Osiedlili się w Sochaczewie na zaproszenie władz miejskich w 2001 roku. Od tamtego czasu mieszkają w domku przy al. 600-lecia, w warunkach, które z całą pewnością można nazwać uwłaczającymi. Możliwości lepszego urządzenia tej rodziny były i są ograniczone ze względów formalnych. Najprawdopodobniej w sierpniu spotka ją jednak nareszcie coś dobrego: pani Natalia z dziećmi zdobędzie polskie obywatelstwo dzięki wyczekanym wizom repatriacyjnym. Miejmy nadzieję, że będzie to też oznaczało poprawę ich życia w naszym mieście.
Uzbekistan W Uzbekistanie żyli i pracowali od lat. I to nie materialne powody zmusiły ich do opuszczenia rodzinnych stron, lecz represje polityczne i religijne oraz spychanie do mniejszości „obcych”. Któregoś dnia postanowili odzyskać narodową tożsamość, a z nią wolność. Wyjechali do Polski.
Polska Rodzina pani Natalii została deportowana na Ukrainę w 1946 roku. Jej polskie korzenie nie budzą wątpliwości. W Orchówku k. Włodawy, gdzie żyli jej przodkowie, zachowały się dokumenty i do dzisiaj mieszkają świadkowie, którzy pokoleniową obecność tej gałęzi Łagodów potwierdzają. Pomimo tego trzeba było lat, aby polskość mieszkającej w Sochaczewie rodziny udowodnić.
Sochaczew Przez pięć lat życia w Sochaczewie byli tylko kandydatami na repatriantów. Nie mogli legalnie pracować, nie mogli liczyć na jakiekolwiek oficjalne wsparcie. Pozostawali w nieznośnym zawieszeniu, nie mogąc w żaden sposób zdobyć tego, o co walczyli - poczucia wolności i niezależności. W lipcu pojawiła się jednak ogromna szansa na zbudowanie polskiego życia od nowa i jak należy. Władze miejskie nie były i nie są obojętne na los swoich gości, od miesięcy angażując się w formalne uregulowanie ich pobytu w Sochaczewie. - Dziś rokowania są nareszcie optymistyczne - opowiada Andrzej Wierzbicki, koordynujący tę sprawę z ramienia Urzędu Miasta. - Jakiś czas temu uzyskałem informację od pana Tomasza Janika z MSWiA, że procedura repatriacyjna w przypadku rodziny mieszkającej w Sochaczewie ma się ku końcowi i że, jeśli nic nadzwyczajnego nie stanie na przeszkodzie, repatriacja ta jest przewidziana na sierpień tego roku.
Repatriacja Oznacza to, że pani Natalia i jej dzieci dostałyby wizy repatriacyjne, co w zasadzie jest równoznaczne z pozyskaniem polskiego obywatelstwa. Jej mąż, ponieważ nie posiada pochodzenia polskiego, nie podlega repatriacji. Ale będzie mógł starać się o zezwolenie na pobyt stały jako mąż obywatelki polskiej.
Dom W pozbawionym bieżącej wody domu na al. 600-lecia po prostu nie da się żyć. Zresztą budynek ten od dawna nadaje się już tylko do rozbiórki - raz: ze względu na stan techniczny, dwa: z powodów estetycznych - to po prostu wstyd, by w zasadzie w centrum miasta waliła się na oczach wszystkich obdrapana chałupka. Samorząd miejski miał rozebrać dom rok temu, ale nie udało się znaleźć nowego miejsca pobytu dla mieszkających tu rodzin, w tym rodziny pani Natalii.
Starania W bieżącym roku pracownicy Urzędu Miasta z burmistrzem Bogumiłem Czubackim i oczywiście w porozumieniu z interesującym nas tu małżeństwem rozpatrywali już kilka propozycji przeprowadzki. Mieszkanie na ul. Młynarskiej w Chodakowie, które przez chwilę brano pod uwagę, ostatecznie udało się sprzedać (pisaliśmy o tym w „Echu”). W tej, jak i innych propozycjach, tak władze miejskie, jak i rodzina pani Natalii, biorą pod uwagę możliwości finansowe i oczekiwania wyjątkowych sochaczewian. A możliwości te, jak możemy się domyślać, nie są wielkie, zaś oczekiwania, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - niewygórowane.
Nadzieja Miejmy nadzieję, że legalna repatriacja i polskie obywatelstwo dadzą nareszcie samorządowcom podstawy do lepszego urządzenia swoich gości (jak robią to okoliczne gminy) - do godnego ich przyjęcia na swojej ziemi.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze