Reklama

Po książkę do stolicy

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
15/04/2004 09:43
Teleskandal
Na temat Telekomunikacji Polskiej napisano już wiele. Faktem jest, że monopolista ma się dobrze, i jak Leszek Miller, jest odporny na krytykę. Płacimy największe rachunki w Europie, bo konkurencja na łączach ma jeszcze nikłe przebicie.
Dawniej mieliśmy na osłodę prezent od telekomunikacji w postaci darmowej książki telefonicznej. Pani w okienku, po sprawdzeniu naszych rachunków, wręczała nam sążnistą księgę. Czuliśmy się, jak by nas odwiedził święty Mikołaj…
Znajoma kupiła mieszkanie na osiedlu 600-lecia w listopadzie ubiegłego roku. Szybko zmieniła numer telefonu po poprzednich lokatorach. Znana ze skrupulatności, jako jedna z pierwszych płaci miesięczne rachunki telefoniczne. Ponieważ nie zna jeszcze większości sochaczewskich numerów, musi często korzystać z informacji, dzwoniąc pod nr 913.
„Jak wejść w posiadanie książki telefonicznej” – pomyślała i przystąpiła do długiej wędrówki. W sochaczewskim telepunkcie dowiedziała się, że książka telefoniczna jej się należy. I to koniec dobrych wieści. „W naszej placówce nie ma miejsca, aby magazynować książki, za małe są pomieszczenia” – powiedzieli z rozbrajającą szczerością. „To co mam robić” – nie dawała za wygraną. „Najlepiej czekać, może kiedyś dostanie pani w kopercie z rachunkami wniosek o książkę” – pocieszał pracownik telepunktu.
Czekała więc kobieta kilka miesięcy. W kopercie były tylko rachunki… zadzwoniła więc pod tzw. „Błękitną linię”. Usłyszała tam, że telekomunikacja nie zajmuje się już książkami telefonicznymi. Odesłała ją do firmy „Ditel”, wydawcy książki.
„Pani prośba jest realna – powiedzieli – niech pani napisze podanie, a my je rozpatrzymy” „To znaczy, że przyślecie mi książkę na mój adres?” Znajoma była już jak w niebie „Chyba pani zwariowała. Będzie się pani dowiadywać, a kiedy książka będzie do odbioru, to pani przyjedzie po nią do Warszawy, podaję adres…”
Załamana, nowa mieszkanka Sochaczewa, usiadła i przeanalizowała swoją sytuację w temacie telefonu. „Napiszę podanie, wyślę listem polecony, będę czekała kilka miesięcy na odpowiedź. Pojadę do Warszawy po książkę, wydam sporo pieniędzy. Gdy będę czekać na zamówienie w kopercie z rachunkami – to też kilka miesięcy, a i tak trzeba jechać do stolicy po odbiór…”
Z zadumy wyrwał ją dźwięk dzwonka do drzwi. Przyszła sąsiadka. „Niech się pani nie martwi. Mam książkę telefoniczną z lepszych czasów. Mogę ją pani pożyczać” Dalsza rozmowa pań na temat Telekomunikacji Polskiej była pełna goryczy i rozżalenia.
Niektóre anomalia naszego życia trudno jest komentować. Minęło właśnie 15 lat od rocznicy „Okrągłego stołu”, która otworzyła zmiany ustrojowe i strukturalne III Rzeczypospolitej. To jednak zbyt krótki czas, aby zlikwidować relikwie i upiory dawnych lat.
Mam nadzieję, że mimo „50-tki” dożyję czasu, kiedy Telekomunikacja Polska będzie jedną z kilkunastu firm, które zaoferują mi korzystanie z telefonu, a sterty książek telefonicznych przejdą w posiadanie syndyka masy upadłościowej.
Zbigniew Bonalski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama