Reklama

Na razie możemy spać spokojnie… rozmowa z prezesem Sądu Rejonowego w Sochaczewie Jackiem Woźni

Tygodnik Echo Powiatu
27/07/2012 11:05
Z prezesem sochaczewskiego sądu Jackiem Woźnicą spotykamy się w zaciszu jego gabinetu na pierwszym piętrze, w końcu korytarza. Dziś nie ma na sobie togi, więc na pełnioną funkcję wskazuje tylko orzeł nad jego głową, duże biurko i obrotowy, kryty skórą fotel. Na sali sądowej Pan Prezes to srogi sędzia. Na co dzień - spokojny i miły człowiek, z którym można porozmawiać nie tylko o sprawach dotyczących jego zawodowego podwórka.

Ostatnio bardzo wiele naszej uwagi pochłaniał temat ewentualnej likwidacji sochaczewskiego sądu. Czy ta sprawa dalej jest aktualna? Czy planowana likwidacja wciąż nam grozi? Czy mogłaby ona rzeczywiście dać państwu jakieś oszczędności?
- Zacznijmy od tego, że próba likwidacji niektórych sądów w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z oszczędnościami. To sprawa głęboko polityczna, która ma pokazać kto stoi i w jakim szyku. Minister Sprawiedliwości Gowin nie jest niestety prawnikiem, a za to z całą pewnością jest politykiem. Biorąc pod uwagę, że rządząca PO postanowiła oszczędzać, on też pewnie chciał wpisać się jakoś w ten trend. Zapewne gdyby znał sprawy sądownictwa od podszewki, inaczej potraktowałby sądy. A tak wydawało mu się, że najprostszą drogą do celu jest likwidacja części sądów. Prawdopodobnie zapomniał w swoim zapale o rzeczywistości i wyszło na to, że oszczędności byłyby niewarte wzmianki lub zamiast nich, rząd musiałby do sądów dołożyć. Wszystko to spowodowane jest mitami narosłymi przez lata, według których sędziowie nie dość, że chronieni immunitetem, zarabiają olbrzymie wręcz kwoty. Gdyby to była prawda, nie byłoby kłopotów z rekrutacją nowych sędziów, a to stanowi niestety problem. Ad rem, czyli coś na temat oszczędności. Jako prezes sądu rejonowego pobieram dodatek w wysokości 1240 zł brutto. Przyznacie Państwo, że nie jest to dużo. Ale to nie wszystko. Będąc prezesem sądu łączę z tym również inne funkcje ( jestem przewodniczącym II Wydziału Karnego). Dodatek funkcyjny, podobnie jak inni prezesi, mogę pobierać tylko jeden. Za przewodniczenie wydziałowi wynosi on około 800 zł. Gdyby zlikwidowano sochaczewski sąd i zdecydowałbym się nadal pozostać przewodniczącym II Wydziału Karnego, automatycznie zacząłbym ten drugi dodatek pobierać. Ewentualne oszczędności z tego tytułu wyniosłyby więc 1240 – 800 = 440 zł. brutto. Sądów zamierzano zlikwidować 122, więc przyznacie Państwo, że nie daje to dużej sumy. Teraz dalej. Jako sędzia sądu z Żyrardowa, pracujący w Sochaczewie, byłbym stale w delegacji. Podejrzewam, że diety i inne dodatki zlikwidowałyby resztę „rzekomych” oszczędności. Przyznacie Państwo, że teraz te „oszczędności” wyglądają inaczej. Nasze środowisko zaproponowało ministrowi Gowinowi, by, zanim podejmie wiążące decyzje, poddał je ocenie Trybunału Konstytucyjnego. Być może jego opinia otworzy mu oczy. Ja na przykład zostałem powołany na stanowisko SSR Sądu Rejonowego w Sochaczewie decyzją Prezydenta RP. teraz nagle, decyzją urzędnika państwowego miałbym zostać sędzią sądu z Żyrardowa. Po co więc minister Gowin ma podejmować niezgodne z konstytucją decyzje, które zaraz może uchylić Trybunał Konstytucyjny? Na polityczny charakter decyzji Gowina wskazuje jeszcze jedno. Początkowo chciał zlikwidować sądy zatrudniające do 14. sędziów. Pod naciskiem opinii publicznej ta liczba zmalała do 10 sędziów. Sochaczewski sąd posiada 12 etatów sędziowskich, więc w tej chwili, zgodnie z ostatnimi deklaracjami ministra, nic nam nie grozi. To wszystko dzięki między innymi, wspaniałej postawie mieszkańców Sochaczewa oraz powiatu sochaczewskiego, którzy walczyli o nasz sąd. Na razie możemy spać spokojnie. Pozostaje jednak sprawa pomocy innym. Dalej czeka nas konieczność zebrania 100 tysięcy podpisów która pozwoli wdrożyć procedurę legislacyjną chroniącą wszystkie sądy przed likwidacją przez urzędnika państwowego. Musimy być solidarni z tymi, nad którymi nadal krąży widmo likwidacji. Kto nam zresztą zaręczy, że Pan Gowin jutro nie zmieni swojego zdania. Jeśli zmienią się ustalenia wewnątrz PO, on na pewno się im podporządkuje.

A co Pan powie naszym czytelnikom na temat wspaniałych aut, jakimi rzekomo „rozbijają” się sędziowie?
- No cóż, na szczęście faktycznie nie rozbijamy się, choć biorąc pod uwagę to, czym jeździmy może niektórych zdziwić. W okręgu płockim jedynie ja mam jeden samochód do dyspozycji. Jeden samochód na 8 sądów, to chyba niezbyt wiele, choć pewnie niektórzy nadal uważają, że Polonez to świetne auto. Pozyskaliśmy tę limuzynę z PFRON-u, a jego kierowcą jest inwalida. No cóż, my też czasem musimy gdzieś dojechać. Bywa, że posiedzenia sądu odbywają się na przykład na terenie szpitala psychiatrycznego. A byłbym zapomniał! W tym aucie mamy nawet klimatyzację i to strefową. Wszystko zależy od tego, w której strefie okno jest otwarte. Tam na ogół jest chłodniej.

Minister Gowin mówił ostatnio wiele na temat deregulacji. Czy może się Pan jakoś odnieść do tego tematu?
- To temat rzeka. Niektóre założenia są słuszne, bo wiele zawodów rzeczywiście nie powinno wymagać zezwoleń i koncesji, które teraz są niezbędne. Szczególne wymogi muszą oczywiście dotyczyć tak zwanych zawodów zaufania publicznego, jakimi są na pyrzykład sędzia czy prokurator. Tyle, że w tym przypadku innych grup zawodowych zaczyna chodzić o to, kto ma większą siłę przebicia. Twierdzenie na przykład, że taksówkarz to zawód zaufania publicznego, to co najmniej nadużycie. A tu co? Z okazji mistrzostw taksówkarze trochę pojeździli po Warszawie i koncesje i egzaminy zostają. Przypomina to trochę górników. Jak chcieli coś załatwić, to brali kilofy do ręki i jechali pod ministerstwo. I jakoś zawsze dostawali to, czego chcieli.

Jakie sprawy ze swojej kariery Pan wspomina? Co Pana śmieszyło, a co udało się dostrzec?
- W zasadzie mogę powiedzieć, że wszystkie sprawy były ciekawe. Pamiętam na przykład, gdy zdarzyło się, że jeden z oskarżonych rzucił się z krucyfiksem do świadka i kazał mu przysięgać, że powie prawdę. Wspominam również przypadek, gdy musiałem osądzić pospolitych złodziei. Oprócz innych rzeczy, ukradli również z pewnego gospodarstwa kury. W momencie, gdy zostali zatrzymani, te kury akurat gotowały się w kociołku nad ogniskiem. I proszę sobie wyobrazić, że ich właściciel, poszkodowany gospodarz, je rozpoznał! Bez żadnych wątpliwości wiedział, że to jego! Czy Pan by w to uwierzył? Pamiętam również sprawę kradzieży samochodu. Prokurator przyniósł ją prawie na tacy, bo oskarżony nie dość, że przyznał się do winy, to jeszcze dobrowolnie chciał się poddać karze. Coś jednak mi mówiło, że nie wszystko wygląda tak pięknie i nie zgodziłem się na tak proste skazanie złodzieja. W trakcie sprawy sadowej wyszło na jaw, że zawarł on umowę z właścicielem pojazdu, który nie tylko dał mu kluczyki, ale również zdezaktywował immobilizer. Gdybym tego nie dostrzegł, ubezpieczyciel nie miałby najmniejszej szansy na zwrot odszkodowania, które już wcześniej wypłacił. Tak za kant odpowiadali obaj panowie. Złodziej i właściciel pojazdu.Wspominam również sprawę pewnego napadu na Rozlazłowie. Napastnik, zasłaniając twarz rękawem kurtki w tzw. nieparlamentarnych słowach kazał napadniętej kobiecie sp.......dalać. Ta bez wahania wskazała policji, jej zdaniem winnego, twierdząc, że rozpoznała jego głos. Okazaliśmy jej kilku panów, którzy zasłaniając twarz rękawem krzyczeli do niej zapamiętany przez nią tekst. Tu już było gorzej i wskazała zupełnie inną osobę. Oskarżonego przez nią pana trzeba było uniewinnić.

Nasza rozmowa dobiegła końca. Sochaczewski sąd nadal będzie istniał. Jego ewentualna likwidacja nie zagrozi nam odpływem z okolicy kancelarii prawniczych i firm adwokackich, które zawsze stanowią niezbędną otoczkę każdego sądu. Sochaczew dalej będzie miał swój Sąd Rejonowy. I oby tylko minister Gowin, lub ktoś inny, nie wymyślił czegoś nowego. Na wszelki wypadek jesteśmy przeciw.

Piotr Gadziński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dragon36 2012-07-27 13:29:52

    mnie to buja ten sąd ,niech się martwią te darmozjady co grzeją stołki za grubą kasę .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości