- Proszę napisać, że to przez ten strop, przez te przegniłe bale zdecydowaliśmy się zrobić remont - mówi ksiądz Maciej Mroczkowski, proboszcz kurdwanowskiej parafii. Spacerujemy po odsłoniętej ziemi starej świątyni. Nie mogę oderwać oczu od ogromnego, porwanego płótna na ścianie ołtarza. Wyraźnie widać dwa anioły, jeden chyba gra na cytrze, drugi... Kiedy proboszcz decydował się na gruntowny remont kościółka, nie podejrzewał, że jego ściany mogą kryć taki skarb.
Proboszcz Maciej na co dzień słyszy zachwyty odwiedzających kurdwanowski kościół gości. - Wiem, wiem, jest tu pięknie - mówi uprzedzając mój komentarz. - Dlatego to robimy, dlatego nie można było dopuścić do tego, by kościół się po prostu rozpadł. A prawda jest taka, że wieża, strop i dach w każdej chwili mogły runąć. Drewniana świątynia zdobi urokliwy zaułek zieleni, po lewej stuletnia biała plebania, niedaleko przy ścieżce ciągnie się rząd wiejskich domów suto zdobionych starymi drzewami, zaokrąglone linie pól, trochę wody, wokół tak rzadka dziś cisza. Magia.
Ponad 300 lat Kościół pochodzi z 1676 roku. Powstał jako kaplica w Miedniewicach. Dopiero w 1737 roku został przewieziony do obecnej parafii. W tym samym roku świątyni nadano tytuł Przemienienia Pańskiego. Modrzewiowe bale, z których wykonywano konstrukcję, okazały się na tyle wytrzymałe, że przeżyły do dzisiaj, mimo iż kościółek remontowano bardzo rzadko. Kroniki odnotowują jeden zasadniczy jego remont w 1909 roku, do którego zużyto dziesięć dębów, wykonano też wtedy obecną podmurówkę. W drugiej połowie lat trzydziestych świątynię powiększono o wieżę w stylu zakopiańskim, służącą parafii jako dzwonnica. Trwającą obecnie renowację można więc śmiało uznać za drugą od czasów Jana III Sobieskiego.
Tajemnica To ogromne zadanie pomimo wszystko wydawało się prostsze jeszcze kilka tygodni temu. Proboszczowi, parafianom i mazowieckiemu konserwatorowi zabytków zależało wyłącznie na tym, by robotę wykonano porządnie, a kościółek zabezpieczono tak, by nie uronić nawet ksztyny jego piękna. Stare deski okazały się jednak kryć pewną tajemnicę: polichromie. Malowidła na bokach prostokątnej nawy zdradzają niegdyś istniejący różowy odcień ścian z symbolicznymi motywami, w części prezbiterialnej - błękitny ze scenami figuralnymi. Natomiast na ścianie ołtarzowej światło dzienne ujrzało ogromnych rozmiarów płótno, odsłaniające, pomimo zniszczenia, naturalnych rozmiarów postaci aniołów. Z jakiego czasu pochodzą polichromie, jakie przedstawienie zdobiło płótno, scenę Przemienienia Pańskiego? - obecnie wykonywane ekspertyzy powinny dać niedługo odpowiedzi na te pytania.
Potrzebna pomoc Polichromie to nie tylko zagadka. To kolejne wyzwanie dla parafialnego budżetu. Ich zabezpieczenie oznacza ogromne koszty, o odtworzeniu obecnie można tylko marzyć. Ksiądz Maciej radzi sobie jak może. Na szczęście może liczyć na parafian. - Bardzo pomagają, również dzieci. Wszyscy tak angażujemy się w ten remont - podkreśla. Ale siła rąk i serc nie wystarczy. Proboszcz zwracał się o finansowe wsparcie do różnych instytucji. Raczej odmawiają, tak jak ministerstwo kultury. Doprawdy dziwi, że również gmina i powiat nie podjęły żadnej inicjatywy, by, choćby w drobny sposób wesprzeć ratowanie kurdwanowskiego skarbu. To obiekt skansenowy, żywa historia, strażnik pamięci dziejów lokalnego społeczeństwa, promocyjny potencjał dla regionu. Już teraz zagląda tu wielu poszukiwaczy piękna i przeszłości. Powodów, dla których warto kupić cegiełkę, nie brakuje. Tym wszystkim, którzy zechcą wesprzeć remont kościoła, podajemy numer rachunku: PARAFIA RZYM.-KAT. P.W. PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO KURDWANÓW 23 57 9283 0006 0033 0761 2000 0010 z dopiskiem DAROWIZNA NA CELE KULTU RELIGIJNEGO REMONT KOŚCIOŁA
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze