Jak to powiedziała kiedyś jedna młoda pani biorąca udział w przełomowej reklamie, przyznam, że z pewną taką nieśmiałością zabrałam się za prowadzenie blogu... W 2012 roku umieściłam tylko sześć wpisów. Rok 2013 był pierwszym pełnym blogowym rokiem z Wami. Ze wszystkich czterdziestu dziewięciu tekstów czterdzieści trzy pochodzą z ostatnich dwunastu miesięcy. Wychodzi na to, że średnio pisałam co dziewięć dni.
Na początku miałam mnóstwo wątpliwości, o czym Wam wspominałam w pierwszych wpisach. No bo jak tu pisać, szczególnie na ,,lajfowe” tematy, żeby było prawdziwie, z dużą dozą swojej duszy, a jednocześnie z zatrzymaniem kurtyny prywatności, chociażby ze względu na swoich bliskich. Jak pisać, żeby było optymistycznie, a nawet wesoło, przy tym refleksyjnie i bez goryczy? (Choć wiemy, że życie to nie tylko fajerwerki.) Jak pisać, żeby zaangażować się w to, a jednocześnie nie nie stracić kontaktu z rzeczywistością? (Czytaj: nie przeginaj z czasem przed laptopem, nie zaniedbuj rodziny i obowiązków.) Jak pisać, wiedząc, że na blog zaglądają moi bliscy, współpracownicy, zwierzchnicy, rodzice, znajomi i nieznajomi? Jak pisać, żeby było to w jakiś sposób pożyteczne? Jak pisać, żeby nie było zbyt naukowo, ale też niezbyt banalnie? Co zrobić, żeby było nie za długo i nie za krótko. I wreszcie, jak w tym wszystkim pozostać sobą i jeszcze czerpać z tego radość? Nie wiem, czy udało mi się znaleźć złoty środek, balans między emocjami a rozumem, między siecią a realem, ale jedno wiem na pewno. Bardzo to blogowanie polubiłam i wciąż czuję, że jestem sobą, szczególnie według Kamilkowej definicji, która pojawiła się w komentarzu pod jednym z tekstów i mówi o tym, że bycie sobą oznacza być taką, jaką jest się, gdy można "być z sobą" sam na sam...
Dziękuję Wam, że nie był to monolog i ja także byłam Waszą czytelniczką. Przez ten rok byliśmy swoimi wzajemnymi czytelnikami. Komentarze pojawiały się bezpośrednio pod tekstami, jednocześnie rozmowy toczyły się na facebooku, gdzie zamieszczałam linki do wpisów oraz podczas naszych osobistych, przypadkowych i nieprzypadkowych spotkań. O czym rozmawialiśmy? Było o coachingu, konkursie ,,Ośmiu Wspaniałych” i przede wszystkim o życiu. Podkreślaliście wagę tematu bycia samoświadomym i rozwijania się oraz odpowiedzialności coacha w zadawaniu właściwych pytań. Rozmawialiśmy o zakładaniu i zdejmowaniu masek oraz o wartościach i emocjach, a także o skutkach szczerości i otwartości, o różnym patrzeniu na wady i zalety, o akceptacji rzeczywistości, o wdzięczności. Odkryliśmy w sobie żaby gotowane na wolnym ogniu. Było o tym, od czego zależy świetność mężczyzny i o szykownych damach w wypasionych furach, o ważności potrzeb i marzeń kobiet. Przy okazji tekstu wyłącznie dla kobiet pojawiło sie nawiazanie do Pomnika Matki Polki. Odkrywaliśmy, że jednak nie ma przypadków i wszystko dzieje się po coś, a nawet istnieją na to dowody. Podkreślaliście, że w odniesieniu do kreowania wlasnego wizerunku warto swoją osobowość budować na mocnym fundamencie a nie na lotnym piasku. Dotknęliśmy odpowiadania na dziecięce pytania, socjotechniki oraz pracy z własnym i cudzym umysłem, a także roli ludzi we wzajemnych relacjach. Było o smaku, mocy i wpływie kotleta mielonego, procesie jego powstawania, o bigosie i całowaniu chleba. Dostrzegliście nawet u mnie zapęd kulinarny. Rozmawialiśmy o stosowaniu w życiu zasady numer sześć i pozostałych Bena Zandera. Pojawił się wątek słuchania innych i wyrażania swojej opinii, wspominaliście nawet popisaną w różne hasła i cytaty ścianę w moim pokoju nastolatki. Ostatnio składaliśmy sobie życzenia świąteczne. Sugerowaliście, bym na blogu pisała częściej, a nawet żebym wydała książkę. Zachęcaliście do wypłynięcie na szersze wody, poza portal. Niektórzy dostrzegli we mnie idealistkę, inni mówili, że moje wpisy pomagają i dają nadzieję. Doceniliście pytania do przemyśleń, niektóre okazywały się Wam bardzo bliskie i trafne, odbieraliście teksty jako zachętę do świadomego życia. Sami też polecaliście interesujące opowiadania, wiersze, książki, filmy, utwory muzyczne, nawiązujące do poruszanych tematów. Jesteście genialni, pisaliście nawet wiersze i dzięki temu blog został zasilony niemałą dawką poezji. Wiele rozmów kontynuowaliśmy poza blogiem. Ktoś wzniósł nawet toast za Mariana ;) Wyrażaliście swój sprzeciw wobec tego, że blogowych tekstów trzeba szukać, a nawet interweniowaliście w sprawie ,,znikających” wpisów z głównej strony portalu.
Inspirowaliście mnie, wspieraliście i zachęcaliście do pisania, skłanialiście również do refleksji. Udowodniliście, że można różnie myśleć na ten sam temat, dzielić się tym, a jednocześnie akceptować to, że ktoś czuje i myśli inaczej. Cieszy mnie, że wielu z Was znalazło tu coś dla siebie i dla każdego były to zupełnie inne zapisane myśli, czasami jedno zdanie. Nie będzie więc przesadą, jeśli powiem, że jesteście częścią mojego życia. Zabrzmiało pompatycznie i patetycznie, ale jakby nie było, spędziliśmy w tym roku trochę wspólnego czasu, co nieco o sobie wzajemnie myśleliśmy i trochę ze sobą rozmawialiśmy. W podziękowaniu dedykuję Wam jedną z moich ulubionych piosenek, która nieustannie przypomina mi najwspanialsze rozmowy o życiu, przyjaźni, miłości. Od dziś będzie kojarzyć mi się również z naszą wymianą myśli.
https://www.youtube.com/watch?v=UhyeywiEzKo
Dziękuję też Zespołowi e-sochaczew.pl za zeszłoroczną współpracę i możliwość prowadzenia blogu na portalu.
Wszystkim życzę dobrego 2014 roku, obfitego w ciekawe rozmowy, wielu odkrywczych refleksji, wzajemnej życzliwości oraz radości w rozwijaniu swoich pasji. No i oczywiście wartościowego wykorzystania każdej godziny, co ja mówię, minuty roku.
I jeszcze coś. Będę wdzięczna za feedback (no dobrze, po polsku – za informację zwrotną). Dajcie znać, czego Wam za dużo i czego za mało na blogu.
Ściskam noworocznie :)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tyle dobrych słów, że aż brak słów ;) Gaj, zastanawiam się, co oznacza to ,,często" w publikowaniu.
Pani blog jest jednym z ciekawszych miejsc na E-sochaczew. Myślę że każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Mam nadzieję że w tym roku nie zabraknie Pani tematów i często będzie Pani publikować swoje teksty. Dobrym pomysłem jest umieszczanie zdjęć na stronie. Ubarwiają ją :)Po za tym, tradycyjnie (już) :) zgadzam się z Karolem...Pozdrawiam wszystkich nowo rocznie :)
Dziękuję, jakie proste słowo ale jak rzadko używane. Dziękuję Pani Moniko za ten blog, za ten rok, za to, że Pani jest dziękuję, bardzo dziękuję...i miałem coś mądrego napisać a tu pstryk wszystko mi uleciało a pozostało tylko to słowo dziękuję...:)
Serdeczne życzenia Noworoczne składam i kolejny raz dziękuję.....
Karol
Tyle dobrych słów, że aż brak słów ;) Gaj, zastanawiam się, co oznacza to ,,często" w publikowaniu.
Pani blog jest jednym z ciekawszych miejsc na E-sochaczew. Myślę że każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Mam nadzieję że w tym roku nie zabraknie Pani tematów i często będzie Pani publikować swoje teksty. Dobrym pomysłem jest umieszczanie zdjęć na stronie. Ubarwiają ją :)Po za tym, tradycyjnie (już) :) zgadzam się z Karolem...Pozdrawiam wszystkich nowo rocznie :)
Dziękuję, jakie proste słowo ale jak rzadko używane. Dziękuję Pani Moniko za ten blog, za ten rok, za to, że Pani jest dziękuję, bardzo dziękuję...i miałem coś mądrego napisać a tu pstryk wszystko mi uleciało a pozostało tylko to słowo dziękuję...:)
Serdeczne życzenia Noworoczne składam i kolejny raz dziękuję.....
Karol