Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dominiku,
dziękuję za ten post. Pokazuje on świetnie, że nawet różniąc się w poglądach na pewne sprawy, można o nich normalnie rozmawiać. Twoje pomysły bardzo mi się podobają i mam nadzieję, że niedługo będziemy je mogli przedyskutować. Ponieważ pora już późna, to resztę tego, co chcę powiedzieć odnośnie Twojego posta, pozwolę sobie napisać jutro. Pozdrawiam!
Andrzeju,
W tym co napisales masz wiele racji. Ciesze sie ze podejmujesz ten "ciezki temat" bo jest z dnaia na dzien bardziej dostrzegalny golym okiem. Niestety oko ludzi ktorzy sie tym zajmuja "z urzedu" nie dostrzega tego tematu. Poruszyles tez wazna sprawe .... mianowice przygarnianie bezpanskich psow. Z mojej obserwacji ludzie wola kupic pieska z hodowli niz przygarnac z ulicy. Ja sam mieszkajac jeszcze w Chodakowie opiekowalem sie takimi przybledami z pozytywnym skutkiem. Pisze z pozytywnym bo czesto jezdzilem z tymi psiakami do lekarza w Wawie a pozniej okazywalo sie ze jest w tej dzielnicy wiele ludzi dobrego serca, tak jak moj sasiad ktory mieszkajac w bloku przygarnal duzego pieska choc posiada jeszcze w mieszkaniu boksera. Wiem ze w taki sposob mozna w zancznym stopniu ograniczyc problem bezpanskich zwierzat. Ja tez mam zamiar miec pieska z ulicy ale musze z tym jeszcze poczekac ze wzgledu na inne okolicznosci rodzinne :-).
Ostatnio w Sochaczewie napadalo dosc duzo sniegu. Z racji wykonywanego zajecia, krecac sie po miesci mam okazje widziec te blakajace sie psiaki ktore wrecz czekaja na nowego pana. Mysle ze jesli znajda sie w schronisku (tak w tym przypadku bedzie lepiej - przynajmiej nie zamarzna) to beda mialy wieksze szanse na opiekuna. Zastanawiam sie tylko nad tym jak wspomoc nowych wlascicieli zwierzat ze schroniska ? Nie wiem czy jest to mozliwe ale UM zamiast wydawac pieniadze na "gaszenie ognia" powinien zastosowac profilaktyke. Mianowicie, proponuje aby ludzie ktorzy przygarniaja pieska ze schroniska otrzymywali bezplatne szczepienia (badz za mniejsza odplatnoscia, inne zabiegi medyczne tez) na tego czworonoga. Dodatkowo powinni byc zwolnieni z obowiazku placenia podatku od psa przez caly okres jego zycia. Kolejna sprawa w ktorej ty mozesz znacznie pomoc sa media. Powinny one "promowac" zwierzeta ze schroniska a nie z prywatnych "miotow". Mozna tez zrobic podstrone na esochaczew.pl gdzie beda prezentowane pieski ktore aktualnie przebywaja w schronisku ? Moze wlasnie taka prezentacja przyczyni sie do zmniejszenia ilosci zwierzat w schronisku ?
Co do prawa jakie obowiazuje w naszym panstwie to trzeba wyprowadzac pieska na smyczy i w kagancu. Oczywiscie nie boje sie psa ktory wazy 2 kg i jest na smyczy bez kaganca ale duze psy nalezy bezwzglednie wyprowadzac na smyczy i w kagancu. Tak jest bezpieczniej dla ludzi ktorzy boja sie zwierzat.
W sprawie pogryzien to nestety ale nie zgodze sie z Toba - w tym przypadku moje stanowisko jest stale - psy nie moga biekac bez opiekuna. Od jednego psa w wiekszosci przypadkow mozna sie opedzic ale gdy napadnie nas kilka psow to moze byc z czlowiekiem marnie.
Jesli jestes zainteresowany moimi pomyslami chetnie opisze je w
e-mailu na twoja skrzynke.
Dominiku, wskaż mi proszę te przepisy, które mówią o tym, że każdy pies ma być trzymany na smyczy i w kagańcu. Wydaje mi się, że nie ma takich, ale mogę być w błędzie. Mówisz, że pogryzł Cię pies. Mnie też pogryzł, nie raz. Nie zmieniło to jednak mojego do nich stosunku. Więcej, uznaję takei argumenty za, najdelikatniej mówiąc - nie trafione. Niejednokrotnie także zostałem napadnięty, a nawet pobity przez ludzi. Dlaczego nikt za tem nie postuluje, aby to nas trzymać na smyczy? Myślę, że zgodzisz się, że ludzie wyrządzają sobie sami więcej szkód, niż robią im to zwierzęta. Czesłwa Miłosz powiedział. "Prawdziwy wróg człowieka jest uogólnienie". Zgadzam się. Z większości postów, które tu są wynika coś takiego. "Ugryzł mnie pies - wszystkie psy są złe i niebezpieczne". Jest to błąd logiczny: formalny i materialny. Znasz się na tym jako programista na pewno. Dziwi mnie także to, że w tym mieście dzieje się tak wiele złych rzeczy, ale kiedy napisze się o małym piesku, któremu przydarzyło się nieszczęście, to od razu mobiluzuje się tak wiele ludzi, żeby jeszcze dowalić biednym, marznącym, ginącym z głodu i samotności psom (nie mówię tu o Tobie, bo Ty piszesz w bardzo różnych sprawach). A także tym, którzy przygarniają te zwierzęta, choć powinien to zrobić każdy z nas. Bo mamy wobec tego świata także obiowiązki i mamy zapewnić na nim miejsce dla wszystkich stworzeń. A tu jest tylko egoizm, egoizm i jeszcze raz egoizm. Ja sam przygarnałem dwa bezpańskie psy. Więcej po prostu nie mogę. Ale gdyby zrobił to każdy z nas nie byłoby problemu z bezpańskimi zwierzętami. Można je przygarnąć, wysterilizować i powoli problem sam by się ograniczał. I proszę mi nie mówić, że nie każdy musi mieć psa, bo to się zalicza właśnie do rozdziału NASZE OBOWIĄZKI WOBEC ŚWIATA. Bo mamy takie, ale nie tylko "zabić, uspić, złapać". To, że istnieje taki problem świadczy o złej naturze człowieka, której nie potrafi przełamać. I mówię zupełnie serio o tych przepisach, bo ja ich nie znam. Można coś wyinpretować z kodeksu cywilnego, ale na pewno nie to, że małego psa trzeba trzymać w kagańcu.
Mysle ze ten news wywolal do tablicy temat ktory w Sochaczewie jest omijany duzym lukiem. Zaznacaam ze nie jestem przeciwnikiem zwierzat ale nie moze byc tak ze ktos sobie kupi pieska i bedzie go puszczal luzem bez kaganca. Ze swojej strony musze przyznac ze dwa razy w zyciu zostalem pogryziony przez luzem biegajace psy i nie nalezy to do najmilszych rzeczy na tym swiecie. Osobiscie od kilku miesiecy borykam sie z probelemem usuniecia bezpanskiego psa z przed bloku w ktorym mieszkam. Mimo ze otrzymalem od Burmistrza pisma ktore jednoznacznie stwierdzaja ze bezpanski pies powinien znalezc sie w schronisku to nie mozna go zlapac. I nie do konca jest to wina urzednikow. Niestety jak w wielu przypadkach tak i w tym jest to problem glupoty ludzi. Jeden pan z mojego bloku ubzdural sobie ze piesek nikomu nie szkodzi i jest tu juz tyle lat wiec powinien sobie dalej biegac na wolnosci. Niestety ten pan stawia sie ponad prawem bo nie daje zlapac pieska i robi co moze (nawet ostatnio wystapil w kolorowej gazecie FAKT) by piesek dalej mog sie cieszyc wolnoscia a tym samym powodowac strach w srod innych slabszych od niego osob. Ludzi bez wyobrazni jest wiecej co ukazuje zamieszczony artykul. W tym przypadku nie mozna winic tylko czlowieka ktory uderzyl psa, winny jest tez wlasciciel zwierzaka ktory zlamal prawo nie wyprowadzajac psa na smyczy.
A moze nalezy w naszym miescie zaczac wlepiac mandaty za puszczanie psa luzem i w dodatku bez kaganca ?
Moim zdaniem nalezy zaczac od uswiadamiania wlascicieli zwierzat ze ich czworonogi powinny byc wyprowadzane na smyczy i w kagancu.
Nie mówię, że zabijanie psa jest OK. Mówię tylko o traktowaniu ludzi, którzy psów nie kochają tak jak Ty jako nieludzkich. Zabijanie raczej nie wchodzi w grę poza uzasadnionymi prawem przypadkami. To tyle.
Iza, powiem Ci tylko tyle. Nie potrafię Ci odpowiedzieć na to, co napisałaś tak, żeby Cię nie urazić, więc zamilczę. Jeżeli uważasz, że to jest OK, jak ktoś zabija psa (z tego co wiem niedużego), który wskoczył mu do samochodu, to ja już, niestety, nie mam nic do dodania.
Andrzej, na ogół szanuję Twoje poglądy, ale tym razem muszę zaprotestować. Może nie użyłabym tak mocnych słów jak Paweł, ale weź pod uwagę fakt, że są ludzie, którzy psów się boją. Ja do nich należę. I szlag mnie trafia, kiedy właściciele wypuszczają zwierzęta na trawniki, kiedy ja sobie spokojnie idę. Gęsiej skórki dostaję, kiedy takie - często wielkie - zwierzę biegnie w moją stronę z Bóg wie jakimi zamiarami. Zwyczajnie się wtedy boję. Mam wtedy ochotę coś zrobić i zwierzęciu i (szczególnie)właścicielowi. W życiu nic złego żadnemu zwierzakowi nie zrobiłam, a i tak zostałam ugryziona. I co - nie mogę użyć słowa "bydlę" kiedy jakiś duży pies biega samopas? Używam. I uważam, że jak się ma psa, to się nim opiekuje szanując fakt, że inni nie muszą naszego czworonoga uwielbiać. A nie wypuszcza psa i liczy na to, że wszyscy będą go kochać. Ja nie kocham. I nie sądzę, żebym przez to była gorszym człowiekiem.
To był pies Baskervillów. Potężna, prawie stukilowa bestia. Słusznie, że został zatłuoczony. Powinno być więcej takich inicjatyw, wtedy nasz świat byłby ładniejszy, bo już jest ładny i miły...
Rozumiem że wrażliwośc jest wtedy kiedy bulterier rozszarpuje 2 letnie dziecko, bo wchodzi ono w drogę radosnie pląsającemu psu. Co Ty gadasz, nie widzisz jak są wychowywane psy w Polsce? Co robił pies w obcym samochodzie? A wogóle co to był za pies?
Wybacz Paweł, szanuję Cię bardzo z wielu względów, a także z powodu bliskości poglądów i zainteresowań, ale niestety takich sposób prezentacji poglądów (jakichkoliwiek zresztą) urąga człowieczeństwu. Myślę, że stoi z rażącej sprzeczności także z ideałami harcerstwa. Mogę się jednak mylić, bo nigdy harcerzem nie byłem. Na pewno to, co tutaj piszę nie uczyni Cię wrażliwym człowiekiem, ale może mógłbyś się chociaż zastanowić na językiem jakiego używasz, ponieważ ma on ogromny wpływ na całokształt stosunków społecznych. A myślę, że obydwu nam leży na sercu dobro tego kraju i tej społeczności.
"Boże, Paweł, co Ty wygadujesz. "Gad", "hordy głupich psów". Wybacz Paweł, ale po prostu ręce opadają. Kolejny przykład wulgarnego barbarzyństwa, jakiego nie brakuje tu na tym właśnie portalu."
W Polsce psa powinno wyprowadzać się na smyczy i w kagańcu i sprzątać po nim jego gówna. Jeśli ktoś tego nie rozumie, albo kogoś nie stać, niech nie kupuje psa. Dość mam już tych tekstów: "Co sie Pan tak boi i denerwuje Pikusia?", dobrze że gada ubili, jednego psa głupich właścicieli mniej.
Boże, Paweł, co Ty wygadujesz. "Gad", "hordy głupich psów". Wybacz Paweł, ale po prostu ręce opadają. Kolejny przykład wulgarnego barbarzyństwa, jakiego nie brakuje tu na tym właśnie portalu.
Jakby piesek nie biegał luzem, byłna smyczy i miał kaganiec to by się nic nie stało. A tak dobrze zrobiono gadowi, niech się właściciele psów nauczą, że swoim olewactwem prawa i spuszczaniem hord głupich psów zamykanych na całe dnie w mieszkaniach, nie powinni ograniczać prawa innym. A jeśli ograniczają puszczając te stworzenia luzem, to niech nie płaczą nad samoobroną ludzi przerażonych samowolą gryzaczy, szczekaczy i ***zy trawników.
Jest przyjazny. Łasi się do wszystkich. Błagam pomóżcie.
Zaginął pies mojego sąsiada. Ma około 10 miesięcy. Mieszaniec wilka z owczarkiem. Kolor pieprz i sól, łapki brązowawe. Kiedy uciekł miał obrożę i kaganiec. Jego właścicielem jest 11 letni chłopczyk który bardzo tęskni pies zaginął przed wczoraj. Wabi się NEMO. Jeśli ktoś go widział proszę o kontakt na meila polszewska@poczta.fm
Poszukiwania trwają. Gdzie jest NEMO!!!!!!!!!
Tylko powinno być więcej takich ludzi. Niestety nie każdy jest zdolny do takiej miłości.
A ja tylko powiem, że to bardzo budujące, że są ludzie, którzy z taką wrażliwością i delikatnością podchodzą do naszego (ludzkiego) traktowania zwierząt.
Panie Andrzeju bardzo dziękuję za opisanie tego przypadku. Pozdrawiam serdecznie.
Dominiku,
dziękuję za ten post. Pokazuje on świetnie, że nawet różniąc się w poglądach na pewne sprawy, można o nich normalnie rozmawiać. Twoje pomysły bardzo mi się podobają i mam nadzieję, że niedługo będziemy je mogli przedyskutować. Ponieważ pora już późna, to resztę tego, co chcę powiedzieć odnośnie Twojego posta, pozwolę sobie napisać jutro. Pozdrawiam!
Andrzeju,
W tym co napisales masz wiele racji. Ciesze sie ze podejmujesz ten "ciezki temat" bo jest z dnaia na dzien bardziej dostrzegalny golym okiem. Niestety oko ludzi ktorzy sie tym zajmuja "z urzedu" nie dostrzega tego tematu. Poruszyles tez wazna sprawe .... mianowice przygarnianie bezpanskich psow. Z mojej obserwacji ludzie wola kupic pieska z hodowli niz przygarnac z ulicy. Ja sam mieszkajac jeszcze w Chodakowie opiekowalem sie takimi przybledami z pozytywnym skutkiem. Pisze z pozytywnym bo czesto jezdzilem z tymi psiakami do lekarza w Wawie a pozniej okazywalo sie ze jest w tej dzielnicy wiele ludzi dobrego serca, tak jak moj sasiad ktory mieszkajac w bloku przygarnal duzego pieska choc posiada jeszcze w mieszkaniu boksera. Wiem ze w taki sposob mozna w zancznym stopniu ograniczyc problem bezpanskich zwierzat. Ja tez mam zamiar miec pieska z ulicy ale musze z tym jeszcze poczekac ze wzgledu na inne okolicznosci rodzinne :-).
Ostatnio w Sochaczewie napadalo dosc duzo sniegu. Z racji wykonywanego zajecia, krecac sie po miesci mam okazje widziec te blakajace sie psiaki ktore wrecz czekaja na nowego pana. Mysle ze jesli znajda sie w schronisku (tak w tym przypadku bedzie lepiej - przynajmiej nie zamarzna) to beda mialy wieksze szanse na opiekuna. Zastanawiam sie tylko nad tym jak wspomoc nowych wlascicieli zwierzat ze schroniska ? Nie wiem czy jest to mozliwe ale UM zamiast wydawac pieniadze na "gaszenie ognia" powinien zastosowac profilaktyke. Mianowicie, proponuje aby ludzie ktorzy przygarniaja pieska ze schroniska otrzymywali bezplatne szczepienia (badz za mniejsza odplatnoscia, inne zabiegi medyczne tez) na tego czworonoga. Dodatkowo powinni byc zwolnieni z obowiazku placenia podatku od psa przez caly okres jego zycia. Kolejna sprawa w ktorej ty mozesz znacznie pomoc sa media. Powinny one "promowac" zwierzeta ze schroniska a nie z prywatnych "miotow". Mozna tez zrobic podstrone na esochaczew.pl gdzie beda prezentowane pieski ktore aktualnie przebywaja w schronisku ? Moze wlasnie taka prezentacja przyczyni sie do zmniejszenia ilosci zwierzat w schronisku ?
Co do prawa jakie obowiazuje w naszym panstwie to trzeba wyprowadzac pieska na smyczy i w kagancu. Oczywiscie nie boje sie psa ktory wazy 2 kg i jest na smyczy bez kaganca ale duze psy nalezy bezwzglednie wyprowadzac na smyczy i w kagancu. Tak jest bezpieczniej dla ludzi ktorzy boja sie zwierzat.
W sprawie pogryzien to nestety ale nie zgodze sie z Toba - w tym przypadku moje stanowisko jest stale - psy nie moga biekac bez opiekuna. Od jednego psa w wiekszosci przypadkow mozna sie opedzic ale gdy napadnie nas kilka psow to moze byc z czlowiekiem marnie.
Jesli jestes zainteresowany moimi pomyslami chetnie opisze je w
e-mailu na twoja skrzynke.
Dominiku, wskaż mi proszę te przepisy, które mówią o tym, że każdy pies ma być trzymany na smyczy i w kagańcu. Wydaje mi się, że nie ma takich, ale mogę być w błędzie. Mówisz, że pogryzł Cię pies. Mnie też pogryzł, nie raz. Nie zmieniło to jednak mojego do nich stosunku. Więcej, uznaję takei argumenty za, najdelikatniej mówiąc - nie trafione. Niejednokrotnie także zostałem napadnięty, a nawet pobity przez ludzi. Dlaczego nikt za tem nie postuluje, aby to nas trzymać na smyczy? Myślę, że zgodzisz się, że ludzie wyrządzają sobie sami więcej szkód, niż robią im to zwierzęta. Czesłwa Miłosz powiedział. "Prawdziwy wróg człowieka jest uogólnienie". Zgadzam się. Z większości postów, które tu są wynika coś takiego. "Ugryzł mnie pies - wszystkie psy są złe i niebezpieczne". Jest to błąd logiczny: formalny i materialny. Znasz się na tym jako programista na pewno. Dziwi mnie także to, że w tym mieście dzieje się tak wiele złych rzeczy, ale kiedy napisze się o małym piesku, któremu przydarzyło się nieszczęście, to od razu mobiluzuje się tak wiele ludzi, żeby jeszcze dowalić biednym, marznącym, ginącym z głodu i samotności psom (nie mówię tu o Tobie, bo Ty piszesz w bardzo różnych sprawach). A także tym, którzy przygarniają te zwierzęta, choć powinien to zrobić każdy z nas. Bo mamy wobec tego świata także obiowiązki i mamy zapewnić na nim miejsce dla wszystkich stworzeń. A tu jest tylko egoizm, egoizm i jeszcze raz egoizm. Ja sam przygarnałem dwa bezpańskie psy. Więcej po prostu nie mogę. Ale gdyby zrobił to każdy z nas nie byłoby problemu z bezpańskimi zwierzętami. Można je przygarnąć, wysterilizować i powoli problem sam by się ograniczał. I proszę mi nie mówić, że nie każdy musi mieć psa, bo to się zalicza właśnie do rozdziału NASZE OBOWIĄZKI WOBEC ŚWIATA. Bo mamy takie, ale nie tylko "zabić, uspić, złapać". To, że istnieje taki problem świadczy o złej naturze człowieka, której nie potrafi przełamać. I mówię zupełnie serio o tych przepisach, bo ja ich nie znam. Można coś wyinpretować z kodeksu cywilnego, ale na pewno nie to, że małego psa trzeba trzymać w kagańcu.