych, co może windować w dół ceny na rynku polskim. Plantatorzy zapowiadają urodzaj, co oznacza, że truskawki w tym roku będą rekordowo tanie. Do tematu będziemy wracać.
Daniel Grabarek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze