Reklama

Nie dać się życiu i śmierci

Tygodnik Echo Powiatu
23/10/2003 00:00
Nasi czytelnicy powinni pamiętać Dominikę z organizowanego w grudniu ubiegłego roku koncertu "Dominiko - jesteśmy z Tobą". Wówczas to koledzy i koleżanki a także dyrekcja szkoły, do której uczęszcza zorganizowali koncert charytatywny, z którego dochód w całości został przekazany na leczenie chorej na raka kości Dominiki. Na scenie sochaczewskiego MOK-u wystąpiły wtedy sochaczewskie zespoły rockowe. Sprzedano 264 biletów.
Obecnie Dominika jest w klasie maturalnej, uczęszcza do LO im. J. Iwaszkiewicza. Niestety, jej stan zdrowia nie pozwala, by chodziła do szkoły razem z rówieśnikami, dlatego ma indywidualne nauczanie w domu.
To był szok
O swojej chorobie dowiedziała się dokładnie rok temu, w październiku. A wszystko za sprawą wypadku, do jakiego doszło w szkole. - Naciągnęłam sobie ścięgno w kręgosłupie. W szpitalu podczas prześwietlenia kręgosłupa, zrobiono mi również prześwietlenie kolana, gdyż bolało mnie ono już od dwóch miesięcy. Wykryto na kości piszczelowej pewną zmianę. Dostałam od razu skierowanie do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Pojechałam na konsultacje. Tam stwierdzono, że to nowotwór i konieczna jest operacja. Wyszłam z płaczem od lekarza. To był szok.
A więc gdyby nie ten wypadek, to nie wiedziałabyś o postępującej chorobie.
- Dokładnie. Dziękowałam Bogu, że doszło to tego wypadku, bo gdybym, np. złamała później nogę, to czekałaby mnie już tylko jej amputacja. Im wcześniej wykrywa się raka, tym lepiej. A tak jestem już po operacji, wycięto mi guz. Mam wstawioną endoprotezę i będę mogła chodzić.
Przed Dominiką pięć lat niepewności, mogą nastąpić przeżuty, niekoniecznie na nodze. Najczęściej pojawiają się na płucach. Komórki nowotworowe mogą odrywać się od guza i wędrować z krwią do innych miejsc organizmu, gdzie dają początek nowym guzom. Tak powstają właśnie przeżuty.
W warszawskiej Klinice jest pod dobrą opieką i stałą kontrolą. Niestety, dużo czasu spędza w szpitalu. Na oddziale spotyka się podobnymi przypadkami. Przebywają tam zarówno małe dzieci, jak i starsi. - Pomagamy sobie nawzajem, wspieramy się. Jestem wśród swoich. W Sochaczewie nie spotkałam się z podobnym przypadkiem. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski, również z Niemiec, Ukrainy.
27 lutego Dominka przeszła operację, trwała przeszło sześć godzin. Była poważna i ciężka. Groziła amputacja nogi. - Pierwsze, o co zapytałam się zaraz po przebudzeniu, to czy mam nogę. Operacja przeszła pomyślnie.
Teraz Dominka poddawana jest chemioterapii, przed nią już ostatnia, dziewiąta, dalsza rehabilitacja i lekarstwa. - Do końca życia nie będę mogła biegać, skakać. Muszę być ostrożna, by się gdzieś nie przewrócić, uderzyć. Potrzeba dwóch lat, by wszystko się zagoiło.
Kiedy dowiedziała się o chorobie, była zrezygnowana, na nic nie miałam ochoty. Teraz jest znacznie lepiej. Dominika jest pogodna, wesoła i ma marzenia, które zamierza spełnić. Najważniejsza jest teraz matura. Marzy o studiach na Akademii Medycznej. - Na początku było mi bardzo ciężko, stwierdziłam jednak, że trzeba się uśmiechać, żyć i cieszyć się każdym dniem, mieć nadzieję i wierzyć, że będzie lepiej. Najgorsze jest za mną. Co prawda będę pod stałą opieką i kontrolą lekarzy, ale to nic. Bardo duże pomogły mi osoby, które przebywały ze mną na oddziale w szpitalu. Mówiły, że najważniejsze to się nie załamywać. Choroba jest ciężka, ale uleczalna i to jest najważniejsze w tym wszystkim.
Dominika wspomina czasy, kiedy po chemii zaczęły wypadać jej włosy, z płaczem wchodziła do domu. Wszystkie lustra były pozasłaniane. - Nie chciałam na siebie patrzeć. Nie miałam kontaktu z nikim, bałam się reakcji ludzi.
Dobre samopoczucie to duża zasługa najbliższej rodziny i przyjaciół. - Mam w nich duże wsparcie. Samotność doskwiera tylko wtedy, gdy muszę jechać do szpitala, lub gdy rodzice są w pracy i siedzę sama w domu. Rozumię kolegów z klasy, zbliża się matura, nie mają czasu, by mnie odwiedzać. Każdy z nich ma swoje obowiązki, ale i tak dziękuję wszystkim, którzy pamiętają o mnie, dzwonią, przyjechali nawet na 18-te urodziny, piszą listy, gdy jestem w szpitalu.
Dominika chciałaby odwiedzić szkołę, swoją klasę. Obawia się jednak, jak niektórzy zareagują na jej widok.
Koncert dla Dominiki - to było duże przedsięwzięcie. Podjęli się go wspólnie koledzy i koleżanki oraz dyrekcja szkoły. Niestety, Dominika nie mogła uczestniczyć w koncercie, wracała wtedy ze szpitala, była po kolejnej chemii. Przyjechał w jej imieniu tata, który podziękował wszystkim za okazaną pomoc i serce. Po występie odwiedzili ją koledzy. Dominika była bardzo wzruszona, popłakała się ze szczęścia. Cieszyła się, że nie zostawili jej samej z chorobą.
Teraz skupia się na przygotowaniach do matury, chce wypaść jak najlepiej. Ma duże zaległości, ale ze swoim uporem i silną wolą na pewno osiągnie wiele, nie tylko pomyślnie zda maturę.
A. Syperek



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama