Szanowna Redakcjo W ostatnim tygodniu w każdym kościele gromadzili się wierni, aby modlić się w intencji Ojca Świętego. Również my, mieszkańcy Kamiona, w tych trudnych dla każdego chwilach chcieliśmy oddać pokłon Papieżowi tak, jak to jest możliwe - w modlitwie. Niestety, nie każdy z nas posiada własny środek transportu, aby dojechać w tym czasie do Sochaczewa lub innego kościoła, w którym wierni gromadzą się na modlitwie. Nasz parafialny kościół był w tym czasie zamknięty, nie odprawiała się żadna msza w intencji Papieża. Tłumnie przybyli wierni modlili się przy krzyżu znajdującym się przed kościołem. Niestety, wśród nich zabrakło proboszcza. W czasie, gdy parafianie odmawiają różaniec, proboszcz nie przebywa nawet na plebani. Jest to dla nas niezrozumiałe, choćby z tego powodu, że na każdej mszy świętej podkreśla się, jak ważna powinna być w życiu każdego człowieka modlitwa. Teraz, gdy wcielamy w życie słowa naszego proboszcza, niestety, Jego wśród nas zabrakło. Pozostawia to wiele do myślenia - czy obecne wydarzenia są Mu zupełnie obojętne, czy może boi się, że parafianie wreszcie się zbuntują. Boi się konfrontacji, bo cóż ma powiedzieć, gdy zostanie zapytany, dlaczego nie jednoczymy się z całym światem w modlitwie? Odpowiedź jest jedna - kto zapłaci za mszę?, bo przecież nadal niedzielna taca jest za mała, co bardzo często jest podkreślane. Szanowny Księże Proboszczu - pieniądze to nie wszystko, liczy się poświęcenie, szacunek dla drugiego człowieka, wzajemne wsparcie. W tych trudnych również i dla nas chwilach chcielibyśmy znaleźć w proboszczu wsparcie, usłyszeć dobre słowo, porozmawiać, a przede wszystkim spędzić ten czas na modlitwie. Mamy nadzieję, że Proboszcz zrozumie nasz żal i zastanowi się nad swoim postępowaniem. Z szacunkiem Parafianie
Od redakcji: Minione dni to czas szczególny. Wykonywaliśmy swoje codzienne zajęcia, chodziliśmy do pracy, na zakupy, ale cały czas byliśmy z Nim. Z Ojcem Świętym. Byliśmy przy Nim, gdy umierał, i gdy świat w czuwaniu i modlitwie oczekiwał pogrzebu. Dziś rzeczywistość powoli „normalnieje”, znów zaczyna pędzić, ale większość z nas wie, że coś pękło, że coś się zmieniło. Zmiany tej jeszcze się uczymy. List, który publikujemy powyżej, dotarł do naszej redakcji jeszcze przed dniem pogrzebu Jana Pawła II. Nie chcieliśmy Go wówczas zamieszczać, by nie burzyć podniosłego nastroju wzajemną krytyką jakichkolwiek zachowań wobec tych wydarzeń - tego na pewno Ojciec Święty by sobie nie życzył. Z drugiej jednak strony krytyka ta często dotyka kwestii zasadniczych: społecznych czy religijnych relacji większych czy mniejszych społeczności, które nagle wyjaskrawiły się i zyskały szansę na poprawę. W tym sensie ważne wydają nam się również głosy mieszkańców gminy Teresin, którzy dzwonili do naszej redakcji w czasie największego napięcia, w sobotę, u schyłku której Papież zmarł. Skarżyli się, że bazylika w Niepokalanowie była w piątkowy wieczór, kiedy miliony Polaków chciały się modlić za Ojca Świętego w kościołach, w tych ważnych godzinach ta słynna również dzięki Ojcu Świętemu świątynia była zamknięta. Dopiero po interwencji wiernych otworzono dla nich boczną kaplicę. List parafian Kamiona niesie ze sobą dokładnie ten sam żal. Ów żal jest tu treścią jedyną i w zasadzie nie wymaga dodatkowego komentarza. Mamy nadzieję, że proboszczowie obu parafii wyjaśnią swoim wiernym powstałe wątpliwości.
Monika Figut
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze