Wczoraj, 21 kwietnia, około godz. 15.00 mieszkaniec Sochaczewa podczas spaceru z dzieckiem w Kozłowie Biskupim w okolicach mostu na rzece Bzura natrafił na… niewybuch. Granat pochodzi z czasów Wielkiej Wojny (1914-15). Nie wiadomo, jak znalazł się w lesie.
- Bardzo się przestraszyłem, było ze mną moje dziecko – opowiada Maciek, który przekazał nam wykonane na miejscu aparatem telefonicznym zdjęcia znaleziska. – Od razu pomyślałem, że to niewypał. Charakterystyczne były te dobrze widoczne kulki. Oddaliłem się i zadzwoniłem na policję. Przyjechała bardzo szybko, już po 10 minutach, i zabezpieczyła niewybuch.
Policjanci potwierdzili przypuszczenia Maćka. – Dziwne było to, jak ten pocisk leżał, był przecież bardzo widoczny, leżał w całości na powierzchni ziemi. Policjanci podejrzewali, tak w rozmowie ze mną, że ktoś tę bombę podrzucił do lasu, mógł ją znaleźć podczas jakichś prac w ziemi, stwierdził, że nie ma zapłonu, więc, by nie robić sobie kłopotu, podrzucił do lasu. Ale to tylko prawdopodobny scenariusz, jak było naprawdę, nie wiadomo – opowiada sochaczewianin.
Policja powiadomiła Jednostkę Wojskową z Inowrocławia i do czasu przyjazdu wojskowego patrolu rozminowania zabezpieczała teren. Udało się też ustalić, że niewybuch miał 30 cm długości i 12 cm średnicy. Następnie znaleziskiem zajęli się saperzy.
Jak powiedział nam Paweł Rozdżestwieński, dyrektor Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, niewybuch to rosyjski granat artyleryjski typu szrapnel do haubicy wzór 1909 lub 1910 kalibru 122 mm. Granat pochodzi z czasów Wielkiej Wojny (lata 1914-15).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ewidentnie ktoś ten granat podrzucił. On wręcz leżał na drodze. Bezmyślność w czystym wydaniu. Ale kto by przypuszczał, że to taki 100-letni skarb!
Ewidentnie ktoś ten granat podrzucił. On wręcz leżał na drodze. Bezmyślność w czystym wydaniu. Ale kto by przypuszczał, że to taki 100-letni skarb!