Reklama

Po co te nerwy?

Tygodnik Echo Powiatu
21/10/2008 10:19
Ostatnie sesje Rady Miejskiej nie tylko trwają długo, ale panuje na nich bardzo nerwowa atmosfera. Nie widać współpracy między przewodniczącą, częścią radnych i burmistrzami. O ostatniej sesji 13 października z burmistrzem Bogumiłem Czubackim rozmawia Andrzej Wach.

- Co się stało, że do niedawna partnerska współpraca zmieniła się w cichą wojnę?
- Na ostatniej sesji 13 października przewodnicząca rady Danuta Radzanowska zachowywała się tak, jakby tylko Ona mogła decydować o wszystkim, co się dzieje w mieście. W wielu sprawach narzucała swoje stanowisko, kierowała uszczypliwe komentarze do wypowiedzi burmistrzów, albo przerywała im wypowiedzi. Obecni na sali byli zażenowani. Zastanawiam się więc, szukam przyczyn, które spowodowałaby tę złą atmosferę. Pierwsze niepokojące sygnały zauważyłem w czerwcu, podczas sesji poświęconej bezpieczeństwu publicznemu. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam żadnego interesu, aby wszczynać jakąkolwiek wojnę. To przede wszystkim nie leży w mojej naturze, a ponadto działanie takie byłoby nielogiczne. Muszę mieć przecież poparcie Rady Miasta biorąc pod uwagę chociażby szeroko zakrojone plany inwestycyjne. To radni ostatecznie decydują o każdej złotówce wydawanej na kanalizację, chodniki, drogi i inne inwestycje. Wspólnie podjęliśmy się ogromnych zadań, wielkich wyzwań inwestycyjnych, można by rzec historycznych dla naszego miasta. Sam projekt skanalizowania Sochaczewa w I etapie szacowany jest na 180 mln złotych. Przy braku dobrej współpracy niektóre zamierzenia mogą zakończyć się katastrofą. Narzuca się więc pytanie - czy niektórym radnym właśnie o to chodzi, aby coś nie wyszło? Że im gorzej dla miasta, tym lepiej dla nich? Myślałem, że te czasy minęły. W poprzedniej kadencji grupa radnych za wszelką cenę blokowała plan przebudowy Placu Kościuszki, podnosząc takie same argumenty, o jakich dziś słyszę na sesjach - brak pieniędzy, inne sprawy są pilniejsze itd. A czy dziś znajdzie się osoba, która powie, że zmarnowano pieniądze, że remont Placu Kościuszki był miastu niepotrzebny?

- W ratuszu coraz częściej można usłyszeć głosy niezadowolenia, że sesje trwają po 8-9 godzin. Czy do Pana też docierają te sygnały?
- Tak, przede wszystkim do mnie, ale ja nie odpowiadam za sprawne prowadzenie obrad. Rzeczywiście sesje w Sochaczewie trwają długo, zbyt długo. Zabierają cenny czas nie tylko radnym, którzy wcześniej już omawiali poszczególne punkty obrad na komisjach, ale także pracownikom urzędu. Naczelnik, który jest wzywany do odpowiedzi na sesji raz, a czasami wcale, musi tam przebywać cały dzień. Mógłby w tym czasie zajmować się ważnymi dla miasta sprawami należącymi do jego obowiązków. Jeśli radny chce zadać pytanie któremuś z urzędników, może sformułować je wcześniej, skierować na piśmie i w tej samej formie otrzyma odpowiedź.
Coraz częściej słyszę, że radni marzą, by sesje Rady Miejskiej odbywały się normalnie np. tak jak w powiecie, gdzie przewodniczący nie komentuje każdej uchwały, nie robi długich, osobistych wywodów, a kiedy tworzy się napięcie, szybko stara się je załagodzić. Myślę, że Pan Andrzej Grabarek właśnie dlatego piastuje w powiecie tę zaszczytną funkcję kolejną kadencję. U nas jest odwrotnie. Do porządku obrad przewodnicząca rady wprowadza punkty, które z założenia mają wywołać kontrowersje. Jak choćby ostatnie „oświadczenie” o wydatkach miasta poniesionych na spółkę Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew. Zamiast dbać o dobry klimat dla tego projektu wprowadza się złą atmosferę poprzez tworzenie „oświadczeń”. Żąda się danych, które można wyczytać z budżetu miasta, albo swoją wiedzę uzupełnić jednym telefonem do Skarbnika Miasta. Po co proponuje się tzw. oświadczenia? Prawdopodobnie po to, aby utrudnić powstanie lotniska w Sochaczewie, a przy okazji obniżyć autorytet Burmistrza. Dostrzegam tu też podpowiedzi ze strony jednej z lokalnych gazet zaciekle walczącej z projektem budowy portu lotniczego i w ogóle walczącej ze wszystkim, co uda się burmistrzowi dokonać.

- Jak w takiej sytuacji widzi Pan dalszą współpracę z Radą Miasta i realizację zaplanowanych zadań?
Wśród radnych Rady Miejskiej są osoby, którym tak jak i mnie zależy, aby dla Sochaczewa zrobić jak najwięcej, wykorzystać każdą szansę na zdobycie dodatkowych środków na wykonanie kolejnych inwestycji. Chcą dyskutować na sesjach w sposób merytoryczny i kulturalny, bo to pozwala podejmować właściwe decyzje i przynosi efekty. To świadczy również o naszej kulturze osobistej. Wyborcy nam zaufali i wierzę, że przy współpracy z tą grupą Radnych, a jest ich znaczna większość, zrealizujemy zadania ważne dla miasta i jego mieszkańców.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wach 2008-10-23 09:14:52

    A anonimy to ja mam głęboko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    abernacki 2008-10-23 01:17:10

    Rado nasza kochana! Tylko słowa szacunku i uznania możecie zebrać za robienie tego, co do Was należy. Z wydatków na pseudoaudyty niech się wyspowiadają co do złotówki. W 2005 Brymora zagwarantował sobie 350 tys. na lotnisko, sprawdźcie ile wydał. Tak naprawdę to macie pod nosem o wiele większy przekręt, który odbywa się w majestacie prawa i zgodnie z przepisami i dosłownie na oczach całego miasta. Przyjrzyjcie się dobrze referatowi promocji. To jest dziura, którą publiczne pieniądze via różne firmy idą do agencji Lorikon (do żony burmistrza) jako reklama, ogłoszenia itd. Kampania, jaką rozpoczął Wach, to typowe działania komuchów (czyżby nowy rzecznik, z Wachowskiego na Wacha). Chodzi im o skłócenie Was i podzielenie. Już niedługo zaczną się podchody, żeby każdego z osobna jakąś obietnicą kawałka chodnika przeciągnąć na swoją stronę. Pewnie będą tacy, którzy pękną i pójdą na kolaborację, ale tym niech się dobrze przyglądają wyborcy i Szostaki. Pewnie zdarzy się, że będą i inne "propozycje nie do odrzucenia" (praca dla rodziny, coś za darmo, może Melton, Grudek etc.). Kochani nie dajcie sobie wmówić, że konflikt zaczął się od bezpieczeństwa w mieście. Gówno!!! Wściekłość Czuba, Żela, a głównie Czubackiej Grażyny idzie stąd, że nie oddaliście im nieograniczonego zarządu nieruchomościami. Przecież z Winnickim było już wszystko dogadane i nie tylko z nim. Gdybyście oddali Żeloczubowi całkowitą władzę nad działkami, lokalami dziś byłaby zgoda, a my, czyli mieszkańcy byśmy się nie pozbierali przez najbliższe pół wieku. Brawo Przewodnicząca i rozsądna część radnych, Niech ten Czub z Żelem nie myśli, że wszyscy są jak Beata Sawicka (a co z nią?). Pozdrawiam wszystkich mieszkańców - Pracownik Urzędu Miejskiego z niedługim stażem, ale z bystrym okiem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dreptak 2008-10-22 20:56:51

    Zaczynam odnosić wrażenie, że Panu Burmistrzowi chodzi o zgodę tylko i wyłącznie na jego warunkach. Jeśli Radni mówią, że wizja Burmistrza im się nie podoba to zaczyna się konflikt. Panie Burmistrzu, kompromis to wynik ustępstw, a nie zamordyzmu i szantażu. Panie i Panowie Radni bądźcie konsekwentni i uczciwi wobec wyborców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama