Reklama

Mój cyrk, moje...

Tygodnik Echo Powiatu
18/10/2012 12:59
Ostatnia, zresztą niezbyt udana wizyta cyrku w Sochaczewie nasunęła mi pewne skojarzenia. Wizyta była niezbyt udana, bo w połowie przedstawienia zrobiono blisko godzinną przerwę. Przerwę, którą mało które dziecko było w stanie przeczekać. Dla niektórych więc spektakl skończył się już w połowie. Wychodzącym wcześniej niestety nie zwracano połowy ceny biletu, a połówki kupić się nie dało. Było jak było! Skojarzenia z cyrkiem zostały.
Ten cyrk, o którym myślę, swoje przedstawienia daje przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Tak na oko, to nawet budynek, w którym się mieści, swoim wyglądem nieco przypomina kopułę cyrkowego namiotu. To zaś, co dzieje się w środku, nieraz dosłownie żywcem przypomina występy klaunów. W tym cyrku przedstawienia również odbywają się za nasze pieniądze. Tyle tylko, że nie sprzedaje się tam biletów, a pieniądze do dyrektora trafiają za pośrednictwem Urzędu Skarbowego. Pensje dyrektora, klaunów, magików, treserów czy linoskoczków są też dużo wyższe i nie zależą od frekwencji. Dyrekcja dba też o to, by pracownicy się nie nudzili, więc stara się im zapewnić rozrywkę kupując różne gadżety. Ostatnio kosztem ciężkich pieniędzy zakupiono im tablety. Miały być po to, by przedstawienia były ciekawsze. Wyszło jak zwykle, czyli kiepsko. Dla niektórych, tych co oglądają pornole lub śmigają po facebooku, jest rzeczywiście ciekawiej, choć nie skupiają się wtedy tak, jak powinni, na treści przedstawienia. Inni mają problemy z obsługą tak skomplikowanego urządzenia, więc pewnie tablety niebawem trafią w ręce ich dzieci lub częściej wnuczków, które obsługę sprzętu elektronicznego wyssały z mlekiem matki.
Dyrekcja cyrku dba też o rozrywki pracowników poza miejscem ich pracy. Ostatnio wydała więc kupę szmalu na telewizory, które zostały wstawione do pokoi załogi. Telewizory oczywiście musiały mieć „podświetlenie LED”, bo tylko takie godne są postawienia przed oczami naszych spracowanych cyrkowców. Dzięki nim będą mogli obejrzeć niektóre przedstawienia z pozycji widza, a nie pracownika cyrku. Będą mogli wtedy zobaczyć, jak często pracownicy uciekają z przedstawień. Ostatnio sam widziałem takie ważne wydawałoby się przedstawienie, na którym zamiast 460. było tylko może ze 20. pracowników. Co ciekawe dyrekcja w ogóle nie zwraca na to uwagi i toleruje nawet najgłupsze wyjaśnienia nieobecności. Kar finansowych za nieobecności też nie ma. Pewnie gdyby dyrekcja musiała płacić cyrkowcom z własnej kieszeni, patrzyłaby na to inaczej. Jak kasę wyrywa od nas, to przecież ich nie boli.
Wydawałoby się, że jeśli, choć przecież nie dobrowolnie, płacimy za wszystkie przedstawienia, możemy mieć jakiś wpływ na ich treść lub obsadę. Nic z tych rzeczy! Treść przedstawień cyrkowcy ustalają tylko w porozumieniu z dyrektorem, często proponując mu „numery”, których widownia nie chce wcale oglądać. Jeśli chodzi o skład personalny cyrkowców, to również jesteśmy skazani na porażkę. Niby co cztery lata pozwalają nam tych ludzi wybierać, ale alternatywa, którą dostajemy, przypomina wybór między dżumą a cholerą. Jak by nie patrzeć, jedno jest pewne. Działający aktualnie cyrk mimo tego, że niektórzy cyrkowcy próbują się wyłamywać, na pewno, mimo różnych zapewnień, jakie są w jego regulaminie, będzie występował pod symbolem krzyża, a nie tylko godła i dwóch kolorów.
Dla dyrekcji cyrku najwyraźniej nie ma znaczenia, że płacący za ich działalność widzowie niekoniecznie muszą mieć takie same poglądy. Dużo ważniejsza jest dla nich zgodność z poglądami głoszonymi przez pewne, słuchane zresztą przez niewielu słuchaczy, radio. Do przesady też liczą się z opinią panów noszących długie czarne i fioletowe stroje i obserwujących przedstawienia z tylnych rzędów. Podobnie można było kiedyś kierować fiatem 126p. Kto miał dłuższe ręce mógł siedzieć z tyłu i kręcić kierownicą. Teraz wygląda to tak samo, choć dyrekcja cyrku za nic do tego nie chce się przyznać.
My, wszyscy widzowie z utęsknieniem czekamy, kiedy wreszcie za nasze pieniądze dostaniemy jakiś rozsądny wybór. Wybór, nie tylko obsady i dyrekcji, ale również treści przedstawienia. Wszak to nasz cyrk i nasze…, ale na razie i cyrkowcy i dyrekcja w nosie mają nasze życzenia. Trzeba chyba wszystko zmienić. Ale jak napisałem wcześniej, alternatywa, którą mamy jest nie do przyjęcia. Kółko się zamknęło.

belmondo
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama