Wczoraj rano, około godziny 10.00, mieszkańcy jednej z posesji w okolicach Merkurego w Sochaczewie, zastali na terenie swojej działki, tuż przy bramie, martwego łosia. Sprawę zgłosili policji i Wydziałowi Ochrony Środowiska Urzędu Miasta, ale do dziś nie doczekali się reakcji. Zwierzę rozkłada się w błyskawicznym tempie, wydzielając przykrą woń padliny. Proces ten przyspieszają wysoka temperatura i lisy, niestety, nadgryzające łosia nocą. Mieszkańcy proszą o interwencję w tej sprawie.
- To młody łoś. Dzień wcześniej widziano go na działce sąsiadów, już u nich, przeskakując ogrodzenie, musiał się zranić. Potem, pokonując kolejne ogrodzenia, najprawdopodobniej wbił sobie przęsło w serce i upadł na ziemię martwy. Znaleźliśmy go wczoraj około 10.00 rano, sprawę zgłosiliśmy policji i do Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego, niestety, do dziś nie ma reakcji. Ze względu na uciążliwy zapach, musieliśmy łosia szczelnie okryć. Sytuację pogarszają lisy, których zazwyczaj sporo krąży po okolicy, a teraz przychodzą tym chętniej i, mówiąc wprost, próbują jeść martwego łosia – opowiada właścicielka posesji, na której miała miejsce ta przykra historia.
Z naszych informacji wynika, że utylizacją łosia powinien się zająć Urząd Miasta Sochaczew. Skierowaliśmy dziś mailowe zapytanie do rzecznika prasowego UM z pytaniem, w jakim terminie mieszkańcy, których dotyka problem, mogą spodziewać się interwencji. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, podzielimy się nią z Państwem.
Młody łoś, który niestety przypłacił śmiercią poruszanie się po cywilizowanej przestrzeni, niewątpliwie przywędrował do Sochaczewa z Kampinoskiego Parku Narodowego. Tak długa wycieczka i w tak zurbanizowane tereny króla naszej puszczy mogą dziwić, jednak zdarza się to nie pierwszy, i pewnie nie ostatni raz.
Aktualizacja z godz. 14.30:
Otrzymaliśmy odpowiedź na nasze pytanie od rzecznika prasowego UM Piotra Kierzkowskiego:
- Zgłoszenie usunięcia martwego łosia z ulicy Kochanowskiego zostało wysłane w dniu wczorajszym zaraz po zgłoszeniu przez mieszkankę o godzinie 15:45. Dziś rano otrzymaliśmy odpowiedź od firmy, z którą urząd ma podpisaną umowę na tego typu usługi, że został już wysłany samochód z pracownikami na interwencję w naszym mieście. Niestety firma nie wywiązała się z umowy pomimo ponagleń. Dopiero przed chwilą otrzymaliśmy informację, że firma zabierze łosia dziś wieczorem. Mieszkańcy mogą liczyć na to, że nasze służby miejskie usuną zwierzę z posesji wcześniej, jak najszybciej - wyjaśnia Piotr Kierzkowski.
Aktualizacja z godz. 19.00:
Właściciele posesji poinformowali nas, że właśnie łoś został zabrany.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"(...)Potem, pokonując kolejne ogrodzenia, najprawdopodobniej wbił sobie przęsło w serce i upadł na ziemię martwy. (...) – opowiada właścicielka posesji (...)". Oglądam te zdjęcia i tak się zastanawiam czy właścicielka tej posesji ma świadomość, że zgodnie z ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie: Rozdział 9 Ogrodzenia § 41. 1. Ogrodzenie nie może stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. 2. Umieszczanie na ogrodzeniach, na wysokości mniejszej niż 1,8 m, ostro zakończonych elementów, drutu kolczastego, tłuczonego szkła oraz innych podobnych wyrobów i materiałów jest zabronione. 3. Przepisy ust. 1 i 2 nie dotyczą ogrodzeń wewnętrznych w zakładach karnych i aresztach śledczych. § 42. 1. Bramy i furtki w ogrodzeniu nie mogą otwierać się na zewnątrz działki. (...) Wcale bym się nie zdziwił gdyby Miasto i Policja w ramach podziękowań włascicielce posesji za antyreklamę poinformowały PINB w Sochaczewie o tej sprawie. Szkoda zwierzaka.
Skoro łoś był na jego posesji to on powinien uprzątnąć nieczystości a nie miasto. I nie wiem co do tego ma policja akurat.
Ludzie widzieli ze na posesji jest los. I co poszli sobie spac smierdzaca sprawa
Policja to nigdy nic nie robi z martwymi zwierzętami. Kiedyś na własne oczy widzieli jak facet przejechał kota olali temat i pojechali dalej, leżał na Drodze 5h gdzie przyjechało z15 radiowozy i dopiero osoba fizyczna go podniosla i wrzucila do rowu. Um to tam niczego nie mozna się doprosic
"(...)Potem, pokonując kolejne ogrodzenia, najprawdopodobniej wbił sobie przęsło w serce i upadł na ziemię martwy. (...) – opowiada właścicielka posesji (...)". Oglądam te zdjęcia i tak się zastanawiam czy właścicielka tej posesji ma świadomość, że zgodnie z ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie: Rozdział 9 Ogrodzenia § 41. 1. Ogrodzenie nie może stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. 2. Umieszczanie na ogrodzeniach, na wysokości mniejszej niż 1,8 m, ostro zakończonych elementów, drutu kolczastego, tłuczonego szkła oraz innych podobnych wyrobów i materiałów jest zabronione. 3. Przepisy ust. 1 i 2 nie dotyczą ogrodzeń wewnętrznych w zakładach karnych i aresztach śledczych. § 42. 1. Bramy i furtki w ogrodzeniu nie mogą otwierać się na zewnątrz działki. (...) Wcale bym się nie zdziwił gdyby Miasto i Policja w ramach podziękowań włascicielce posesji za antyreklamę poinformowały PINB w Sochaczewie o tej sprawie. Szkoda zwierzaka.
Skoro łoś był na jego posesji to on powinien uprzątnąć nieczystości a nie miasto. I nie wiem co do tego ma policja akurat.
Ludzie widzieli ze na posesji jest los. I co poszli sobie spac smierdzaca sprawa