Reklama

Moje osiedle moją twierdzą

28/03/2002 00:00
Co tydzień (ewentualnie co dwa tygodnie, gdyż szczerze mówiąc do tej pory jeszcze się nie mogę zorientować) okolice szkół podstawowych "Trójki" i "Jedynki" przez weekend zamieniają się w wielki parking. To żądni wiedzy słuchacze przyjeżdżają po nauki do mieszczącej się tutaj niepublicznej szkoły dla pracujących. Dla mieszkańców pobliskiego osiedla niewątpliwym plusem tego zjawiska jest fakt, iż przez dwa dni robi się na pobliskich ulicach kolorowo. I to jest niestety ostatni plus. Z błogim uśmiechem zemsty i odreagowania opisze zatem, co dzieje się tutaj w owe weekendy.
Pierwsza sprawa to parkowanie pań i panów słuchaczy. Generalnie można stwierdzić, ze robią to wszędzie, beztrosko stając w poprzek, wzdłuż, na ukos, na ukos-wzdłuż lub na ukos-w-poprzek zarówno drogi jak i chodnika. Im bliżej budynku szkoły (a proceder ten zaczyna się w promieniu kilkuset metrów od siedziby uczelni) tym sprawa jest bardziej przegrana (oczywiście dla przechodniów). Dochodzi do tego, ze samochody stoją na trawie, ścieżkach no i oczywiście na ulicy. Przeważnie zmusza to przejeżdżających tam kierowców do zastosowania manewru złożenia lusterek w swoim aucie (to ci kulturalni) bądź tez urwania lusterek tak parkującym tam samochodom (to już nie kultura ale zdrowy rozsadek). Kierowcom nie musze tłumaczyć, co to znaczy wjeżdżać na skrzyżowanie, na którym nic nie widać (oczywiście jeśli istnieje wtedy możliwość przejechania skrzyżowania - to nie żarty, miałem już osobiście takie przypadki). No i piesi - nie maja po czym chodzić, gdyż chodniki są zastawione, pozostaje im (nam) przekradać się po ulicach, w tamte dni dość ruchliwych.
OK, marudzę, krytykuje, ale szczerze mówiąc nie mogę nic zarzucić owym parkującym, jeśli szkoła nie zadbała o żaden parking. Mogę mieć pretensje jedynie do kolesi i panienek, którzy przyjeżdżają sobie do szkoły z sąsiedniego osiedla bo to przecież dla nich szmat drogi a i bryką można się po zajęciach pochwalić. Jedyna nieśmiałą sugestią z mojej strony jest poszukanie w pobliżu jakiś parkingów, w ostateczności można się przejść na piechotę te pół kilometra. Ale tu dochodzimy do drugiej części tekstu i zasadniczego problemu - miejsca parkowania. Tuż obok szkoły jest dość obszerny, osiedlowy parking. W soboty i niedziele, stoi na nim średnio cztery, pięć samochodów. Reszta placu jest pusta podczas gdy kilka metrów dalej, na pobliskiej ulicy, panuje istny Meksyk, samochody stoją jeden na drugim. Przedsiębiorczy mieszkańcy pobliskich bloków bowiem, na czas zjazdów w uczelni, zakładają przy wjeździe na ten parking gruby, zamykany na kłódkę łańcuch, z przyczepionym na nim własnej roboty znakiem "zakaz ruchu". Kretynizm tego posunięcia, bo tu nie chodzi już nawet o zwykły prostacki egoizm, który nie pozwala podzielić się pustym miejscem parkingowym, polega na tym, ze pomysłodawca tego rozwiązania jest współodpowiedzialny za niszczenie trawników i chodników przed jego blokiem przez tych, którzy mogliby zaparkować na tym placu. Inną sprawą jest legalność owego przedsięwzięcia. Jeśli policja nie reaguje na samowolne ustalanie przepisów ruchu drogowego (znak "zakaz ruchu") to poważnie zastanawiam się, czy ze zwykłej złośliwości nie przyczepić u wylotu tego parkingu drugiego łańcucha z podobnym znakiem, informującym, ze parkujący tu kierowcy maja przez dwa dni zakaz wjazdu na resztę miasta. Pozostając w tematyce samowoli nie mógłbym nie wspomnieć o następnej inicjatywie, też na tymże osiedlu. Otóż już dość dawno temu ktoś zamontował solidne słupki na końcu przecinającej osiedle uliczki (chodzi oczywiście cały czas o osiedle "Ogrody"). Stawiam flaszkę temu, kto potrafi racjonalnie wytłumaczyć mi powód tej operacji. Rezultatem istnienia tych zapór jest po pierwsze nieprzejezdność tej ulicy. Absolutnie nie życzę pomysłodawcy tego rozwiązania, by wybuchł mu w mieszkaniu pożar, gdyż z tego co wiem, w Sochaczewie straż pożarna nie posiada śmigłowców, a tylko one miałyby szanse dostać się teraz pod jego okna. Wracając do uliczki - aby z niej się wydostać trzeba wracać przez jej cala długość na wstecznym biegu, co jest świetną zabawą zwłaszcza w nocy lub w zimę przy ograniczonej widoczności, gdy jedyną oznaką sąsiedztwa drugiego samochodu jest subtelne "łup" (ewentualnie "trach"). Co rozsądniejsi wycofują wjeżdżając na trawnik, który w tych miejscach wygląda (a raczej nie wygląda) jak pole karne boiska czwartoligowego klubu piłkarskiego). Na dodatek jeden z następnych pomysłowych lokatorów pobliskiego bloku poustawiał własnoręcznie drewniane słupki, tak by nie można było nawet zaparkować na poboczu.
Wolna amerykanka kwitnie wiec w najlepsze i podejrzewam, ze nie tylko na moim osiedlu. Z niepokojem czekam teraz na wykopanie półtorametrowej zapadni na jeszcze innym parkingu i wyrzutni rozgrzanych kamieni przy próbie zaparkowania przed następnym blokiem.

Luke
luke@e-sochaczew.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama