Mieszkańcy Zatorza, przede wszystkim ul. Wyzwolenia, którzy otrzymali pisemne wezwanie do przyłączenia się do kanalizacji sanitarnej, od kilku tygodni walczą o realne warunki finansowe realizacji tego obowiązku. W połowie lutego władze miejskie oraz dyrekcja Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przedstawiła kompromisowy projekt rozwiązania problemu, proponując mieszkańcom rozłożenie kosztów wykonania przyłączy na raty i finansowy udział miasta w zadaniu. Mieszkańcy Zatorza nadal nie są zadowoleni, twierdząc, że zaproponowana cena jest dla nich zbyt wysoka.
Warunki Wywalczona przez mieszkańców i radnych, zakończona trzy miesiące temu wielka inwestycja budowy kanalizacji sanitarnej na osiedlu Zatorze do dziś nie może spełniać swej funkcji, bowiem podłączyło się do niej zaledwie pięć domów. Niektórzy właściciele gospodarstw twierdzą, że wolą korzystać z szamb, prawda jest jednak taka, że ścieki jak płynęły deszczówką do Pisi, tak płyną nadal. W związku z tym miasto nałożyło na mieszkańców obowiązek wykonania przyłączy do sanitarki do 30. maja br. Przepisy kosztami wykonania przyłączy obciążają ich właścicieli - czyli mieszkańców. I w tym tkwi problem, bo koszty nie są małe (od kilkuset do dwóch tysięcy złotych). Specjalnie powołany komitet mieszkańców, który ma walczyć o jak najkorzystniejsze warunki finansowania przyłączy, otrzymał w połowie lutego od Urzędu Miasta i Zakładu Wodociągów i Kanalizacji projekt oferty określającej te warunki. Miasto zaproponowało partycypację w kosztach: 188 zł za mb przyłącza. Mieszkańcy mieliby pokryć w zależności od wybranej formy spłaty od 171 zł do 265 zł za mb przyłącza. Jednocześnie zaoferowano rozłożenie płatności na raty: od 6 do 18 miesięcy. Miasto podkreśliło, że oferta jest ważna tylko do końca marca br., a ci, którzy podpiszą stosowne umowy do końca lutego, nie zapłacą za pierwszy miesiąc odbioru ścieków.
Oczekiwania Mieszkańcy Zatorza twierdzą, że zaproponowana cena jest zbyt wysoka, że nie będą w stanie spłacać rat (te rzeczywiście nie zapowiadają się na małe - średnio ok. 150 zł miesięcznie), że nie do końca wiedzą, co z przedstawionej im kalkulacji wynika (np. na ile ogólny koszt może zawyżyć budowa studzienki). Nie zgadzają się na finansowanie fragmentów przyłączy poza terenem swoich posesji (odcinki w granicach ulicy), podobnie nie zgadzają się za te fragmenty odpowiadać. Wobec tego w ubiegły poniedziałek wystosowali m. in. do burmistrza, starosty i dyrektora ZWiK-u pismo, przedstawiające ich uwagi i kalkulację, na podstawie której proponują pokrycie kosztów wykonania przyłączy w wysokości ok. 77 złotych (bez VAT-u) za metr bieżący. Wcześniej dwukrotnie spotykali się z dyrektorem ZWiK-u w tej sprawie, jak twierdzą - bezskutecznie.
Opinie O zdanie poprosiłam decydenta, Marka Pokorę - dyrektora ZWiK-u. - Warunki zaproponowane przez mieszkańców nie spotkały się z pozytywną opinią pana Zakładu? - To prawda. - Z czego wynikają wasze obliczenia? - Z kosztów, jakie ponosi Zakład Wodociągów. Odzwierciedlają one wskaźniki, jakie używa się do kosztorysowania i normy, jakie przewidywane są do wykonania konkretnych zadań. - Mieszkańcy zwracają uwagę, że dwa lata temu, kiedy trwała budowa kanalizacji na ul. Bojowników, przyłącza były wykonane automatycznie i to za cenę 63 zł od metra bieżącego. Oni nie mieli takiej możliwości. - ZWIK nikomu nie zabraniał równoległego do prac przyłączania się do kanalizacji. - Mieszkańcy twierdzą, że wykonawca im na to nie pozwolił. - Więc należy się zwrócić do wykonawcy. Ani ZWiK, ani Urząd Miejski nie zabronił wykonywania przyłączy do kanalizacji w trakcie trwania prac i chcę to z całą stanowczością podkreślić. - Poza ceną, odstrasza ich także perspektywa odpowiadania za część przyłącza biegnącą pod ulicą, zatem w miejscu, na którego stan nie mają wpływu. - Oni będą właścicielami tych przyłączy i muszą odpowiadać za nie w całości. Takie są regulacje w prawie wodno-ściekowym. Marek Pokora podkreśla, że pod ceną zaproponowaną przez ZWiK należy rozumieć usługę najwyższej jakości. Stąd też mogą wynikać różnice w obliczeniach obu stron.
A czas leci Dotychczas tylko jeden użytkownik ulicy na Zatorzu zgłosił chęć podpisania umowy. Można zatem przypuszczać, że z lutowej promocji zawartej w ofercie UM prawie nikt nie skorzysta (nikt nie wywiezie sobie ścieków za darmo). Czy uda się osiągnąć porozumienie przed upływem terminu ważności oferty - tj. przed końcem marca? Zobaczymy, wiele zależy od odpowiedzi burmistrza na wspomniane, ostatnie pismo mieszkańców. figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze