Reklama

Ona ukradła ich pieniądze, a oni mają to spłacić: interwencja w Chodakowie

21/10/2016 13:52

Mieszkańcy bloku przy ul. Parkowej w Chodakowie od kilku lat żyją w stresie, od chwili gdy okazało się, że zarządczyni nieruchomości zdefraudowała pieniądze, wpłacane jej przez członków wspólnoty tytułem przede wszystkim opłat za ogrzewanie. Kobieta została skazana za ten czyn na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu i zwrot wszystkich przywłaszczonych pieniędzy. Danuta Ł. oddała 12 tysięcy, ale pozostałych 50 tysięcy nie zwróciła. Nowy administrator budynku twierdzi, że członkowie wspólnoty powinni pokryć to zadłużenie. Oni sami są podzieleni, jedni opłacają doliczane kwoty, inni nie. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w bloku mieszka rodzina, która centralnego ogrzewania nie posiada, ogrzewa się piecykiem gazowym. – Dlaczego w takiej sytuacji mielibyśmy płacić? – pyta. Faktycznie, sprawa budzi tak wiele kontrowersji, że w ostatnich tygodniach na ulicę Parkową w Chodakowie zawitali reporterzy Polsatu, nakręcając program „Interwencja”, wyemitowany na antenie tydzień temu.

 

Reklama

Danuta Ł., jako zarządca bloku przy Parkowej w Chodakowie, pobierała opłaty za media od członków wspólnoty do rąk własnych. Mieszkańcy wierzyli, że uczciwie reguluje ich rachunki. Ale tak nie było. Wyszło szydło z worka, gdy Geotermia Mazowiecka, która ogrzewała ich blok, wystosowała do każdego z właścicieli lokali pisma informujące o niepłaceniu za ciepło. Mieszkańcy domyślili się, co się stało i wezwali policję. Wkrótce Danuta Ł. usłyszała zarzut defraudacji pieniędzy, a potem wyrok: jeden rok pozbawienia wolności tytułem próby oraz zwrot całej przywłaszczonej kwoty. Niestety, oddała tylko 12 tysięcy, pozostawiając dług w Geotermii na kwotę prawie 50 tysięcy. Jak twierdzi jedna z mieszkanek bloku, Danuta Ł. ma też innych wierzycieli. Dziś nikt z sąsiadów nie wie, gdzie przebywa.

Elżbieta Markut-Żyżyńska, która została następnie administratorem nieruchomości, stoi na stanowisku, że dług po Danucie Ł. powinni pokryć mieszkańcy bloku. W związku z tym od trzech lat doliczane są im do rachunków dodatkowe, odpowiadające wielkości lokalu, kwoty. Sprawa podzieliła mieszkańców: jedni w obawie, że centralne ogrzewanie zostanie im odcięte – płacą, inni nie chcą drugi raz płacić za to samo z powodu nieuczciwości zarządcy – i nie płacą.

Reklama

Wśród tych, którzy nie płacą, są też Danuta Gołębiowska i jej syn Piotr. Ale oni są w sytuacji podwójnie wzbudzającej wątpliwości. Mieszkanie na Parkowej kupili bowiem bez centralnego ogrzewania. Był to rok 2000. Pięć lat wcześniej, ówczesna właścicielka, wystąpiła do właściciela nieruchomości o demontaż grzejników, gdyż, jak twierdziła, instalacja była tak źle wykonana, że musiała się dogrzewać. Zakłady wyraziły zgodę, grzejniki zdemontowano i przestano naliczać opłaty za ogrzewanie. Taki stan rzeczy zastała rodzina Gołębiowskich, która po dziś dzień ogrzewa się przenośnymi grzejnikami elektrycznymi i piecykiem gazowym.

- Zarządca nalicza wszystkim mieszkańcom 3 zł do metra powierzchni mieszkania w związku z zadłużeniem za ogrzewanie. Nasze ma 79,5 metra, czyli dodatkowo musielibyśmy płacić 240 zł miesięcznie. Nie spłacamy tego, bo uważamy, że skoro nie mamy centralnego, to nie mamy długu – mówią w reportażu Piotr Gołębiowski i jego mama.

Reklama

Ale obecna administracja budynku jest innego zdania. Sprawę skierowała do sądu, domagając się od Gołębiowskich zapłaty ponad 8 tysięcy złotych.

- Pani Markut napisała, że jak sobie zdemontowałam grzejniki, to mam płacić za całe 80 metrów, mimo że nie ogrzewam. To absurd. Nie mogę płacić za to, czego nie mam – mówi w reportażu Danuta Gołębiowska.

Pani administrator stoi zaś na stanowisku, że działa zgodnie z obowiązującymi przepisami i że do demontażu grzejników w mieszkaniu Gołębiowskich w ogóle nie powinno dojść. Dodatkowo, w jednym z pism procesowych podkreśliła, że Gołębiowscy korzystają z ciepła przenikającego przez ściany od sąsiadów: „Ważnym dodatkowym elementem, którego nie brano pod uwagę, a który ma również wpływ na utrzymanie temperatury  w lokalu jest przenikanie ciepła przez przegrody z sąsiednich lokali” – czytamy w piśmie.

Reklama

- Nagłaśniając ten problem, mamy nadzieję, że ktoś nam w końcu pomoże. Nie możemy żyć w takim stresie, na jakiej podstawie, w oparciu o jaką logikę mielibyśmy zapłacić te pieniądze? – podsumowuje Piotr.

 


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    51O81O15O 2016-10-26 09:41:19

    @robroy - złodziejowi się nie wybacza, tylko odzyskanie pieniędzy jest wątpliwe a na pewno długotrwałe. Natomiast Geotermia ma należności we WM i to WM musi je uregulować niezależnie od wyegzekwowania zdefraudowanych pieniędzy. Pani Ł nie jest dłużnikiem Geotermii i ta nie w stosunku do niej żadnego stosunku prawnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pola52 2016-10-25 09:49:39

    Ta pani Ł jak słyszałam w Interwencji w TV POLSAT zaciągnęła wiele "kredytów" i wcześniej instytucje zaczęły egzekwować swoje..... zadziałały szybko .... pewnie zgodnie z podpisaną umową.... dlatego nie ma już z czego teraz ściągać pieniędzy z jej majątku. A kredyt na WS pewnie był wzięty na hipotekę. Każdy myśli, że to tylko taki "zapis" a to czemuś służy. Trzeba by dokładnie wiedzieć jak to było....... i nie jest to taka prosta sprawa. Teraz nie ma już pewnie za wiele, ale uchodziła za majętną osobę, pewnie znali ją wszyscy w Chodakowie , w porównaniu do chyba wszystkich właścicieli tego bloku była jedną z wyróżniających się osób...... Wspólnota oddała zarządzanie firmie która właśnie Wspólnotami się zajmuje, już po całym "wydarzeniu" i obecny Zarządca nie ponosi odpowiedzialności za tamte wydarzenia, a na pewno działa zgodnie ze Statusem Wspólnoty i przy współudziale wybranego Zarządu Wspólnoty. Jeżeli sprawa jest już tyle czasu w sądzie to sądy muszą to zakończyć a jak znam życie ściągnięcie tego długu nie będzie łatwe. Można zmienić Zarządcę (jak odpowiednio Wspólnota zawarła umowę ....w zależności jaki jest czas wypowiedzenia) ale to nic nie zmieni. Naprawdę współczuję właścicielom........ A Geotermia nie odpuści ..... wiadomo Nie można spraw finansowych Wspólnoty prowadzić w kieszeni pani Ł.... na zasadzie zaufania :( To już nie te czasy...... A jak wyglądały coroczne (obowiązkowe) Zebrania...... czy były? czy uczestniczyli w nich właściciele .....czy sprawdzali Wyciąg Bankowy Wspólnoty? Mam wiele wątpliwości... sama mieszkam we Wspólnocie Mieszkaniowej i wiem jakie jest zainteresowanie właścicieli, choć nie wszystkich.... są tacy co wszystko sprawdzą dokładnie i żadnej decyzji nie podejmuje sam Zarządca a na polecenie właścicieli po podpisaniu się pod tym. Nie chcę już więcej pisać na ten temat....... bo nie moja to sprawa, odezwałam się tylko dlatego bo akurat znam podobną sprawę w bloku naprzeciwko i teraz podobna w tym i wiem od kuchni jak to wszystko wygląda..... Współczuję właścicielom.... życzę szybkiego rozwikłania sprawy i oby pieniądze wróciły do Wspólnoty.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robroy 2016-10-24 19:39:35

    @pola52 cytuję--"Następczyni robi wszystko z prawem......."--co to jest za prawo? złodziejowi się wybacza a ofiara ma płacić?komornik (jakby coś)może wjechać na pensje,renty,emerytury pokrzywdzonych,na ich mienie a Pani"Ł."jest biedna jak mysz kościelna? nie ma samochodu,mieszkania ,nie zarabia? pewnie przez jakiś okres administratorka wywiązywała się z obowiązków to jej zawierzyli

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama