Reklama

Nie będzie chodnika, bo musi być rów?

Tygodnik Echo Powiatu
14/08/2007 15:15
Wydawało się, że tą największą blokadą będą drzewa, a dokładniej ich zabytkowość, ale o dziwo tę przeszkodę udało się pokonać i wówczas nagle wyskoczył ów rów, a dokładniej jego brak i sprawa naprawdę utknęła. Dziś wiadomo jedno, chodnik do Żelazowej Woli nie powstanie, jeśli Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich rowu nie odpuści.

Historia walki o budowę chodnika z Chodakówka do Żelazowej Woli ma już kilka ładnych lat. Prowadzi ją od początku gmina Sochaczew, która w tej sprawie swobodnych rąk nie ma, bo to nie jej droga i nie jej zadanie. Chodnik ma powstać bowiem przy wojewódzkiej 58, ale nie zmienia to faktu, że służyć będzie przede wszystkim mieszkańcom gminy Sochaczew i to lokalnym władzom, a nie Mazowieckiemu Zarządowi Dróg Wojewódzkich, zależy na bezpiecznym poboczu najbardziej.

Niemal od samego początku starań o budowę chodnika władze gminy Sochaczew oferowały nie tylko naciski i duchowe wsparcie, ale również realną pomoc w realizacji inwestycji, łącznie z pieniędzmi. - Ten chodnik jest bardzo potrzebny - ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców, dzieci uczęszczających do szkoły, takie jest wreszcie zapotrzebowanie turystyczne. W ogóle ruch z Chodakówka i w kierunku Żelazowej Woli, i w kierunku Sochaczewa jest ogromny. Niebezpieczeństwo potęgują też zakręt, ciasna droga, przejeżdżające tędy tiry - tłumaczy samorządową determinację tych działań wójt Mirosław Orliński.

Przeszkodą, która na kilka lat zablokowała inwestycję, okazał się szpaler zabytkowych lip, okalający wojewódzką ulicę od Sochaczewa do samej Żelazowej Woli. - Konserwator przyrody stał twardo na stanowisku, że z budową chodnika należy odejść od lip o około 2 metry, że tylko taka przestrzeń zapewni im prawidłową wegetację. Ale warunek był niewykonalny. W takim wypadku musielibyśmy wejść z chodnikiem w tereny prywatne, a nawet rozebrać jeden z domów na zakręcie - opowiada wójt.

Rozpoczęły się więc żmudne negocjacje z konserwatorem. Wójt Orliński spotykał się z nim wielokrotnie, przekonując do ustępstw. Wreszcie się udało. - Konserwator zgodził się na zbliżenie do drzew. Udało nam się dojść do na tyle satysfakcjonujących uzgodnień, że mógł powstać szeroki na 1,5 metra chodnik, bez wchodzenia w tereny prywatne, na samej granicy działek po lewej stronie alei - mówi wójt, dodając, że gmina uzyskała pozwolenie nawet na 30-centymetrowe zbliżenie się do zabytkowych pni.

Ale radość nie trwała długo. Kolejny cios padł ze strony... właściciela drogi. Gdy gmina przedstawiła wykonany (przez siebie i za swoje pieniądze) projekt budowy chodnika, MZDW postawił swoje warunki. - Okazało się, że musimy zrobić zatoczki dla autobusów ZKM i przejścia dla pieszych z wysepkami - mówi wójt Orliński - ale co najgorsze, MZDW zażądał, byśmy między chodnik i drzewa wcisnęli rów odwadniający drogę i chodnik. I tu utknęliśmy na dobre, bo nie ma żadnej możliwości wykopania takiego rowu, tym bardziej, że absolutnie nie zgadza się na niego konserwator przyrody. Rów po prostu podciąłby lipy.

I tak oto wójt zmuszony jest pić cudze piwo, bo fama, że gmina buduje chodnik poszła już dawno i dziś mieszkańcy to swoje władze lokalne winią za brak inwestycji, a nie faktycznego właściciela. Wydaje się, że obecnie jedynym wyjściem z sytuacji jest przekonanie MZDW do rezygnacji z budowy rowu, tym bardziej, że droga bez takiegoż funkcjonuje dość dobrze od zawsze. W przeciwnym wypadku nie będzie ani rowu, ani chodnika. W sprawę obiecał zaangażować się reprezentujący nasz region w sejmiku wojewódzkim radny Jerzy Krupa. W najbliższych dniach ma rozmawiać na ten temat w MZDW. Wójt Orliński również przekonuje, że tej inwestycji nie odpuści i że gmina jest zdeterminowana na tyle, by ponieść gros kosztów zadania.

M. Figut
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    linu 2007-08-16 12:09:51

    Lepiej niech poszerzą drogę będzie mogło jeździć więcej TIR`ów i głupkowatych kierowców którzy nie widzą ograniczeń prędkości.... Jak idiota jadący ciężarówką będzie chciał kogoś zabić to i tak go zabije nawet na chodniku. Przecież on jest "większy" !!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rafal 2007-08-16 10:06:54

    Postawa MZDW jest kuriozalna - samorząd gminny za własne pieniądze próbuje doprowadzić do budowy chodnika, a jedyna reakcja wojewódzkiego zarządu to dyktowanie warynków budowy chodnika na własnej drodze (sic!). Ten rów powinien tam być dawno jeśli jest potrzebny, a skoro go nie ma to może wcale nie musi być?

    Jedyne co pozostaje w tej sprawie to zasypanie mailami dyrekcji MZDW. Na swojej stronie podali adresy do wszystkich pracowników zarządu, ja proponuję pisać do samej dyrektor Teresy Materek: t.materek@mzdw.pl. Jedyne czego jeszcze boją się bezduszni urzędnicy to "opinia publiczna" i jej żywe zainteresowanie tym co robią.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama