Z motywem wody, czy bez? Z rycerzem en face, czy z profilu? W oparciu o najstarsze zachowane przedstawienie średniowieczne, czy wzorując się na wizerunku z okresu międzywojennego? Od dłuższego czasu na łamach sochaczewskich mediów toczy się ożywiona dyskusja na temat kształtu przyszłego herbu naszego miasta, której katalizatorem była decyzja Komisji Heraldycznej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, nakazująca przeprojektowanie wykorzystywanego dotychczas wizerunku. W sprawie tej głos zabierali już m.in. Sekretarz Miasta Andrzej Wierzbicki, dziennikarze: Sławomir Burzyński i Monika Figut, historycy: Leszek Nawrocki i Jerzy Kaźmirski czy heraldyk Zdzisław Kryściak. Rezultatem tej medialnej "burzy mózgów" jest nie tylko popularyzacja tajników sochaczewskiej heraldyki wśród mieszkańców naszego grodu, lecz również intensyfikacja studiów nad historycznymi wizerunkami herbu Sochaczewa, gdyż w tej materii nasza wiedza ma jeszcze wiele niewiadomych.
Koniokrad i nowa pieczęć Przed kilkoma miesiącami możliwość zabrania głosu w toczącej się dyskusji miał również piszący te słowa (Nieznany herb z... internetu, "ZS", nr 21 z dn. 22 maja 2007). Przedstawiłem wówczas czytelnikom nieznany do tej pory projekt herbu naszego miasta z 1869 r. Wyobrażał on mur ceglany z dwiema basztami oraz stojącą pomiędzy nimi postać włościanina z gałązką palmową w dłoni. Czy opisywany projekt wszedł kiedykolwiek w użycie? A może podzielił los niezatwierdzonego projektu z 1847 r., trafiając ostatecznie ad acta? Pytania, które wówczas stawiałem, z uwagi na skromną bazę źródłową, pozostawały bez odpowiedzi. Poszukiwania w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, które służyć miały weryfikacji powyższych kwestii, doprowadziły mnie nieoczekiwanie do odkrycia, które rewiduje dotychczasowe ustalenia i hipotezy dotyczące sochaczewskiej heraldyki w XIX w. "Sprawcą" całego zamieszania jest dokument z dnia 16 listopada 1808 r., na który natrafiłem w zbiorze dokumentów papierowych Archiwum. Pismo powyższe dotyczyło spraw związanych z organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości. Oto jego treść : "Prześwietny Sądzie Podsędkowski Powiatu Sochaczewskiego: Burmistrz Policyi Sochaczewskiey ma Honor przedstawić Prześwietnemu Sądowi, Macieia Pułgrosiewicza. Któren chciał dnia 12go Miesiąca bieżącego zkraść Konia uwiązanego przy Domu Obywatela Sochaczewskiego, Błażeia Łąckiego, którego odwiązawszy od słupa y siadł na niego, odiachał od Domu wspomnionego Obywatela szczęściem że postrzeżonym został, y natychmiast odebrano Konia od niego y razem uięto go, po popełnionym excefcie do Policyi przystawionym został. A ta pod Decyzją Prześwietnego Sądu odsyła. wynagrodzenie dla tych którzy go uięli doprasza się ". W kontekście toczącej się dyskusji istotna jest jednak nie treść dokumentu, lecz przedstawienie na sygnującej go pieczęci odciśniętej w czarnym tuszu i czerwonym laku. Jako żywo przypomina ono wizerunek z kilkadziesiąt lat młodszego projektu. Występuje tu nawet tak charakterystyczny szczegół, jak gałązka palmowa w dłoni postaci stojącej na koronie muru. W otoku pieczęci widnieje ponadto napis "MAGISTRATU MIASTA SOCHACZEWA" (ilustracja powyżej).
Wnioski, twierdzenia, hipotezy Znaczenie opisywanego zabytku sfragistycznego trudno przecenić, gdyż, stanowiąc zaginione ogniwo w ciągu wizerunków sochaczewskiego herbu miejskiego, zmienia radykalnie dotychczasową wiedzę na temat heraldyki naszego grodu. We wszystkich dotychczasowych opracowaniach, poruszających całościowo tę kwestię, wobec braku zachowanego materiału zabytkowego, powtarzano wszak hipotezę znanego heraldyka Mariana Gumowskiego (Herb i pieczęcie M. Sochaczewa, Sochaczew 1932-1933). Według tego badacza bezpośrednio po dwóch ostatnich rozbiorach Rzeczypospolitej wykorzystywane w XV-XVIII w. pieczęcie miejskie wycofano z użycia. W okresie okupacji pruskiej (1793-1807) na nowych pieczęciach miejskich miał według Gumowskiego widnieć pruski orzeł, zaś w czasach Księstwa Warszawskiego (1807-1815) państwowy herb sasko-polski. Ostrożność w stosunku do tej hipotezy sugerować mogła choćby znana praktyka administracji pruskiej na zajętych terytoriach, którą charakteryzowało pozostawianie pełnej swobody w zakresie posługiwania się herbem nie tylko miastom, lecz również wsiom. Radykalny zwrot w tej materii nastąpił dopiero w 1811 r., kiedy władze Księstwa Warszawskiego wydały dekret zabraniający miastom stosowania własnych herbów i pieczęci z ich wizerunkiem. Stąd tylko niektóre miasta istniejącego od 1815 r. Królestwa Polskiego posiadały takowe w chwili ponowienia w 1822 r. dekretu sprzed jedenastu laty. Czy był wśród nich również Sochaczew? Prezentowany zabytek stanowi niepodważalny dowód, iż przynajmniej w początkowym okresie istnienia Księstwa Warszawskiego (1808-1811) stosowano w Sochaczewie pieczęć własnego wzoru z wizerunkiem nawiązującym do starego herbu miejskiego. Dokładna chronologia jej wprowadzenia pozostaje nieznana. Sygnalizowana wyżej praktyka administracji pruskiej na ziemiach polskich nie przeczy jednak możliwości, że stało się to jeszcze w latach 1793-1807. Datę ante quem jej wycofania z użytkowania wyznacza z kolei następna znana nam pieczęć miejska z około 1822 r., na której figurowało ówczesne godło Królestwa Polskiego, czyli dwugłowy orzeł rosyjski z małą tarczą z orłem polskim na piersiach wraz z napisem "BURMISTRZ MIASTA SOCHACZEWA OBWODU SOCHACZEWSKIEGO". Nie może ulegać wątpliwości, że herb tożsamy z tym z dokumentu z 1808 r. stał u podstaw herbu z projektu z 1869 r. A przecież pieczęć z wyobrażeniem włościanina na murze, niezależnie od chronologii jej wycofania z użytkowania, po definitywnym odebraniu ich władzom miejskim musiała w 1843 r. znaleźć się wśród pieczęci wielu miast polskich odesłanych do mennicy państwowej celem zupełnego zniszczenia. Czyżby operacji likwidacji starych pieczęci miejskich nie zrealizowano zbyt skrupulatnie? W każdym razie bliższe okoliczności projektowania i drogi inspiracji herbu z 1869 r. czekają jeszcze na wyjaśnienie.
Sprostowania Opisywane znalezisko, rewidując niektóre wcześniejsze interpretacje, otwiera pole do nowych. Przy założeniu, że wzór sochaczewskiego herbu z dokumentu z 1808 r. jest źródłem inspiracji dla projektu z 1869 r., upada hipoteza Zdzisława Kryściaka (Czy rzeczywiście z wodą?, "Echo Powiatu", nr 22 z dn. 29. 05. 2007), że przedstawienie postaci włościanina z gałązką palmową w dłoni było celowo wprowadzoną przez zaborców rosyjskich modyfikacją. Miała jej przyświecać myśl pozbawienia herbu naszego miasta oznak polskości, symbolizowanej przez postać rycerza z mieczem z wizerunków z okresu Polski królewskiej. Okazuje się, że tej samej operacji kilkadziesiąt lat wcześniej mogła dokonać już administracja pruska, a jeśli stało się to w quasi-niepodległym Księstwie Warszawskim, trudno tu mówić w ogóle o rugowaniu z herbu oznak polskości. Prezentowany przeze mnie projekt herbu z 1869 r. jest również przez Zdzisława Kryściaka błędnie łączony z rozwiązaną w 1861 r. Heroldią Królestwa Polskiego. Z inicjatywy tej rządowej komisji w 1847 r. rzeczywiście projektowano herby 148 miast Guberni Warszawskiej, wśród nich Sochaczewa, które ostatecznie nie zostały zatwierdzone przez władze centralne. Na tarczy zaprojektowanego wówczas herbu naszego miasta widniała jednak baszta okrągła z bramą, blankami i połową orła powyżej. Wizerunek ten "odkurzyli" z kolei Niemcy, którzy okupowali gród nad Bzurą w latach 1915-1918, następnie zaś, zaopatrzony w polskie napisy, stosowany był na pieczęciach miejskich w okresie II Rzeczypospolitej. Nie można się również zgodzić z hipotezą Jerzego Kaźmirskiego (Książę Ziemowit na herbie, "ZS", nr 30 z dn. 24. 07. 2007), jakoby postać rycerza w najstarszym znanym wizerunku sochaczewskiego herbu była symbolicznym wyobrażeniem księcia Siemowita III, z którego inicjatywy w 1368 r. miano dokonać lokacji miasta. Nie przecząc bardzo prawdopodobnej możliwości, że wzór najstarszego znanego nam obecnie wizerunku sochaczewskiego herbu z dokumentu wystawionego w 1559 r. wprowadzono na pieczęcie w związku z dużo wcześniejszą lokacją miasta, należy podkreślić, iż dokładna chronologia tego aktu nie jest znana. Żaden dokument lokacyjny nie został do tej pory odnaleziony, a rok 1368 był jedynie umownie przyjmowany za początek "miejskości" Sochaczewa. To wtedy bowiem wystawiono najstarszy znany do niedawna dokument określający Sochaczew mianem "civitas". Dzięki badaniom Bogusława Kwiatkowskiego, który opublikował dokument starszy o kilkadziesiąt lat, wiemy dziś na pewno, że lokacja nastąpiła przed 1324 r., może nawet w końcu XIII w. Za ewentualnych "adresatów" przedstawienia rycerza na herbie można więc byłoby brać pod uwagę np. książąt Siemowita II (1316/1317-1345), Trojdena I (1303-1316/1317) lub Bolesława II (1276/1279-1303).
Woda zagrożona? Omawiane znalezisko to również "woda na młyn" dla tych wszystkich badaczy, którzy, jak np. Zdzisław Kryściak, czy ostrożniej Jerzy Kaźmirski, już wcześniej poddawali w wątpliwość obecność wody w najstarszych przedstawieniach sochaczewskiego herbu. W kontekście tym użyć można tej samej argumentacji, którą Zdzisław Kryściak mylnie stosował dla okresu zaboru rosyjskiego. Wychodząc mianowicie z założenia, że opisywany herb z dokumentu z 1808 r. wprowadziła administracja pruska w latach 1793-1807, usuwając z oryginalnego wizerunku kojarzącą się z polskością postać rycerza zastąpionego włościaninem, to modyfikacja polegająca na usunięciu z wcześniejszego herbu "neutralnego" motywu wody nie miała żadnego uzasadnienia politycznego, co najwyżej estetyczne. Ponadto, co odnotowano wyżej, Prusacy na zajętych terenach Polski z reguły nie ingerowali w tego typu sprawy. Jeśli natomiast przyjąć, że herb ten powstał w okresie Księstwa Warszawskiego, tym bardziej trudno przypuszczać, aby wprowadzano wtedy jakieś większe zmiany w porównaniu z epoką przedrozbiorową. Należy zauważyć, że opisywany herb z dokumentu z 1808 r. dzieli zaledwie 15 lat od daty II rozbioru, który w przypadku Sochaczewa oznaczał początek okupacji pruskiej. Przez cały ten okres w miejscowym magistracie, który mieścił się w badanym niedawno wykopaliskowo budynku ratusza w centralnej części rynku, pracowali najpewniej urzędnicy pamiętający okres Rzeczypospolitej szlacheckiej i stosowane wówczas pieczęcie. Być może dzięki tym anonimowym pracownikom magistratu herb Sochaczewa ocalał w niewiele zmienionej postaci. Na obecnym etapie badań szala przechyla się w kierunku twierdzenia, że pierwotny herb naszego grodu motywu wody był jednak pozbawiony. Zaznaczyć jednak trzeba, że szczupła w dalszym ciągu baza źródłowa powoduje, że każdy następny odnaleziony wizerunek może nieść w sobie ładunek, który tę sytuację odmieni.
* * * Gwoli uzupełnienia sprawy opisywanego w piśmie z 1808 r. koniokrada: radość organów ścigania z powodu jego ujęcia okazała się przedwczesna. Przekonanie, że przez tego pana nikt już konia pozbawionym nie będzie, zdewaluowało się już następnego dnia po wystawieniu dokumentu. "Czynię Rapport Prześwietnemu Sądowi iż Marcin Pułgrosiewicz Dnia 17 Listopada 1808 uciekł z więzienia" - głosi niepozorny dopisek poniżej odcisku pieczęci. W ten oto sposób o człowieku tak "zasłużonym" dla studiów nad sochaczewską heraldyką słuch zaginął na zawsze... Tomasz Karolak Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze