Jednym z najbardziej pożądanych towarów we wrześniu stała się makulatura. Pustoszeją biura, mieszkania, urzędy, bo kto żyw zbiera ten cenny surowiec. Skąd nagle takie zainteresowanie starymi gazetami, książkami i wszelkim papierem? Starostwo powiatowe po raz drugi ogłosiło konkurs na zbiórkę makulatury i puszek aluminiowych. Słuszny pomysł Ogłoszony w czerwcu konkurs, z uwagi na trwające wakacje, faktycznie rozpoczął się wraz z pierwszym dzwonkiem, a zakończy 30 września. Do udziału zgłosiło się wiele placówek z całego powiatu, bo jest o co walczyć. Starostwo przewidziało nagrody pieniężne dla najlepszych klas i rzeczowe dla uczniów, którzy dostarczą do swojej szkoły najwięcej makulatury. Klasy z najlepszym wynikiem otrzymają po 500 zł (w każdej kategorii: przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazja). Uczeń lub przedszkolak-rekordzista może liczyć na rower górski. Ponadto wszystkie placówki uczestniczące w konkursie otrzymują pieniądze za zebraną makulaturę. Wypłatą należności oraz odbiorem ze szkół zebranych surowców zajmuje się firma Rethamann. O tym że konkurs chwycił, świadczy ilość zgłoszeń oraz ubiegłoroczny wynik zbiórki. Andrzej Ciołkowski, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego twierdzi, że w 2003 roku zebrano podczas trwania konkursu 94 tony makulatury, rekordzista dostarczył do szkoły 2,5 tony. Walka na tony I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo bój o makulaturę rozgorzał nie tylko między dziećmi, ale także między rodzicami i niektórymi nauczycielami. Syn wrócił ze szkoły i zakomunikował, że kto przyniesie dużo makulatury, dostanie dobrą ocenę – powiedziała nam matka gimnazjalisty. Moja córka chodzi do trzeciej klasy, pani wychowawczyni bardzo zależało, żeby klasa dobrze wypadła, więc uzbierałam 32 kg gazet, starych książek, ale okazało się, że to wszystko za mało. W innych klasach dzieci przyniosły po 85 kg – dodaje inna mama. Trudno sobie wyobrazić, aby takie ilości papieru mogły samodzielnie zebrać kilkuletnie dzieci. Tak naprawdę walka odbywa się więc między rodzicami. I pewnie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że taka akcja ma pewną ideę do spełnienia. – To miałoby sens, gdyby uczniom powiedziano kilka miesięcy temu, że jest taka akcja i przez ten czas oni zbieraliby papier, gazety, ucząc się przy tym gospodarności, proekologicznych zachowań, może segregacji śmieci – słyszę od zirytowanego rodzica. – A tak, robi się z tego chora sytuacja. Rodzice podjeżdżają pod szkołę samochodami i wypakowują po kilkaset kilogramów różnego typu papierów uzbieranych w różnych miejscach – dodaje rodzic. Dla kogo konkurs? Andrzej Ciołkowski ze Starostwa przyznaje, że już w ubiegłym roku zauważyli podobne sytuacje, kiedy dzieci z rozbrajającą szczerością opowiadały, jak rodzice przywozili całe samochody wypakowane makulaturą, a sami uczniowie niewiele w tej sprawie zrobili. – Żeby uniknąć takich sytuacji – mówi dyrektor Ciołkowski – zamieściliśmy w regulaminie konkursu paragraf mówiący o samodzielnej pracy uczestników. Jak jednak widać i słychać, o samodzielnej zbiórce w wykonaniu dzieci nie ma mowy, zwłaszcza w młodszych klasach. Tracą na tym ci uczniowie, którzy próbowali sprawę makulatury wziąć we własne ręce, chodząc do różnych instytucji, a nawet mieszkań w poszukiwaniu tego, jak się okazuje, bezcennego surowca. Traci też idea, gdyż jednorazowa akcja, poza „wyczyszczeniem” powiatu z papierowych odpadów i puszek nie załatwia problemu. Tylko systematyczna edukacja proekologiczna, wpajanie potrzeby segregacji i recyklingu odpadów może zmienić nastawienie do problemu zbiórki surowców, ochrony dóbr przyrody itd. W innym przypadku pozostaniemy na etapie wrześniowej walki o papier, a od października makulatura i puszki znów zaczną lądować w śmietniku. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze