Reklama

Odebrać Janosikowi

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
09/10/2013 14:16

Janosikowe, czyli podatek, pobierany od najbogatszego w kraju województwa mazowieckiego (łącznie z Warszawą), który przekazywany jest regionom najbiedniejszym, od początku budził wiele kontrowersji. Jego przestarzała formuła przynosiła coraz bardziej kuriozalne skutki. Doszło w końcu do tego, że marszałek Adam Struzik, by zapłacić wrześniową ratę, przesłał na konto Ministerstwa Finansów, zamiast spodziewanych 56 mln zł, zaledwie 127 tys. zł, bo tyle miał.

56 milionów to miesięczna rata janosikowego, jaką Mazowsze musi oddawać na inne, uboższe rejony. Sposób jego naliczania jest skomplikowany, ale jedno jest pewne - powoduje ono, zwłaszcza w ostatnich latach, degradację Mazowsza. Tym błędnym systemem - jak napisał Michał Wojtczuk w Gazecie Wyborczej Mazowsze naprawdę jest zarzynane.

Reklama

 

Zarzynamy kurę, która znosi złote jaja

Adam Orliński, radny sejmiku mazowieckiego powiedział nam, że największe janosikowe Mazowsze zapłaciło w 2010 r. Wyniosło ono blisko miliard złotych, pochłaniając aż 63 proc. dochodów województwa. - To jest kuriozum, bo skąd wtedy brać na szpitale, szkoły i inne społeczne potrzeby. Dzieje się tak dlatego, iż system przygotowany był na ciągły wzrost gospodarczy. Nie przewidziano, że w 2008 przyjdzie kryzys, który spowodował, że w tym roku mamy najniższe wpływy podatkowe od 10 lat. Niższe o 400 mln zł! A janosikowe płacimy ciągle na tym samym poziomie, bo ustawa zakłada wzrost twierdzi radny Orliński.

Reklama

Czym zatem może skutkować niezapłacenie janosikowego? Wariantów jest kilka, ale najbardziej dramatyczny to rozwiązanie sejmiku i zarządu województwa oraz powołanie komisarza. Tylko co wtedy ze wspierającym słabiej rozwinięte regiony janosikowym?

 

Mazowsze się broni

W tej sprawie, z inicjatywy marszałka Struzika, doszło w środę 25 września do spotkania samorządowców z terenu naszego województwa oraz niektórych przedstawicieli parlamentu i rządu. Uczestnicy omawiali wspólne stanowisko w sprawie zmian w obecnie obowiązujących przepisach o janosikowym. Podczas spotkania marszałek Struzik zapowiedział: - Jako województwo będziemy postulowali zwłaszcza, aby wpłata nie przekraczała 25 proc. naszych dochodów. Ponadto chcemy, żeby ten system dostosowany był do bieżącej sytuacji finansowej województw. Powinny w nim być uwzględniane również środki unijne, które otrzymują różne regiony, bo to pokazuje, ile faktycznie mają na dany rok pieniędzy.

Reklama

Podkreślano też wadliwie skonstruowany algorytm, który wylicza wysokość janosikowego na podstawie dochodów sprzed dwóch lat, ale także brak progu bezpieczeństwa, przez co Mazowsze może oddać nawet 90 proc. swoich dochodów, co byłoby bankructwem. Chodzi też o tzw. janosikową gilotynę, czyli o to, że im więcej samorząd wypracuje, tym więcej musi oddać, a także, że pieniądze z janosikowego nie są znaczone, czyli mogą zostać przejedzone i nie muszą być wydane na rozwój samorządu, który je dostaje.

Pełen tekst w najnowszej "Ziemi".

Reklama

Sławomir Burzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości