Reklama

Minus na plusie

Tygodnik Echo Powiatu
30/04/2002 00:00
Dyrektor Szpitala Powiatowego w Sochaczewie
Maciej Kiełbratowski

- Jak wypadł bilans szpitala za ubiegły rok? Czy szpital nadal przynosi straty?
Bilans teraz jest badany przez biegłego rewidenta, którego wybrał Zarząd Powiatu, następnie powinien zostać zatwierdzony przez Radę Powiatu. Mam nadzieję, że nastąpi to w maju. Straty szpitala za rok 2001 wynoszą około 1,3 mln zł i są mniejsze niż w latach ubiegłych.
- Jakie jest obecne zadłużenie szpitala?
Powinniśmy odróżnić dwa elementy: straty szpitala i jego zadłużenie. Straty w 1999 roku wynosiły ok. 1,5 mln, w 2000 3,8 mln a w 2001, jak powiedziałem ok. 1,3 mln. W porównaniu z poprzednimi latami zmalały, ale są większe niż zakładaliśmy. W założeniu miało to być około 800 tysięcy złotych, jednak w ubiegłym roku pojawiły się wydatki, których nie zaplanowaliśmy i których nie mogliśmy zaplanować.
- Może Pan skonkretyzować, o jakie nieplanowane wydatki chodzi?
Głównie o wypłatę pracownikom szpitala zaległych podwyżek wysokości 203 zł, do ich wypłaty zobowiązuje nas ustawa. W sumie chodzi o kwotę 2,5 mln złotych.
- Gdyby szpital nie musiał w bilansie rezerwować pieniędzy na wypłatę zaległych podwyżek, to jego wynik finansowy byłby zdecydowanie lepszy?
Mielibyśmy około 1,2 mln zysku. Sytuacja jest następująca - mamy co prawda 1,3 mln zł straty, ale po uwzględnieniu 2,5 mln zaległych wynagrodzeń i dodatkowego przychodu wysokości 1,2 mln zł za „nadwykonania”, czyli świadczenia medyczne ponad te, które zakontraktowała na rok 2000 i 2001 Kasa Chorych. Jeszcze w roku 2001 nie wiedzieliśmy, czy Kasa zapłaci nam za „nadwykonania”. Otrzymaliśmy jednak pieniądze za rok 2000 i 2001. Te dodatkowe przychody sprawiły, że straty szpitala są właśnie takie, a mogłyby być większe.
- Kiedy pracownicy szpitala otrzymają resztę zaległych podwyżek?
Połowę pieniędzy wypłaciliśmy - dokonaliśmy wypłat w dwóch turach: w lutym i w kwietniu, natomiast wypłata pozostałej kwoty jest uzależniona od otrzymania przez szpital kredytu. Z bieżącej działalności nie mamy pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na wypłatę zaległych podwyżek, natomiast udzielenie kredytu banki uzależniają od posiadania bilansu i jego oceny przez biegłego rewidenta. Szpital nie ma gotówki. W grudniu musieliśmy spłacić kredyt na rachunku bieżącym, nie odnowiliśmy go, a wypłata zaległych podwyżek pracownikom odbywa się kosztem dostawców. Pieniądze musimy zdobyć poprzez zaciągnięcie kredytu. Prowadzimy rozmowy z dwoma bankami. kiedy podejmą ostateczną decyzję, nie wiadomo. Rozmawiamy z nimi od sierpnia ubiegłego roku.
- Rada Powiatu zgodziła się na zaciągnięcie przez szpital kredytu, ale banki nie chcą go udzielić. Sytuacja patowa?
Nie tracimy nadziei, że ten kredyt otrzymamy. Teraz wystarczyłoby nam około 2 mln, wypłacilibyśmy wówczas resztę zaległych podwyżek wynagrodzeń i częściowo spłacilibyśmy dostawców. Nie możemy bezkarnie zaciągać kredytów, musimy pamiętać, że od każdego kredytu trzeba płacić odsetki. W tamtym roku zapłaciliśmy około 300 tysięcy złotych.
- Straty szpitala są mniejsze, ale pozostają. Kiedy osiągnie on bilans zerowy? Straty finansowe to zagrożenie dla funkcjonowania szpitala.
Na rok 2001 zakładaliśmy je na poziomie około 800 tysięcy, czyli na poziomie amortyzacji, szpital miał się przestać zadłużać. Gdyby nie ustawa o wypłacie 203 złotych, tak by się stało. Ustawa weszła w życie, kiedy plan finansowy szpitala był już gotowy, podpisane zostały umowy z kasą chorych i to ona doprowadziła do wzrostu kosztów utrzymania szpitala.
Biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania, muszę powiedzieć, że jest dobrze. Złożyliśmy pozew do sądu przeciw Kasie Chorych, w związku z tym, że musimy wypłacić pracownikom 2,5 mln zł . Podjęto uchwałę bez wskazania źródeł finansowania podwyżki - uważamy, że wzrosły koszty wykonywania świadczeń i Kasa Chorych powinna to uwzględnić.
Próbowała nami manipulować sugerując, że wypłaciła pieniądze za tzw. nadwykonania w roku 2001 i żadnych roszczeń wobec niej mieć nie powinniśmy, ale te pieniądze nam się należały za dodatkowe usługi. Na ten rok zakładamy plan finansowy na poziomie zerowym, czyli koszty mają się równać przychodom, szpital nie powinien się zadłużać, powinniśmy zacząć wychodzić na prostą. Ale... Pojawiają się niestety kolejne rafy, na które się natykamy, chociażby podatek od nieruchomości. Jesteśmy traktowani jak przedsiębiorstwo państwowe i podatek płacimy według najwyższej stawki, dlatego z niecałych 200 tysięcy złotych wzrósł nam do 0,5 mln złotych. Są to koszty, których również wcześniej nie uwzględnialiśmy - nie tylko my - a dotykają one wszystkich szpitali.
Następny problem dotyczy podwyżek wynagrodzeń na ten rok, zgodnie z ustawą z 22 grudnia pracownikom szpitala należy się podwyżka około 110 złotych. Istnieją dwie sprzeczne interpretacje tej ustawy: według jednej pracownicy powinni ją otrzymać, według innych ustawa została zawieszona, ponieważ płace w budżetówce w związku z zawieszeniem ustaw okołobudżetowych zostały zamrożone.
Składka na ubezpieczenie zdrowotne w tym roku nie wzrosła, pojawia się pytanie z jakich pieniędzy finansować kolejną podwyżkę wynagrodzeń? Czy zachować obecny stan zatrudnienia, czy może przeprowadzić redukcję i w ten sposób poszukiwać pieniędzy na wypłatę wynagrodzeń? To są trudne dyskusje, myślę, że na razie powinniśmy poczekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.
Grażyna Gajda
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama