Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Raz TAK trzy razy NIE
TAK dla likwidacji senatu. Rzeczywiście jest to organ, który nie posiada rzeczywistego wpływu na to co się w kraju dzieje. To że dokonuje poprawek ustaw wychodzących z sejmu nie musi oznaczać TAK dla jego istnienia. Nalezy zwrócić uwagę, że dużą liczbę z tych poprawek są to poprawki redakcyjne nie zmieniające sensu. Zamiast Senatu poprawki mogliby poprawiać wyspecjalizowani prawnicy Sejmu.
NIE dla likwidacji immunitetu. Jest to typowa zagrywka populistyczna PO przed zbliżającą się kampanią wyborczą. Immunitet jest potrzebny. Należy tylko zmienić sposób funkcjonowania tej instytucji. Immunitet nie może być zasłoną dla parlamentarzystów mających bród za paznokciami, ale musi chronić uczciwych parlamentarzystów przed fustratami którzy mogliby ciągać bezustannie ciągać posłów po sądach. Inny drastyczy przykład: wyobraźmy sobie, że były prezes Orlenu Modrzejewski jest posłem. Jest ważne głosowanie i liczy się każdy głos. Bezpodstawne zatrzymanie decyduje o losie tego głosowania. I czy wtedy immunitet nie byłby potrzebny? Mi się wydaje że tak. Oczywiście jest to skrajmy przykład ale po naszym kraju spodziewać można się wszystkiego.
NIE dla zmniejszenia liczby posłów. Kolejne populistyczne hasło. Oszczędności w skali budźetu państwa były by niewielkie. PO wykazuje się hipokyzją. Najpierw jest przeciwna planom oszczędnościowym Hausnera a teraz chce ciąć wydatki po publikę. Ich trzeba szukać gdzie indziej. A dostęp do posłów jest mniejszy. Obecnie mieszkaniec Sochaczewa może się zwrócić do conajmniej 4 posłów mających biura poselskie w naszy mieście. Po zmniejszeniu liczby posłów i wprowadzeniu okręgów jednomandatowych pozostał by jeden. I tu przechodzimy do kolejnego mojego NIE dla okręgów jednomandatowych.
O Senacie PO pisze tak: Utrzymująca się od trzech kadencji sytuacja zdominowania Senatu przez silne, poddane dyscyplinie partyjnej ugrupowanie prowadzi do zanegowania podstawowej roli Senatu jako izby refleksji. Upartyjniony Senat powtarza w gruncie rzeczy z nieistotnymi zmianami ustalenia Sejmu prowadzącego grę partyjną. Rozmija się to z zasadniczą rolą, jaką powinien spełniać Senat. A przecież wybory do Senatu są próbką wyboów jednomandatowych gdzie głosuje się na konkretną osobę a nie na partie. Gdyby były okręgi jednomandatowe w poprzednich wyborach palamentarnych to obecnie SLD miałoby w Sejmie co najmniej 300 posłów. Okręgi jednomandatowe mogą się sprawdzać w USA i Wielkiej Brytani, gdzie są dwie główne siły polityczne i pomiędzy nimi rozgrywa się walka. Istnienie jednomandatowych okręgów niesie niebezpieczeństwo, że partia która w skali całego społeczeństwa ma 15% nie ma żadnego przedstawiciela w Parlamencie. Inne niebezpieczeństwo które widzę w tym rozwiązaniu, to możliwość wejścia do Sejmu lokalnych biznesmanów, którzy dbali by o własne interesy a nie o obywateli - patrz senator Stokłosa.
Raz TAK trzy razy NIE
TAK dla likwidacji senatu. Rzeczywiście jest to organ, który nie posiada rzeczywistego wpływu na to co się w kraju dzieje. To że dokonuje poprawek ustaw wychodzących z sejmu nie musi oznaczać TAK dla jego istnienia. Nalezy zwrócić uwagę, że dużą liczbę z tych poprawek są to poprawki redakcyjne nie zmieniające sensu. Zamiast Senatu poprawki mogliby poprawiać wyspecjalizowani prawnicy Sejmu.
NIE dla likwidacji immunitetu. Jest to typowa zagrywka populistyczna PO przed zbliżającą się kampanią wyborczą. Immunitet jest potrzebny. Należy tylko zmienić sposób funkcjonowania tej instytucji. Immunitet nie może być zasłoną dla parlamentarzystów mających bród za paznokciami, ale musi chronić uczciwych parlamentarzystów przed fustratami którzy mogliby ciągać bezustannie ciągać posłów po sądach. Inny drastyczy przykład: wyobraźmy sobie, że były prezes Orlenu Modrzejewski jest posłem. Jest ważne głosowanie i liczy się każdy głos. Bezpodstawne zatrzymanie decyduje o losie tego głosowania. I czy wtedy immunitet nie byłby potrzebny? Mi się wydaje że tak. Oczywiście jest to skrajmy przykład ale po naszym kraju spodziewać można się wszystkiego.
NIE dla zmniejszenia liczby posłów. Kolejne populistyczne hasło. Oszczędności w skali budźetu państwa były by niewielkie. PO wykazuje się hipokyzją. Najpierw jest przeciwna planom oszczędnościowym Hausnera a teraz chce ciąć wydatki po publikę. Ich trzeba szukać gdzie indziej. A dostęp do posłów jest mniejszy. Obecnie mieszkaniec Sochaczewa może się zwrócić do conajmniej 4 posłów mających biura poselskie w naszy mieście. Po zmniejszeniu liczby posłów i wprowadzeniu okręgów jednomandatowych pozostał by jeden. I tu przechodzimy do kolejnego mojego NIE dla okręgów jednomandatowych.
O Senacie PO pisze tak: Utrzymująca się od trzech kadencji sytuacja zdominowania Senatu przez silne, poddane dyscyplinie partyjnej ugrupowanie prowadzi do zanegowania podstawowej roli Senatu jako izby refleksji. Upartyjniony Senat powtarza w gruncie rzeczy z nieistotnymi zmianami ustalenia Sejmu prowadzącego grę partyjną. Rozmija się to z zasadniczą rolą, jaką powinien spełniać Senat. A przecież wybory do Senatu są próbką wyboów jednomandatowych gdzie głosuje się na konkretną osobę a nie na partie. Gdyby były okręgi jednomandatowe w poprzednich wyborach palamentarnych to obecnie SLD miałoby w Sejmie co najmniej 300 posłów. Okręgi jednomandatowe mogą się sprawdzać w USA i Wielkiej Brytani, gdzie są dwie główne siły polityczne i pomiędzy nimi rozgrywa się walka. Istnienie jednomandatowych okręgów niesie niebezpieczeństwo, że partia która w skali całego społeczeństwa ma 15% nie ma żadnego przedstawiciela w Parlamencie. Inne niebezpieczeństwo które widzę w tym rozwiązaniu, to możliwość wejścia do Sejmu lokalnych biznesmanów, którzy dbali by o własne interesy a nie o obywateli - patrz senator Stokłosa.